Znaj ryzyko - kampania społeczna

act terapia„Wiele z podejść zmierza do zapobiegania doświadczania nieprzyjemnych czy przykrych przeżyć. Natomiast ACT zakłada, że nie jest to dobra strategia. Ważnym według niej jest zaakceptowanie rzeczywistości taką, jaka jest i minimalnego wpływu na jej zmianę. Nie zmierza więc do zmieniania czy powstrzymywania nieprzyjemnych stanów psychicznych, lecz do rozwijania współczującej relacji wobec nich”. Czym jest ACT – Terapia Akceptacji i Zaangażowania? O tym rozmawiamy z Magdaleną Pachciarek, psychologiem i specjalistką psychoterapii uzależnień.

Redakcja: Widzimy się ponownie. I ponownie chciałabym porozmawiać z Panią o nowych nurtach psychoterapeutycznych i ich zastosowaniu w terapii uzależnień. Dziś będzie to Terapia Akceptacji i Zaangażowania, czyli ACT. Co na początek może mi Pani o niej powiedzieć?

Magdalena Pachciarek: Powstawanie takich nurtów terapeutycznych, jak Terapia Akceptacji i Zaangażowania (ACT) jest dowodem na poszukiwanie coraz bardziej efektywnego i różnorodnego pomagania cierpiącym osobom. ACT należy do tzw. Trzeciej Fali Terapii Poznawczo-Behawioralnej (CBT). Tym samym od razu wiemy, że kluczowymi kwestiami będzie postrzeganie i zachowanie, bo to do nich odnosi się terapia poznawczo-behawioralna. W tym przypadku istotą jest akceptacja przykrych stanów emocjonalnych jako elementów doświadczenia oraz zaangażowanie w zmianę wewnętrznych postaw wobec rzeczywistości.

Jak właściwie to rozumieć?

Zasadniczym celem w tym podejściu jest wykształcenie elastyczności psychologicznej. Jest ona umiejętnością pełnego doświadczania „tu i teraz” oraz działania w zgodzie z własnymi wartościami. Wiele z podejść zmierza do zapobiegania doświadczania nieprzyjemnych czy przykrych przeżyć. To zaś zakłada, że nie jest to dobra strategia. Ważnym według niej jest zaakceptowanie rzeczywistości taką, jaka jest i minimalnego wpływu na jej zmianę. Nie zmierza więc do zmieniania czy powstrzymywania nieprzyjemnych stanów psychicznych, lecz do rozwijania współczującej relacji wobec nich. Z założenia uwolnienie energii, która w przeszłości była poświęcana na kontrolowanie tych doświadczeń, umożliwi realizację zachowań zgodnych z własnymi wartościami i realizację celów im podległych.

Rzeczywiście jest to nowe podejście w ramach nurtu terapii poznawczo-behawioralnej. Zastanawiam się co jest jego podłożem?

Podłożem teoretycznym ACT jest Teoria Ram Relacyjnych (RFT). W rozwoju mowy dzieci uczą się łączenia słów z ich realnymi znaczeniami. Z czasem zaczynają reagować na słowa i myśli tak, jak na zdarzenia, które owe słowa symbolizują. Następuje zrównanie słowa z tym, co ono symbolizuje. Myśli są traktowane jak fakty. A zasadniczo chodzi o zrównanie przeżyć jakie są wywoływane. Przeżycia oznaczają związek relacyjny między słowem a zdarzeniem, które opisuje. Jak to rozumieć? Na przykład dziecko mające pozytywne doświadczenia z psami na słowo „pies” będzie reagować pozytywnym nastawieniem i stanami emocjonalnymi, osoba doświadczająca przemocy fizycznej na słowa opisujące dotyk będzie reagować nieprzyjemnymi przeżyciami. Natomiast osoby uzależnione mogą tak samo reagować emocjonalnie na słowa odnoszące się do substancji psychoaktywnych, jak i ich używania.

Jakie to ma dalsze konsekwencje?

Skoro słowa równoważą się z tym, co symbolizują i wywołują analogiczne przeżycia, to w ten samo sposób odnosi się to do myślenia o sobie. Jeśli dana osoba uzna, że jest słaba czy wyjątkowa, to tak siebie traktuje, jakby rzeczywiście tylko taka była i tak siebie przeżywa. Dodatkowo, zwykle jest też tak, że jeśli dana osoba myśli o sobie dobrze, to „przyciąga” pozytywne doświadczenia, w gdy negatywnie – to negatywne, przez co jej postrzeganie siebie się wręcz usztywnia.

Opisuje Pani ogólnoludzkie doświadczenia. Jak można by je przenieść do świata osoby uzależnionej?

Choćby na przykład taka sytuacja, gdy osoba uzależniona stwierdza, że nie jest w stanie żyć bez danej substancji. Stwierdzenie owo jest traktowane i przeżywane przez nią jako fakt, choć realnie nim nie jest. Będzie jednak przyczyniać się do unikania sytuacji, w których mogłaby narazić się na funkcjonowanie bez danego środka. Paradoksalnie, im bardziej będzie ich unikać, tym bardziej owo przekonanie będzie w mocy. A niepokój i lęk leżący u podstaw tego unikania będzie narastać.

Jak w ACT podchodzi się do rozwiązania tego typu problemów?

Zasadniczą kwestią jest rozwinięcie umiejętności elastyczności psychologicznej. Związana jest ona z sześcioma procesami, które można połączyć z trzema kategoriami. Pierwszą z nich jest kategoria dotycząca otwarcia się, czyli akceptacja rzeczywistości taką, jaka jest – jako rzeczywistość są rozumiane również własne przeżycia, doświadczenia, myśli oraz tzw. defuzja poznawcza, czyli podchodzenie do własnych myśli z pewnego dystansu. Kolejną jest kategoria związana z byciem obecnym, czyli elastyczna uwaga, skupiona na chwili obecnej i odbieranie jej całym sobą oraz postrzeganie siebie jako kontekstu, tzn. umiejętność patrzenia na siebie z różnych punktów widzenia i perspektyw, np. perspektywy dziecka, dorosłego czy rodzica. Ostatnią kategorią procesów, są procesy związane z zaangażowaniem się, tzn. świadomość wartości jakie się wybiera oraz zaangażowane działanie zmierzające do realizacji celów wyznaczanych tymi wartościami.

Z pewnością są to umiejętności przydatne dla wielu ludzi. W jaki sposób jednak mogą znaleźć swoje zastosowanie w pracy z osobami uzależnionymi?

Prześledźmy więc te procesy po kolei. W podejściu ACT osoba uzależniona będzie uczona akceptacji rzeczywistości, a nie jej unikania w jakiejkolwiek formie, tzn. fizycznej, poznawczej czy emocjonalnej. Wszelakiej maści substancje psychoaktywne (czy nałogowe zachowania) pozwalają na unikanie tego, co się dzieje, działo lub wydarzy. Używanie ich jest zrównane z pozytywnym doświadczeniem, ale czy na dłuższą metę rzeczywiście tak jest?! A może nieprzyjemne konsekwencje są korzystnym bodźcem?! A to już właśnie kwestia związana ze zmianą perspektywy patrzenia na doświadczenia i zmiany relacji między słowem a symbolem. Odnosi się to również do postrzegania siebie. Każda osoba pracująca z osobami uzależnionymi wie, jak często trudno jest tym osobom spojrzeć na siebie z innej perspektywy. I ostatnią kwestią, ale nie mniej istotną, jest kwestia zaangażowania w realizację wartości. Większość z nas ma jakieś wartości, którym podporządkowuje swoje funkcjonowanie. Osoby uzależnione również. Oczywiście, w czynnym nałogu ulegają one – delikatnie mówiąc – poprzestawianiu, ale możliwe jest ponowne ich ułożenie w odpowiedniej dla danej osoby kolejności. Następnie zaś podejmowanie działań zmierzających do ich realizacji.

Rzeczywiście, skoro nie bardzo mogę zmienić rzeczywistość, to pozostaje mi zmiana postrzegania siebie, swoich myśli i skupienie się na tym, co mogę robić.

Proszę nie zapominać o doświadczaniu tego co w danym momencie ma miejsce, niezależnie od tego, czy to przyjemne, czy nie. Natomiast zgadzam się z tym, co Pani powiedziała. Większość z nas o tym wie, ale tak bardzo trudno wprowadzić to w życie, jako że często skupiamy się na tym, co nie dzieje się w danej chwili albo na tym, na co nie mamy wpływu. Osoby uzależnione nie są od nas inne w tej kwestii. Znalazły jedynie środek, który umożliwia (okresowo) unikanie tej rzeczywistości. Zwykle jednak ona ich dogania. Wtedy doświadczają nieprzyjemności, więc znowu chcą jej unikać. Zastosowanie Terapii Akceptacji i Zaangażowania oraz jej technik może stać się dla wielu osób uzależnionych szansą na przerwanie tego błędnego koła.

Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.

 

Magdalena Pachciarek -psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień, w trakcje szkolenia psychoterapeutycznego w Instytucje Analizy Grupowej „Rasztów”. Zawodowo związana z ośrodkiem stacjonarnym NZOZ „Cisowa” w Czarnym Lesie pod Grodziskiem Mazowieckim. Pracowała także w poradni, gdzie prowadziła m.in. grupę zapobiegania nawrotom.

Skomentuj

Skip to content