Przejdź do treści głównej

„Bliskość budzi lęk, a samotność boli”. Problemy w relacjach DDA i możliwości terapii TSR

para siedzi w sypialni plecami do siebie, kłopoty i kłótnie
4 maja 2026

Wiele osób, które wychowały się w rodzinach z problemem alkoholowym, osiąga sukcesy zawodowe, zakłada rodziny i z pozoru dobrze radzi sobie w życiu. Jednak w obszarze bliskich relacji często mierzą się z trudnościami, których źródeł nie zawsze są świadome. Lęk przed odrzuceniem, nadmierna odpowiedzialność za innych, trudność w stawianiu granic czy przekonanie, że trzeba zasłużyć na miłość – to tylko część wyzwań, które pojawiają się w gabinetach terapeutycznych.

Jak te doświadczenia wpływają na związki w dorosłości? Czy kobiety i mężczyźni przeżywają je w podobny sposób? I jak terapia skoncentrowana na rozwiązaniach pomaga budować zdrowsze relacje bez wieloletniego analizowania przeszłości? O tym opowiada Dorota Bąk, certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień pracująca w nurcie TSR.

Redakcja: W gabinecie często spotyka się Pani z osobami wychowanymi w rodzinach z problemem alkoholowym. Jakie trudności w relacjach najczęściej pojawiają się u nich w dorosłym życiu?

Dorota Bąk: Jedną z rzeczy, które najbardziej zwracają moją uwagę, jest fakt, że wiele takich osób bardzo pragnie bliskości, a jednocześnie bardzo się jej obawia. To pozornie sprzeczne doświadczenie, ale w praktyce spotykam je niezwykle często. Z jednej strony pojawia się silna potrzeba bycia kochanym, zauważonym, ważnym dla drugiego człowieka. Z drugiej strony istnieje głęboki lęk przed zranieniem, odrzuceniem albo utratą kontroli nad sytuacją.

W efekcie relacje stają się źródłem nie tylko radości, ale także ogromnego napięcia. Niektórzy bardzo szybko angażują się emocjonalnie i próbują budować poczucie bezpieczeństwa poprzez bliskość za wszelką cenę. Inni przeciwnie – utrzymują dystans, unikają zależności emocjonalnej i długo nie dopuszczają nikogo naprawdę blisko.

W terapii słyszę często zdania: „Nie umiem zaufać”, „Ciągle czekam, aż coś się zepsuje”, „Kiedy ktoś jest dla mnie ważny, zaczynam się bać”. To nie wynika z braku dojrzałości emocjonalnej czy złej woli. Bardzo często jest efektem doświadczeń wyniesionych z domu, w którym bliskość rzadko była przewidywalna, bezpieczna i stabilna.

W nurcie TSR nie skupiamy się jednak wyłącznie na analizowaniu źródeł tych trudności. Oczywiście rozumiemy ich kontekst, ale równie ważne staje się pytanie: jak dana osoba chce budować relacje dzisiaj? Jak wyglądały momenty, kiedy doświadczała bliskości bez nadmiernego lęku? Co już działa, nawet jeśli tylko czasami? To właśnie wokół takich doświadczeń budujemy proces zmiany.

Czy zauważa Pani różnice między kobietami a mężczyznami wychowanymi w rodzinach z problemem alkoholowym, jeśli chodzi o funkcjonowanie w związkach?

Tak, choć zawsze podkreślam, że nie chodzi o sztywne reguły. Każdy człowiek ma swoją indywidualną historię. Jednak pewne tendencje rzeczywiście można zauważyć.

Kobiety bardzo często przychodzą do gabinetu z poczuciem nadmiernej odpowiedzialności za relacje. Mówią o ciągłym dbaniu o potrzeby innych, przejmowaniu odpowiedzialności za emocje partnera, trudności w odmawianiu czy stawianiu granic. Często przez wiele lat funkcjonują w przekonaniu, że dobra relacja wymaga nieustannego poświęcania siebie.

Nierzadko słyszę: „Jeśli on jest niezadowolony, to znaczy, że zrobiłam coś źle”, „Muszę zadbać o wszystkich, zanim pomyślę o sobie”. To ogromne obciążenie emocjonalne, które prowadzi do zmęczenia, frustracji i utraty kontaktu z własnymi potrzebami.

Mężczyźni częściej zgłaszają trudności związane z ujawnianiem emocji, proszeniem o wsparcie czy budowaniem emocjonalnej bliskości. Wielu z nich nauczyło się, że okazywanie słabości jest niebezpieczne albo niepotrzebne. W efekcie bywają postrzegani jako zdystansowani, choć w rzeczywistości często przeżywają bardzo silne emocje.

W TSR nie pracujemy jednak z założeniem, że ktoś jest „skazany” na określony schemat. Interesuje nas raczej, kiedy dana osoba funkcjonuje inaczej niż zwykle. Kiedy udało jej się postawić granicę? W jakich okolicznościach potrafiła powiedzieć o swoich potrzebach? Kiedy doświadczyła bliskości bez lęku? To właśnie te wyjątki często stają się początkiem zmiany.

Jednym z częstych tematów jest lęk przed odrzuceniem. Jak wpływa on na związki w dorosłym życiu?

Lęk przed odrzuceniem potrafi organizować całe życie relacyjne człowieka, nawet jeśli nie jest on tego świadomy. Nie zawsze objawia się wprost. Czasami prowadzi do nadmiernego zabiegania o akceptację. Innym razem do wycofywania się z relacji, jeszcze zanim staną się naprawdę bliskie.

W praktyce terapeutycznej spotykam osoby, które przez wiele lat próbują przewidywać potrzeby innych, unikają konfliktów i rezygnują z własnego zdania tylko po to, by nie narazić relacji na ryzyko. Paradoksalnie często właśnie to prowadzi do coraz większego oddalenia od partnera i od samego siebie.

Zdarza się również odwrotna sytuacja. Ktoś tak bardzo boi się zranienia, że nie dopuszcza do siebie nikogo na tyle blisko, by odrzucenie mogło się wydarzyć. Wtedy relacje stają się powierzchowne albo krótkotrwałe.

W TSR staramy się nie traktować lęku jako przeciwnika, z którym trzeba walczyć. Bardziej interesuje nas, kiedy ten lęk jest trochę mniejszy. Co wtedy robi dana osoba inaczej? Jak wygląda relacja w momentach większego poczucia bezpieczeństwa? Takie pytania pomagają zauważyć, że nawet przy obecności lęku człowiek posiada doświadczenia bliskości, zaufania czy otwartości. A skoro już kiedyś potrafił z nich korzystać, istnieje szansa, że będzie mógł robić to częściej.

Dlaczego wiele osób ma trudność z wyznaczaniem granic w relacjach?

To jeden z najczęstszych tematów pojawiających się w pracy z osobami wychowanymi w rodzinach z problemem alkoholowym. Co ciekawe, wiele z nich doskonale wie, czym są zdrowe granice i potrafi o nich mówić bardzo świadomie. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy trzeba te granice rzeczywiście postawić w relacji z kimś ważnym.

Bardzo często u podłoża leży przekonanie, że stawianie granic oznacza odrzucenie drugiej osoby, egoizm albo zagrożenie dla relacji. W dzieciństwie wiele osób nauczyło się, że bezpieczeństwo zależy od dostosowywania się do otoczenia, przewidywania nastrojów innych i unikania konfliktów. Jeśli dziecko doświadczało nieprzewidywalności, napięcia czy chaosu, mogło dojść do wniosku, że własne potrzeby są mniej ważne niż utrzymanie względnego spokoju.

W dorosłym życiu taki mechanizm często działa automatycznie. Ktoś zgadza się na rzeczy, na które nie ma ochoty. Bierze na siebie kolejne obowiązki. Rezygnuje ze swoich planów, aby nie zawieść innych. Z zewnątrz wygląda to jak życzliwość czy odpowiedzialność. W rzeczywistości, bardzo często stoi za tym lęk przed utratą akceptacji.

W gabinecie słyszę czasem zdania: „Nie umiem odmówić”, „Boję się, że ktoś się obrazi”, „Jeśli postawię granicę, zostanę odebrana jako zła osoba”. To pokazuje, że problem nie dotyczy samej umiejętności komunikacyjnej, ale głębszych przekonań na temat własnej wartości i relacji.

W nurcie TSR nie uczymy granic wyłącznie poprzez teorię. Dużo bardziej interesuje nas to, kiedy dana osoba już potrafiła o siebie zadbać. Kiedy powiedziała „nie” i świat się nie zawalił. Kiedy wyraziła własne zdanie i relacja przetrwała, albo poczuła, że ma prawo do swoich potrzeb.

Pamiętam pacjentkę, która była przekonana, że kompletnie nie umie stawiać granic. Podczas rozmowy okazało się jednak, że w pracy potrafiła bardzo jasno komunikować swoje stanowisko i odmawiać dodatkowych obowiązków. Problem pojawiał się wyłącznie w relacjach osobistych. To odkrycie było dla niej ważne, bo pokazało jej, że umiejętność stawiania granic już posiada. Potrzebowała jedynie nauczyć się korzystać z niej również w innych obszarach życia.

W TSR zakładamy, że człowiek posiada więcej zasobów, niż często sam sobie przypisuje. Naszym zadaniem jest pomóc mu je odnaleźć i świadomie wykorzystywać.

Wiele osób mówi, że przyciąga partnerów, których trzeba ratować. Jak Pani to rozumie?

To bardzo częsty temat, szczególnie wśród kobiet, choć oczywiście dotyczy także mężczyzn. Wiele osób zauważa pewien powtarzający się schemat: angażują się w relacje z partnerami emocjonalnie niedostępnymi, niedojrzałymi, z uzależnieniem albo wymagającymi nieustannego wsparcia.

Często słyszę pytanie: „Dlaczego znowu wybrałam kogoś, kogo muszę ratować?”. Warto jednak spojrzeć na ten mechanizm bez oceniania. Zwykle nie chodzi o świadomy wybór cierpienia czy destrukcji. Znacznie częściej jest to próba odnalezienia czegoś znajomego.

Jeżeli przez wiele lat relacje były związane z odpowiedzialnością za innych, ciągłym czuwaniem albo próbą wpływania na sytuację w domu, to taka dynamika może wydawać się naturalna także w dorosłości. Dla niektórych osób troszczenie się o innych staje się głównym sposobem budowania własnej wartości.

Problem polega na tym, że w takich relacjach bardzo łatwo zgubić siebie. Cała energia zaczyna być kierowana na potrzeby partnera, jego problemy, jego kryzysy i jego emocje. W pewnym momencie człowiek orientuje się, że zna potrzeby wszystkich wokół, ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czego sam potrzebuje.

W TSR nie pytamy: „Dlaczego znowu wybrałaś takiego partnera?”. Bardziej interesuje nas: „Jakiej relacji chciałabyś doświadczać?”, „Po czym poznasz, że jesteś ważna także dla siebie?”, „Kiedy w swoim życiu czułaś się partnerką, a nie opiekunką?”.

To przesunięcie uwagi jest bardzo istotne. Zamiast skupiać się wyłącznie na analizowaniu błędów z przeszłości, zaczynamy budować wizję relacji, która odpowiada aktualnym potrzebom i wartościom danej osoby.

Jak w TSR pracuje się nad budowaniem zdrowej bliskości?

To jedno z najciekawszych zagadnień, ponieważ wiele osób trafiających na terapię jest przekonanych, że problemem jest sama bliskość. Mówią: „Nie potrafię tworzyć relacji”, „Mam problem z zaufaniem”, „Nie nadaję się do związku”.

Tymczasem bardzo często okazuje się, że nie chodzi o niezdolność do bliskości, ale o określone doświadczenia, które sprawiają, że bliskość kojarzy się z ryzykiem, napięciem albo utratą bezpieczeństwa.

W TSR staramy się odnajdywać momenty, które przeczą narracji o całkowitej niemożności budowania relacji. Pytamy o sytuacje, w których człowiek czuł się przy kimś bezpiecznie i potrafił być autentyczny. O chwile, kiedy doświadczał zaufania, nawet jeśli trwały krótko.

To bardzo ważne, ponieważ wiele osób koncentruje się wyłącznie na swoich porażkach relacyjnych. Nie zauważa doświadczeń, które pokazują, że posiada zdolność do budowania bliskości.

Praca w TSR zakłada również budowanie konkretnych, realistycznych zmian. Nie oczekujemy, że ktoś nagle całkowicie zmieni sposób funkcjonowania w relacjach. Znacznie ważniejsze są małe kroki: powiedzenie o swoich potrzebach, wyrażenie niezgody, przyjęcie wsparcia od drugiej osoby czy pozwolenie sobie na większą otwartość emocjonalną.

Bliskość nie jest czymś, co pojawia się jednorazowo. Jest procesem. I właśnie ten proces staramy się wspierać w terapii.

Czy można zbudować satysfakcjonujący związek mimo trudnych doświadczeń z dzieciństwa?

Zdecydowanie tak. To jedna z najważniejszych rzeczy, które chciałabym przekazać osobom zastanawiającym się nad terapią. Trudne doświadczenia z dzieciństwa mogą wpływać na sposób budowania relacji, ale nie determinują całego życia.

W gabinecie spotykam wiele osób, które przez lata były przekonane, że są „skazane” na określone schematy. Mówiły: „Zawsze będę wybierać niewłaściwych partnerów”, „Nigdy nikomu nie zaufam”, „Nie potrafię stworzyć zdrowej relacji”.

Tymczasem terapia bardzo często pokazuje coś zupełnie innego. Ludzie zaczynają zauważać, że ich reakcje nie są niezmienne. Że mogą podejmować inne decyzje, inaczej komunikować potrzeby i budować relacje w bardziej świadomy sposób.

TSR jest pod tym względem szczególnie pomocne, ponieważ koncentruje się na możliwościach zmiany tu i teraz. Oczywiście przeszłość ma znaczenie. Ale równie ważne jest to, co dana osoba robi dzisiaj i jakie kroki chce podejmować w przyszłości. Dlatego nie zakładamy, że człowiek musi latami analizować swoją historię, zanim będzie gotowy do budowania satysfakcjonujących relacji. Bardzo często zmiana zaczyna się nie od wielkiej rewolucji, ale od jednego pytania: „Jak chciałbym, żeby wyglądały moje relacje, gdyby były odrobinę lepsze niż dziś?”. Właśnie od takich małych kroków rozpoczyna się wiele ważnych procesów terapeutycznych.

Dziękuję za rozmowę.

Dorota Bąk – certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień, absolwentka Studium Terapii
Uzależnień Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Z Klientami
pracuje w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Jest realizatorką Programu CANDIS,
który jest ambulatoryjnym programem terapeutycznym skierowanym do osób z uzależnieniem od
przetworów konopi, realizatorką programu wczesnej interwencji FreD Goes Net skierowanego do młodzieży używającej substancji psychoaktywnych. Ukończyła także szkolenie przygotowujące do
prowadzenia Programu Ograniczania Picia (POP) zgodnie z wymogami PARPA oraz szkolenie
Psychoterapia Uzależnień Dzieci i Młodzieży współfinansowane przez Krajowe Centrum
Przeciwdziałania Uzależnieniom. W latach 2021-2023 pracowała z młodzieżą używającą substancji
psychoaktywnych w Poradni Leczenia Uzależnień dla Dzieci i Młodzieży Mazowieckiego Centrum
Neuropsychiatrii w Warszawie. Aktualnie związana z Fundacją UNA, gdzie prowadzi terapię
indywidualną i grupową dla osób dorosłych i młodzieży zmagających się z uzależnieniem, grupy
wsparciowo-warsztatowe, warsztaty psychoedukacyjne oraz koordynuje projekty dotyczące
uzależnień.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

grupa nastolatków siedzi na skateparku

Przełomowe wyniki badań: oto dlaczego nastolatki szukają wrażeń

głowa ludzka z boku wycięta z papieru na niebieskim tle, w niej mózg papierowy z bazgrołami, bałagan, mętlik w głowie

Jak kokaina zmienia mózg? Nowe spojrzenie na strukturę i mechanizmy uzależnienia

dym e-papierosa na czarnym tle, e-papieros w kobiecej dłoni

E-papierosy i konopie: jak młodzi dorośli używają substancji na co dzień

męskie dłonie skręcają jointa, marihuana

Młodzież coraz mniej boi się marihuany. Wyniki badań

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.