Przejdź do treści głównej
Osoba z czerwonym lakierem na paznokciach siedzi przy drewnianym stole, trzymając kieliszek białego wina, z głową opartą na dłoni.
20 czerwca 2026


W potocznym myśleniu o uzależnieniach wciąż funkcjonuje przekonanie, że osoba z uzależnieniem musi „sięgnąć dna”, by naprawdę chcieć się zmienić. Dopiero utrata pracy, rozpad relacji, problemy zdrowotne czy konflikt z prawem mają – według tego mitu – uruchomić gotowość do leczenia. Tymczasem współczesna psychoterapia uzależnień coraz częściej podważa tę narrację. Jak podkreśla Dorota Bąk, specjalistka psychoterapii uzależnień pracująca w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR), czekanie na „dno” bywa nie tylko niepotrzebne, ale i niebezpieczne. Zmiana może zacząć się znacznie wcześniej – czasem od refleksji, rozmowy z bliską osobą albo pierwszej wizyty w gabinecie.

Mit „sięgnięcia dna” – skąd w ogóle się wziął?

Wiele osób słyszało zdanie: „On jeszcze nie sięgnął dna”. To przekonanie jest mocno zakorzenione w kulturze i przez lata funkcjonowało także w narracjach o leczeniu uzależnień. Zakłada ono, że dopóki konsekwencje używania substancji nie staną się naprawdę dramatyczne, osoba z uzależnieniem nie będzie gotowa na zmianę.

Dorota Bąk zwraca jednak uwagę, że w praktyce terapeutycznej ten sposób myślenia bywa bardzo szkodliwy. „Mit dna bywa usprawiedliwieniem dla bezradności. Rodzina mówi sobie: nic nie możemy zrobić, dopóki on sam nie straci wszystkiego. Tymczasem często oznacza to bierne przyglądanie się pogłębiającemu się kryzysowi.”

Źródła tego przekonania są różne. Z jednej strony wynikają z dawnych modeli rozumienia uzależnienia, które zakładały, że motywacja pojawia się dopiero w obliczu poważnych strat. Z drugiej – z narracji medialnych i opowieści osób, które rzeczywiście rozpoczęły leczenie po dramatycznym wydarzeniu.

Problem polega na tym, że te historie stają się jedynym widocznym scenariuszem. Rzadziej mówi się o tych, którzy trafili na terapię wcześniej – zanim stracili pracę, zdrowie czy relacje. A takich osób w gabinetach terapeutycznych jest coraz więcej.

Dlaczego czekanie na „dno” może być niebezpieczne

Czekanie na moment całkowitego załamania często oznacza pogłębianie szkód zdrowotnych, psychicznych i społecznych. W przypadku uzależnienia od narkotyków konsekwencje mogą być szczególnie szybkie i dotkliwe.

„Jeśli ktoś używa substancji psychoaktywnych, każde kolejne miesiące mogą oznaczać większe ryzyko powikłań zdrowotnych, zadłużenia czy konfliktów z prawem. W gabinecie terapeutycznym często widać, jak bardzo kosztowne bywa czekanie na ten moment. Natomiast z perspektywy terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie ma powodu, by czekać na katastrofę. Każdy moment refleksji, wątpliwości czy zmęczenia dotychczasowym stylem życia może być początkiem zmiany” – podkreśla Dorota Bąk.

Moment wątpliwości – niedoceniany początek zmiany

Wbrew popularnemu przekonaniu wiele osób trafia na terapię nie dlatego, że straciło wszystko, lecz dlatego, że zaczęło coś zauważać. Czasem jest to drobny sygnał: pogarszające się relacje, zmęczenie ciągłym ukrywaniem używania substancji albo poczucie, że życie zaczyna kręcić się wyłącznie wokół narkotyków.

Dorota Bąk zaznacza, że w TSR ogromną wagę przywiązuje się właśnie do tych momentów refleksji.
„Jeśli ktoś przychodzi i mówi: Nie wiem, czy mam problem, ale coś zaczyna mnie niepokoić, to jest bardzo ważny etap. Nie trzeba być na granicy katastrofy, aby zacząć rozmowę o zmianie.”

W gabinecie często okazuje się, że takie wątpliwości pojawiały się już wcześniej, ale były ignorowane lub bagatelizowane. Pacjenci mówią wtedy: „Jeszcze nie było tak źle”, „inni mają gorzej”, „kontroluję to”.

Terapia pomaga zatrzymać się przy tych sygnałach i zobaczyć je jako potencjalny punkt zwrotny.

Zmiana nie zaczyna się od katastrofy, tylko od decyzji

W podejściu TSR zakłada się, że ludzie mają zdolność do zmiany nawet wtedy, gdy ich sytuacja jest trudna. Nie trzeba najpierw wszystkiego stracić, by zacząć szukać innej drogi.

„Czasem decyzja o terapii rodzi się z bardzo prostego pytania: Czy chcę, aby moje życie wyglądało tak za pięć lat?” – mówi Dorota Bąk.

Jednym z pacjentów terapeutki był młody mężczyzna używający mefedronu. Przyszedł na terapię, ponieważ zauważył, że coraz trudniej mu utrzymać koncentrację w pracy. Nie miał poważnych problemów prawnych ani finansowych. „Powiedział wtedy: Jeszcze wszystko działa, ale czuję, że zmierzam w złym kierunku. To był moment, w którym można było pracować nad zmianą zanim sytuacja naprawdę się pogorszyła.”

Takie historie pokazują, że motywacja nie musi wynikać z dramatycznych strat. Czasem wystarczy świadomość, że obecny styl życia oddala człowieka od tego, co jest dla niego ważne.

Rola bliskich – między wsparciem a czekaniem na katastrofę

Mit „sięgnięcia dna” wpływa także na zachowania rodzin. Bliscy często słyszą, że powinni „przestać pomagać” i pozwolić osobie z uzależnieniem doświadczyć pełnych konsekwencji. Dorota Bąk zaznacza jednak, że rzeczywistość jest bardziej złożona. „Wiele rodzin żyje w przekonaniu, że jedyną drogą jest całkowite odcięcie się i czekanie na katastrofę. Tymczasem w terapii często pracujemy nad czymś innym – nad stawianiem granic i jednoczesnym utrzymywaniem relacji.”

Bliscy mogą wspierać zmianę, pokazując, że problem jest zauważany, ale jednocześnie nie przejmować odpowiedzialności za decyzje osoby z uzależnieniem. W praktyce oznacza to rozmowy, wyrażanie troski i konsekwentne stawianie granic – bez dramatycznych ultimatum i bez biernego czekania na „dno”.

Jak wygląda początek zmiany w gabinecie terapeutycznym

Pierwsze spotkania terapeutyczne rzadko wyglądają tak, jak wyobraża to sobie wiele osób. Pacjenci nie zawsze przychodzą z deklaracją: „Chcę natychmiast przestać używać”.

Często mówią raczej:
„Nie wiem, czy mam problem.”
„Chciałbym to trochę ograniczyć.”
„Moja partnerka nalegała, żebym przyszedł.”

Dorota Bąk podkreśla, że z perspektywy TSR to zupełnie wystarczający punkt wyjścia. „Nie zaczynamy od etykiet ani od przekonywania kogoś, że musi natychmiast zmienić całe życie. Zaczynamy od rozmowy o tym, co dla tej osoby jest ważne i co chciałaby zrobić inaczej. Czasem pierwszą zmianą jest zmniejszenie częstotliwości używania substancji, innym razem poprawa relacji z bliskimi czy powrót do pracy. Te kroki często stają się początkiem większej transformacji”.

Najważniejszy wniosek: nie trzeba czekać na dno

Współczesna psychoterapia uzależnień coraz wyraźniej odchodzi od przekonania, że katastrofa jest koniecznym warunkiem zmiany.

„Im wcześniej ktoś zacznie przyglądać się swojemu używaniu substancji, tym większa szansa, że uniknie poważnych strat” – podkreśla Dorota Bąk.

Zmiana może zacząć się od drobnego momentu refleksji: rozmowy z kimś bliskim, przeczytanego artykułu, a nawet wewnętrznego poczucia zmęczenia dotychczasowym stylem życia.

Mit „sięgnięcia dna” bywa wygodną narracją, ale w praktyce często prowadzi do niepotrzebnego cierpienia. Coraz więcej terapeutów i specjalistów podkreśla dziś coś innego: pomoc ma sens na każdym etapie. A czasem najważniejszy moment wcale nie wygląda dramatycznie. Bywa nim po prostu decyzja: „Chcę sprawdzić, czy moje życie może wyglądać inaczej.”

Dorota Bąk – certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień, absolwentka Studium Terapii
Uzależnień Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Z Klientami
pracuje w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Jest realizatorką Programu CANDIS,
który jest ambulatoryjnym programem terapeutycznym skierowanym do osób z uzależnieniem od
przetworów konopi, realizatorką programu wcześniej interwencji FreD Goes Net skierowanego do
młodzieży używającej substancji psychoaktywnych. Ukończyła także szkolenie przygotowujące do
prowadzenia Programu Ograniczania Picia (POP) zgodnie z wymogami PARPA oraz szkolenie
Psychoterapia Uzależnień Dzieci i Młodzieży współfinansowane przez Krajowe Centrum
Przeciwdziałania Uzależnieniom. W latach 2021-2023 pracowała z młodzieżą używającą substancji
psychoaktywnych w Poradni Leczenia Uzależnień dla Dzieci i Młodzieży Mazowieckiego Centrum
Neuropsychiatrii w Warszawie. Aktualnie związana z Fundacją UNA, gdzie prowadzi terapię
indywidualną i grupową dla osób dorosłych i młodzieży zmagających się z uzależnieniem, grupy
wsparciowo-warsztatowe, warsztaty psychoedukacyjne oraz koordynuje projekty dotyczące
uzależnień.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Sześcioro nastolatków siedzi na schodach na świeżym powietrzu, uśmiechając się i wiwatując, trzymając w rękach książki lub zeszyty. Niebo jest błękitne, a w tle widać drzewa, co nadaje scenie żywy i radosny klimat.

Początek szkoły średniej bez lęku i stresu. Ruszają zapisy na bezpłatne warsztaty „TAKA GRUPA” w Warszawie

Grupa uśmiechniętych nastolatków siedzi razem na świeżym powietrzu, układając dłonie w środku w geście zgrania zespołowego. Na trawie obok nich leżą przybory szkolne i piłka do koszykówki.

Centrum Ingenium: otwarto zapisy na bezpłatną grupę terapeutyczno-rozwojową dla młodzieży na Pradze-Południe

Uśmiechnięte matka i córka przytulają się i bawią

„Jak być mamą po trudach bycia córką?” Fundacja C.E.L. zaprasza warszawianki na bezpłatne warsztaty

para siedzi na przeciwko siebie i rozmawia

„Jak mówić NIE bez poczucia winy?” Bezpłatne letnie warsztaty Fundacji C.E.L. dla mieszkańców Warszawy

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.