Znaj ryzyko - kampania społeczna

MindfulnessOd dawien dawna cierpienie ludzi powodowało szukanie sposobów na ulżenie im. Chęć coraz bardziej efektywnego pomagania osobom doświadczającym trudności natury emocjonalnej stoi u podstawy łączenia różnych nurtów filozoficznych i psychoterapeutycznych, badań naukowych, a nawet elementów pochodzących z religii. Czym jest mindfulness i co daje w terapii współuzależnienia?

Psychoterapia poznawczo-behawioralna jest prawdopodobnie najbardziej dynamicznie rozwijającym się nurtem psychoterapeutycznym. Doczekano się już jej „trzeciej fali”, której częścią jest całe podejście „mindufulness”. Początkowo mindfulness odnosił się do technik redukowania stresu, by następnie pomagać w zapobieganiu nawrotom depresji, a ostatecznie stać się stylem życia opartym na uważności.

„Mindfulness czerpie z buddyjskiego sposobu praktykowania medytacji, opierającego się na uważności i obecności. Kontemplacje odnoszą się do ciała, uczuć, umysłu i przedmiotów umysłu. Natomiast celem medytacji jest pielęgnowanie uważności i uzyskiwanie wglądu. Mindfulness jest takim rodzajem uwagi, która skupia się na bieżącej chwili, jest świadoma i nieoceniająca.” – tłumaczy Magdalena Pachciarek, psycholog i specjalistka psychoterapii uzależnień.

Techniki stosowane w redukowaniu stresu metodą uważności pozwalają na nabywanie i zwiększanie umiejętności dbania o siebie i zdrowsze życie. Dołączenie technik stosowanych w terapii poznawczo-behawioralnej umożliwiło powstanie terapii poznawczej opartej na uważności. „Osoby uczestniczące w niej, poza elementami edukacyjnymi na temat ich problemu, są uczone owej nieoceniającej uwagi, skupionej na teraźniejszości. Stają się raczej obserwatorami swych stanów umysłu aniżeli osobami działającymi pod ich wpływem. Umożliwia to otwartość na pojawiające się różnego typu stany emocjonalne, myśli czy doznania somatyczne, a także pozostawanie z nimi w kontakcie, a nie uciekanie od nich choćby poprzez działanie.” – kontynuuje Magdalena Pachciarek.

Czytaj też: Dialog Motywujący w terapii współuzależnienia

Uzależnienie wpływa na bliskich

Niejednokrotnie pisaliśmy o tym, że uzależnienie jednej osoby wpływa na samopoczucie i czasem także funkcjonowanie osób z jej otoczenia. Zwykle są to ich najbliżsi – partnerzy, małżonkowie, rodzice czy dzieci. Życie z osobą uzależnioną jest źródłem stresu, na który oczywiście pozostałe osoby reagują. Stałe funkcjonowanie w stresie i próba zaadaptowania się do sytuacji może spowodować ukształtowanie się tzw. współuzależnienia (w przypadku dzieci nie używa się tego określenia, lecz Dorosłe Dziecko Alkoholika bądź Dorosłe Dziecko z Rodziny Dysfunkcyjnej, czyli DDA/DDD. Również w przypadku rodziców osób uzależnionych stosowanie tego określenia jest nieuprawnione, niemniej jednak funkcjonuje w potocznym użyciu – przyp. red.) Można powiedzieć, że powoduje ono życie życiem drugiej osoby i próbę kontrolowania go. Jest to działanie skazane na porażkę, ale bardzo angażujące.

Osoba współuzależniona stale myśli o osobie uzależnionej, o tym, co ona robi, w jakim stanie wróci, co zrobić, by powstrzymać ją przed kolejnymi, destrukcyjnymi zachowaniami i ich konsekwencjami. Jej świat przeżyć zdominowany jest przez uczucia smutku, lęku, bezsilności, a wzbudzanie nadziei na poprawę sytuacji wymaga coraz to większego wysiłku, co czasem prowadzi do impulsywnych, gwałtownych reakcji, które następnie stają się źródłem poczucia winy. Poczucie winy zresztą jest często doświadczane przez rodziców osób uzależnionych, którzy obarczają siebie za uzależnienie ich dzieci.

Osoby współuzależnione stopniowo zaniedbują swoje zainteresowania, znajomych, zdrowie, plany, itp., a ich życie zawęża się do osoby uzależnionej. Wszystko na rzecz realizowania iluzorycznego pragnienia uratowania kogoś (przed nim samym), na kogo nie ma się wpływu.

Pomoc we współuzależnieniu

Bliscy osoby uzależnionej często otrzymują pomoc terapeutyczną, medyczną, socjalną a nawet prawną w ramach ofert poradni leczenia uzależnień. Także ruchy samopomocowe zrzeszają członków rodzin osób uzależnionych. Bliscy zgłaszają się po pomoc, by uzyskać wiedzę czy narzędzia do tego, by skłonić osobę uzależnioną do abstynencji, pójścia na leczenie, generalnie – zmiany postępowania. „Wielu terapeutów słyszało zdanie: »Proszę mi powiedzieć, co mam zrobić, żeby on/ona przestał… « W terapii bywa jednak tak, że nie dostaje się tego, co się chce, a to, co jest potrzebne. I choć dla bliskich to bardzo trudne zadanie, to potrzebują oddać odpowiedzialność za życie osoby uzależnionej jej samej (ona zresztą, dla swego zdrowienia też potrzebuje tę odpowiedzialność za siebie wziąć), ze wszelkimi tego konsekwencjami. Potrzebują skupić się na sobie i o siebie zadbać, zacząć żyć własnym życiem, które dawno temu, stopniowo, odkładali na bok.” – wyjaśnia psychoterapeutka.

Mindfulness w terapii współuzależnienia

Jak to się ma do mindfulness? Wprowadzenie do terapii osób bliskich osoby uzależnionej technik służących koncentrowaniu się na sobie samym, tym co właśnie się myśli, przeżywa, co odczuwa ciało, co się słyszy, jakie zapachy się odczuwa… czyli na słynnym „tu i teraz” wydaje się być czymś ważnym. Wiele myśli, a tym samym i uczuć, bliskich krąży wokół tego, co wydarzy się za parę godzin?, co stało się wiele lat temu?, rozpamiętywania podjętych decyzji oraz analizowania ich słuszności i konsekwencji. Są to jednak rzeczy, na które nie ma się wpływu. „Gdzie w tym wszystkim są oni sami? – pyta retorycznie Magdalena Pachciarek. – Aż ma się ochotę powiedzieć: „Stop!” Mindfulness staje się szansą do takiego zatrzymania. Jest to jednak zatrzymanie, które umożliwia ponowne skontaktowanie się ze sobą, odbudowanie tej łączności. To okazja do ćwiczenia umiejętności nieoceniającego przyglądania się swoim uczuciom i myślom, które mogą być bardzo różne i odbiegające od standardów »politycznej poprawności«. Może to i niepoprawne myśli czy uczucia wobec osoby uzależnionej, siebie czy innych osób, ale są w umyśle tej osoby, warto by umiała je akceptować”.

Czasem można odnieść wrażenie, że osoby współuzależnione stale coś robią, działają, wręcz że działanie wyprzedza myślenie. To sposób na radzenie sobie z napięciem wynikającym z przeżywanych emocji. „Często sama osoba nie wie, jakie to emocje, ale odczuwa napięcie, które musi rozładować, więc najprościej według niej jest działać. Mindfulness uczy umiejętności obserwowania siebie, swoich myśli, odczuć, ale bez podejmowania działania. Gdy łączy w sobie też elementy terapii poznawczo-behawioralnej umożliwia zaobserwowanie nieefektywnych schematów poznawczych i ich modyfikowanie tak, by realnie funkcjonowały w służbie danej osoby” – podsumowuje psycholog.

 

Magdalena Pachciarek – psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień, w trakcje szkolenia psychoterapeutycznego w Instytucje Analizy Grupowej „Rasztów”. Zawodowo związana z ośrodkiem stacjonarnym NZOZ „Cisowa” w Czarnym Lesie pod Grodziskiem Mazowieckim. Pracowała także w poradni, gdzie prowadziła m.in. grupę zapobiegania nawrotom.

Skomentuj

Skip to content