picie alkoholu w ciąży„Picie alkoholu przez kobiety ciężarne to niewątpliwie bardzo ciężki problem społeczny, ponieważ skutki tego ponosi matka, dziecko, rodzina, system opieki zdrowotnej i społecznej, a także system edukacji. Skutki mają więc charakter niezwykle długotrwały, gdyż odnoszą się praktycznie do całego życia pacjenta.” – mówi Krzysztof Zakrzewski, dyrektor Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Ochota. Czy picie alkoholu w ciąży to problem społeczny i jak pomagać pijącym przyszłym matkom?

Redakcja: W 2018 r., po remoncie przychodni, utworzyliście Państwo Poradnię Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia przy ul. Skarżyńskiego 1, wraz z komponentem FASD. Opowie Pan o Waszych doświadczeniach w tym zakresie?

Krzysztof Zakrzewski: Tak to prawda, stworzyliśmy nowoczesną placówkę, zgodnie z porozumieniem z Panem Krzysztofem Brzózką, ówczesnym dyrektorem Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Z uwagi na istotny problem społeczny chcieliśmy otworzyć się na problematykę pijących kobiet w ciąży. Dlaczego my? Otóż jako duży podmiot leczniczy lecznictwa otwartego, w skład którego wchodzi wiele różnych poradni specjalistycznych, w tym konkretnie adresowanego do dzieci i młodzieży, łatwiej nam jest objąć opieką zdrowotną nie tylko matkę, lecz i dziecko.

Pijące przyszłe matki to aż tak duży problem w Polsce?

Generalnie spożycie alkoholu w Polsce rośnie. W 2020  r. jest to już ponad 12 litrów czystego alkoholu na głowę. Nie to jednak martwi, lecz fatalny model konsumpcji. Otóż rosnące dochody i coraz większa świadomość pozwalają Polakom na wybieranie alkoholi z wyższej półki – smaczniejszych, ponadto zwiększa się też udział w rynku małych objętości do 200 ml, szczególnie kolorowych wódek, zwanych potocznie „małpkami”. I to właśnie jest groźne. Utrzymywanie się na ciągłym rauszu, łatwość ukrycia, nie mówiąc o szybkim piciu przed wejściem do pracy, lokalu. W tym modelu łatwo rozpijają się kobiety, co przedstawiają wyniki badań. I nie lepiej oddziałuje to na młodzież.

Proszę więc powiedzieć o swoich doświadczeniach w prowadzeniu tej poradni.

Problematyka FAS i FASD jest dziedziną, która dopiero raczkuje w naszym kraju. Istnieją w zasadzie dopiero zaczątki budowania systemu opieki nad matką i dzieckiem. Z przykrością jednak obserwuję, że brak jest szerszej wiedzy merytorycznej, zarówno u terapeutów zajmujących się problematyką uzależnień, jak i lekarzy niepotrafiących rozpoznać skąpo objawowych pacjentów, przez co z biegiem czasu u pacjentów nawarstwiają się różnego rodzaju dysfunkcje. Dlatego nawiązaliśmy współpracę z Państwową Agencją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w kierunku bycia jednostką referencyjną do szkolenia terapeutów uzależnień oraz opracowywania praktycznych programów terapeutycznych, kładących nacisk na prowadzenie kobiet ciężarnych pijących alkohol. Niestety w związku z faktem zmian personalnych w PARPA przez pewien okres nie było „klimatu” do dalszego rozwoju bazy naukowej. Ponadto epidemia COVID-19 znacząco utrudniła interakcje personalne. Obecnie jednak staramy się odtworzyć dawną, dobrą współpracę.

Jak więc wygląda bieżąca działalność Poradni Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia w kontekście problematyki FAS?

O ile leczenie odwykowe osób dorosłych idzie nam bardzo dobrze, realizujemy program podstawowy finansowany przez NFZ oraz program ponadpodstawowy finansowany przez m.st. Warszawę, to praktycznie jesteśmy odcięci od pijących matek.

Jak to jest możliwe?

Istnieje kilka czynników i problemów systemowych warunkujących małą skutecznością rozpoznawania i leczenia FAS i FASD. Przede wszystkim należy oszacować grupę docelową. Szacuje się, że w Europie FASD jest najbardziej rozpowszechnionym niegenetycznym, neurorozwojowym zespołem, dotyczącym około 1 proc. wszystkich żywych urodzeń. Biorąc pod uwagę roczne urodzenia żywe na Mazowszu, oscylujące powyżej liczby 50 tys., oznacza to, że co roku 500 dzieci rodzi się z płodowym zespołem alkoholowym i to jest właśnie grupa docelowa, do której winny być przygotowane i wyspecjalizowane podmioty lecznicze. Tymczasem pacjenci do nas nie trafiają, pomimo anonsowania takiej możliwości do różnych jednostek opieki zdrowotnej, pomocy społecznej czy edukacji. Jest to problem systemowy.

Może to kwestia postaw pacjentów, jakiś rodzaj wyparcia?

Możliwe jest, że kobiety pijące w ciąży często ukrywają swój problem. Nie mówię tutaj o kontakcie z alkoholem podczas ciąży, gdyż dotyczy to około 6 proc. populacji. Mówię o kwestii picia ryzykownego lub szkodliwego. Możliwa jest więc obawa przed ostracyzmem społecznym, pod kątem negatywnych stereotypów ,,wyrodnej matki”, „alkoholiczki’’, przez co wytwarzana jest bariera psychologiczna utrudniająca udanie się po pomoc. Dlatego tak ważna jest kwestia edukacji społecznej, a nie piętnowania zjawiska. Kobieta pijąca w ciąży jest osobą chorą, której należy pomóc.

Jak Pan uważa, jak powinno się pomagać?

Powinien powstać zdrowotny program finansowany ze środków Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej mający na celu edukację społeczną, system rekrutacji oraz monitoring kobiet pijących w ciąży, a także – w szerszym niż w obecnym zakresie – zajęcie się kwestią rodziny po urodzeniu dziecka. W szczególności, dotyczyłoby to stworzenia systemu bazującego na podmiotach leczniczych – funkcji opiekuna psychologa – analogicznie do modelu psychiatrycznej opieki środowiskowej dla dzieci i młodzieży. Model ten chcielibyśmy zbudować dla dzielnic Ochota m.st Warszawy, Śródmieście oraz Ursusa, w oparciu o środki Ministerstwa Zdrowia.

Projekt POWER jest skierowany wprawdzie wyłącznie do dzieci i młodzieży, ale biorąc pod uwagę, że profilaktyka uzależnień jest niewątpliwie domeną zdrowia psychicznego, w kolejnej edycji mógłby zostać rozszerzony o kwestie pomocy kobietom ciężarnym i dalej rodzinie. Naszym zamierzeniem jest stworzenie całodobowej infolinii obsługiwanej przez psychologów, którzy po odebraniu sygnału  o potrzebie pomocy staraliby się niejako być opiekunami pacjentów po wszystkich rozproszonych jednostkach opieki zdrowotnej, pomocy społecznej, edukacji, służb porządku publicznego. Osoba potrzebująca nie byłaby zdana na różnego typu uciążliwości administracyjne, lecz byłaby monitorowana i kierowana. Ułatwione byłyby zapisy np. do lekarza, na terapię, kontakty z różnymi instytucjami. Tym właśnie zajmowałby się zespoły koordynujące, złożone z różnych specjalistów, którzy niejako uzgadnialiby dalszy sposób postępowania z pacjentem. Tylko w ten sposób można byłoby zatrzymać picie kobiet w ciąży na możliwie najwcześniejszym etapie, a także objąć opieką zdrowotną ją samą, jej dziecko, zaś rodzinę – opieką społeczną. Wymaga to jednak podjęcia działań systemowych i rozszerzenia pakietu pomocy w ramach projektu POWER o komponent FAS i FASD.

Mówił Pan, że lekarze w Polsce mają trudności z właściwą diagnozą FASD…

To jest właśnie kolejny elementem, którego wagę należałoby podkreślić – właściwa edukacja lekarzy w zakresie diagnozy i rozpoznania zaburzeń FASD u dzieci. Wiedza na temat objawów, możliwych dysmorfii twarzy, leczenia… Istnieje więc potrzeba nowelizacji w tym zakresie programów nauczania i specjalizacji w specjalnościach medycznych, szczególnie ukierunkowanych na opiekę nad dziećmi. Pomocne przy tym byłyby wsparcie techniczne, o czym mówił Pan Dyrektor Krzysztof Brzózka, w zakresie nawiązania współpracy z uczelnią techniczną dotyczącą opracowania urządzenia analizującego dysmorfię twarzy u dzieci w oparciu o system kamer obrazujących 3D. Byłoby to niezwykle pomocne, w szczególności w sytuacji wczesnego screeningu u dzieci i typowania przypadków kwalifikujących się do grup dyspanseryjnych. Oczywiście musiałoby się to wiązać z poszanowaniem praw pacjentów, tak aby nie dochodziło do jakiejkolwiek stygmatyzacji środowiskowej. Z tego co słyszałem prototyp takiego urządzenia już powstał.

Czym może grozić brak podejmowania działań w zakresie pomocy dla pijących matek?

Picie alkoholu przez kobiety ciężarne to niewątpliwie bardzo ciężki problem społeczny, ponieważ skutki tego ponosi matka, dziecko, rodzina, system opieki zdrowotnej i społecznej, a także system edukacji. Skutki mają więc charakter niezwykle długotrwały, gdyż odnoszą się praktycznie do całego życia pacjenta. Uszkodzenia mózgu dziecka mogą się objawiać różnymi dysfunkcjami w życiu dorosłym.

Obecnie brak jest realnego systemu zabezpieczającego matkę i dziecko, zaś wiedza ma charakter wybiórczy i rozproszony. Dotyczy to też braku zrozumienia problemu w zakresie finansowania świadczeń przez NFZ. W zasadzie nie ma opracowanego dedykowanego produktu, zaś leczenie ma charakter objawowy w ramach ogólnych kontraktów. Oznacza to na chwilę obecną, że zostajemy z problemem, ponosimy koszty długofalowe jako społeczeństwo, zaś opieka jest nieskuteczna. Tak więc, istnieje duży potencjał do systemowego zajęcia się tą problematyką. Wymaga to jednak woli politycznej do wykorzystania środków pomocowych UE, rozszerzając np. projekt POWER adresowany dla dzieci i młodzieży o komponent FAS i FASD.

Dziękuję za rozmowę.

 

Krzysztof Zakrzewski – prawnik, dyrektor Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Ochota.

Skomentuj

Skip to content