Przejdź do treści głównej
Mężczyzna bez koszuli zakłada dżinsy z boku łóżka, podczas gdy kobieta w bieliźnie leży na łóżku odwrócona plecami. Ubrania są rozrzucone na podłodze w pobliżu.
6 czerwca 2025

Kieliszek wina dla rozluźnienia, piwo dla odwagi – w powszechnej wyobraźni alkohol wciąż bywa postrzegany jako sojusznik intymności. Tymczasem eksperci nie mają wątpliwości: jest on jednym z jej największych wrogów. Niszczy relacje seksualne już na poziomie zwykłego „rozluźnienia”, bo nawet mała ilość wypita „dla atmosfery” działa jak mechaniczny przełącznik – wyłącza delikatność, subtelność i prawdziwą łączność na rzecz iluzji odwagi. Alkohol nie otwiera na intymność – znieczula na nią, zarówno psychicznie, jak i fizycznie.

Znieczulenie zamiast połączenia: jak alkohol zabija zmysłowość

Klucz do prawdziwej bliskości leży w obecności – w pełnej świadomości drugiej osoby, jej dotyku, oddechu, reakcji. Alkohol tę obecność systematycznie rozmywa. Już niewielka ilość, która ma „pomóc się rozluźnić”, zaczyna działać jako środek znieczulający układ nerwowy. To znieczulenie ma dwojaką naturę. Z jednej strony dotyczy psychiki – osłabia zahamowania, ale jednocześnie stępia empatię i wyczucie subtelnych niuansów w relacji. Z drugiej strony, co często pomijane, działa dosłownie na poziomie receptorów skóry.

Alkohol jest depresantem ośrodkowego układu nerwowego. Jego działanie polega na spowolnieniu przekazu nerwowego. W praktyce seksualnej oznacza to, że delikatne pocałunki, subtelny dotyk, różnica temperatur – cała bogata paleta doznań, które tworzą zmysłową narrację zbliżenia – zostają spłaszczone i stępione. Partnerzy mogą czuć mniej, potrzebować silniejszych bodźców, a przez to stają się mniej uważni na reakcje drugiej osoby. To właśnie dlatego seks po alkoholu często opisywany jest jako „techniczny”, „mechaniczny” lub po prostu „niedbały”. Brakuje w nim finezji, ponieważ neurochemia mózgu została przełączona w tryb poszukiwania prostych, intensywnych wrażeń, a nie złożonej, współdzielonej przyjemności.

Andrzej Gryżewski, seksuolog zauważa: „Pod wpływem alkoholu mogą wystąpić problemy, takie jak niewystarczające nawilżenie pochwy, słabe ukrwienie okolic intymnych, co obniża jakość doznań, niepełny wzwód, problemy z osiągnięciem orgazmu. Im więcej alkoholu wypijemy, tym gorszy będzie nasz seks”. To spostrzeżenie dotyczy nie tylko skrajnych przypadków, ale każdej ilości – już pierwszy kieliszek rozpoczyna proces fizjologicznego wycofania. Organizm, skupiony na metabolizowaniu toksyny, odsuwa zasoby od peryferyjnych funkcji, do których należy reakcja seksualna. Krew odpływa z okolic intymnych do wątroby i mózgu, mięśnie nie napinają się optymalnie, a śluzówki wydzielają mniej naturalnego nawilżenia. Powstaje paradoks: pijemy, by czuć się swobodniej, a nasze ciała stają się mniej zdolne do odczuwania i odpowiedzi.

Upadek romantyczności: gdy zanika przestrzeń na autentyczność

Romantyczność nie polega na wyreżyserowanych gestach, lecz na autentycznej, niechronionej wymianie emocjonalnej. Wymaga ona odwagi bycia widzianym bez filtrów i z całym swoim niedoskonałym, ludzkim wyposażeniem – z niepewnością, wrażliwością, czasem niezdarnością. Alkohol, oferując sztuczną odwagę, tę autentyczność odbiera. Zamienia prawdziwe, ryzykowne otwarcie się na drugiego człowieka w jego karykaturę, w której odsłaniamy nie siebie, lecz swoją odważną alter ego, za którą następnego dnia nie chcemy wziąć odpowiedzialności.

Gryżewski trafnie diagnozuje ten mechanizm społeczny: „Kiedy zrobimy w łóżku pod wpływem alkoholu coś bardzo wyuzdanego, zawsze możemy to 'zrzucić’ na alkohol. Pozbywamy się wyrzutów sumienia i niechlubnej etykiety”. To głęboko destrukcyjny schemat dla relacji. Zamiast budować wspólną przestrzeń zaufania, w której eksperymentowanie wynika z wzajemnego porozumienia i ciekawości, tworzy się przestrzeń niejasnych granic, gdzie nic nie jest do końca „prawdziwe”, a odpowiedzialność rozmywa się w oparach etanolu. Taka dynamika uniemożliwia budowanie prawdziwej zażyłości, która rośnie właśnie poprzez wspólne ponoszenie konsekwencji swoich wyborów, a nie ich wypieranie.

Efekt „piwnych okularów”, opisany w badaniach, działa tu z pełną mocą. „Na skutek spożycia alkoholu przestaje mieć znaczenie wybór partnera seksualnego. Osoba nietrzeźwa nie zwraca uwagi na kryteria wyboru, którymi kieruje się, gdy nie jest pod wpływem alkoholu”. To zjawisko można rozszerzyć na samą jakość kontaktu – pod wpływem alkoholu przestaje mieć znaczenie nie tylko to, z kim się kochamy, ale też JAK się kochamy. Znikają preferencje, granice, upodobania, które są wyrazem naszej tożsamości. Zostaje zunifikowany, stępiony impuls, który bardziej służy rozładowaniu napięcia niż nawiązaniu głębokiej więzi.

Od „wspomagacza” do warunku koniecznego

Największym zagrożeniem nie jest jednorazowy seks po drinku, lecz niepostrzeżone wpadnięcie w pułapkę warunkowania. Gryżewski wyjaśnia neurologiczny mechanizm, który ma fundamentalne znaczenie: „Orgazm działa jak pieczęć. Jeśli raz nas coś podnieci, jakiś obraz, sytuacja, fantazja raz na nas zadziała, a my pójdziemy za tym pożądaniem i 'przypieczętujemy’ to orgazmem, może być tak, że już nie uwolnimy się od tej fantazji”.

Przenosząc to na związek alkoholu z seksem: jeśli kilka razy przeżyjemy satysfakcjonujące (lub choćby pozbawione lęku) zbliżenie po drinku, mózg zaczyna łączyć te dwa elementy. Alkohol staje się kontekstowym wyzwalaczem pobudzenia. Bez niego, na trzeźwo, mózg może nie uruchamiać ścieżek pożądania z taką samą łatwością. Pojawia się dyskomfort, niepewność, a nawet lęk – zupełnie jakby naturalna, spontaniczna intymność stała się obca. Tak rodzi się uzależnienie behawioralne, w którym nie chodzi o głód substancji, lecz o przekonanie, że bez niej nie jesteśmy w stanie być seksualni, otwarci i spontaniczni.

„Jeśli raz, dwa, dziesięć razy przeżyjemy dobry seks po alkoholu, będzie nam bardzo trudno przeżyć równie dobry seks na trzeźwo” – podsumowuje Gryżewski. Osoba wpada wówczas w paradoksalną sytuację: sięga po alkohol, by przełamać bariery i być bliżej partnera, a w dłuższej perspektywie skutecznie buduje między nimi trwałą, chemiczną barierę. Relacja staje się zakładnikiem butelki, a prawdziwe poznanie siebie nawzajem – z całą gamą trudnych, ale autentycznych emocji – zostaje zastąpione rytuałem pozornej bliskości.

Droga powrotu do czucia: odzyskiwanie prawdziwej obecności

Odbudowa autentycznej intymności po okresie, w której alkohol był jej nieodłącznym elementem, wymaga cierpliwości i odwagi. To proces nauki na nowo – nauki bycia obecnym w ciele, które czuje, i w umyśle, który jest w pełni świadomy. Pierwsze zbliżenia na trzeźwo mogą być nieporadne, pozbawione sztucznej pewności siebie, ale właśnie ta nieporadność jest początkiem czegoś prawdziwego.

Wymaga to przeformułowania samej definicji dobrego seksu. Zamiast oczekiwać ekstremalnych doznań i performansu, warto zacząć doceniać zwykłą obecność, ciepło skóry, wspólny rytm oddechu i powolne odkrywanie siebie bez pośpiechu i presji. To w tej zwyczajności, często niezauważalnej pod wpływem substancji, kryje się prawdziwa głębia i możliwość zbudowania więzi, która nie rozpada się wraz z ustąpieniem działania trunku.

Seks na trzeźwo może początkowo wydawać się bardziej wymagający, ponieważ nie ma gdzie ukryć swoich lęków ani niepewności. Ale to właśnie w tej wymagającej autentyczności leży jego największa siła i moc budująca. To intymność, w której bierzemy pełną odpowiedzialność za swoje pragnienia i czułość, które ofiarowujemy drugiej osobie.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Osoba w niebieskiej koszuli w kratę siedzi ze spuszczoną głową i zaciśniętymi dłońmi, wyglądając na przygnębioną, za stołem pokrytym różnymi blistrami tabletek i pigułek.

Fundacja Poza Schematami: bezpłatna broszura profilaktyczna o używaniu przez młodzież leków

Kobieta o długich brązowych włosach opiera brodę na dłoni i w zamyśleniu wpatruje się w kieliszek czerwonego wina na pierwszym planie. Tło jest delikatnie rozmyte, przywołując temat "Alkohol to zawsze ryzyko" z bezpłatnej broszury dla rodziców i opiekunów.

Bezpłatna broszura dla rodziców i opiekunów „Alkohol to zawsze ryzyko”

Kobieta siedzi na podłodze pod drewnianą ścianą, zakrywając twarz jedną ręką, a drugą wyciągając w kierunku kamery w obronnym geście. Wygląda na przygnębioną lub przestraszoną.

Bezpłatne konsultacje i pomoc prawna dla osób doświadczających przemocy domowej

grupa wsparcia dla rodziców

Stowarzyszenie OPTA oferuje psychologiczne wsparcie i konsultacje rodzinne w Warszawie

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.