Historia DDAIwona mam 28 lat. Ma kochającego partnera, z którym od wielu lat tworzy udany związek. Jednak nie myśli o sobie jak o szczęśliwej kobiecie. Żyje przeszłością, ciągłymi kłótniami w domu rodzinnym, wynikającymi z choroby alkoholowej ojca. „Całe życie czułam się gorsza, bezwartościowa. Z tyłu głowy wciąż mam słowa pijanego taty, że jestem do niczego, nigdy niczego nie osiągnę. Takie stwierdzenia usłyszane w dzieciństwie zostają już chyba do końca życia” – opowiada. Poznajcie historię DDA.

Redakcja: W jakim wieku zorientowała się Pani, że Pani dom i rodzina odbiegają od „normy”?

Wydaje mi się, że od zawsze wiedziałam, że w mojej rodzinie jest problem. Jedyne co pamiętam, to pijany ojciec, to że z rodzeństwem musieliśmy być cicho, bo ojciec spał i chcieliśmy, żeby wytrzeźwiał. Myślę, że problem alkoholowy w mojej rodzinie widziałam już od najmłodszych lat. I staram się od niego uciec dość szybko – z domu wyprowadziłam się kiedy miałam 16 lat. Najpierw mieszkałam w szkole z internatem i w miarę możliwości łapałam dodatkowe prace, aby mieć na swoje wydatki i nie obciążać rodziców, a od razu po maturze zaczęłam pracować na cały etat i wynajęłam mieszkanie.

Czy Pani zdaniem to, że dorastała Pani w rodzinie alkoholowej wpłynęło na Pani dorosłe życie?

Ma to na mnie ogromny wpływ. Nie czuję się ani szczęśliwa ani spełniona. Wciąż pamiętam ciągłe kłótnie, pijanego ojca. Choć teraz ojciec pije bardzo rzadko, wciąż boję się, że tamte chwile wrócą, że coś może się stać mamie, że on może ją skrzywdzić… Choć jestem już dorosłą osobą, często czuję się jak zagubione, wystraszone dziecko. Całe życie czułam się gorsza, bezwartościowa. Czasami zwyczajnie nie daję już rady, rozpamiętuję to, co się stało, wyliczam sobie to, co mi nie wyszło i utwierdzam się w swojej bezwartościowości. Z tyłu głowy wciąż mam słowa pijanego ojca, że jestem do niczego, nigdy niczego nie osiągnę. Takie słowa stwierdzenia usłyszane w dzieciństwie zostają już chyba do końca życia… Chciałabym być szczęśliwa, chciałabym założyć rodzinę, ale często myślę, że nie zasługuje na szczęście, że ono nie jest dla takich ludzi, jak ja. Bo ja boję się ludzi, boję się im zaufać, zbliżyć się. Boję się, że jeśli dowiedzą się, jak wygląda i wyglądała moja rodzina, to zostanę wyśmiana.

Nie ma Pani ani jednego dobrego wspomnienia z dzieciństwa?

Chciałabym powiedzieć, że dzieciństwo wspominam dobrze. Że pamiętam zabawy z rodzicami i rodzeństwem, beztroskę, po prostu spokojne, szczęśliwe dzieciństwo… Ale niestety, pamiętam tylko kłótnie, to jak pijany ojciec bił i wyzywał mamę, wyrzucał ją z domu. Pamiętam ciągły strach, że znów będzie pił, że będzie awantura, że znów nie będziemy spać całą noc… Dobrze pamiętam również najgorszy dzień. Ojciec wrócił pijany, najpierw się awanturował, wyrzucił mamę z domu. Później zobaczyliśmy z rodzeństwem, że próbuje się powiesić. Od tamtej pory codziennie się bałam, że to się powtórzy. Trudno jest mi o tym mówić. Samo wspomnienie tego dnia wywołuje potworny ból.

Czy miała Pani wtedy przyjaciół, znajomych, kogoś bliskiego, na kim mogła Pani polegać?

Jako dziecko miałam w szkole koleżanki, jednak żadnej nie opowiadałam o tym, co się dzieje w moim domu. Moja mama pracowała w szkole, w której się uczyłam, jako woźna. Kilka razy przychodziła do pracy z siniakami, podbitym okiem, rozciętą warga… Kiedyś jeden z nauczycieli zapytał ją co się stało, wiec powiedziała, ze pobił ją mąż. Nauczyciel potraktował to jako żart… Nigdy nikt z nas – ani ja, ani moje rodzeństwo, ani mama – nie otrzymaliśmy od nikogo żadnej pomocy. Mieszkaliśmy w małej miejscowości, gdzie każdy widział, co się dzieje, jednak nikt nie miał na tyle odwagi czy chęci, aby nam w jakikolwiek sposób pomoc.

A jak jest dziś? Ma Pani na kim polegać?

Od 10 lat jestem w udanym związku. Mam dobrego partnera, który o mnie dba i mi pomaga, niedawno nawet zaczęliśmy razem mieszkać. Raz wspomniałam mu o tym, ze mam ojca alkoholika, ale nie chciałam więcej rozmawiać z nim na ten temat. Teraz, kiedy ojciec pije rzadziej, razem z partnerem odwiedzamy rodziców, ale wciąż mam obawy, że zobaczy go pijanego. Jedyną osobą, z którą swobodnie rozmawiam na temat mojej rodziny, jest moja siostra. Nie mówimy raczej o swoich uczuciach czy obawach, ale rozmawiamy o tym, co się dzieje w domu. Z bratem też mam dobry kontakt, ale jest teraz za granicą, wiec staramy się nie denerwować go informacjami o pijanym ojcu. Zawsze starałam się chronić rodzeństwo, jakoś odsunąć ich od problemów.

Jakimi uczuciami darzy Pani dziś swoich rodziców?

Kocham ich najmocniej na świecie. Dla nich zrobiłabym wszystko. Wiem, że ojciec bardzo nas skrzywdził, że powinien być teraz w innym miejscu. Ale nie potrafię go darzyć złym uczuciem. Pomagam rodzicom jak tylko mogę, codziennie do nich dzwonię, często ich odwiedzam. Kiedy jest pijany, czuje złość, nienawiść, ale później, kiedy trzeźwieje, ta złość przechodzi. Nie potrafię tego wyjaśnić, nie wiem czy tak powinnam czuć, nie wiem czy tak to powinno wyglądać…

Czy kiedykolwiek szukała Pani pomocy dla siebie, np. uczestniczyła Pani w terapii dla Dorosłych Dzieci Alkoholików (DDA)?

Kilka razy przeszło mi przez myśl, aby pójść na terapię. Bardzo chciałam komuś opowiedzieć o tym, co mnie dręczy, jak się czuję. Wiem, że na takich terapiach ludzie mają podobny lub taki sam problem. Ale myśl o tym, że miałabym opowiadać o swoich problemach obcym paraliżuje mnie, poczucie wstydu jest jednak silniejsze. Tak, wiem, że to nie ja powinnam się wstydzić, ale tego nie da się wytłumaczyć. Może kiedyś się na to odważę, bardzo bym chciała.

Tego Pani życzę i dziękuję za rozmowę.

Imię bohaterki zostało zmienione.

 

Od redakcji:

Osoby, które wychowywały się w rodzinie alkoholowej i borykają się z podobnymi problemami, jak bohaterka wywiadu, zachęcamy do przeczytania naszych artykułów dotyczących DDA, zwłaszcza wywiad pt. „Terapia DDA sposobem na zaakceptowanie siebie”.

W Warszawie działa wiele placówek świadczących pomoc osobom współuzależnionym i DDA. O dostępnych formach pomocy piszemy w artykule „Terapia współuzależnienia i Dorosłych Dzieci Alkoholików”. Z kolei warszawskie organizacje pozarządowe prowadzą liczne nieodpłatne programy dla DDA. Więcej na ich temat w zakładce „Aktualne inicjatywy”.

Udostępnij

Napisz komentarz