
Kiedy analizując się konsekwencje związane z nadużywaniem alkoholu najczęściej mówi się o konsekwencjach widocznych dla otoczenia. Konfliktach rodzinnych, utracie kontroli, problemach zawodowych czy zachowaniach, których później się żałuje. Tymczasem wiele osób doświadcza zupełnie innego rodzaju cierpienia. Nie doszło do awantury. Nikt nie został skrzywdzony. Nie było kompromitacji ani skandalu. Mimo to rano pojawia się nieprzyjemne uczucie ścisku w żołądku, rozczarowania sobą i trudnego do nazwania dyskomfortu. To wstyd, którego nikt nie widział.
Ten rodzaj wstydu bywa szczególnie dotkliwy, ponieważ nie wynika z oceny innych ludzi. Powstaje wtedy, gdy człowiek ma poczucie, że naruszył własne granice, własne wartości albo własny obraz siebie. To doświadczenie często pozostaje niewidoczne dla otoczenia, ale może mieć bardzo duży wpływ na samopoczucie i dalsze funkcjonowanie
Wstyd, którego świadkiem jest tylko własne sumienie
Przyzwyczailiśmy się myśleć o wstydzie jako o emocji związanej z oceną społeczną. Wstydzimy się, gdy ktoś nas wyśmieje, skrytykuje lub zobaczy w sytuacji, której nie chcielibyśmy ujawniać. Jednak psychologia opisuje również wstyd pojawiający się bez udziału świadków.
Może on pojawić się wtedy, gdy człowiek zachowuje się w sposób niezgodny z własnymi standardami. Nie chodzi o normy narzucone przez innych, ale o osobiste przekonania dotyczące tego, kim chce być. Jeśli ktoś ceni odpowiedzialność, samokontrolę czy uczciwość wobec siebie, a po alkoholu zachowuje się inaczej, może doświadczyć silnego wewnętrznego konfliktu.
W swojej pracy często spotykam osoby, które mówią: „Nic strasznego się nie wydarzyło, ale nie podoba mi się to, co zrobiłem”. Ten rodzaj cierpienia nie wynika z reakcji otoczenia, lecz z własnej oceny siebie. Człowiek ma poczucie, że oddalił się od osoby, którą chciałby być – komentuje Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz, psycholog i terapeutka uzależnień z ponad 20-letnim doświadczeniem.
Kiedy problemem nie jest ilość alkoholu
Warto zauważyć, że taki wstyd nie zawsze jest związany z dużą ilością wypitego alkoholu. Czasami wystarczy jedno zachowanie, którego człowiek nie planował. Może to być impulsywna wiadomość wysłana późnym wieczorem, złamanie własnego postanowienia, kolejny raz, kiedy ktoś miał „pić tylko symbolicznie”, a wypił więcej.
Dla osoby z zewnątrz może to wyglądać niegroźnie. Jednak dla samego człowieka sytuacja ma zupełnie inne znaczenie. Staje się dowodem na to, że nie udało się postąpić zgodnie z własnymi wartościami lub decyzjami.
W psychologii mówi się czasem o rozbieżności między „ja realnym” a „ja idealnym”. Im większa jest różnica między tym, kim chcemy być, a tym, jak postępujemy, tym większe ryzyko pojawienia się trudnych emocji, w tym właśnie wstydu.
Wstyd i poczucie winy to nie to samo
Choć te pojęcia bywają używane zamiennie, psychologowie wyraźnie je rozróżniają.
Poczucie winy odnosi się do zachowania. Człowiek myśli: „zrobiłem coś niewłaściwego”. Wstyd dotyczy natomiast samego siebie. Pojawia się przekonanie: „jest ze mną coś nie tak”.
To bardzo ważna różnica. Poczucie winy często skłania do naprawy szkody, przeprosin lub zmiany zachowania. Wstyd częściej prowadzi do wycofania, ukrywania problemu i surowego oceniania siebie.
Właśnie dlatego przewlekły wstyd może paradoksalnie utrudniać zmianę. Osoba nie koncentruje się już na konkretnym zachowaniu, ale zaczyna postrzegać siebie jako słabą, beznadziejną czy niezdolną do działania
Dlaczego osoby odpowiedzialne przeżywają ten wstyd szczególnie silnie?
Ten rodzaj wstydu często pojawia się u osób, które na co dzień funkcjonują bardzo odpowiedzialnie. Są sumienne, zadaniowe i wymagające wobec siebie. Wysoko stawiają sobie poprzeczkę i przywiązują dużą wagę do samokontroli. W ich przypadku problemem nie jest wyłącznie samo używanie alkoholu. Problemem staje się doświadczenie utraty spójności z własnym obrazem siebie.
Osoba, która przez większość czasu radzi sobie z obowiązkami i emocjami, może bardzo dotkliwie przeżywać sytuacje, w których nie zachowuje się zgodnie ze swoimi standardami. Im bardziej idealistyczny jest obraz samego siebie, tym większy bywa ból związany z jego naruszeniem. To jeden z powodów, dla których wstyd po piciu nie zawsze jest proporcjonalny do tego, co faktycznie się wydarzyło.
Dla takich osób szczególnie ważne jest poczucie bycia kimś odpowiedzialnym, rozsądnym i panującym nad sobą. Często budowały ten obraz przez wiele lat, opierając go na konsekwencji, samodyscyplinie i realizowaniu obowiązków mimo zmęczenia czy trudności. Kiedy po alkoholu zachowają się w sposób odbiegający od tego standardu, przeżywają nie tylko samo zdarzenie, ale również zachwianie własnej tożsamości. Pojawia się myśl: „To nie jestem ja” albo „Nie taki chciałem być”.
W takich sytuacjach źródłem cierpienia nie jest wyłącznie konkretne zachowanie, lecz znaczenie, jakie zostaje mu nadane. Impulsywna decyzja, zbyt duża ilość wypitego alkoholu czy złamanie własnego postanowienia zaczynają być interpretowane jako dowód słabości charakteru albo utraty kontroli nad sobą. Człowiek nie ocenia już pojedynczego zdarzenia, ale całą swoją wartość jako osoby.
Paradoksalnie właśnie osoby najbardziej sumienne i wymagające wobec siebie mogą doświadczać szczególnie silnego wstydu po sytuacjach, które z zewnątrz wydają się niewielkie. Im wyższe standardy wobec siebie stawiamy, tym boleśniej odczuwamy momenty, w których okazujemy się zwykłymi, omylnymi ludźmi. Dlatego siła wstydu często mówi więcej o surowości własnych oczekiwań niż o samym zachowaniu związanym z alkoholem.
Jak powstaje błędne koło?
Problem polega na tym, że wstyd sam w sobie jest bardzo trudną emocją. Człowiek chce od niego uciec. Niektórzy próbują o nim nie myśleć, inni tłumaczą swoje zachowanie, a jeszcze inni sięgają po kolejną porcję alkoholu, aby na chwilę przestać odczuwać dyskomfort.
W ten sposób może powstać błędne koło. Alkohol prowadzi do zachowań sprzecznych z własnymi wartościami. Pojawia się wstyd. Wstyd generuje napięcie. Napięcie zwiększa potrzebę ulgi. Alkohol znów wydaje się szybkim rozwiązaniem.
Jednym z najważniejszych elementów pracy terapeutycznej jest oddzielenie człowieka od jego zachowania. Co innego powiedzieć: „zrobiłem coś, czego żałuję”, a co innego: „jestem beznadziejny”. Ta różnica może wydawać się subtelna, ale ma ogromne znaczenie dla procesu zmiany – podkreśla Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz.
Co pomaga wyjść z pułapki wewnętrznego wstydu?
Pierwszym krokiem jest nazwanie tego, czego się doświadcza. Wiele osób mówi o rozdrażnieniu, smutku czy lęku, podczas gdy w rzeczywistości przeżywa właśnie wstyd.
Drugim krokiem jest przyjrzenie się temu, jakie wartości zostały naruszone. Nie po to, aby się oskarżać, lecz aby lepiej zrozumieć źródło emocji.
Pomocne bywa również zadanie sobie pytania: czy oceniam swoje zachowanie, czy całego siebie? To rozróżnienie pozwala odzyskać bardziej realistyczną perspektywę.
Zmiana nie polega na pozbyciu się wstydu raz na zawsze. Polega raczej na nauczeniu się, jak korzystać z informacji, którą ta emocja niesie, bez zamieniania jej w dowód własnej bezwartościowości.
Nie każdy wstyd po piciu wynika z kompromitacji czy społecznej oceny. Czasami jego źródłem jest doświadczenie naruszenia własnych granic, wartości i obrazu siebie. To właśnie dlatego może być tak bolesny, nawet jeśli nikt poza nami nie wie, co się wydarzyło. Zrozumienie różnicy między wstydem a poczuciem winy oraz spojrzenie na własne zachowanie z większą życzliwością nie oznacza usprawiedliwiania problemu. Przeciwnie: pozwala lepiej zrozumieć jego mechanizmy i zwiększa szansę na trwałą zmianę.
Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz – psycholog z ponad 20-letnim doświadczeniem w pracy terapeutycznej i szkoleniowej, certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień i mediatorka. Autorka książek, e-booków oraz licznych artykułów popularyzujących wiedzę z zakresu psychologii i psychoterapii, a szczególnie przeciwdziałania dyskryminacji i przemocy. Obecnie pracuje w Poradni Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia na warszawskim Mokotowie oraz prowadzi własną praktykę terapeutyczną, w której udziela wsparcia osobom znajdującym się w kryzysowych momentach życia, borykających się żałobą, trudnościami z podejmowaniem decyzji, a także z uzależnieniami i współuzależnieniem.
Mogą Cię zainteresować:

Dajemy poMOC – program wsparcia psychicznego dla dzieci, młodzieży i rodzin Fundacji Zobacz… JESTEM

„Nie jesteś sam” – bezpłatna grupa wsparcia dla dorosłych w kryzysie psychicznym rusza w Warszawie

Twoje, moje, nasze – Fundacja C.E.L. zaprasza na letnie warsztaty o granicach w związku



Dodaj komentarz