Znaj ryzyko - kampania społeczna

12 Kroków Al-Anon„Do wejścia w proces leczenia duszy potrzebna jest swego rodzaju dojrzałość i bagaż doświadczeń. Tych życiowych i tych alkoholowych. A do tego jeszcze siła, by podołać pracy nad sobą i nad rodziną” – mówi Ania, która po wielu latach zmagań zdecydowała się na terapię dla osób współuzależnionych, a następnie podjęła się również, co podkreśla wielokrotnie, leczenia duszy, przystępując do Programu 12 Kroków Al-Anon dla osób współuzależnionych, bazującego na Programie 12 Kroków AA. Ania opowiada także o tym, jak uczestnictwo w programach zmieniło się, gdy wybuchła pandemia koronawirusa.

Ania jest mężatką od 13 lat. Od początku jej relacja z mężem – jak opowiada – była naznaczona niedoskonałościami. Znali się wiele lat przed ślubem i Ania miała świadomość, że jej mąż sięga po alkohol – czasem za często, jednak uznała, że „ten typ tak ma”.

– Miałam perspektywę małego miasteczka, dość konserwatywnych układów i wzorców. Weszłam w to, choć czułam, że coś jest nie tak. Ale emocje brały górę i przeważyły. Zostałam żoną. A później już tylko ponosiłam konsekwencje mojej decyzji. Bo przecież skoro powiedziałam A, to teraz muszę mówić B, C i D…

Perspektywa osoby bliskiej uzależnionego

Przyszedł jednak moment, w którym Ania postanowiła odejść od męża. Pomimo rozstania, po czasie jednak postanowiła dać temu związkowi szansę i pozwoliła mężowi wrócić do domu, gdy zadeklarował abstynencję oraz terapię. Dziś mąż Ani nie pije od 3 lat. Wspólnie wychowują dwoje nastoletnich dzieci.

– Początkowo tłumaczyłam dzieciom, na czym polega choroba alkoholowa, dlaczego z tatą dzieją się takie rzeczy, jak np. spanie na wycieraczce pod drzwiami wejściowymi. Na zewnątrz jednak za wszelką cenę szłam w zaparte, ale dzieciaki wstydziły się coraz bardziej. Widziałam jak one się zapadają, a jednocześnie z mężem jest coraz gorzej. Przyszedł moment, w którym zdecydowałam się na terapię dla osób współuzależnionych. Spotkania z ludźmi, którzy borykali się z podobnymi problemami, i terapeutami pomogły mi uświadomić sobie niektóre sprawy, spojrzeć inaczej na wiele wydarzeń. Okazało się, że ja wcale nie mam siły, że przy mężu trzyma mnie jakiś społeczny strach. Ale gdy było między nami, dziećmi i z jego piciem naprawdę źle, rozeszliśmy się. Na jakiś czas wyjechałam do rodziców i poprosiłam go o brak kontaktu, co o dziwo uszanował.

Gdy Ania wróciła z dziećmi po wakacjach, mąż zabrał z domu większość swoich rzeczy i przeprowadził się do swojej mamy. Znalazł dorywczą, fizyczną pracę. Wtedy Ania zdecydowała się na spotkanie.

– Okazało się, że mąż podjął terapię, jednocześnie jednak uczestniczył w spotkaniach Wspólnoty AA, do czego mnie zachęcał. Byłam przekonana, że takie grupy wsparcia funkcjonują tylko dla osób uzależnionych, że osobom współuzależnionym pozostaje przyglądanie się z boku. Okazało się, że nie.

Ania zgłosiła się do klubu AA, który organizował spotkania także dla członków rodzin osób uzależnionych. „Podczas spotkań grupy Al-Anon dowiedziałam się o co chodzi w Programie 12 Kroków, zrozumiałam, że nikt nie narzuca dogmatów wiary, nie rozlicza z błędów, a podchodzi do potknięć z wyrozumiałością. Otworzyłam się bardzo na proces, w którym trwał mój mąż. Poczułam, że sama otrzymując siłę z grupy, mam szansę być dla niego wsparciem”.

Opieka nad dziećmi

Ania podkreśla, że wszystko, czego uczyła się i co otrzymywała na spotkaniach, zarówno w terapii, jak i w klubie AA, starała się przekazywać dzieciom. Na tyle, na ile miały możliwość zrozumieć to, co się dzieje i z tego czerpać. Jednocześnie zarówno córka, jak i syn rozpoczęli współpracę z psychologiem – szkolnym, oraz w pobliskiej poradni, do której zostali przekierowani.

AA w trybie online

Pandemia COVID-19 spowodowała, że wiele aktywności przeniosło się do sieci. W tym również spotkania indywidualne oraz grupy terapeutyczne.

– Wszystko to było nowe i dziwne, ale jednocześnie wiedziałam, że potrzebuję spotkań. Udawało mi się rozmawiać z psychologiem przez telefon i w formie wideo uczestniczyć w grupowych spotkaniach terapeutycznych.

Podobnie jak Ani mąż – też ciężko, pomimo okoliczności, pracował nad sobą.

– Zauważyłam, że spotkania AA mają dla niego niezwykłą wartość. O ile uczestniczył w spotkaniach terapeutycznych, o tyle na mityngi AA czekał. I ja miałam chyba podobnie. Czekałam na wsparcie duchowe. I choć ekran telefonu sprawiał, że początkowo czuć było dystans, powoli otwieraliśmy się na siebie w tej nowej formie. Podobne doświadczenia miał mój mąż. Trudno było mu momentami wytrzymać lockdown nie pijąc, ale grupa dawała mu siłę.

Podczas terapii Ania i jej maż nauczyli się też więcej rozmawiać o emocjach, nazywać to, przez co przechodzili, czego oczekiwali od terapii i od siebie nawzajem.

Fenomen AA

Dr. n med. Bohdan Woronowicz, certyfikowany specjalista i superwizor psychoterapii uzależnień oraz lekarz psychiatra podkreśla, że grupy samopomocy są cennym uzupełnieniem profesjonalnych form pomocy.

Całą rozmowę z ekspertem można przeczytać tu: „Co daje terapia, a co mityngi AA

W czysto ludzkim wymiarze, a więc z perspektywy osób uczestniczących w spotkaniach, wygląda to podobnie. Ania wielokrotnie podkreślała, że jej doświadczenia są dwutorowe. Z jednej strony jest to wiedza pozyskana na terapii, z drugiej rozwój i zrozumienie duchowe, jakie otrzymuje podczas rozmów w gronie uczestników AA. Ona jednak, podobnie jak jej mąż zaznaczają, że pierwszym krokiem w ich przypadku było pójście do poradni. I uważają zgodnie, że było to dobre dla nich rozwiązanie. Bez wiedzy, jaką otrzymali, byłoby im ciężko skupiać się na duchowości i odpowiednio ją rozumieć oraz rozwijać.

Kilka słów o Wspólnocie AA

Program AA realizowany przez Wspólnotę Anonimowych Alkoholików, to ogólnoświatowy ruch wsparcia w trwaniu w trzeźwości. Opiera się na realizacji 12 Kroków, które są fundamentem zdrowienia z alkoholizmu. Warunkiem uczestnictwa w tzw. mityngach, a więc spotkaniach (zupełnie anonimowych) jest chęć zaprzestania picia.

Przeczytaj o Programie 12 Kroków

To, co wyróżnia Wspólnotę AA, to brak systemowości i hierarchiczności. Osoby zrzeszone w AA są sobie równe, te, które we Wspólnocie trwają dłużej, stają się duchowymi przewodnikami, mentorami, sponsorami (to oficjalna funkcjonująca w AA terminologia) dla osób rozpoczynających swoją drogę. W spotkaniach nie uczestniczy psycholog.

Co to jest AA?

Więcej na temat Wspólnoty AA, założeń programu oraz mityngów online można dowiedzieć się na stronie www Anonimowych Alkoholików.

1 Komentarz

  1. Witam panstwa,
    moja przygoda z Al-anon rozpoczela sie w 2009 roku a wiec juz troche trwa. Program 12stu krokow w al-anon jest to cos wspanialego. Jestem wdzieczna losowi, ze moglam odnalezc ta droge na zycie.
    Oczywiscie trafilam tam, ze wzgledu na pijacego partnera, jak wszyscy.
    Wraz z uplywajacymi latami uczestnictwa w spotkaniach al-anon, zmieniala sie jakosc mojego zycia a co za tym idzie jakosc zycia calej mojej rodziny.
    Bylam osoba nadopiekuncza i wszystko wiedzaca najlepiej. Praca nad soba, spotkania w grupie przyniosly mi ogromna ulge.
    Dzis mam bardzo dobre relacje z synem, z partnerem (dzis juz nie pijacym), ze znajomymi.
    Dzis juz umiem sluchac, umiem przyznac komus racje, daje prawo do decydowania o sobie, podejmowania wlasnych decyzji (rowniez tych blednych). Juz nie zamartwiam sie tak na wyrost, jak to robilam wczesniej.

    Uwazam, ze program al-anon, to program nie tylko dlarodzin alkoholikow, ale, ze jest to program na zycie dla wiekszosci ludzi. Z calego serca polecam: zacznijcie stosowac w swoim zyciu ten program, pracujcie nad soba a zmiany przyjda same, i to jakie!

    Bylam uwiklana w jakies chore schemyty a dzis jestem W O L N A!

    Polecam z calego serca i pozdrawiam

Napisz komentarz

Skip to content