
W wielu domach alkohol nie jest „problemem”, dopóki nie wydarzy się coś spektakularnego. Pije się wspólnie w weekendy, na wakacjach, przy kolacji. W grupie przyjaciół to element rytuału. W parze sposób na rozluźnienie napięcia po pracy. Nikt nie pije „codziennie”, nikt nie upija się do nieprzytomności, a jednak relacje zaczynają krążyć wokół alkoholu. Pojawia się milczące napięcie, kontrolowanie, usprawiedliwianie, wycofanie, a także zmiana tematów i unikanie trudnych rozmów. Alkohol staje się nieformalnym regulatorem emocji i sposobem na utrzymanie pozornego spokoju. Wtedy pytanie „kto tu jest uzależniony?” przestaje być oczywiste. Bo w relacyjnej dynamice problem rzadko dotyczy jednej osoby i obejmuje cały system. O tym, jak alkohol wpływa na pary, rodziny i grupy, rozmawiamy z Justyną Chodyną-Kubalą, specjalistką psychoterapii uzależnień i psychoterapeutką pracującą w podejściu poznawczo-behawioralnym.
Redakcja: Czy w sytuacji, gdy piją wszyscy, w ogóle można mówić o uzależnieniu?
Justyna Chodyna-Kubala: Tak, ale trzeba spojrzeć szerzej. Uzależnienie nie jest wyłącznie kwestią ilości wypijanego alkoholu. To przede wszystkim utrata kontroli, przymus, kontynuowanie mimo szkód oraz podporządkowanie życia używaniu. W relacjach często widzimy zjawisko „normalizacji”. Skoro piją wszyscy, nikt nie wydaje się odstawać. Problem polega na tym, że dynamika relacyjna może podtrzymywać używanie nawet wtedy, gdy indywidualnie ktoś zaczyna dostrzegać jego koszty.
Co to znaczy, że relacja może podtrzymywać używanie?
W terapii uzależnień mówimy o systemowym charakterze problemu. W parze czy rodzinie każdy reaguje na używanie alkoholu: jedni kontrolują, inni bagatelizują, jeszcze inni przejmują obowiązki. Te reakcje, choć często wynikają z troski, mogą nieświadomie stabilizować sytuację. Na przykład partner przejmuje odpowiedzialność za konsekwencje picia drugiej osoby, minimalizując realne skutki. To zmniejsza presję na zmianę. W literaturze opisuje się to jako element współuzależnienia lub szerzej – dysfunkcyjnej regulacji systemu rodzinnego.
Czy to oznacza, że osoba bliska też jest uzależniona?
Nie w sensie medycznym. Jednak może być uwikłana w mechanizm, w którym jej funkcjonowanie koncentruje się wokół kontrolowania, przewidywania i reagowania na picie drugiej osoby. Badania nad współuzależnieniem pokazują, że chroniczny stres, nadodpowiedzialność i rezygnacja z własnych potrzeb prowadzą do wyczerpania psychicznego i somatycznego. W takim układzie obie strony cierpią, choć objawy mogą wyglądać inaczej.
A co z sytuacją, gdy w grupie przyjaciół alkohol jest głównym spoiwem?
To bardzo częsty scenariusz. Wtedy używanie pełni funkcję integrującą. Alkohol staje się elementem tożsamości grupowej: „my jesteśmy tacy”. Badania nad normami społecznymi pokazują, że przeceniamy to, ile inni piją, i dostosowujemy się do wyobrażonej normy. Jeśli ktoś próbuje ograniczyć lub przestać pić, może doświadczać presji, żartów, a nawet wykluczenia. To utrudnia zmianę, bo zagrożona jest przynależność.
Jak rozpoznać, że relacja krąży wokół alkoholu?
Warto przyjrzeć się kilku sygnałom. Czy większość wspólnych aktywności wiąże się z piciem? Rozmowy o alkoholu wywołują napięcie lub defensywność? Czy pojawia się planowanie dnia pod kątem okazji do picia? W parze sygnałem ostrzegawczym jest sytuacja, w której bliskość możliwa jest głównie po alkoholu. To może świadczyć o trudnościach w regulacji emocji i komunikacji bez chemicznego wsparcia.
Co mówi nauka o wpływie alkoholu na relacje?
Badania kliniczne i metaanalizy pokazują, że przewlekłe używanie alkoholu wiąże się ze zwiększonym ryzykiem konfliktów i przemocy w relacjach partnerskich. Wykazano na przykład istotny związek między problemowym używaniem alkoholu a przemocą partnerską. Autorzy Siła tej zależności jest większa w próbach klinicznych oraz w sytuacjach nasilonych trudności związanych z alkoholem. Oznacza to, że im bardziej używanie staje się problemowe, tym wyższe ryzyko eskalacji konfliktów i zachowań agresywnych. Z kolei Steele i Josephs w 1990 roku opisali mechanizm„alcohol myopia”, czyli „krótkowzroczności” po alkoholu. Według tej koncepcji alkohol zawęża pole uwagi i ogranicza przetwarzanie informacji. Osoba pod jego wpływem ma „poznawcze klapki na oczach” i koncentruje się na najbardziej wyrazistych bodźcach w danym momencie, pomijając sygnały hamujące i długofalowe konsekwencje. W relacji może to oznaczać nadinterpretowanie zachowań partnera, impulsywne reakcje i trudność w regulowaniu emocji. Alkohol wpływa też na sposób reagowania na stres poprzez modyfikację procesów uwagi, co może sprzyjać gwałtowniejszym reakcjom w sytuacjach napięcia.
Z perspektywy poznawczo-behawioralnej istotne są także przekonania dotyczące alkoholu, takie jak „po alkoholu łatwiej się dogadać” czy „bez niego nie potrafię się otworzyć”. W połączeniu z opisanymi mechanizmami mogą one podtrzymywać używanie jako pozornego regulatora bliskości. Długofalowo jednak relacja staje się mniej bezpieczna emocjonalnie i bardziej zależna od substancji jako czynnika organizującego kontakt.
Czy zdarza się, że w terapii zgłasza się para, a nie jedna osoba?
Tak, coraz częściej obie osoby dostrzegają, że problem dotyczy całej relacji, a nie wyłącznie jednej strony. W naszej poradni nie prowadzimy terapii par jako takiej, natomiast pracujemy indywidualnie z osobą używającą alkoholu oraz z jej bliskimi. Czasem zgłasza się partnerka lub partner, który doświadcza napięcia, złości, bezradności czy nadodpowiedzialności. Innym razem to osoba ograniczająca picie zauważa, że zmiana wprowadza destabilizację w dotychczasowym układzie.
Jakie formy pomocy sprawdzają się w takich sytuacjach?
W terapii indywidualnej przyglądamy się funkcji alkoholu w relacji: czy służy unikaniu konfliktów, regulowaniu napięcia, czy maskowaniu braku bliskości. Ważne jest także rozpoznanie własnych granic i odpowiedzialności. Kluczowe pozostaje przywrócenie sprawczości każdej osobie z osobna: za swoje decyzje, emocje i wybory. Nawet jeśli nie pracujemy z parą w jednym gabinecie, zmiana jednej strony często uruchamia proces w całym systemie relacyjnym.
Ogromnie ważnym elementem jest również terapia grupowa. Daje ona bezcenną informację zwrotną, a osoby uczestniczące w grupie mogą zobaczyć swoje schematy w opowieściach innych, usłyszeć, jak ich zachowania są odbierane, i doświadczyć konfrontacji w bezpiecznych warunkach. Grupa pomaga wyjść z izolacji i zrozumieć, że problem relacyjny nie jest czymś wyjątkowym czy „wstydliwym”, lecz ma swoje rozpoznawalne mechanizmy. To doświadczenie bywa punktem zwrotnym w procesie zmiany.
Jakie narzędzia mogą pomóc osobom, które czują, że ich relacja jest uwikłana w alkohol?
Pierwszym krokiem jest uczciwa obserwacja. Proponuję proste ćwiczenie: przez dwa tygodnie zapisywać sytuacje związane z piciem: kiedy, z kim, z jakiego powodu. Drugi krok to rozmowa bez oskarżeń, skupiona na własnych uczuciach: „czuję niepokój”, zamiast „ty zawsze”. Trzeci element to ustalenie wspólnych zasad, na przykład dni bez alkoholu. Jeśli próby ograniczenia wywołują silny konflikt lub przymus, warto rozważyć konsultację specjalistyczną i być może podjecie terapii.
Kto w takiej sytuacji powinien szukać pomocy?
Każda osoba, która doświadcza utraty kontroli, cierpienia lub narastającego napięcia w relacji. Nie trzeba czekać na „dno”.Pracujemy zarówno z osobami używającymi alkoholu, jak i z ich bliskimi. Często sama konsultacja pomaga nazwać problem i określić kierunek działania.
Co powiedziałaby Pani osobom, które mówią: „u nas to normalne, wszyscy piją”?
Normalizacja nie oznacza bezpieczeństwa. Warto zadać sobie pytanie: czy alkohol coś reguluje? Czy bez niego relacja jest równie bliska i swobodna? Jeśli odpowiedź budzi wątpliwości, to sygnał, by przyjrzeć się temu głębiej. Zdrowa relacja nie potrzebuje substancji jako warunku bliskości.
Podsumowując, gdy piją wszyscy, odpowiedzialność nie rozmywa się, lecz rozkłada. Uzależnienie może dotyczyć jednej osoby, ale dynamika relacyjna wpływa na wszystkich. Świadomość mechanizmów, otwarta komunikacja i gotowość do sięgnięcia po wsparcie pozwalają przerwać cykl, zanim stanie się on trwałym wzorcem. W relacjach najważniejsza jest obecność i wybór – nie chemiczne spoiwo.
Justyna Chodyna-Kubala – specjalistka psychoterapii uzależnień i psychoterapeutka z wieloletnim dośidczeniem pracująca w podejściu poznawczo-behawioralnnym. Obecnie współpracuje z Poradnia Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia przy ul. Belgijskiej 4 w Warszawie
Mogą Cię zainteresować:






Dodaj komentarz