Przejdź do treści głównej
Rodzeństwo leży na łóżku z tabletami w dłoniach
12 czerwca 2025

Dla ponad 20 tysięcy uczniów z klas 1-3, których właśnie przebadano, świat wygląda zupełnie inaczej niż sądzimy. Dla co drugiego z nich rzeczywistość to samodzielne scrollowanie mediów społecznościowych, dla co piątego – publikowanie tam swoich treści, a dla jednej trzeciej – spotykanie się z czymś „niefajnym” w sieci. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę przeprowadziła ogólnopolski „Sprawdzian 13+” i wyniki są alarmującym portretem pokolenia, które dorasta, zanim jeszcze zdążyło się rozwinąć.

Teoretycznie serwisy społecznościowe są dostępne od 13. roku życia. W praktyce, jak pokazuje raport, ta granica jest zupełnie fikcyjna. Tym groźniejsze, że dzisiejsza wiedza psychologiczna mówi: nawet wiek 13 lat jest zbyt niski, by bezpiecznie poruszać się w świecie ciągłej oceny, manipulacji i przesyconych dopaminą algorytmów. Tymczasem, nasze najmłodsze dzieci są tam już od dawna.

Własny smartfon, obcy świat: jak wygląda dzień online pierwszoklasisty?

Przyzwyczailiśmy się myśleć o smartfonie jak o zabawce. Raport „Sprawdzian 13+” udowadnia, że to najpotężniejsze narzędzie dostępu do świata, jakie kiedykolwiek trafiło w ręce dzieci. Aż dwoje na troje dzieci w wieku wczesnoszkolnym (66%) ma już własny, niekontrolowany smartfon. To klucz do królestwa, którego rodzic często nawet nie zna.

Większość (83%) ogląda YouTube, co samo w sobie może być neutralne. Prawdziwy szok pojawia się dalej: połowa (50%) wszystkich badanych dzieci przyznaje, że korzysta z mediów społecznościowych. To nie jest przypadkowe użycie pod okiem rodzica. To samodzielna aktywność na platformach zaprojektowanych dla nastolatków i dorosłych. Co piąte dziecko (23%) idzie o krok dalej i publikuje tam własne treści – zdjęcia, filmiki, komentarze. Nie mając pojęcia o cyfrowym śladzie, prywatności czy konsekwencjach.

Które aplikacje królują w plecakach pierwszoklasistów? 31% ma konto na TikToku, a 21% na Instagramie. W komunikatorach prym wiedzie WhatsApp (używa go 51% dzieci), a Messengera35%. Te liczby nie są abstrakcją. Oznaczają, że w każdej szkolnej ławce kilkoro dzieci żyje równolegle w świecie, który nigdy nie został stworzony z myślą o ich emocjonalnej dojrzałości.

„Coś niefajnego”: codzienne zagrożenia za ekranem

Najbardziej przejmujące dane raportu dotyczą tego, co dzieci tam spotyka. Zapytane wprost, 31% przyznało, że w mediach społecznościowych spotkało je coś „niefajnego”. W komunikatorach – 28%. Jednak prawdziwa skala ryzyka ujawnia się, gdy spojrzymy tylko na grupę dzieci, które faktycznie z tych serwisów korzystają.

Okazuje się, że aż 62% małych użytkowników mediów społecznościowych doświadcza tam niekomfortowych sytuacji. W komunikatorach – 51%. To nie są abstrakcyjne statystyki. To konkretne dzieci, które natrafiają na przemoc słowną, treści seksualne, patostreamy, wyzwiska, nieodpowiednie propozycje od obcych czy po prostu druzgocący hejt od rówieśników. Doświadczają tego w samotności, bo najczęściej nikt dorosły nie monitoruje ich aktywności w czasie rzeczywistym.

Miasto czy wieś? Wszędzie ten sam problem

Raport obala też kilka stereotypów. Problem nie jest domeną wielkich miast ani wyłącznie starszych klas. Dzieci korzystają z sieci równie intensywnie na wsi i w małych miasteczkach, jak w dużych aglomeracjach. Różnice między klasami 1, 2 i 3 są zaskakująco niewielkie. Własny smartfon ma podobny odsetek pierwszaków, co trzecioklasistów. To pokazuje, że cyfrowa inicjacja zaczyna się dziś wyjątkowo wcześnie i przebiega w zawrotnym tempie.

Dlaczego rodzice nie sprawdzają? Pułapka pozornej kontroli

Wydaje się, że to rodzicielskie zaniedbanie. W rzeczywistości mamy do czynienia z mieszanką błogosławieństw i przekleństw nowych technologii. Smartfon daje iluzję bezpieczeństwa („wiem, gdzie jest, mogę do niego zadzwonić”), będąc jednocześnie bramą do niekontrolowanego świata. Rodzice, często sami przytłoczeni cyfrową rzeczywistością, nie mają kompetencji, by nadążyć za nowymi aplikacjami. Ufają też fikcyjnym zabezpieczeniom wiekowym („skoro jest 13+, to znaczy, że dla młodszych jest bezpieczny”). Wreszcie – i to może być najtrudniejsze – nie chcą być „nudnymi” rodzicami, którzy zabraniają tego, co u rówieśników jest normą.

Skutek? Cyfrowe sieroty – dzieci, które formalnie są w domu, pod opieką, ale emocjonalnie i poznawczo funkcjonują w przestrzeni, gdzie nie obowiązują żadne dorosłe zasady. Tam, gdzie ich rozwój społeczny kształtuje się nie przez zabawę na podwórku, ale przez polubienia, komentarze i porównywanie się z wyretuszowanymi wizerunkami.

Co dalej? Potrzeba prawdziwych „Domowych Zasady Ekranowych”

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, opierając się na konsultacjach z lekarzami i psychologami, postuluje podniesienie granicy wieku dla mediów społecznościowych do 15 lat. To realistyczny kompromis między potrzebami rozwojowymi dziecka a cyfrową rzeczywistością. Ale zanim prawo się zmieni, odpowiedzialność spada na rodziców.

Nie chodzi o to, by zabronić i skonfiskować. Chodzi o świadome rodzicielstwo cyfrowe. O ustalenie jasnych zasad (jak te proponowane przez fundację na portalu domowezasadyekranowe.pl), o rozmowy o tym, co dziecko spotkało w sieci, o wspólne przeglądanie aplikacji i ustawianie kontroli rodzicielskiej nie jako kary, ale standardu opieki. Chodzi wreszcie o odwagę, by być rodzicem, który mówi „nie”, gdy wszyscy rówieśnicy już mają – bo dorastanie to nie wyścig, a bezpieczne dzieciństwo to prawo, z którego nie można rezygnować.

Raport „Sprawdzian 13+” to nie tylko sucha diagnoza. To wezwanie do przebudzenia. Nasze dzieci wołają o pomoc, scrollując w ciszy swoich sypialni. Czas usłyszeć to wołanie, zanim algorytmy całkowicie ukształtują ich świat.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Starsza kobieta wygląda na zmartwioną, opierając głowę na dłoni, podczas gdy starszy mężczyzna stoi obok niej, delikatnie kładąc dłoń na jej ramieniu.

Telefon Pomocy dla Starszych – bezpłatne wsparcie informacyjne i poradnicze

Starszy mężczyzna siedzi i podpiera się o laskę

Fundacja Projekt Starsi: bezpłatna pomoc starszym doświadczającym przemocy

Młody mężczyzna i kobieta obejmują się na zewnątrz. Kobieta opiera głowę na ramieniu mężczyzny, z zamkniętymi oczami, podczas gdy mężczyzna patrzy w dal z zamyślonym wyrazem twarzy. Niebo za nimi jest miękkie i jasne.

„Mity i wyzwania w związkach” – weekendowy cykl spotkań dla par w Fundacji C.E.L.

grupa rozwoju osobistego dla młodych

Fundacja C.E.L zaprasza mieszkanki Mokotowa na weekendowy cykl spotkań

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.