Znaj ryzyko - kampania społeczna

Przekonania o alkoholu„Wpływ przekonań na temat alkoholu jest zauważalny na każdym etapie terapii, zaczynając od uznania, że jest się uzależnionym, po okres utrzymywania abstynencji i trzeźwienia. W szczególny sposób wpływają również na osoby, które są uzależnione od narkotyków czy doświadczają uzależnień behawioralnych” – tłumaczy Magdalena Pachciarek, psycholog i certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień.

Redakcja: Czy przekonania na temat alkoholu wpływają na terapię osób, które używają tej substancji w problemowy sposób?

Magdalena Pachciarek: Owszem przekonania na temat alkoholu, jakie mają jego użytkownicy, wpływają na terapię osób, które piją go w sposób wskazujący na problem. Ów wpływ jest zauważalny na każdym etapie terapii, zaczynając od uznania, że jest się uzależnionym, po okres utrzymywania abstynencji i trzeźwienia. W szczególny sposób wpływają również na osoby, które są uzależnione od narkotyków czy doświadczają uzależnień behawioralnych.

Jakie to przekonania?
Zaczynając od początku można stwierdzić, że w Polsce panuje przekonanie o powszechności spożywania alkoholu, a jego nieużywanie jest powodem do tłumaczenia się przed innymi. Sytuacja społeczna pod tym względem ulega stopniowo zmianie, ale następuje ona powoli. Wiele osób zna stare powiedzonko „kto nie pije, ten kapuje”, choć realnie dotyczy ono odległych już czasów i niewiele osób się z nim spotyka bezpośrednio. Niemniej przyczynia się do doświadczanego dyskomfortu, gdy jest się osobą niepijącą oraz jest sposobem na wywieranie nacisku, by pić alkohol. Ten, kto nie pije, jest „odmieńcem” i kimś niegodnym zaufania, niewątpliwie też może być pamiętającym świadkiem różnych zdarzeń, co jest źródłem niepokoju dla pijących.

Oczywiście przekonanie o powszechności picia jest niezgodne z faktami. Od pewnego czasu obserwowany jest trend związany z dbaniem o zdrowy styl życia, w którym nie ma miejsca na picie alkoholu (a już na pewno na regularne jego używanie). Dodatkowo, coraz częściej w przestrzeni publicznej znane osoby ujawniają swoje problemy związane z używaniem alkoholu i decyzje o abstynencji czy podjęciu terapii. Jest to pierwsze przekonanie na temat alkoholu, z którym przychodzi się zmierzyć w czasie terapii, a często jeszcze przed nią.

Praca nad tym przekonaniem polega na jego podważaniu?
Często tak, jak zresztą w przypadku pracy nad różnymi przekonaniami czy stereotypami. Poza kwestionowaniem go i poszerzaniem punktu widzenia, podejmuje się także pracę nad urealnieniem postrzegania środowiska, w którym dana osoba się obraca. Chodzi o to, że często pogląd danej osoby, że wszyscy piją w jej przypadku jest prawdziwy, ponieważ otacza się samymi osobami pijącymi, a z osobami niepijącymi (albo używającymi alkoholu w sposób nieproblematyczny) spędza zdecydowanie mniej czasu. Pacjenci są zachęcani do odnawiania kontaktów z osobami niepijącymi, odnawiania dawnych zainteresowań i spędzenia czasu bez alkoholu. Towarzyszy temu często obawa, że będzie „drętwo”, albo że ktoś będzie chciał przy nich pić, a oni nie będą mogli. Zwykle mówię pacjentom, że osoby, które nie mają problemu z alkoholem, nie mają też problemu, by spędzić czas z kimś bez tego alkoholu, ponieważ bardziej są zainteresowane drugą osobą czy wspólną aktywnością aniżeli piciem. Natomiast obawa przed brakiem swobody zwykle wynika z zapomnienia, jak to jest realnie być w czyimś towarzystwie.

Z jakimi jeszcze przekonaniami na temat alkoholu się Pani spotyka pracując z osobami z uzależnieniem?
Według wielu osób istnieją alkohole, które są mniej szkodliwe, a ich używanie jest bardziej akceptowane albo chociaż tolerowane. Często wódka nie kojarzy się najlepiej, ale już nie wzbudzają takich negatywnych skojarzeń drinki z wódką czy wódki kolorowe. Przekłada się to np. na to, że osoby pijące w sposób nadmiarowy piwo albo regularnie alkohole z tzw. wyższej półki nie postrzegają siebie jako osób mających problem z alkoholem. Natomiast jednak wg ICD-10 (która póki co jest wiodącą w Polsce klasyfikacją, wg której rozpoznaje się uzależnienie) nieistotne jest to, jaki rodzaj alkoholu dana osoba pije, ale jak owo picie wpływa na jej funkcjonowanie i inne ważne obszary życia.

Podejrzewam, że jest to doświadczenie z osobami będącymi na początku terapii.
Tak. Trudno jest przyjąć, że mogę mieć problem z alkoholem, gdy piję tzw. lekkie alkohole albo jest się tzw. wysokofunkcjonującym uzależnionym. W praktyce oznacza to, że ktoś przyjmuje substancje psychoaktywne (różnego typu) w sposób wskazujący na uzależnienie i nie wypada z ról społecznych (tj. rodzica, pracownika, itp.). W związku z tym, osoby używające alkoholi z tzw. wyższej półki miewają trudność w uznaniu swego uzależnienia, bo mają w swoim umyśle stereotypiczny obraz osoby uzależnionej – jako bezrobotnego, brudnego, pijącego wódkę (w najlepszym wypadku) i pozbawionego jakichkolwiek perspektyw życiowych i zawodowych. Podobnie mogą sądzić osoby, które pija w nadmiernych ilościach piwo.

Kryteria diagnostyczne odnoszące się do rozpoznawania uzależnienia od alkoholu kompletnie nie uwzględniają statusu majątkowego oraz rodzaju używanego alkoholu przez dane osoby do uznania, czy ktoś używa alkoholu w sposób problematyczny.

Czy spotyka się Pani z innymi przekonaniami na temat alkoholu?
Często słyszę usprawiedliwienia wskazujące na to, że np. piwo oczyszcza nerki czy że czerwone wino jest dobre na układ krążenia. Oczywiście są także takie, które odnoszą się do korzystnego wpływu na radzenie sobie z emocjami, a zwłaszcza z jego kojącym wpływem na nerwy i zdolnością do usuwania bliżej niesprecyzowanego napięcia. Wymaga to podjęcia pracy nad umiejętnościami rozpoznawania i nazywania uczuć. Wiązania ich pojawienia się z konkretnymi zdarzeniami oraz konstruktywnymi sposobami na poradzenie sobie z nimi. Rodzi to często opór, ponieważ efekty nie przychodzą tak szybko jak po spożyciu alkoholu. Wymaga to także więcej pracy i wysiłku niż sięgnięcie po kieliszek. Z drugiej strony efekty są bardziej trwałe. Można też na to spojrzeć jak na lęk przed zmianą, zarówno własną oraz tym, jakie może przynieść w relacjach z innymi.

Jeszcze innym przekonaniem o pozytywnym wpływie alkoholu jest to, że ułatwia on zasypianie. Może i tak bywa, ale sen jest wtedy mniej efektywny. Czasem takie problemy ze snem wymagają odbycia konsultacji lekarskiej i włączenia leków, co ponownie budzi niepokój i lęk przed (o paradoksie!) uzależnieniem się od nich. Wielu pacjentów ma także świadomość tego, że leków nie należy łączyć z alkoholem, więc też z tego może wynikać ich niechęć do przyjmowania leków. Warto o tych wszystkich kwestiach rozmawiać z pacjentami i badać wraz z nimi co leży u podłoża takiego oporu.

Ok, tak jest na początku. A później? Czy przekonania na temat alkoholu wpływają na terapię?
Zdecydowanie tak. Jak mówiłam na początku, wpływają na przekonania dotyczące jakości spotkań towarzyskich i tego, co się na nich dzieje. Niejednokrotnie osoby decydujące się na abstynencję od alkoholu doświadczają obaw dotyczących ich kontaktów z innymi. Wszystko to są sytuacje, które można omówić na terapii zarówno indywidualnej, jak i grupowej. I do tego też osobiście zachęcam pacjentów, znając ich indywidualne sytuacje. Niemniej niejednokrotnie kluczowymi sytuacjami są święta, Sylwester czy po prostu ślub i wesele. Wiele oczywiście zależy od zwyczajów panujących w danej rodzinie. Jednak prowadząc grupy zapobiegania nawrotom od lat poświęcam osobne spotkanie zaleceniom i bardziej szczegółowo omawiam te świąteczne dni.

No właśnie, a jak w sytuacji nawrotu wygląda kwestia przekonań.
To ważny punkt. Wiele osób w toku przechodzenia nawrotu dokonuje „rozmieniania się na drobne” i powraca do dawnego sposobu myślenia, w którym na przykład piwo było bezpiecznym alkoholem. Albo uznaje alkohol jako substancję bezpieczniejszą niż inne. Warto zwrócić uwagę na takowe zmiany w sposobie myślenia pacjentów, jeśli uda się je wyłapać, bo mogą wróżyć złamanie abstynencji – wiodącej dla nich substancji bądź zamienienie wiodącego środka na alkohol.

Dziękuję za rozmowę.

Magdalena Pachciarek – psycholog, certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień, w trakcje szkolenia psychoterapeutycznego w Instytucje Analizy Grupowej „Rasztów”. Od wielu lat pracuje w placówkach stacjonarnych, obecnie w Krótkoterminowym Ośrodku Terapii i Rehabilitacji Uzależnień MONAR w Budach Zosinych. Pracowała także w poradni leczenia uzależnień, gdzie prowadziła terapię indywidualną i grupową, zarówno osób uzależnionych, jak i osób bliskich, a także grupę zapobiegania nawrotom.

1 Komentarz

  1. Ja na szczęście udałam się na terapię i z tego wyszłam. Każdemu polecam zgłosić się do specjalistów w leczeniu uzależnień, mi bardzo pomogli w prywatnej klinice odwykowej

Napisz komentarz

Przejdź do treści