
Wiele osób po nawrocie lub jednorazowym powrocie do używania alkoholu myśli: „wszystko straciłem”, „zawiodłem”, „nie mam już po co wracać na terapię”. Tymczasem w terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach patrzymy na takie sytuacje inaczej. „Potknięcie nie musi oznaczać końca drogi – może stać się ważną informacją o tym, czego osoba potrzebuje, aby dalej zdrowieć”. O wstydzie, poczuciu winy i odzyskiwaniu nadziei po nawrocie rozmawiamy z Dorotą Bąk, certyfikowaną specjalistką psychoterapii uzależnień.
Redakcja: Dlaczego tak wiele osób po jednorazowej wpadce ma poczucie, że „wszystko przepadło” i nie warto już wracać na terapię?
Dorota Bąk: Bardzo często wynika to z przekonania, że zdrowienie powinno wyglądać liniowo: podjęcie decyzji, terapia, abstynencja i już nigdy więcej problemu. Tymczasem rzeczywistość jest złożona. Zmiana zachowania, szczególnie przy uzależnieniu, jest procesem, w którym mogą pojawiać się trudniejsze momenty.
W gabinecie często słyszę od osób po nawrocie: „Zawiodłem”, „Zmarnowałem wszystko”, „Teraz terapeuta pomyśli, że nie ma ze mną sensu pracować”. To pokazuje, że największym problemem po wpadce często nie jest sama sytuacja użycia, ale ogromny wstyd, który pojawia się później. Człowiek zaczyna patrzeć na siebie przez pryzmat jednego wydarzenia i zapomina o całej drodze, którą przeszedł.
W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach staramy się patrzeć szerzej. Nie pytamy wyłącznie: „Co poszło nie tak?”, ale również: „Co sprawiło, że mimo trudności wróciłeś po pomoc?”. Sam fakt powrotu na terapię jest przecież dowodem, że osoba nadal chce coś zmienić.
Czy z perspektywy terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nawrót oznacza porażkę terapeutyczną?
Nie. Nawrót nie jest dowodem porażki ani klienta, ani terapeuty. To ważne, bo wiele osób właśnie tak go interpretuje. Myślą: „Skoro znowu się napiłem, to znaczy, że terapia nie działała”. Tymczasem terapia nie jest magicznym zabezpieczeniem przed wszystkimi trudnymi sytuacjami życiowymi. Człowiek po terapii nadal doświadcza stresu, strat, konfliktów, samotności czy kryzysów. Różnica polega na tym, że z czasem może posiadać więcej narzędzi, aby sobie z nimi radzić. Niekiedy jednak, w trudnej sytuacji, stare schematy i sposoby działania okazują się silniejsze.
W TSR nie traktujemy nawrotu jako powrotu do punktu wyjścia. Osoba nie traci całego doświadczenia, które zdobyła. Nadal zna siebie lepiej, wie więcej o swoich trudnościach i często szybciej zauważa, że potrzebuje pomocy. Posiada oczywiście zasoby i kompetencje, nawet jeśli w danym momencie trudno było je dostrzec. Dlatego po nawrocie nie zaczynamy od pytania: „Dlaczego znowu to zrobiłeś?”, ale od pytania: „Co możemy zrobić teraz, aby w przyszłości było choć trochę lepiej?”.
Co dzieje się z człowiekiem, który bardziej niż konsekwencji używania boi się oceny terapeuty, rodziny lub grupy?
Wstyd jest jednym z najnieprzyjemniejszych uczuć, które mogą pojawić się w procesie zdrowienia. Samo użycie substancji może być dla wielu osób mniej trudne niż moment, kiedy trzeba o tym powiedzieć. Pojawia się wtedy myśl: „Wszyscy zobaczą, że sobie nie radzę”.
Wstyd też często izoluje. Człowiek zaczyna unikać kontaktu, nie odbiera telefonu, nie przychodzi na terapię. Paradoksalnie więc sytuacja, w której najbardziej potrzebuje pomocy, jest momentem, kiedy najbardziej się od niej oddala.
Pamiętajmy, że rolą terapeuty nie jest ocenianie. Ma on pomóc klientowi w zrozumieniu, co się wydarzyło, i wspólnie poszukać kolejnego możliwego kroku. Czasami najważniejszą interwencją terapeutyczną jest powiedzenie: „Dobrze, że jesteś”. Dla osoby, która zjawia się pełna wstydu, może to być pierwszy krok do odzyskania nadziei
Jak terapeuta TSR reaguje, gdy klient wraca po nawrocie i mówi: „Zawiodłem wszystkich”?
Pierwszym krokiem jest dla mnie zatrzymanie się przy tym stwierdzeniu i sprawdzenie, co ono dla klienta oznacza. Kiedy ktoś mówi „zawiodłem wszystkich”, często pod tym kryje się ogromny ból, lęk i przekonanie, że nie zasługuje już na pomoc. Pytam także o to, co sprawiło, że jednak zdecydował się przyjść, co było tym momentem, gdy stwierdził, że warto wrócić?”. To pozwala zauważyć coś ważnego – że mimo trudności osoba wykonała krok w kierunku zmiany. W TSR wzmacniamy to, co działa. Jeżeli ktoś wraca na terapię, to znaczy, że posiada zdolność szukania pomocy. To jest zasób, a nie porażka.
Czy każda wpadka może czegoś nauczyć? Jak odróżnić konstruktywne wyciąganie wniosków od rozpamiętywania błędów?
Tak, każda wpadka może stać się źródłem ważnej wiedzy, ale pod warunkiem, że spojrzymy na nią z ciekawością, a nie wyłącznie przez pryzmat winy i kary. To ogromna różnica. Możemy potraktować trudne wydarzenie jako dowód na to, że „nic się nie udało”, albo jako informację, która pomoże lepiej przygotować się na przyszłość. Warto zadać więc pytanie „Gdybyśmy mieli potraktować tę sytuację jak lekcję, to czego ona cię nauczyła?”. To pytanie zmienia perspektywę. Zamiast zatrzymywać się na myśli: „znowu przegrałem”, zaczynamy szukać odpowiedzi: „Co było wcześniej?”, „Jakie sygnały zignorowałem?”, „Czego wtedy potrzebowałem?”, „Czego zabrakło?”.
Bardzo ważne jest jednak rozróżnienie między wyciąganiem wniosków a karaniem siebie. Konstruktywna refleksja prowadzi do działania. Człowiek stwierdza: „Następnym razem chcę wcześniej poprosić o pomoc”, „Muszę bardziej uważać na sytuacje, w których jestem samotny i przeciążony”. Rozpamiętywanie natomiast zatrzymuje. Pojawiają się myśli: „Jestem beznadziejny”, „Nigdy mi się nie uda”, „Nie ma sensu próbować”.
Jak bliscy mogą nieświadomie zwiększać wstyd po nawrocie i co mogą zrobić, aby ułatwić powrót do zdrowienia?
Bliscy bardzo często reagują z lęku. Kiedy widzą, że ktoś, na kim im zależy, wrócił do używania substancji, pojawia się złość i bezradność. To są bardzo ludzkie emocje. Problem zaczyna się wtedy, gdy ten lęk zamienia się w komunikaty, które zamiast pomagać, pogłębiają wstyd.
Zdania typu: „Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiliśmy?”, „Obiecałeś i znowu to samo”, „Ty się chyba nigdy nie zmienisz” często nie powodują refleksji. Osoba słysząca takie komunikaty najczęściej nie myśli: „Rzeczywiście, muszę coś zmienić”. Bardziej prawdopodobne jest, że pomyśli: „Znów zawiodłem, jestem beznadziejny, nie mam już po co próbować”.
Jak powiedziałam, wstyd oddala od pomocy. Jeśli człowiek boi się kolejnej oceny, może zacząć ukrywać problemy, unikać rozmów i udawać, że wszystko jest w porządku. A przecież właśnie wtedy najbardziej potrzebuje kontaktu i wsparcia. Nie oznacza to oczywiście, że bliscy mają udawać, że nic się nie stało. Wspieranie nie oznacza akceptowania niekonstruktywnych zachowań. Można powiedzieć: „Martwi mnie to, co się wydarzyło” i „wierzę, że możesz coś z tym zrobić”. Można stawiać granice, a jednocześnie nie odbierać człowiekowi godności. Najbardziej pomocna postawa to bycie po stronie osoby, a nie po stronie problemu. Warto pytać: „Czego teraz potrzebujesz?”, „Co pomogło ci wcześniej?”, „Jak mogę cię wesprzeć?”. Czasami najbardziej pomocne jest po prostu stworzenie przestrzeni, w której ktoś może poprosić o pomoc bez poczucia, że najpierw musi na tę pomoc zasłużyć.
Po czym poznać, że mimo nawrotu proces zdrowienia nadal trwa? Jakie sygnały wskazują, że człowiek idzie w dobrą stronę?
Wiele osób uważa, że jedynym dowodem zdrowienia jest całkowita abstynencja. Oczywiście dla wielu jest ona głównym celem, ale proces zmiany obejmuje znacznie więcej obszarów. Czasami człowiek rozwija się i zmienia, nawet jeśli po drodze pojawia się trudny moment.
Jednym z ważnych sygnałów jest większa świadomość siebie. Osoba zaczyna zauważać swoje emocje, sytuacje ryzyka, potrzeby. Zamiast działać automatycznie, zaczyna się zatrzymywać i zadawać sobie pytania: „Co się ze mną dzieje?”, „Czego teraz potrzebuję?”, „Po co coś robię”. To ogromna zmiana.
Kolejnym sygnałem jest szybsze szukanie pomocy. Dawniej ktoś mógł ukrywać problem przez miesiące, a teraz po kilku dniach mówi: „Potrzebuję rozmowy”. To nie jest mała rzecz. To pokazuje, że zmienił się sposób reagowania.
Warto też zwracać uwagę na relacje. Czy osoba zaczyna bardziej otwarcie mówić o swoich trudnościach? Odbudowuje zaufanie? Czy potrafi przyjąć wsparcie? Zdrowienie to nie tylko kwestia substancji, ale także sposób funkcjonowania w świecie.
Co powiedziałaby Pani osobie, która po nawrocie wstydzi się wrócić na terapię?
Nie spodziewaj się najgorszego. Nie wyobrażaj sobie ocen, rozczarowania i krytyki. Dobra terapia nie polega na rozliczaniu z potknięć. Polega na towarzyszeniu w zrozumieniu, co się wydarzyło i co można zrobić inaczej. Zdrowienie nie jest testem, który można zdać albo oblać. To droga, na której uczymy się siebie. Czasami idziemy szybciej, czasami wolniej, czasami musimy się zatrzymać i sprawdzić kierunek. Najważniejsze pytanie nie brzmi: „Czy nigdy więcej się nie potkniesz?”. Bardziej pomocne jest pytanie: „Co zrobisz, kiedy na twojej drodze pojawi się trudny moment?”. Bo siła nie polega na tym, że nigdy nie upadamy. Polega na tym, że wiemy, jak wstać i gdzie szukać wsparcia.
Dziękuję za rozmowę.
Dorota Bąk – certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień, absolwentka Studium Terapii
Uzależnień Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Z Klientami
pracuje w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Jest realizatorką Programu CANDIS,
który jest ambulatoryjnym programem terapeutycznym skierowanym do osób z uzależnieniem od
przetworów konopi, realizatorką programu wczesnej interwencji FreD Goes Net skierowanego do młodzieży używającej substancji psychoaktywnych. Ukończyła także szkolenie przygotowujące do
prowadzenia Programu Ograniczania Picia (POP) zgodnie z wymogami PARPA oraz szkolenie
Psychoterapia Uzależnień Dzieci i Młodzieży współfinansowane przez Krajowe Centrum
Przeciwdziałania Uzależnieniom. W latach 2021-2023 pracowała z młodzieżą używającą substancji
psychoaktywnych w Poradni Leczenia Uzależnień dla Dzieci i Młodzieży Mazowieckiego Centrum
Neuropsychiatrii w Warszawie. Aktualnie związana z Fundacją UNA, gdzie prowadzi terapię
indywidualną i grupową dla osób dorosłych i młodzieży zmagających się z uzależnieniem, grupy
wsparciowo-warsztatowe, warsztaty psychoedukacyjne oraz koordynuje projekty dotyczące
uzależnień.






Dodaj komentarz