Znaj ryzyko - kampania społeczna

trzeźwienieDroga do trzeźwienia nie jest łatwa, jest bowiem jednocześnie drogą własnego rozwoju, odbudowywania relacji z bliskimi, przyjaciółmi, znajomymi, a także nauki od nowa własnych postaw. Dlaczego sama abstynencja może nie wystarczyć, by skutecznie poradzić sobie z nałogiem? O tym poniżej.

Definicję uzależnienia dobrze znamy – to silna potrzeba wykonywania pewnych czynności lub spożywania substancji. W przypadku alkoholizmu mamy do czynienia z uzależnieniem psychicznym oraz fizycznym. Alkohol działa na ośrodkowy układ nerwowy, zmniejszając niepokój, zahamowanie, poczucie winy. Obniża czujność, osłabia percepcję, osąd i koordynację ruchową. W dużych dawkach może powodować utratę przytomności, a nawet śmierć. Alkoholizm jest chorobą, która uszkadza mózg, wątrobę, serce i inne narządy. W Polsce wysokoprocentowe trunki spożywa nawet 90 proc. społeczeństwa powyżej 15. roku życia. Ponad 4,5 mln osób pije regularnie, a uzależnionych jest ponad 800 tysięcy.

Samodzielna próba zerwania z nałogiem zwykle kończy się niepowodzeniem. Stąd konieczność kilkudniowego pobytu na oddziale detoksykacyjnym, podczas którego dochodzi do oczyszczenia organizmu z toksyn, z jednoczesnym odbudowywaniem odporności i dostarczaniem energii. Osoby uzależnione od alkoholu, a także ich bliscy, którzy zazwyczaj stanowią spiritus movens / siłę napędową procesu leczenia, bardzo często pytają, czy sam detoks wystarczy. – To na pewno pierwszy krok w walce z uzależnieniem, ale nie jedyny – wyjaśnia dr n. med. Sławomir Wolniak, specjalista psychiatra, ordynator Kliniki Wolmed w Dubiu. – Bez odpowiedniej farmakoterapii oraz terapii utrzymanie abstynencji jest bardzo trudne. Jednym z objawów choroby jest bowiem głód alkoholowy, skutkujący wzmożonym napięciem organizmu, drażliwością i niepokojem. Człowiek może oczywiście powstrzymywać się od picia, ale uczucie ssania w żołądku go nie opuszcza, może też mieć koszmary senne. Rano budzi się z uczuciem, jakby pił dzień wcześniej. W jego odczuciu tylko alkohol może przynieść ulgę i poprawić samopoczucie. Tu pomocne są leki, które zmniejszają chęć napicia się alkoholu, łagodzą objawy tzw. „suchego kaca” oraz przedłużają abstynencję.

Jednak abstynencja osiągnięta w taki sposób, czyli wyłącznie za pomocą detoksu, może być czasowa, bo okazuje się, że wcale nie poprawiła jakości życia alkoholika. Napięcia i scysje w rodzinie nie minęły, stres w pracy i niewłaściwe relacje z przełożonymi także. – Wielu alkoholików zauważa, że chociaż przestali pić, to w ich życiu nie doszło do wielkich, pozytywnych zmian – mówi dr Wolniak. – Zaczynają rozumieć, że alkohol nie był jedyną przyczyną ich niepowodzeń, stanowił natomiast ucieczkę od wszelkiego rodzaju nieszczęść i niewłaściwych relacji z bliskimi. Abstynencja nie była lekarstwem. Co w takim razie może pomóc?

Droga do trzeźwienia nie jest łatwa, jest bowiem jednocześnie drogą własnego rozwoju, odbudowywania relacji z bliskimi, przyjaciółmi, znajomymi, a także nauki od nowa własnych postaw. Leczenie alkoholizmu polega na udziale w terapii – za pomocą sesji terapeutycznych dochodzi do wypracowywania skutecznych schematów zachowań i dokonywania poważnych zmian w psychice. – Wszystko odbywa się dzięki pracy własnej z terapeutą uzależnień, który korzysta z jednej z najskuteczniejszych i najczęściej stosowanych metod terapeutycznych – Programu Dwunastu Kroków, wspieranej sesjami indywidualnymi i grupowymi. Zadaniem specjalisty jest wypracowanie u osoby uzależnionej nowych postaw, przyzwyczajeń, a także budowanie pozytywnej relacji z samym sobą oraz innymi ludźmi – tłumaczy dr Wolniak. Jest to możliwe po uprzednim znalezieniu, wraz terapeutą, przyczyn uzależnienia i poznaniu jego mechanizmów.

Terapia może się odbywać w systemie ambulatoryjnymi lub stacjonarnym w ośrodku leczenia uzależnień, gdzie trwa minimum 4 tygodnie. Po jej zakończeniu chory powinien uczestniczyć w regularnych spotkaniach grupy Anonimowych Alkoholików, by podtrzymywać życie w trzeźwości.

Warto też pamiętać, że w utrzymaniu abstynencji i pokonywaniu głodu alkoholowego, w odniesieniu wyłącznie do fizycznej strony uzależnienia, bardzo pomocna jest dieta ograniczająca cukier, kofeinę i nikotynę. Istotne jest też wprowadzenie elementów zdrowego stylu życia, z ćwiczeniami fizycznymi w roli głównej, wyzwalającymi endorfiny, czyli „hormony szczęścia”. I to będzie zupełnie nowy aspekt życia osoby zmagającej się z chorobą alkoholową. Do tej pory stan zadowolenia, uczucie mocy i siły dawał jej alkohol. Teraz podobne informacje umysł powinien rejestrować doznając innych przyjemności, takich jak stan zakochania, dobre jedzenie, sukces zawodowy, czy właśnie regularnie uprawiany sport.

Napisz komentarz

Przejdź do treści