Znaj ryzyko - kampania społeczna

Matka z dzieckiem a z tyłu na kanapie ojciec pije alkoholKrzyki, nerwy, a nawet grupowy lincz. Przeprowadzenie skutecznej i bezpiecznej interwencji wcale nie jest prostym zadaniem i lepiej nie podchodzić do niej spontanicznie. O to, jak się przygotować, co jest ważne podczas spotkania grupy interwencyjnej z osobą uzależnioną, a czego lepiej unikać, pytamy psycholożkę i certyfikowaną specjalistkę psychoterapii uzależnień Agatę Czaja Michaud.

Redakcja: Gdy dostrzegamy, że bliska nam osoba ma kłopoty, naturalnym odruchem jest chęć pomocy. W przypadku uzależnienia często ta pierwsza oferta pomocy spotyka się z odrzuceniem. Co wtedy?

Agata Czaja Michaud: Odrzucanie pomocy przez osobę z uzależnieniem jest wyzwaniem wielu rodzin. Tym, co przychodzi ludziom do głowy najbardziej naturalnie, jest rozmowa. Podstawowym błędem jest jednak próba rozmowy, gdy drugi człowiek jest pod wpływem alkoholu [przeczytaj o innych błędach, jakie popełniamy przy interwencji wobec osoby z uzależnieniem]. To często taki impuls. Nagle w drzwiach staje mąż pod wpływem alkoholu i wybucha awantura. Już w samym założeniu konfrontacja w takim momencie nie przyniesie pozytywnego rezultatu. Osoba nietrzeźwa może nawet nie pamiętać, co się wydarzyło, co się do niej mówiło, ale też może stać się agresywna. Do niczego to nie prowadzi.

Obawiam się jednak, że w przypływie emocji trudno o tym myśleć. Pojawia się frustracja i złość, że kolejny raz miał nie pić, a wrócił pijany…

Niestety tak się dzieje. Puszczają nam hamulce. Tym bardziej, gdy już się na coś umówiliśmy, a sytuacja powtarza się kolejny raz… Denerwujemy się, chcemy dać komuś nauczkę, nakrzyczeć, ale takie zachowanie jest nieskuteczne. Podobnie jak nadopiekuńczość czy nadkontrola, bo nie pozwalamy, by osoba uzależniona poniosła konsekwencje swojego picia – ukrywamy problem przed otoczeniem, dzwonimy do jej pracy, usprawiedliwiamy i kłamiemy przed pracodawcą, robimy rosołek, przykrywamy kocem, gdy zasnął pijany na podłodze, chowamy alkohol, staramy się „kontrolować” to picie, grozimy. Wyręczamy, chronimy, bronimy przed odpowiedzialnością. To wszystko oddala od podjęcia decyzji o leczeniu.

Chciałabym jednak na chwilę się cofnąć, bo przecież nikt nie budzi się uzależniony. To proces, który jakoś się zaczyna. Podejrzewam, że wymienione przez panią rozwiązania, jakkolwiek nieskuteczne w przypadku uzależnienia, stosowane są również, gdy pojawiają się pierwsze czerwone lampki. Jak rozmawiać z bliskim, w życiu którego jest stanowczo za dużo alkoholu?

Zacznijmy od tego, że nikt nas nie chce i nie spodziewa się mieć kłopotów w bliskiej relacji, więc po pierwsze nie przewidujemy, że stanie się coś złego, a po drugie możemy mieć tendencję do „przymykania oka” na niepokojące zachowania. Zwłaszcza jeżeli pochodzimy z rodziny, w której alkohol był nadużywany – wtedy niestety bywa, że pracuje w nas mechanizm, który polega na usprawiedliwianiu osoby pijącej.

Pamiętajmy jednak, że każdy z nas, zwłaszcza jak będzie regularnie pił, może się uzależnić. I to bardzo często zaczyna się tak niewinnie, że my nawet nie widzimy problemu. Przecież „wszyscy piją”,  a „mój ojciec to pił więcej”. Tak to sobie racjonalizujemy. Problem często dociera do nas w momencie, gdy sytuacje związane z alkoholem stają się nagminne, używka zaczyna zagarniać nam życie. Ona znowu wraca z winem i nie chce wspólnie spędzić czasu, on po pracy kolejny raz wyskoczył z kolegami na piwo i zmienił nasze wspólne plany. Okazji do picia magicznie pojawia się coraz więcej. Obserwujemy, że bliska nam osoba zaczyna pić w samotności lub wymyśla preteksty i okazje, żeby sięgnąć po alkohol. Złości się, gdy zwracamy uwagę, że coś jest nie tak, że coś musi się zmienić.

Często trafiam na wpisy na zamkniętych grupach dla kobiet: „zwracam uwagę mojemu chłopakowi, że już codziennie wieczorem pije piwo, a każdy weekend to impreza. Mówię, że mi to nie pasuje, ale on się wścieka i twierdzi, że nie ma problemu”. Przecież to bardzo powszechny scenariusz. Co robić? Przecież nie da się komuś pomóc na siłę.

Pomimo oporu drugiej osoby nie warto rezygnować z mówienia, że nie odpowiada nam taki stan rzeczy. W spokojny, ale stanowczy, sposób trzeba wskazywać konsekwencje picia i mówić, czego się oczekuje.

Spokojny sposób? To raczej wyzwanie, gdy widzimy, że nasz bliski wpadł w sidła uzależnienia.

Tak, jest to ogromne wyzwanie, dlatego przygotujmy się do rozmowy. Jeżeli problem alkoholowy jeszcze nie jest bardzo zaawansowany i być może uzależnienie się nie rozwinęło, spokojna, a zarazem konkretna rozmowa może być bardzo pomocna. Może być takim znakiem STOP.

Przygotowanie do takiej rozmowy to zebranie faktów związanych z nadużywaniem alkoholu, opowiedzenie o swoich emocjach i uczuciach, o tym, że się martwię, że zależy mi na związku, na rodzinie, na wspólnej przyszłości, ale alkohol w tym przeszkadza. Proszę zwrócić uwagę, że nie ma tutaj osądzania. Tylko suche fakty, to, co zobaczyłam, usłyszałam.

Dopuszczalne są cytaty, dokładne określenie, czego chcę, czyli na przykład wymaganie konsultacji ze specjalistą. Często mam pacjentów po takiej rozmowie. Problem alkoholowy dopiero się rozwija, nie są jeszcze uzależnieni, ale przyszli, bo usłyszeli konkretny komunikat od bliskiej osoby: wsiadłeś za kierownicę po alkoholu, umówiliśmy się do kina, ale zadzwonił kolega i pobiegłeś z nim na piwo, w kolejny weekend odwołałeś nasze plany z powodu kaca – nie godzę się na to; chcę, żebyś poszedł do specjalisty. Komunikat, w którym przytaczamy fakty, uczucia i zachętę do pójścia do psychologa lub specjalisty psychoterapii uzależnień, jest bardzo pomocny.

Zaznaczenie w kalendarzu dni, w które nasz bliski spożywał alkohol to dobry pomysł?

Jeśli robimy to na swój użytek, żeby potem powiedzieć o faktach, to nie jest to zły pomysł. Cały czas trzymajmy się myśli, że fakty są naszymi sprzymierzeńcami. Uzależnienie jest jednak chorobą zakłamania i manipulowania. Dlatego, gdy mamy do czynienia z osobą, u której rozwinął się już problem uzależnienia, rozmowa jeden na jeden rzadko kiedy jest  skuteczna.

To co jeszcze możemy zrobić?

Wtedy potrzebujemy czegoś więcej – tak zwanej interwencji domowej, czyli konfrontacji rodzinnej. Model interwencji i jak ją krok po kroku przeprowadzić opisałam szczegółowo w moim poradniku, który zatytułowałam „Mówię STOP Twojemu uzależnieniu”.

W skrócie metoda interwencji polega na tym, że zbiera się kilka osób, które opowiadają o faktach, uczuciach i oczekiwaniach. Nie jest już to spotkanie jeden na jeden, więc oddziaływanie jest większe. Siła wspólnoty, grupy, może przebić się przez mur samooszukiwania się alkoholika. Ważne, żeby zebrały się osoby, którym zależy na dobru osoby uzależnionej. To nie muszą być osoby tylko z rodziny. Mogą być koledzy i koleżanki z pracy, przyjaciele, sąsiedzi. Każdy, kto ma dobrą intencję, chce pomóc.

Dziękuję za rozmowę.

 

Agata Czaja Michaud – psycholog, certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień, trenerka. Od 20 lat prowadzi konsultacje i terapię osób z problemem uzależnień oraz ich rodzin. Przygotowuje do podjęcia interwencji wobec osoby uzależnionej, najskuteczniejszej metody zmotywowania do terapii. Prowadzi online trening redukcji stresu, aby poprzez rozluźnienie ciała uspokoić emocje i umysł. Autorka poradnika „Mówię STOP Twojemu uzależnieniu”. Jest on dedykowany tym, którzy chcą, aby osoba z problemem uzależnienia zaczęła się leczyć. 

Facebook: https://www.facebook.com/psychologicoachAgataCzajaMichaud/

Napisz komentarz

Skip to content