Znaj ryzyko - kampania społeczna

sąsiad alkoholikZ ostatnich dostępnych danych GUS wynika, że w Polsce żyje ok. 700-900 tys. osób uzależnionych od alkoholu. Można jednak przypuszczać, że są to liczby niedoszacowane. Już w 2012 roku PARPA informowała, że uzależnionych od alkoholu może być nawet 2,5 mln Polaków, a w ciągu ostatnich lat spożycie alkoholu w Polsce wzrosło. Niemal każdy z nas ma w swoim otoczeniu, np. bloku, w którym mieszka, osobę, która pije szkodliwie lub nałogowo. Jak powinniśmy się zachować w takiej sytuacji? Jak reagować, gdy za ścianą mieszka rodzina z problemem alkoholowym?

Alkoholik w życiu społecznym

Bardzo często zdarza się, że z powodu picia jednej osoby, cierpią inne. Najbardziej pokrzywdzeni są oczywiście najbliżsi, jednak problem dotyka także pracodawców osób z nałogiem, a także ich sąsiadów. W końcu z nadużywania alkoholu wynikają nie tylko toksyczne relacje i awantury, ale masa innych konsekwencji, które znacząco wpływają nawet na dalsze otoczenie.

Gdy spojrzymy na problem z perspektywy pracodawcy, sprawa wydaje się prosta. Szef w hierarchii jest wyżej, więc ma prawo wyciągać konsekwencje od pracownika, który zaniedbuje obowiązki. Jednak jak powinien zachować się sąsiad, którego prawa są takie same, jak innych mieszkańców? Czy oferowanie pomocy komuś, kto o nią nie prosi, lecz ewidentnie jej potrzebuje, to przekraczanie granic?

„W mieszkaniu naprzeciwko mojego mieszka ojciec z synem. Ojciec pije na umór, chłopiec jest dorosły, nadal uczy się w szkole średniej. W ich domu nie ma awantur, lecz problemu nie da się ukryć. Mężczyzna wygląda jak kloszard. Nigdy nie trzeźwieje. Gdy przechodzi przez klatkę schodową, trzeba ją potem długo wietrzyć. Nie jest to osoba, której da się pomóc bezpośrednio, ponieważ nie ma okoliczności, w których można z tym mężczyzną normalnie porozmawiać. Z kolei jego syn wydaje się zamknięty i zawstydzony sytuacją. Z jednej strony jako osoba mieszkająca obok, obawiam się, że w końcu dojdzie do tragedii. Z drugiej, nie chcę zranić uczuć tego chłopaka, oferując mu pomoc na siłę czy pytając, czy czegoś potrzebuje. Wraz z resztą sąsiadów jesteśmy w kropce, bo chcielibyśmy zareagować na tę sytuację, lecz nie mamy pojęcia jak” – napisała do redakcji pani Natalia.

Jak pomóc rodzinie osoby uzależnionej?

– Zawsze da się jakoś pomóc i należy to robić. Natomiast trzeba to zrobić umiejętnie. Rozumiem rozterki, o których pisze pani Natalia. Pułapką, w jaką często wpadamy w takich sytuacjach jest szukanie rozwiązania idealnego. Takiego, które będzie bezwzględnie dobre dla każdego. Tymczasem nie zawsze takie istnieje, co nie oznacza, że mamy pozostawać bierni. Wychodzenie z założenia, że lepiej się nie wtrącać jest bardzo egoistyczne i wygodnickie – mówi Anna Prokop, specjalistka psychoterapii uzależnień i współuzależnienia.

Jak mówi Anna Prokop, nawet w sytuacji, w której nie mamy dowodów na zaistnienie przemocy, możemy zwracać się o pomoc do instytucji, takich jak opieka społeczna, ośrodek interwencji kryzysowej, Niebieska Linia czy choćby zarządcy budynku, w którym mieszkamy. Życie w obawie, że wydarzy się tragedia czy odczuwanie innych nieprzyjemnych konsekwencji czyjegoś picia to wystarczający powód, by interweniować, bronić swoich praw, ale i bezpieczeństwa innych.

– Bierność to ciche przyzwolenie na zaistniałą sytuację. Niereagowanie, gdy wiemy, że dzieci mierzą się z alkoholizmem rodziców i są z tym same, jest udawaniem, że nie słyszymy awantury za ścianą czy nie widzimy podbitego oka. Nawet jeśli sąsiedzi nie są ofiarami przemocy, którą widać i słychać, to z pewnością żyją w patologii i dla nich będzie lepiej, jeśli poczują, że ludzie wokół widzą ich trudną sytuację. Pomoc nie równa się rozwiązanie problemu od razu. Znam osoby, które po latach wspominają interwencje otoczenia jako wydarzenia przełomowe – wyjaśnia Anna Prokop.

Wiele osób obawia się również dodatkowego zawstydzenia osoby z rodziny z problemem alkoholowym i z tego powodu zachowuje bierność. Czy to słuszny powód?

– W tego typu interwencjach niezwykle ważna jest asertywność i stawianie własnych granic. Zawsze powinniśmy reagować z szacunkiem i empatią dla drugiej strony. Oczywiście, kłopoty z sąsiadem, który pije najbardziej obciążają rodzinę tego człowieka, jednak my interweniując, też pokazujemy, jak powinno być i co nie jest normalne. Godząc się na sytuacje szkodliwe, robimy krzywdę wszystkim, nie tylko sobie. Kiedy zasygnalizujemy, że widzimy problem, osoba z rodziny z problemem alkoholowym poczuje wstyd. Jednak to chwilowe spiętrzenie emocji, które takie osoby i tak przeżywają. Zresztą to nie my będziemy źródłem tego wstydu. Reagowanie to zasiewanie ziarna, które może przynieść plony za wiele lat. Nawet jeśli nic nie wskóramy tu i teraz, być możemy dołożymy cegiełkę do budowania przekonania tych osób, że ich potrzeby są ważne, a sytuacja, w której się znaleźli nie jest ich winą i przeznaczeniem – tłumaczy ekspertka.

Jeśli mamy pewność, że dana osoba jest ofiarą przemocy, zawsze musimy zareagować i zaoferować pomoc lub ją wezwać, ponieważ jest niewielka szansa, że ofiara sama się na to zdobędzie. Tym bardziej jesteśmy zobowiązani, kiedy wiemy o krzywdzie dziecka.

– Pouczanie i dawanie „dobrych rad” to nie jest pomoc, podobnie jak wyręczanie. To przejęcie za kogoś odpowiedzialności. Pomoc to zrobienie dla drugiej osoby tego, czego ona rzeczywiście nie może zrobić. To oferowanie wsparcia. Sytuacja zmienia się, gdy dochodzi do przemocy. Wówczas nie możemy czekać aż ofiara zacznie się bronić, musimy reagować. Wzywając policję czy informując odpowiednie organy, że w danej rodzinie dochodzi do aktów przemocy, nie mamy żadnej pewności, że sprawa zostanie rozwiązana ani że ofiara otrzyma realną pomoc. Jednak zawsze to będzie sygnał dla pokrzywdzonych, że nie są sami, a ta świadomość potrafi zmienić naprawdę wiele – wyjaśnia psychoterapeutka.

Anna Prokop – psycholog kliniczny, specjalistka terapii uzależnień i współuzależnienia. Zajmuje się terapią indywidualną i grupową DDA/DDD/DDRR, depresjami, nerwicami, stresem, fobiami, uzależnieniami, pracą nad najważniejszymi problemami osobistymi, złagodzeniem objawów, poczuciem własnej wartości, uzyskaniem świadomości siebie, swoich zachowań i emocji. Zawodowo była związana z Centrum Zdrowia Psychicznego Wola-Śródmieście przy ul. Mariańskiej 1 w Warszawie. Aktualnie prowadzi Ogólnopolskie Centrum Psychoterapii i Coachingu.

Skomentuj

Skip to content