Przejdź do treści głównej
Świecąca cyfrowa ilustracja ludzkiego mózgu z połączonymi liniami sieci neuronowej, pokazana wewnątrz półprzezroczystego konturu głowy na ciemnym tle.
15 września 2025

Dlaczego tak wiele osób ma trudności z rzuceniem picia, palenia albo z nieustannym przewijaniem ekranu telefonu? Uzależnienie dotyka milionów ludzi, a mimo to bywa postrzegane jako osobista słabość lub upadek moralny. Tymczasem jego źródła tkwią w bardzo starej architekturze ludzkiego mózgu.

„Mamy stary mózg w nowym środowisku” – mówi dr Keith Humphreys, profesor psychiatrii i badacz uzależnień w Stanford Medicine. „Ta podatność nie miała większego znaczenia przez 99,9 procent ewolucji człowieka, dopóki globalny handel i chemia przemysłowa nie ułatwiły dostępu do silnie uzależniających substancji”. Uzależnienie nie jest więc „wadą” ludzkiej natury. To niezamierzona konsekwencja systemu przetrwania, który ewolucja zaprojektowała po to, by kierować nas ku nagrodzie.

Naukowcy coraz lepiej rozumieją, w jaki sposób mózg skłania nas do sięgania po rzeczy sprawiające przyjemność – i dlaczego chcemy ich coraz więcej. Ta wiedza pozwala lepiej zapobiegać uzależnieniom, trafniej je diagnozować i skuteczniej leczyć. Ekspertów ze Stanford Medicine zapytano, co dziś oznacza fakt, że nasz umysł jest produktem bardzo odległej przeszłości ewolucyjnej.

Dlaczego jesteśmy tak podatni na uzależnienia

Przez tysiące lat ludzkie przetrwanie zależało od dążenia do przyjemności i unikania bólu. Gdy robimy coś korzystnego – jemy, gdy jesteśmy głodni, lub szukamy schronienia, gdy jest nam zimno – mózg uwalnia dopaminę. Ten neuroprzekaźnik wywołuje uczucie przyjemności i wzmacnia dane zachowanie.

„Szlaki nagrody w naszych mózgach zostały zachowane przez miliony lat ewolucji, także u innych gatunków” – mówi dr Anna Lembke, profesor psychiatrii i nauk behawioralnych w Stanford Medicine oraz autorka książki Dopamine Nation. „Nawet najprostsze organizmy kierują się tym systemem w poszukiwaniu pożywienia”.

W warunkach niedoboru mechanizm ten działał znakomicie. Dążenie do bodźców wywołujących dopaminę miało kluczowe znaczenie dla przeżycia. Problem pojawił się w nowoczesnym świecie. Dziś mamy niemal nieograniczony dostęp do substancji i zachowań, które silnie pobudzają układ nagrody: słodkiej i słonej żywności, nikotyny, alkoholu, narkotyków, hazardu czy mediów cyfrowych. Wiele z nich dostarcza znacznie szybszego i intensywniejszego wyrzutu dopaminy niż bodźce naturalne.

„W XIX wieku ten mechanizm przestał być drobną niedogodnością, a stał się poważnym problemem” – podkreśla Humphreys. „Mózg zaczyna traktować szkodliwe substancje i zachowania tak, jakby były niezbędne do życia”.

Kluczowa rola dopaminy

Gdy substancje lub zachowania uzależniające wielokrotnie powodują nadmierny wzrost dopaminy, mózg zaczyna się bronić. Zmniejsza liczbę receptorów dopaminowych i ich wrażliwość. W efekcie coraz trudniej odczuwać przyjemność – nie tylko z używki, ale także z codziennego życia. „Ludzie sięgają po coraz więcej, żeby poczuć się choć trochę normalnie” – wyjaśnia Lembke.

Dobrym przykładem jest nikotyna. Gdy ktoś pali lub używa e-papierosa, nikotyna wiąże się z receptorami w mózgu i uruchamia kaskadę sygnałów prowadzących do wyrzutu dopaminy.

„Może to chwilowo poprawić koncentrację, nastrój, a nawet zmniejszyć apetyt, ale efekty szybko mijają” – mówi dr Jodi Prochaska, psycholożka kliniczna ze Stanford Medicine, specjalizująca się w leczeniu uzależnienia od tytoniu. Aby utrzymać pożądany efekt, użytkownicy sięgają po kolejne dawki. Osoba paląca paczkę papierosów dziennie wykonuje nawet około 200 zaciągnięć. Z czasem mózg dostosowuje się do ciągłego bodźca. „Nie pali się już po to, by poczuć euforię. Pali się po to, by uniknąć objawów odstawienia” – zauważa Prochaska.

Humphreys określa ten proces, obecny także w uzależnieniu od alkoholu czy opioidów, jako „nieadaptacyjne uczenie się”. Mózg zaczyna przedkładać substancję nad podstawowe potrzeby, takie jak jedzenie, bezpieczeństwo czy relacje z innymi ludźmi.

Kto jest najbardziej narażony

Nie wszyscy są równie podatni na uzależnienie. Badania rodzin i bliźniąt pokazują, że czynniki genetyczne odpowiadają za około 50–60 procent ryzyka. Znaczenie mają także cechy osobowości, takie jak impulsywność czy trudności w regulacji emocji, oraz niektóre zaburzenia psychiczne, m.in. ADHD i choroba afektywna dwubiegunowa.

„Osoby, którym trudniej zatrzymać się między impulsem a działaniem, są bardziej narażone” – mówi Lembke. Kluczową rolę odgrywa także wiek. Im wcześniej ktoś zaczyna używać substancji psychoaktywnych, tym większe ryzyko uzależnienia i tym szybciej może ono się rozwinąć. „Mózg dojrzewa mniej więcej do 25. roku życia” – podkreśla Prochaska. „Dlatego opóźnienie pierwszego kontaktu z używkami ma ogromne znaczenie”.

Choć naukowcy zidentyfikowali pewne markery genetyczne podatności, Humphreys zauważa, że często najprostszym wskaźnikiem pozostaje pytanie o historię rodzinną. Jednocześnie coraz częściej diagnozuje się uzależnienia także u osób, które wcześniej nie wydawały się szczególnie zagrożone. Dotyczy to nie tylko opioidów czy alkoholu, ale również hazardu, mediów społecznościowych, pornografii czy kompulsywnych zachowań, które aktywują te same szlaki dopaminowe.

Leczenie i powrót do równowagi

Lepsze zrozumienie biologii uzależnień zmienia podejście do leczenia. Jak podkreśla Lembke, celem terapii jest przywrócenie równowagi w mózgu, który przekroczył granice homeostazy. Jednym z podstawowych zaleceń pozostaje abstynencja. Lembke proponuje 30-dniowy „reset” jako sposób na ocenę własnej relacji z daną substancją lub zachowaniem.

„Przez pierwsze tygodnie zwykle jest gorzej, zanim pojawi się poprawa. Ale po 30 dniach ludzie mają własne doświadczenie, na podstawie którego mogą podejmować bardziej świadome decyzje” – tłumaczy.

Jeśli abstynencja wydaje się nierealna, warto skonsultować się z lekarzem. W leczeniu uzależnienia od nikotyny stosuje się m.in. terapię zastępczą, leki takie jak wareniklina czy badane obecnie substancje, w tym cytyzyna i psylocybina. Zaskakujące korzyści przynoszą też leki z grupy agonistów receptora GLP-1, pierwotnie stosowane w leczeniu cukrzycy i otyłości. „Te leki nie były projektowane jako terapie uzależnień” – zaznacza Humphreys. „Ale część pacjentów zauważa, że po prostu traci ochotę na alkohol czy nikotynę”.

Czy mózg może się odbudować?

Zdrowienie jest możliwe, choć wymaga czasu. Objawy odstawienia, takie jak drażliwość, problemy ze snem czy obniżony nastrój, zwykle nasilają się w pierwszych dniach i stopniowo ustępują w ciągu kilku tygodni. Głód może jednak utrzymywać się miesiącami lub latami. „To efekt tzw. pamięci uzależnienia” – wyjaśnia Prochaska. „Mózg uczy się łączyć substancję z codziennymi sytuacjami, takimi jak stres czy rutynowe czynności”.

Mimo to mózg pozostaje plastyczny. Jak podkreśla Humphreys, przy odpowiednim wsparciu system nagradzania może się odbudować. „Z czasem znów zaczynamy czerpać przyjemność z prostych rzeczy – relacji, jedzenia, poczucia więzi” – mówi.

Na podstawie https://news.stanford.edu/stories/2025/08/addiction-brains-science-treatment-prevention-research

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Osoba siedząca ze skrzyżowanymi nogami na macie do jogi trzyma szklankę piwa na otwartej dłoni. Osoba ma na sobie szare legginsy i jasnofioletową koszulkę. Tło jest ciemne i nieostre.

Zatruta studnia. “Drunk joga” to szkodliwy absurd 

Człowiek prowadzi samochód nocą, trzymając w jednej ręce butelkę piwa, a w drugiej kierownicę. Światła uliczne rozmywają się za przednią szybą - surowe przypomnienie: jazda po alkoholu kosztuje. Nawet życie.

„Jazda po alkoholu kosztuje. Nawet życie.”

Pięć osób brzęczy kieliszkami czerwonego i białego wina nad stołem zastawionym talerzami z jedzeniem, butelką wina i bukietem kwiatów, widzianych z góry.

Dlaczego mit „jednego kieliszka” jest tak trwały

Ciężarna kobieta w czerwonej koszuli siedzi na sofie, trzymając w jednej ręce kieliszek czerwonego wina, a drugą dotykając swojego brzucha. Karafka i dwa kieliszki stoją na pobliskim stoliku.

FASD to cicha epidemia. Choroba, której nie widać na USG

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.