
„Śmierć osoby uzależnionej jest szczególnym rodzajem straty. Każda śmierć bliskiego może być doświadczeniem wstrząsającym, jednak gdy osoba umiera po latach uzależnienia od alkoholu, narkotyków, leków czy innych zachowań, rodzina często nie przeżywa wyłącznie żałoby po człowieku. Żegna również nadzieje, oczekiwania, fantazje o zmianie, dzieciństwo, którego nie było, oraz relację, która nigdy nie stała się taka, jakiej potrzebowano. Czasami żegna także własną złość i poczucie bezsilności.” Rozmowa z mgr Kamilą Kosmacką-Kozłowską, psychologiem i psychoterapeutką w trakcie szkolenia, pracującą w nurcie systemowym
Skala problemu jest ogromna. Według Światowej Organizacji Zdrowia w 2019 roku około 2,6 miliona zgonów na świecie można było przypisać spożywaniu alkoholu. Około 400 milionów osób w wieku 15 lat i więcej żyło z zaburzeniami używania alkoholu, a około 209 milionów – z uzależnieniem od alkoholu. W Polsce Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom szacuje, że około 23-28 tysięcy zgonów rocznie jest bezpośrednio związanych ze spożywaniem alkoholu
O uzależnieniach mówi się dużo. Znacznie mniej natomiast o tym, co dzieje się z rodziną po śmierci osoby uzależnionej. Tymczasem konsekwencje uzależnienia mogą pozostawać w rodzinie przez wiele lat. Uzależnienie wpływa nie tylko na osobę pijącą, ale również na cały system rodzinny – relacje, komunikację, role, granice i poczucie bezpieczeństwa.
Redakcja: Czy śmierć osoby uzależnionej jest szczególnym rodzajem straty?
Kamila Kosmacka-Kozłowska: Tak, choć nie chciałabym tworzyć hierarchii żałoby i twierdzić, że jedna śmierć jest „gorsza” od innej. Śmierć osoby uzależnionej może jednak mieć specyficzny kontekst, ponieważ rodzina często przez wiele lat żyła z konsekwencjami uzależnienia.
W książce Dzieci w rodzinie z problemem alkoholowym Wanda Sztander opisuje środowisko rodzinne, w którym dziecko może doświadczać chaosu, nieprzewidywalności, napięcia i braku poczucia bezpieczeństwa. Trudno przewidzieć zachowanie dorosłego i wiedzieć, czego się po nim spodziewać.
To ważne z perspektywy późniejszej żałoby. Osoba, która umiera, nie była wyłącznie „zmarłym”, lecz człowiekiem, z którym łączyła rodzinę relacja – czasami bliska, konfliktowa, ambiwalentna, a czasem traumatyczna.
Po śmierci zmienia się cały układ rodzinny: role, hierarchia, komunikacja i odpowiedzialność. W przypadku śmierci osoby uzależnionej te zmiany mogą być szczególnie wyraźne.
Co dzieje się z nadzieją, kiedy osoba uzależniona umiera?
K. K-K.: To jeden z najtrudniejszych aspektów takiej żałoby. Rodzina osoby uzależnionej bardzo często żyje nadzieją: „może przestanie”, „może pójdzie na terapię”, „może tym razem naprawdę się zmieni”, „może kiedyś będziemy normalną rodziną”.
Dopóki osoba żyje, pozostaje możliwość, że coś się zmieni. Śmierć tę możliwość ostatecznie zamyka.
Dla dorosłego dziecka może to oznaczać również utratę ostatniej nadziei na naprawienie relacji. Człowiek może płakać nie tylko dlatego, że ojciec umarł, ale dlatego, że już nigdy nie powie: „Tato, chciałbym, żebyś zobaczył, jak bardzo mnie to wszystko zraniło” i nie usłyszy: „Wiem. Przepraszam”.
Często po śmierci osoby uzależnionej pojawia się pytanie: „Dlaczego po jego śmierci wróciło moje dzieciństwo?”
K. K-K.: Trzeba uważać na uproszczenie, że wszystkie osoby wychowane w rodzinach alkoholowych funkcjonują tak samo.
Lidia Cierpiałkowska i Iwona Grzegorzewska w książce Dzieci alkoholików w perspektywie rozwojowej i klinicznej podkreślają ogromne zróżnicowanie dróg rozwojowych. Nie każda osoba doświadcza poważnych trudności, a rozwój zależy od wielu czynników.
Jednocześnie dorastanie w rodzinie z problemem alkoholowym może wiązać się z chaosem, napięciem, samotnością i zaburzonym poczuciem bezpieczeństwa. Kiedy taki rodzic umiera, dorosły człowiek może po raz pierwszy mieć przestrzeń, by spojrzeć na swoją przeszłość i zapytać: „A co to wszystko zrobiło ze mną?”.
Nie musi już kontrolować sytuacji, sprawdzać, czy rodzic pije ani czekać na kolejny kryzys. Mogą wtedy powrócić wspomnienia, emocje i poczucie straty – również żałoba za tym, czego nigdy nie było.
Czy można opłakiwać coś, czego właściwie nigdy się nie miało?
K. K-K.: Oczywiście. Możemy opłakiwać nie tylko człowieka, który był, ale także relację, której potrzebowaliśmy, ale której nie otrzymaliśmy i już nigdy nie otrzymamy.
Dziecko potrzebuje rodzica spokojnego, przewidywalnego i chroniącego. Jeśli zamiast tego doświadcza chaosu, ważna potrzeba pozostaje niezaspokojona.
Katarzyna Schier w książce Dorosłe dzieci. Psychologiczna problematyka odwrócenia ról w rodzinie opisuje parentyfikację, czyli sytuację, w której dziecko podejmuje role i odpowiedzialności przekraczające jego możliwości rozwojowe. W rodzinie z problemem alkoholowym może to oznaczać odpowiedzialność za rodzeństwo, atmosferę w domu czy emocje rodziców.
Jeżeli taki mechanizm występował, śmierć rodzica może uruchomić żal za tym, czego nie dostało. Opłakujemy więc nie tylko coś, co było i zostało utracone, ale również coś, czego nigdy nie otrzymaliśmy.
Czy można być złym na zmarłego?
K. K-K.: Można, i jest to ważne, ponieważ śmierć nie wymazuje historii.
Jeżeli rodzic przez lata pił, zaniedbywał dziecko, był nieobecny albo stosował przemoc, jego śmierć nie unieważnia tych doświadczeń.
Niektórzy czują, że po śmierci rodzica powinni natychmiast „wybaczyć”. Psychoterapia nie powinna nakładać takiego obowiązku.
Można jednocześnie powiedzieć: „To był mój ojciec” oraz: „Bardzo mnie skrzywdził”. Jedno nie wyklucza drugiego.
Co może pomóc w przeżyciu takiej żałoby?
K. K-K.: Przede wszystkim – nie zmuszać się do jednej emocji.
Jeżeli płaczesz – płacz. Czujesz złość – spróbuj ją zrozumieć. Jeżeli czujesz ulgę – nie musisz się za nią karać. Tęsknisz – możesz tęsknić. Jeżeli nie tęsknisz – nie oznacza to automatycznie, że byłeś złym dzieckiem.
Masz dobre wspomnienia? Nie musisz ich usuwać. Jeżeli masz złe – nie musisz ich wybielać.
I przede wszystkim: nie musisz natychmiast wybaczać. Żałoba potrzebuje czasu i przestrzeni. W przypadku śmierci osoby uzależnionej może potrzebować również przestrzeni na opłakanie całej historii relacji.
Co z ulgą po śmierci osoby uzależnionej?
K. K-K.: Ulga jest emocją, której ludzie często najbardziej się wstydzą: „Wszyscy płaczą, a ja czuję ulgę”.
Taka reakcja nie musi oznaczać braku miłości. Jeżeli człowiek latami żył w napięciu, śmierć może zakończyć oczekiwanie, lęk, konieczność ratowania i pozostawania w gotowości.
Ulga nie musi oznaczać radości ze śmierci rodzica. Może oznaczać koniec wieloletniego napięcia.
A poczucie winy?
K. K-K.: Jest bardzo częste. Po śmierci często pojawia się myśl: „Mogłem zrobić więcej”.
Ważne jest rozdzielenie wpływu od odpowiedzialności. Bliski osoby uzależnionej może pomagać, zachęcać do leczenia czy stawiać granice, ale nie może przejąć odpowiedzialności za całe życie drugiego człowieka.
Cierpiałkowska i Ziarko opisują uzależnienie w kontekście relacji rodzinnych, systemu rodzinnego i funkcjonowania dzieci. Problem alkoholowy wpływa na całą rodzinę, ale nie oznacza to, że jej członkowie mogą przejąć kontrolę nad zachowaniem osoby uzależnionej.
Warto więc rozgraniczyć to, za co jesteśmy odpowiedzialni, od tego, za co tylko czujemy się odpowiedzialni.
Podobno żałoba nie przebiega według jednego schematu. Czy istnieje prawidłowy sposób przeżywania takiej straty?
K. K-K.: Nie ma jednego właściwego sposobu. Współczesne podejście do żałoby odchodzi od przekonania, że każdy człowiek powinien przejść przez identyczne, następujące po sobie etapy.
J. William Worden w książce Poradnictwo i terapia w żałobie opisuje żałobę poprzez zadania podejmowane w procesie adaptacji do straty: akceptację rzeczywistości straty, przeżywanie bólu żałoby, przystosowanie się do świata bez zmarłego oraz znalezienie sposobu na zachowanie więzi ze zmarłym przy jednoczesnym kontynuowaniu własnego życia.
Chodzi o to, aby strata stała się częścią historii człowieka, ale nie odebrała mu możliwości dalszego życia.
A co z wybaczeniem? Czy człowiek musi wybaczyć zmarłemu rodzicowi?
K. K-K.: Nie. Wybaczenie może być ważne dla niektórych osób, dla innych nie będzie potrzebne.
Można nie wiedzieć, czy kiedyś wybaczę, a jednocześnie zdecydować, że życie zmarłego nie będzie decydowało o moim. Można zaakceptować, że pewna rozmowa nigdy się nie wydarzy, i zacząć budować własne życie.
Czy śmierć może zmienić relacje pomiędzy pozostałymi członkami rodziny?
K. K-K.: Zdecydowanie. W systemowym rozumieniu rodziny śmierć jednego członka oznacza zmianę całego systemu.
Jeżeli przez wiele lat wszyscy byli skoncentrowani na osobie pijącej, jej śmierć może stworzyć pustkę. Nagle nie ma już wspólnego problemu, wokół którego organizowało się życie. Wtedy mogą ujawnić się konflikty pomiędzy pozostałymi członkami rodziny:
„Ty go zawsze broniłaś” – „a ty nigdy mu nie pomagałeś”; „wszystko było na mojej głowie” – „to ty cały czas go kontrolowałaś”.
Takie konflikty nie muszą oznaczać, że rodzina źle przeżywa żałobę. Mogą być konsekwencją zmiany równowagi całego systemu rodzinnego.
Dlatego warto patrzeć nie tylko na pojedynczą osobę, ale również na relacje i wzorce, które łączą członków rodziny.
Kiedy warto skorzystać z psychoterapii? Czy każda osoba po śmierci uzależnionego potrzebuje terapii?
K. K-K.: Nie. Żałoba sama w sobie nie jest zaburzeniem. Wiele osób, korzystając ze wsparcia bliskich i własnych zasobów, przechodzi przez nią bez psychoterapii.
Warto jednak rozważyć profesjonalną pomoc, gdy cierpienie jest bardzo nasilone, utrzymuje się i znacząco utrudnia codzienne funkcjonowanie albo gdy śmierć uruchamia wcześniejsze doświadczenia, z którymi trudno sobie poradzić.
Szczególnie ważne może być wsparcie, gdy pojawia się silne poczucie winy, uporczywe rozpamiętywanie, bardzo nasilona złość, problemy ze snem, wycofanie z relacji czy poczucie całkowitej dezorganizacji życia.
Być może jednym z najważniejszych pytań, jakie można zadać sobie po śmierci uzależnionego członka rodziny, nie jest Czy już mu wybaczyłem? ale: Jak chcę żyć teraz, kiedy nie muszę już czekać, aż on się zmieni?
Mogą Cię zainteresować:

Początek szkoły średniej bez lęku i stresu. Ruszają zapisy na bezpłatne warsztaty „TAKA GRUPA” w Warszawie

Centrum Ingenium: otwarto zapisy na bezpłatną grupę terapeutyczno-rozwojową dla młodzieży na Pradze-Południe




Dodaj komentarz