
Coraz więcej osób mówi dziś: „robię sobie przerwę”. Nie dlatego, że alkohol nagle zniknął z ich
życia, ale dlatego, że po raz pierwszy zaczynają się mu uważnie przyglądać. Inicjatywy takie ja
popularny wraz z początkiem każdego nowego roku Dry January, czy wakacyjny Dry July nie są
opowieścią o abstynencji ani moralnym sprzeciwie wobec alkoholu. To raczej moment zatrzymania
— próba sprawdzenia, gdzie przebiega granica kontroli i co dzieje się wtedy, gdy na chwilę
rezygnujemy z czegoś, co przez lata było oczywiste.
O tym, co naprawdę kryje się za modą na „suche miesiące” i dlaczego nie wystarczy sama przerwa, by
zmienić relację z alkoholem, rozmawiamy z Janem Pieniążkiem z fundacji GrowSPACE.
Redakcja: Dlaczego tak wiele osób potrzebuje dziś „suchego miesiąca”?
Jan Pieniążek: Bo żyjemy w kulturze nadmiaru i ciągłej stymulacji. Alkohol przez lata pełnił funkcję
regulatora — pomagał się odprężyć, wyciszyć, zintegrować z innymi. W pewnym momencie jednak
przestaje być dodatkiem, a staje się czymś automatycznym. Suchy miesiąc to często pierwszy
moment, w którym ktoś świadomie mówi: „sprawdzam, czy to ja decyduję, czy nawyk”.
To nie zawsze jest decyzja wynikająca z problemu alkoholowego. Często to próba odzyskania
poczucia wpływu nad własnymi wyborami, ale też społecznego pokazania, że potrafimy. Z drugiej
strony pamiętajmy, że „wytrzymanie” tego miesiąca nie oznacza braku problemu alkoholowego. Są
osoby, które jakoś wytrzymują, a potem to sobie odbijają.
Czy Dry January mówi więcej o alkoholu, czy o nas samych?
Zdecydowanie o nas. O naszej potrzebie kontroli, o lęku przed utratą sprawczości, strachu przed tym,
iż możemy mieć problem ze spożywaniem alkoholu. Alkohol jest tu tylko pretekstem. Rezygnując z
niego na miesiąc, testujemy swoją odporność, ale też konfrontujemy się z pytaniami, które wcześniej
zagłuszał jednocześnie wpisując się w społeczne trendy, co bardzo nam pasuje – chcemy pokazać
reszcie społeczeństwa, że wytrzymujemy i nie mamy żadnego problemu. Dla wielu osób zaskoczeniem jest nie to, że nie piją, ale jak bardzo myśl o piciu była wpisana w codzienność.
Dlaczego kontrola nad piciem stała się dziś formą auto-testu?
Bo w świecie, w którym niewiele rzeczy mamy pod kontrolą, własne ciało i nawyki stają się ostatnim
obszarem, w którym możemy coś „sprawdzić”. Suchy miesiąc działa jak test silnej woli: jeśli dam
radę, znaczy, że mam kontrolę. Poza tym, coraz więcej mówi się o problemach związanych ze
spożyciem alkoholu. Chcemy pokazać, że problem nas nie dotyczy i nie wpisujemy się w te ramy.
Problem pojawia się wtedy, gdy test staje się celem samym w sobie, a nie początkiem refleksji. Jeśli
po miesiącu wracamy dokładnie do tych samych schematów, nic się nie zmienia — poza poczuciem,
że „zaliczyliśmy wyzwanie”.
Coraz popularniejsze są też napoje bezalkoholowe i efektowne drinki 0%. To realna zmiana czy raczej estetyczna proteza?
To zależy. Z jednej strony alkohol 0% nie ma alkoholu etylowego, więc z samego założenia jest
korzystniejszy. Z drugiej strony w czasie jego spożywania utrwalamy rytuał spożywania alkoholu
czegoś, co ma ten sam symbol, kształt i markę. Niewiele się zmienia. To zależy więc od intencji. Jeśli
ktoś sięga po napój bezalkoholowy dlatego, że nie chce pić alkoholu — to zmiana jest realna. Jednak jeśli
chodzi tylko o to, by zachować rytuał w tej samej formie, z tym samym symbolem, tylko bez
procentów, to niewiele się zmienia.
Jeśli świadomie korzystamy z napojów 0%, to oczywiście jest to korzystniejsze i powinniśmy wybierać
te opcje, pamiętając jednak o wszystkich niekorzystnych elementach – jak dalsze kształtowanie
świadomości czy normalizacja spożycia. Picie napojów 0% nie jest więc złe, ale nie zawsze prowadzi
do trwałej zmiany. Bezalkoholowość bywa czasem próbą „zjedzenia ciastka i posiadania ciastka”:
rezygnuję z alkoholu, ale nie rezygnuję z jego kulturowej funkcji.
Inicjatywy takie jak Dry January i Dry July często przedstawiane są jako „reset”. Co ten reset naprawdę oznacza?
Dla jednych to po prostu przerwa. Dla innych — moment, w którym po raz pierwszy zauważają, jak
bardzo alkohol był obecny w ich życiu. Reset ma sens tylko wtedy, gdy po nim pojawia się refleksja:
co dalej?
Jeśli suchy miesiąc kończy się symbolicznym „odrabianiem strat”, to znaczy, że nie był resetem, tylko
pauzą. Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy ktoś zaczyna świadomie modyfikować swoje
nawyki, a nie tylko je zawieszać.
Dlaczego tak często wracamy do „normy” zaraz po zakończeniu suchego miesiąca?
Bo norma jest silna. Jest wspólnotowa, kulturowa, wygodna. Wracamy do niej nie dlatego, że chcemy
pić, ale dlatego, że nie mamy alternatywnych scenariuszy. Nie wiemy, jak świętować, odpoczywać czy
integrować się bez alkoholu.
Suchy miesiąc obnaża brak innych rytuałów. Jeśli po nim nie pojawią się nowe sposoby regulowania
emocji i relacji, stary schemat wraca bardzo szybko.
Co musiałoby się wydarzyć, żeby przerwa od alkoholu miała długofalowy sens?
Przede wszystkim zmiana narracji. Zamiast traktować suche miesiące jak test charakteru, warto
widzieć je jako zaproszenie do rozmowy o granicach, potrzebach i nawykach. Bez presji, bez
oceniania, bez etykietowania.
Długofalowa zmiana nie polega na całkowitej abstynencji, tylko na świadomym wyborze. A do tego
potrzebujemy nie tylko indywidualnych decyzji, ale też kulturowej zgody na to, że alkohol nie musi
być centrum każdej sytuacji.
Czy „suche miesiące” są więc początkiem zmiany, czy tylko chwilową modą?
Mogą być jednym i drugim. Wszystko zależy od tego, czy potraktujemy je jak trend, czy jak punkt
startowy. Same w sobie niczego nie zmienią, ale mogą uruchomić proces myślenia, który zostaje na
dłużej. Jeśli po Dry January ktoś zaczyna zadawać sobie pytania — to już jest bardzo dużo.
Jan Pieniążek – Ekspert ds. prawnych oraz Koordynator Kampanii „Zero Procent Prawdy” Fundacji
GrowSPACE. Działacz społeczny na rzecz praw dziecka, edukator z zakresu praw dziecka. Posiada
wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu działalności strażniczej i edukacyjnej. Autor publikacji z
zakresu praw dziecka i edukacji. Naukowo zajmuje się aspektami praw dziecka w postępowaniu
karnym.
Mogą Cię zainteresować:

„Back on Track”: dwutygodniowy program online, który pomaga dotrzymać postanowień o ograniczeniu konopi

Dlaczego zaburzenia psychiczne często idą w parze? Ogromne globalne badanie genetyczne ujawnia wspólne korzenie wielu chorób umysłu




Dodaj komentarz