Przejdź do treści głównej

“Lęk przed zmianą jest zjawiskiem naturalnym i niemal nieodłącznym w terapii uzależnień”

zmartwiona młoda kobieta siedzi na kanapie
31 stycznia 2026

„Pacjent mówi, że chce się leczyć, ale nie realizuje zaleceń terapeutycznych, nie podejmuje realnych działań i nie wprowadza zmian w codziennym funkcjonowaniu. To sytuacja, którą obrazowo można porównać do postawy „wierzący, ale niepraktykujący”. Deklaracje nie idą w parze z zachowaniem” – opowiada certyfikowana psychoterapeutka uzależnień i współuzależnienia, Katarzyna Andrusikiewicz, z którą rozmawialiśmy o sabotowaniu terapii.

Redakcja: Jak często w swojej pracy spotyka się pani z pacjentami, którzy nie chcą podjąć leczenia lub aktywnie mu się opierają?

Katarzyna Andrusikiewicz: To bardzo częsta sytuacja w pracy psychoterapeuty uzależnień. Zdecydowana większość osób z uzależnieniem trafia do leczenia nie z własnej, wewnętrznej potrzeby zmiany, lecz w wyniku tzw. motywacji zewnętrznej. Oznacza to, że decyzja o podjęciu terapii jest podyktowana presją otoczenia lub realnym zagrożeniem utraty czegoś istotnego: relacji, małżeństwa, kontaktu z dziećmi, pracy, stabilności finansowej czy zdrowia.

W praktyce oznacza to, że wiele osób zgłasza się na terapię niejako „z przymusu”, często w sytuacji określanej przez nich samych jako „nóż na gardle”. Gdyby nie ta zewnętrzna konieczność, nie podjęliby leczenia. W związku z tym bardzo często obserwujemy opór wobec procesu terapeutycznego: brak zaangażowania, kwestionowanie sensu terapii, minimalizowanie problemu czy unikanie pracy nad sobą, mimo formalnej obecności na sesjach.

Równocześnie warto podkreślić, że istnieje także duża grupa osób, które pomimo oczywistych i poważnych konsekwencji uzależnienia w ogóle nie podejmują leczenia. Zaprzeczanie problemowi i mechanizmy obronne są w uzależnieniu wyjątkowo silne i skutecznie blokują decyzję o szukaniu pomocy.

Jakie są najczęstsze przyczyny, dla których pacjenci sabotują terapię lub unikają zmiany?

Najczęstszą przyczyną jest brak autentycznej motywacji do zmiany lub motywacja wyłącznie deklaratywna. Pacjent mówi, że chce się leczyć, ale nie realizuje zaleceń terapeutycznych, nie podejmuje realnych działań i nie wprowadza zmian w codziennym funkcjonowaniu. To sytuacja, którą obrazowo można porównać do postawy „wierzący, ale niepraktykujący”. Deklaracje nie idą w parze z zachowaniem.

Drugim bardzo istotnym czynnikiem jest fakt, że psychoterapia uzależnień jest procesem trudnym, wymagającym i często subiektywnie bolesnym, zwłaszcza na początku. Leczenie oznacza konfrontację z emocjami, których pacjent przez lata unikał lub regulował za pomocą substancji czy zachowań nałogowych.

Zastanawiam się, czy jako terapeutka potrafi pani odróżnić świadome sabotowanie terapii od naturalnego lęku przed leczeniem i zmianą życia?

Tak, choć nie jest to kwestia jednorazowej obserwacji, lecz procesu. Lęk przed zmianą jest zjawiskiem naturalnym i niemal nieodłącznym w terapii uzależnień. Pacjent często doświadcza ambiwalencji: z jednej strony ma świadomość, że jego sposób funkcjonowania jest destrukcyjny, z drugiej obawia się konsekwencji zmiany, utraty dotychczasowych mechanizmów regulacji emocji czy konieczności zmierzenia się z bolesnymi doświadczeniami.

W takich sytuacjach lęk współistnieje z refleksyjnością. Pacjent może wahać się, mieć trudności, ale pozostaje w dialogu, zadaje pytania, przeżywa emocje i nawet jeśli powoli, to podejmuje próby zmiany. Natomiast świadome sabotowanie terapii częściej wiąże się z utrwalonymi mechanizmami obronnymi typowymi dla uzależnienia: zaprzeczeniem problemowi, racjonalizowaniem picia lub zachowań nałogowych, obwinianiem otoczenia czy deprecjonowaniem znaczenia terapii.

Kluczowa różnica polega na jakości relacji terapeutycznej. Przy lęku pacjent pozostaje w kontakcie i gotowości do rozmowy. Przy sabotowaniu, relacja jest wykorzystywana instrumentalnie lub utrzymywana pozornie, bez realnego zaangażowania w proces.

Jakie zachowania pacjentów są dla pani sygnałem, że opór może być trwały i trudny do przełamania?

Jednym z najważniejszych sygnałów jest długotrwały brak spójności między deklaracjami a realnymi działaniami, co już opisałam. Niepokojącym znakiem jest także sztywność poznawcza, czyli brak zdolności do autorefleksji, przekonanie, że problem leży wyłącznie po stronie innych osób lub okoliczności. Trwały opór często objawia się również traktowaniem terapii jako formalności: „by rodzina dała spokój”, „żeby mieć zaświadczenie”, „żeby przeczekać kryzys”. W takich przypadkach zmiana nie jest realnym celem pacjenta, a terapia nie służy zdrowieniu, lecz podtrzymywaniu status quo.

Spotyka się pani z sytuacjami, w których pacjent wprost odmawia wyjścia z uzależnienia? Jak w takich przypadkach wygląda dalsza praca terapeutyczna?

Tak, takie sytuacje zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać. Niektórzy pacjenci wprost mówią, że nie chcą rezygnować z nałogu, bo pełni on dla nich określoną funkcję. Daje ulgę, reguluje napięcie, pozwala funkcjonować w trudnej rzeczywistości. W takich momentach kluczowe jest uszanowanie autonomii pacjenta. Psychoterapia nie polega na zmuszaniu do zmiany, lecz na towarzyszeniu w procesie dochodzenia do decyzji.

Praca koncentruje się wtedy na zwiększaniu świadomości mechanizmów uzależnienia, konsekwencji zdrowotnych, psychicznych i relacyjnych oraz na eksplorowaniu ambiwalencji: tego, co pacjent zyskuje i co traci. Czasem celem terapii na tym etapie nie jest abstynencja, lecz utrzymanie relacji terapeutycznej. Dla wielu osób to właśnie bezpieczna, nieoceniająca relacja staje się pierwszym krokiem do późniejszej zmiany.

Jakie strategie stosuje pani, aby pacjent stopniowo zaakceptował potrzebę terapii, zamiast wymuszać zmianę?

Podstawową strategią jest praca nad motywacją wewnętrzną, a nie presja czy perswazja. Z doświadczenia klinicznego wiemy, że zmiany wymuszone z zewnątrz są nietrwałe i często prowadzą do nawrotów. W pracy terapeutycznej stawiam na dialog, uważne słuchanie i zadawanie pytań, które pomagają pacjentowi samodzielnie dochodzić do wniosków. Zamiast przekonywać, pokazuję konsekwencje, w sposób konkretny, oparty na faktach i doświadczeniach pacjenta, a nie na ocenach.

Kluczowe jest wzmacnianie poczucia sprawczości: pokazanie, że decyzja o zmianie należy do pacjenta, a terapia jest narzędziem, z którego może skorzystać, gdy będzie gotowy.

Czy istnieją rodzaje uzależnień lub grupy pacjentów, w których opór wobec terapii występuje częściej?

Tak, opór częściej występuje u osób z wieloletnim stażem uzależnienia, u których nałóg stał się głównym sposobem regulowania emocji i radzenia sobie z rzeczywistością. Wysoki poziom oporu obserwujemy również w uzależnieniach behawioralnych, gdzie społeczna akceptacja pewnych zachowań utrudnia uznanie ich za problem.

Trudniejsza bywa także praca z osobami wysoko funkcjonującymi zawodowo, finansowo czy społecznie. Mechanizm iluzji kontroli i porównywania się z „gorszymi przypadkami” skutecznie opóźnia gotowość do leczenia.

Jak radzi sobie pani z własnymi emocjami, kiedy widzi, że pacjent sabotuje swoje leczenie i naraża zdrowie lub życie?

To jeden z najbardziej obciążających aspektów tej pracy. Kluczowe znaczenie ma dla mnie świadomość granicy odpowiedzialności. Jako terapeutka mogę oferować wsparcie, wiedzę i relację, ale nie mogę podejmować decyzji za pacjenta. Regularna superwizja, praca zespołowa i dbanie o własną higienę psychiczną są niezbędne, by nie brać na siebie ciężaru wyborów pacjenta. Empatia nie oznacza współodpowiedzialności. Akceptuję fakt, że nie każda historia zakończy się sukcesem terapeutycznym i to również jest częścią tej profesji.

Gdzie, według pani, leżą granice pomagania? Kiedy należy zaakceptować decyzję pacjenta, a kiedy kontynuować próbę interwencji?

Granica pomagania przebiega tam, gdzie kończy się gotowość pacjenta do współpracy. Terapia jest procesem dobrowolnym, bez minimalnej zgody i zaangażowania nie ma realnej zmiany. Jednocześnie, tak długo jak pacjent pozostaje w relacji i nie zrywa kontaktu, warto podejmować próby interwencji. Czasami jedyną możliwą formą pomocy jest obecność i gotowość do rozmowy, gdy pacjent będzie na nią gotowy.

Jak opór pacjenta wpływa na pracę zespołu terapeutycznego i przebieg terapii grupowej?

Opór jednego uczestnika może znacząco wpływać na dynamikę grupy, obniżać poziom zaangażowania, uruchamiać mechanizmy zaprzeczania u innych lub wprowadzać napięcie. Dlatego kluczowa jest spójność zespołu terapeutycznego, jasne zasady i reagowanie na opór w sposób otwarty, ale konstruktywny. Opór nie powinien być ignorowany, ale też nie może dominować procesu grupowego.

Co w pracy z osobami opornymi daje pani największą satysfakcję i poczucie sensu zawodowego?

Największą satysfakcję daje moment, w którym pacjent po długim czasie mówi: „Teraz naprawdę rozumiem, po co tu jestem”. Gdy zmiana przestaje być narzucona z zewnątrz, a staje się osobistą decyzją. Praca z oporem uczy pokory, cierpliwości i szacunku do tempa drugiego człowieka. To właśnie w tych najbardziej wymagających procesach najpełniej widać sens pracy psychoterapeutycznej.

Katarzyna Andrusikiewicz – certyfikowana psychoterapeutka uzależnień i współuzależnienia (PARPA nr 1762) oraz psycholog z ponad 13-letnim doświadczeniem klinicznym. Absolwentka psychologii klinicznej SWPS, specjalistyczne szkolenie z terapii uzależnień ukończyła w Instytucie Psychologii Zdrowia PTP pod kierunkiem prof. Jerzego Mellibrudy. Autorka książki „Dorastanie w dużych dawkach. Jak uzależniają się nasze dzieci i jak im pomóc”. Założycielka Poradni Liberta. Pracuje terapeutycznie z osobami uzależnionymi, ich rodzinami oraz dziećmi i młodzieżą.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

relacja związek

„Współuzależnienie” bez obwiniania – nowe spojrzenie TSR

zamyślony mężczyzna patrzy przez okno

Czy po terapii uzależnień każdy potrzebuje psychoterapii?

Leczenie młodzieży uzależnionej od alkoholu

„Lepsze małe zmiany niż wielkie deklaracje”

grupa osób w pomieszczeniu, siedzą na krzesłach, terapia grupowa, mężczyzna przybija piątkę z kobietą

TSR w leczeniu uzależnień: „Nie naprawiać człowieka, lecz wzmacniać to, co działa”

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.