„(…) Trudno jest zmusić lub zmotywować kogokolwiek do leczenia i abstynencji. Człowiek musi sam chcieć otrzymać pomoc, poradę, pozwolić sobą pokierować, wejść w środowisko osób, które podjęły walkę z nałogiem i w tym trwają. Zrozumieć, że rezygnuje tylko z jednej rzeczy, a w zamian zyskuje wiele więcej (…) Dlatego uważam, że warto objąć każdą ścieżkę postępowania mającą na celu wyciągnięcie danej osoby z nałogu alkoholowego, w tym również poprzez procedurę zobowiązania do leczenia” – tłumaczy Jarosław Kowal, przewodniczący Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w dzielnicy Praga-Północ.

Redakcja: Zobowiązanie do leczenia odwykowego jest uregulowane w Ustawie z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (art. 24-35) i według obecnego stanu prawnego nie jest to leczenie o charakterze przymusowym. Na czym wobec tego ono polega?

Jarosław Kowal: Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (KRPA) inicjuje działania wobec osób nadużywających alkoholu, które niszczą życie rodzinne, demoralizują małoletnich, uchylają się od zaspokajania potrzeb rodziny lub systematycznie zakłócają porządek publiczny.

W sprawach, gdzie istnieją przesłanki wynikające z przywołanej przez Panią Ustawy, Komisja kieruje wniosek do biegłego, w celu uzyskania opinii psychologiczno-psychiatrycznej. Wydając pozytywna opinię, czyli potwierdzającą problem alkoholowy, biegły wskazuje sugerowaną formę terapii, tj. leczenie w warunkach otwartych poradni leczenia uzależnień. Sąd, na podstawie dokumentacji oraz wniosków z przeprowadzonej rozprawy oraz własnego doświadczenia, wydaje stosowne postanowienie.

Wszczynając postępowanie trzeba także zwrócić uwagę na stadium uzależnienia, w którym znajduje się dana osoba, dokładnie przeanalizować jej zachowanie w rodzinie i społeczeństwie. Izolowanie ludzi z problemem alkoholowym nie zawsze jest słuszną ścieżką postępowania. Dlatego inicjatywy, prowadzące do pozbawienia kogoś wolności z powodu choroby alkoholowej są rozpatrywane z dużą ostrożnością. W Polsce fakt spożywania alkoholu nie podlega penalizacji. Państwo reaguje tylko w przypadku niewłaściwych zachowań osób nadużywających tego środka psychoaktywnego, mającego negatywny wpływ na funkcjonowanie w społeczeństwie, szczególnie wśród rodzin. Jeżeli uzależnienie lub niekontrolowane upijanie się pociąga za sobą popełnianie przestępstw – to istnieją środki karne, z których należy i warto korzystać.

Kiedy można uruchomić procedurę zobowiązania do leczenia odwykowego?

J.K.: Komisja rozpoczyna procedurę w momencie przyjęcia wniosku. Od tego czasu rozpoczynają się wszelkie czynności, które z zasady zmierzają do rozpoznania przesłanek prawnych i faktycznych w określonej sytuacji. Część przypadków ich nie wyczerpuje, wówczas Komisja – większością głosów – podejmuje decyzję o zamknięciu sprawy. Komisja działa na podstawie i w granicach swoich uprawnień, zatem nie każdy zgłoszony zostanie skierowany na badania biegłego, jak i nie stanie z tego powodu przed Sądem.

Kto może zainicjować procedurę i w jakiej formie?

J.K.: Działania Komisji opierają się na informacjach, opiniach pochodzących z różnych instytucji oraz wywiadach z rodziną lub innymi osobami, mogącymi pomóc w wyjaśnieniu sprawy i nadaniu jej dalszego kierunku w ramach obowiązującego prawa. W praktyce są to zazwyczaj członkowie rodziny, gdzie istnieje lub pojawił się problem alkoholowy. Instytucjami na bieżąco współpracującymi z Komisją oraz inicjującymi procedurę są Policja, Ośrodek Pomocy Społecznej, kuratorzy sądowi czy placówki zajmujące się czasową opieką nad osobami nietrzeźwymi, potocznie nazywane Izbami Wytrzeźwień. Zgłoszeń można dokonywać osobiście na dyżurach członków Komisji, w trakcie ich posiedzeń oraz pisemnie. Dane kontaktowe można pozyskać także we wszystkich placówkach samorządowych.

Dlaczego tak trudno „zmusić” osobę uzależnioną do leczenia?

J.K.: Na tę sytuację wielki wpływ mają dostępność i łatwość nabycia alkoholu. Oprócz tego duże znaczenie ma tolerancja, a wręcz akceptacja odnośnie do spożycia alkoholu podczas spotkań, tzw. domówek oraz imprez organizowanych w miejscach publicznych. Reklamy i różne działania marketingowe budują w społeczeństwie przekonanie, że picie alkoholu (głównie piwa) niesie za sobą wiele korzyści: natychmiastową poprawę nastroju, relaks i gwarancję dobrej zabawy.

Mnie nurtuje kilka pytań: Dlaczego nie ograniczymy podaży alkoholu? Dlaczego nie podejmujemy działań społecznych uświadamiających ludzi na temat niebezpieczeństw wywoływanych przez ten środek psychoaktywny? Częste spożywanie alkoholu może stać się nawykiem prowadzącym do uzależnienia. Z kolei uzależnieni od alkoholu często lądują na marginesie życia społecznego, mają postępujące problemy ze zdrowiem, są narażeni na nieszczęśliwe wypadki oraz wykluczenie, mają coraz większe problemy rodzinne. Trzeba wielu czynników i zdarzeń, żeby osoba uzależniona przestała wprowadzać się w stan nietrzeźwości. Zakaz to przy problemie uzależnień pusty slogan. Przyjrzyjmy się na przykład zachowaniu kierowców – codziennie podlegają zakazom i często świadomie łamią przepisy, a to znów prowadzi do ofiar śmiertelnych lub kalectw. Drogi, skrzyżowania są monitorowane, na ulicach można napotkać nagrywającego wykroczenie, Policja oraz inne uprawnione służby patrolują ulice, kierowcom grożą niemal natychmiastowe sankcje, ale to i tak niczego nie zmienia…

Jaką ochronę ma ktoś słaby, z problemami osobistymi, predyspozycjami, z wrodzonym lub stopniowo nabywanym uzależnieniem? Kiedy o tym myślę, to przychodzi mi do głowy  koncepcja wychowania narodowego w duchu kulturalnego picia alkoholu na wzór krajów skandynawskich. Islandia może być dla nas wzorem do naśladowania. Sklepy z alkoholem są państwowe – zarówno w stolicy, jak i na prowincji.  Znaczna część sklepów z alkoholem znajduje się w pawilonach, odosobnionych od siebie o kilkadziesiąt kilometrów, połączonych z posterunkami Policji. Tam nie ma łączenia alkoholu z innymi produktami spożywczymi, łatwo jest namierzyć klienta, który zbyt często nabywa alkohol i zaoferować mu pomoc. W realiach Europy Zachodniej, Środkowej czy Wschodniej taki proces musiałby zostać podjęty i wdrażany krok po kroku przez kraje zrzeszone w UE, co nieprędko się stanie z uwagi na wpływy do budżetu. To wszystko przeciwdziała idei trzeźwości. W takich warunkach trudno jest zmusić lub zmotywować kogokolwiek do leczenia i abstynencji. Człowiek musi sam chcieć otrzymać pomoc, poradę, pozwolić sobą pokierować, wejść w środowisko osób, które podjęły walkę z nałogiem i w tym trwają. Zrozumieć, że rezygnuje tylko z jednej rzeczy, a w zamian zyskuje wiele więcej, tylko musi zdać sobie tego sprawę podczas leczenia. Dlatego uważam, że warto objąć każdą ścieżkę postępowania mającą na celu wyciągnięcie danej osoby z nałogu alkoholowego, w tym również poprzez Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Jak w inny sposób zmotywować osobę uzależnioną do podjęcia leczenia i walki z uzależnieniem?

J.K.: Nie chciałbym wywarzać otwartych drzwi – psychika ludzka jest bardziej nieprzewidywalna od najlepszych maszyn cyfrowych, od każdej inteligencji sztucznej. Wiadomo, że aby „dotrzeć” do osoby mającej problem alkoholowy najlepiej skierować ją na terapię w poradni leczenia uzależnień, gdzie otrzyma fachową pomoc. Idealnie byłoby, gdyby stało się to relatywnie wcześnie, kiedy spożywanie alkoholu nie doprowadziło do całkowitego rozkładu życia osobistego i zawodowego. Podczas terapii osoba uzależniona otrzymuje wsparcie, jest motywowana do zmiany, ale ta opiera się na dobrowolności i konstruowaniu dobrowolnych relacji. Innym, niezwykle ważnym czynnikiem jest obecność – bliscy powinni starać się zajmować osobę dotkniętą problemem uzależnienia czymś pozytywnym, próbować odizolować z niewłaściwego środowiska czy towarzystwa. Znane są przypadki pilnowania osoby uzależnionej, będącej w ciągu alkoholowym, do tzw. wyzerowania, a następnie wszycia esperalu. Czasami to działa i ludzie poddani takiemu zabiegowi długo pozostają w abstynencji, podczas gdy inni zaczynają pić – najpierw niewielkie ilości alkoholu, a potem coraz większe i powracają do stanu sprzed zabiegu.

Pociąg do alkoholu pozostaje bardzo długo w człowieku – będzie on myślami powracał do czasów swobodnego picia i odczuwał coś na kształt przyjaźni z alkoholem. Absolutne wytrwanie w trzeźwości jest trudne, dlatego tak ważna jest terapia dająca narzędzia do walki z pokusami. Bez tego najprawdopodobniej nastąpi powrót do nałogu.

Kolejnym problemem jest moda na kulturalne picie w dniach wolnych od pracy – tzw. reset albo spożywanie „małpek” podczas wyjść z domu na spacer, jazdy z pracy i do pracy. To jest takie ukryte picie. Wielu osobom wydaje się, że wszystko mają pod kontrolą i w ich zachowaniu nie ma niczego niepokojącego. Tłumaczą sobie, że chodzą normalnie do pracy, wiodą normalne życie. W naszym społeczeństwie takie zachowania są powszechnie akceptowane. Co jakiś czas ktoś przekracza granicę i traci stabilizację, pracę, rodzinę. Naszym zadaniem jako społeczeństwa jest przeciwdziałanie takim zachowaniom i motywowanie takich ludzi do zmiany. Musimy reagować na niepokojące objawy i oferować pomoc. Bo czasem to np. pracodawca może wywrzeć większy wpływ na osobę borykającą się z uzależnieniem i zobowiązać ją do leczenia aniżeli cały system instytucjonalny.

Dziękujemy za rozmowę.

Jarosław Kowal – Przewodniczący Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w dzielnicy Praga-Północ.

Udostępnij

Napisz komentarz