Znaj ryzyko - kampania społeczna

Jak rozmawiać z dziećmi i młodzieżąSprawna komunikacja to wyzwanie niezależnie od wieku. Pytanie, jak rozmawiać z dzieckiem/nastolatkiem, to nie tyle pytanie o to jak mówić, ale też o to, jak słuchać.

Co właściwie zachęca młodych ludzi do rozmowy z nami? Często nieudane dialogi łatwo wytłumaczyć problemem po stronie odbiorcy, stwierdzając, np. że młodzież jest trudna, niereformowalna, dzieci nieuważne czy rozpieszczone. By nie pozostawać z takimi refleksjami, warto zadbać o jakość komunikacji najpierw po naszej stronie. Rozmowy z dziećmi i młodzieżą mogą być skuteczne, konstruktywne, a także satysfakcjonujące i zbliżające, jeśli będziemy mieli na uwadze poniższe instrukcje. Wymiany zdań z młodymi ludźmi opierają się o podstawowe zasady skutecznej komunikacji, które usprawniają ją także między dorosłymi, tj.

  1. Zadbanie o odpowiednie warunki rozmowy (miejsce i czas);
  2. Zrozumiałe komunikaty (jasne, spójne, odpowiedni dobór słów);
  3. Aktywne słuchanie (uważność na drugą osobę, wykazywanie zainteresowania, zadawanie pytań, kontakt wzrokowy, nieprzerywanie wypowiedzi).

Jednak by rozmawiać z dziećmi/młodzieżą, tak, by oni chcieli do nas mówić, potrzeba o wiele więcej. Ważne są nie tylko słowa, czyli co mówimy treścią ale także forma jak mówimy. Krzykiem nie da się nic załatwić, jak również głosem moralizatorskim, oceniającym czy pogardliwym. Do sprawnej modulacji głosu potrzebna jest świadomość własnego celu rozmowy. Jeśli wychodzimy z pozycji srogiego nauczyciela, który dziecku chce dać wykład, możemy nieprzyjemnie zaskoczyć się sytuacją, w której niechciane zachowanie się powtórzy. To co najbardziej otwiera na kontakt to postawa akceptacji i autentyczna chęć słuchania, która wyraża się w dawaniu przestrzeni, by dziecko mogło ją zapełnić tym, co naprawdę chce powiedzieć. Postawa zainteresowania jest zachęcająca odwrotnie do postawy zamkniętej, w której dziecko może poczuć, że nieważne co powie, to i tak będzie źle. Aktywne uważne słuchanie to nie tylko wyrażanie zainteresowania, np. poprzez pytania ale również nieprzerywanie, słuchanie do końca oraz odnoszenie się do usłyszanych informacji. Często od zgodzenia się lub nie zgodzenia z wypowiedzią młodego człowieka, ważniejsza jest próba zrozumienia przebytych doświadczeń. To co w tym pomaga, to akceptowanie uczuć dzieci/młodzieży i ich nie umniejszanie, poprzez np. mówienie, że ,,nie, wcale nic Ci nie jest”, ,,nie ma powodu aby się tak niepokoić”, ,,złość piękności szkodzi”, „chłopaki nie płaczą”, ,,nie przejmuj się”, ,,czemu się tak denerwujesz, przecież nic się nie stało”. Gdy młody człowiek pokazuje nam swoje uczucia, warto je nazwać, w ten sposób ukazując ich akceptacje bez oceniania, tj. ,,widzę, że Ci smutno”, ,,musiało to być dla Ciebie przykre”, ,,czuję, że Cię zezłościłam”. Nie lada wyzwaniem jest nazywanie uczuć, emocji i stanów innych ludzi. Nawet jeśli określimy je niepoprawnie, jest to lepszą reakcją niż ich ignorowanie bądź umniejszanie, a dziecko zachęcone do rozmowy o nich, w wypadku nie trafienia, chętnie sprostuje. Zmuszanie do wyjaśnień uczuć może przestraszyć, gdy dziecko samo ich jeszcze nie rozumie. Emocje bywają nielogiczne i to jest w porządku. By ułatwić dojście do zrozumienia stanów dzieci, czasem wystarczy po prostu być, dać swoją obecność i czas. Pomocne jest również powstrzymywanie się od dawania natychmiastowych rad, które mogą dać poczucie, że sami jesteśmy sfrustrowani problemem młodego człowieka. Wstrzymując się i dając możliwość wypracowania im własnego rozwiązania, oddajemy odpowiedzialność i uczymy sprawczości za własne czyny, które mają swoje konsekwencje. Dziecko/nastolatek może samo oceniać rezultaty swoich działań i wyciągać wnioski z naszym wsparciem, a nie poprzez wyręczanie. Stworzenie przestrzeni na popełnianie błędów za młodu jest rozwojowe i uczy prawidłowego radzenia sobie w trudnych sytuacjach w dorosłości. Przy rozmowach o konsekwencjach warto unikać słów ,,zawsze” oraz ,,nigdy”, które dają poczucie niewspierającego rozczarowania i krytyki, co nie sprzyja refleksjom. Podsumowując, bądźmy po prostu otwarci. Postawa akceptująca i chęć słuchania są kluczowe. Otwartość emocjonalna i autentyczna empatia dorosłego sprawia, że dziecko/nastolatek czuje, że też może mówić wprost o swoich uczuciach i potrzebach, czyli właśnie o tym, o czym my chcemy słuchać.

O otwartej komunikacji, poczuciu tożsamości i więzi nasza redakcja porozmawiała z Dorotą Bąk, specjalistką psychoterapii uzależnień w procesie certyfikacji.

Redakcja: Dlaczego nastolatki nie chcą nas słuchać?

Dorota Bąk: Nie powiedziałabym, że one nie chcą nas słuchać. Trudności w komunikacji polegają raczej na tym, że to my – dorośli nie słuchamy nastolatków i nie rozumiemy ich potrzeb. Adolescencja to niezwykle wymagający, trudny okres. Dorosłym kojarzy się z buntem, który „wszyscy przecież przechodziliśmy”. I rzeczywiście tak było. Nie pamiętamy jednak, po co był nam ten „bunt”.

Często w gabinecie słyszę od rodziców, że dzieci „uciekają” do grupy rówieśniczej, że się od nich w ten sposób oddalają. Mówię wówczas, że ta grupa rówieśnicza to lustro, w którym nastolatek potrzebuje się przejrzeć, aby odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania: „kim jestem?”, „kim nie jestem?”, „jaki chcę być?”. Aby odpowiedź była możliwa, nastolatek potrzebuje porównać się z inną osobą w jego wieku. W ten sposób kształtuje swoją tożsamość.

Poczucie tożsamości kształtuje się w kilku obszarach. Mówimy o poczuciu tożsamości osobistej, wyrażanej m.in. poprzez wzmacnianie swojej odrębności, emocjonalnego uniezależniania się od innych, przede wszystkim rodziców. Obszar poczucia tożsamości społecznej jest kształtowany m.in. poprzez poszukiwanie i aktywne budowanie niszy społecznej, czyli swojego miejsca wśród innych nastolatków. Poczucie tożsamości kulturowej budowane jest z kolei m.in. dzięki poczuciu więzi z ludźmi o podobnych wartościach i przekonaniach.

Coraz mniejsza ilość czasu, jaką nastolatek spędza w domu, pod okiem rodziców, oraz potrzeba swobody w zakresie dysponowania czasem wolnym zazwyczaj stają się dla rodziców źródłem lęku i niepewności. Natomiast badania wskazują, że dawanie nastolatkom, już od początku etapu dorastania, znacznego zakresu autonomii pozytywnie wpływa na ich samopoczucie i jakość relacji z rodzicami, ale też wywiera istotny wpływ na rozwój wysokiej samooceny i tożsamości.

Jak zatem budować relację rodzic-nastolatek, która będzie sprzyjać otwartej komunikacji?

Najważniejsze jest budowanie takiej relacji, która będzie umożliwiała zaspokojenie kluczowych potrzeb nastolatka. Jak już wcześniej wspomniałam, ważne w relacji jest dopuszczanie znacznego zakresu autonomii oraz bliski kontakt pozwalający na dzielenie się trudnościami i wątpliwościami. Niezwykle ważna dla młodych ludzi jest także możliwość dyskutowania, podkreślam – dyskutowania – z rodzicami i przedstawiania im swojego punktu widzenia, który może znacząco różnić się od poglądów rodziców. Jednocześnie, młodzi ludzie potrzebują poczucia bezpieczeństwa i świadomości rodzicielskiego wsparcia, związanych z możliwością popełniania błędów. To znów będzie sprzyjać otwartości i dobrej komunikacji.

Jak się komunikować, aby nastolatki chętniej mówiły i słuchały?

Szczególnie cenne wskazówki niesie tzw. Porozumienie bez Przemocy (NVC). W codziennych rozmowach, czasem nawet nieświadomie, często stosujemy komunikaty oceniające oraz słowa „zapalniki” typu: „Bo Ty zawsze…”, „Bo Ty nigdy…”, itp. które albo prowokują do ataku, albo generują chęć ucieczki i wycofania. Z pewnością nie sprzyjają one skutecznej komunikacji. Natomiast tym, co ją buduje, jest empatia, zarówno do innych, ale i do siebie. Porozumienie bez Przemocy to dość prosty przepis na to, jak słuchać i być słuchanym. Stosowanie NVC na co dzień, czyli mówienie o tym, co widzę i co w związku z tym czuję, a następnie – czego potrzebuję i o co proszę, pozwala nie tylko wyrazić swoje uczucia i potrzeby, ale daje także możliwość lepszego poznania samego sobie. A żeby tak budować komunikaty, najpierw potrzebna jest chwila na zatrzymanie się, refleksję i wgląd w to, co jest dla nas ważne. Gdy my-dorośli rozwiniemy tę umiejętność w sobie, łatwiej nam będzie wsłuchać się w uczucia i potrzeby innych.

Dorota Bąk – specjalistka psychoterapii uzależnień w procesie certyfikacji. Zawodowo związana z Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w Warszawie i Poradnią Leczenia Uzależnień dla Dzieci i Młodzieży przy ul. Koszykowej 79b.

Źródło:
Fabel, A. i Mazlish E. (2013). Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Poznań: Media Rodzina.

Fot. Daniil Kuzelev, Unsplash.com

Napisz komentarz

Przejdź do treści