Znaj ryzyko - kampania społeczna

uzależnieniaUzależnienie jest chorobą, która bywa traktowana jako samodzielna jednostka chorobowa. Coraz częściej jest jednak dopuszczana myśl, iż jest ona objawem innych zaburzeń czy chorób. Warto zastanowić się, czy i w jaki sposób zmienia to podejście do leczenia uzależnienia i czy można w takiej sytuacji leczyć tylko uzależnienie. Porozmawialiśmy o tym z terapeutką Magdaleną Pachciarek.

Redakcja: Przeglądając różne artykuły czy wywiady poświęcone uzależnieniu można zaobserwować narastającą tendencję do postrzegania go jako objawu, który sam w sobie jest chorobą, ale pojawiającą się w związku z innymi…

Magdalena Pachciarek: Wzrost wiedzy z różnych dziedzin na temat uzależnienia sprzyja wielowymiarowemu patrzeniu na nie. Badanie i próba zrozumienia nieefektywności niektórych procesów terapeutycznych przyczynia się do szerszego spojrzenia na kwestię uzależnienia. Wiele zmiennych wpływa na skuteczność leczenia, niemniej jednak czasem uzależnienie to „tylko” uzależnienie, a czasem jest objawem czegoś więcej.

Zdarza mi się odwoływać do bardziej obrazowego i dostępnego większości osób doświadczenia (z pewnością dochodzi w nim do uproszczenia, ale pozwala na zrozumienie idei): czasem katar jest „tylko” katarem, ale czasem jest on jednym z objawów grypy i chcąc go wyleczyć trzeba zająć się grypą, a nie samym katarem. Zajmowanie się w tej drugiej sytuacji samym katarem nie będzie efektywne, poza tym nieleczenie grypy będzie powodowało pogarszanie się stanu zdrowia danej osoby. Wracając do kwestii uzależnienia. Praca terapeutyczna, koncentrująca się zasadniczo na nim, owszem – będzie zwiększać świadomość pacjenta czy jego różne umiejętności, ale osiągnięcie długotrwałych efektów będzie utrudnione przez inne czynniki. To natomiast sprzyja frustracji, zarówno ze strony pacjenta, czasem grupy wsparcia, jak i samego terapeuty.

Czytaj też: „Uzależnienie od alkoholu nie jako choroba, a upośledzenie kontroli picia

Rozumiem, że można myśleć w takim przypadku o uzależnieniu jak o wierzchołku góry lodowej. Co może być pod powierzchnią? A mniej metaforycznie: czego objawem może być uzależnienie?

Na Państwa portalu można znaleźć wiele artykułów i opracowań badań, które wskazują na silny związek uzależnienia z zaburzeniami afektywnymi, w których substancje psychoaktywne stają się sposobem tzw. samoleczenia. Podobnie bywa w przypadku chorób psychicznych, zwłaszcza gdy występują wczesne objawy, które nie wydają się danej osobie czy jego otoczeniu wystarczająco nasilone, by zgłosić się po profesjonalną pomoc. Jeszcze inną grupą, w których mechanizm samoleczenia również występuje, to złożone zespoły, takie jak np. PTSD czy ADHD. Uzależnienie (różnego typu) rozwija się także u części osób cierpiących na zaburzenia osobowości. Wiele osób pewnie pomyśli w tym momencie o zaburzeniu osobowości typu borderline. Niemniej nie jest to jedyna z możliwości. Sięganie po substancje psychoaktywne pomaga tym osobom na poradzenie sobie ze swoim indywidualnym cierpieniem, które już jest mniej uchwytne (i zrozumiałe dla otoczenia czy danej osoby) w porównaniu choćby z zaburzeniami afektywnymi. Nie można też zapomnieć o tym, że uzależnienie może być objawem zaburzeń systemu rodzinnego, a dana osoba staje się „delegatem” do chorowania. To tak, jakby system rodzinny nieświadomie wszystkie niezdrowe części umieszczał w tej osobie.

Wiele jest możliwych zaburzeń objawiających się rozwinięciem nałogu. Jak to rozpoznać?

Rzeczywiście, to niełatwa sprawa. Wymaga niejednokrotnie uważnej diagnostyki, ale także obserwowania przebiegu procesu terapeutycznego i relacji z pacjentem, pacjenta z innymi osobami, jego interpretacji zdarzeń, a także jego samego. Diagnostyka jest procesem. Wymaga szerokiego patrzenia na pacjenta, stawiania hipotez, które podlegają ciągłej weryfikacji w procesie leczenia. Nieoceniona jest tu pomoc i współpraca z psychiatrą i innymi członkami zespołu terapeutycznego. Myślę, że wielu terapeutów uzależnień podejmuje szkolenia psychoterapeutyczne, by szerzej patrzeć na pacjenta i rozumieć jego świat wewnętrzny i problemy, z którymi próbuje radzić sobie poprzez substancje psychoaktywne. Poszerzanie kompetencji zawodowych niejednokrotnie pozwala terapeucie na zmniejszanie poziomu frustracji, co ma korzystny wpływ na proces terapeutyczny.

W przypadku zaburzeń afektywnych, chorób psychicznych czy syndromów leżących u podstaw uzależnienia włączana jest farmakoterapia i inne oddziaływania skierowane na nie. Zmniejszenie objawów tych zaburzeń sprzyja ograniczaniu stosowania substancji psychoaktywnych się czy nawet przyczynia się do abstynencji. A jak to wygląda w przypadku zaburzeń osobowości?

Zanim odpowiem na to pytanie, to chce wrócić jeszcze do kwestii zaburzeń afektywnych. Należy patrzeć na pacjenta wielowymiarowo i uznając, że podłożem uzależnienia jest np. depresja, nie leczyć tylko jej z pominięciem uzależnienia. Ważne jest monitorowanie obu tych schorzeń, ponieważ one ze sobą współistnieją. Natomiast w kwestii zaburzeń osobowości, to umiejętność rozpoznania, jakie dotyczy pacjenta, pozwala na stawianie hipotez dotyczących jego centralnych problemów wewnątrzpsychicznych, zwiększa szanse na rozumienie, czemu akurat w takim, a nie innym okresie swego życia zwiększył bądź ograniczył używanie, zgłosił się na leczenie czy w jakich okresach jego abstynencja będzie zagrożona. Terapia skierowana na aspekty wewnątrzpsychiczne pozwala na ich przepracowywanie, zwiększa rozumienie siebie przez pacjenta i zmniejsza jego cierpienie czy czasem strach przed samym sobą. W efekcie czuje się mniej bezradny. To natomiast sprzyja wzrostowi poczucia sprawczości, poczucia własnej wartości i budowaniu bardziej satysfakcjonujących relacji z innymi i samym sobą.

Podejrzewam, że to długotrwały proces.

Niewątpliwie tak. Wielu pacjentów spotyka się z informacją, że mogą podjąć psychoterapię dopiero po ukończeniu leczenia uzależnienia i utrzymywaniu stabilnie abstynencji. Coraz więcej jest jednak psychoterapeutów, często wywodzących się z nurtów leczenia uzależnień, którzy podejmują się pracy psychoterapeutycznej z pacjentem jeszcze w czasie jego, nazwijmy to, podstawowej pracy nad uzależnieniem. Dostrzegają oni, że niezaopiekowanie i niepodjęcie pracy terapeutycznej nad głębszymi problemami psychicznymi pacjenta będzie znacząco utrudniało mu uzyskanie trzeźwości. Oczywiście ważna jest uważność terapeuty nad „dozowaniem” głębokości pracy terapeutycznej i uwzględnianie w niej częstotliwości sesji czy innych oddziaływań.

Czy są jeszcze inne zaburzenia czy choroby, których uzależnienie może być objawem?

Myślę, że warto mieć z tyłu głowy, iż w wielu chorobach somatycznych pojawiają się objawy psychiczne, z którymi pacjent radzi sobie poprzez substancje. Mogą to być zaburzenia hormonalne i choroby na ich podłożu, bezsenność czy chroniczny ból. W związku z tym, celowym jest czasem zasugerowanie pacjentowi kontaktu z internistą czy innymi specjalistycznymi poradniami w celu zbadania możliwych somatycznych źródeł jego problemów.

Dziękuję za rozmowę.

Magdalena Pachciarek – psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień, w trakcje szkolenia psychoterapeutycznego w Instytucje Analizy Grupowej „Rasztów”. Zawodowo związana z ośrodkiem stacjonarnym NZOZ „Cisowa” w Czarnym Lesie pod Grodziskiem Mazowieckim. Pracowała także w poradni, gdzie prowadziła m.in. grupę zapobiegania nawrotom.

Skomentuj

Skip to content