
Jeszcze do niedawna w leczeniu uzależnień dominowało przekonanie, że jedyną miarą sukcesu jest natychmiastowa i całkowita abstynencja. Tymczasem coraz więcej badań pokazuje, że proces zdrowienia bywa znacznie bardziej złożony. W przypadku uzależnienia od stymulantów – takich jak amfetamina, metamfetamina czy kokaina – pierwszym krokiem w stronę zmiany może być ograniczenie używania, przerwanie ciągu czy utrzymanie kontaktu z terapią. Nie oznacza to rezygnacji z abstynencji jako celu. Ale dostrzeżenie, że droga do niej nie zawsze zaczyna się od wielkiej deklaracji. Jak wynika z badań i doświadczeń terapeutów, czasem to właśnie małe kroki pozwalają zbudować trwałą zmianę.
Nie ma jednej drogi do zdrowienia
Pytanie, czy lepiej odstawić narkotyki od razu, czy robić to stopniowo, wydaje się proste. W praktyce jednak odpowiedź brzmi: to zależy. Zależy od rodzaju substancji, historii uzależnienia, stanu zdrowia, motywacji i tego, z jakimi trudnościami mierzy się dana osoba. W przypadku stymulantów – takich jak kokaina, amfetamina czy metamfetamina – nie dysponujemy lekami, które w prosty sposób ułatwiły ich odstawienie. Dlatego leczenie opiera się przede wszystkim na psychoterapii i budowaniu motywacji do zmiany.
– W gabinecie bardzo rzadko spotykam osoby, których historia zdrowienia przebiega idealnie. Znacznie częściej widzę ludzi, którzy próbują, potykają się, wracają do terapii i z każdej takiej sytuacji wyciągają coś ważnego. To nie jest oznaka słabości. Tylko naturalny element procesu zmiany – mówi Dorota Bąk, certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień pracująca w nurcie terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (TSR).
W TSR nie zakłada się, że każda osoba musi przejść identyczną drogę. Zamiast pytać „Kiedy całkowicie przestaniesz używać?”, terapeuta szuka odpowiedzi na pytanie: „Jaki następny krok jesteś dziś w stanie postawić?”. Taka perspektywa nie obniża wymagań. Pozwala natomiast dopasować cele do realnych możliwości osoby w danym momencie.
Co pokazują badania? Redukcja używania też ma znaczenie
Przez wiele lat sukces leczenia uzależnienia od stymulantów oceniano niemal wyłącznie przez pryzmat całkowitej abstynencji. Najnowsze badania pokazują jednak bardziej złożony obraz. Analiza danych z trzynastu badań klinicznych, opublikowana w czasopiśmie Addiction i omówiona przez amerykański National Institutes of Health (NIH), wykazała, że osoby, które znacząco ograniczyły używanie kokainy lub metamfetaminy, również odnotowywały poprawę funkcjonowania.
Badacze zwracają uwagę, że zmniejszenie częstotliwości używania wiązało się między innymi z mniejszym nasileniem głodu narkotykowego, poprawą samopoczucia psychicznego oraz ograniczeniem zachowań związanych z poszukiwaniem substancji. Oczywiście najlepsze wyniki osiągały osoby, którym udało się utrzymać abstynencję, jednak autorzy podkreślają, że ocenianie leczenia wyłącznie w kategoriach „zero narkotyków albo porażka” nie oddaje rzeczywistości.
– To bardzo ważna zmiana w myśleniu. Jeżeli ktoś wcześniej używał codziennie, a dziś potrafi przerwać ciąg, ograniczyć liczbę sytuacji, w których sięga po substancję i zaczyna odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem, to jest to realny postęp. Nie kończy procesu zdrowienia, ale może być jego początkiem – podkreśla Dorota Bąk.
Takie podejście nie oznacza rezygnacji z dążenia do abstynencji. Oznacza natomiast zauważenie, że zmiana zachowania często zaczyna się wcześniej, niż pojawi się całkowite odstawienie substancji.
Małe kroki budują poczucie sprawczości
Osoby z uzależnieniem bardzo często mają za sobą wiele nieudanych prób zerwania z narkotykami. Każda kolejna porażka osłabia wiarę w ich możliwości. Pojawia się myślenie: „Skoro tyle razy się nie udało, to po co znów próbować?”. Właśnie dlatego w terapii tak dużą rolę odgrywa odbudowywanie poczucia sprawczości.
W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach zakłada się, że nawet niewielka zmiana może uruchomić kolejne. Jeśli ktoś po raz pierwszy od wielu miesięcy odmawia przyjęcia narkotyku, przerywa ciąg po jednym dniu zamiast po tygodniu albo zgłasza się na terapię, choć wcześniej unikał kontaktu z terapeutą, to są to wydarzenia, które warto zauważyć. Nie dlatego, że rozwiązują problem, ale dlatego, że pokazują: „potrafię zrobić coś inaczej”.
– Ludzie często przychodzą do gabinetu przekonani, że jedynym sukcesem będzie natychmiastowa abstynencja. Tymczasem ważne jest na przykład to, co dziś już robią, że poprawia się ich sytuacja? Czasem okazuje się, że ktoś zaczął odbierać telefony od bliskich, wrócił do pracy albo pierwszy raz od dawna poprosił o pomoc. To są zmiany, które budują fundament pod kolejne kroki – mówi Dorota Bąk.
Właśnie dlatego coraz częściej podkreśla się, że skuteczna terapia nie polega wyłącznie na eliminowaniu substancji. Jej celem jest także odbudowanie poczucia wpływu, odpowiedzialności i przekonania, że zmiana jest możliwa.
Pozostanie w terapii jest ważniejsze niż idealny start
Jednym z najważniejszych wniosków płynących z badań nad leczeniem uzależnienia od stymulantów jest to, że ogromne znaczenie ma utrzymanie osoby w kontakcie z pomocą. Przegląd badań opublikowany przez Cochrane Collaboration, obejmujący ponad osiem tysięcy uczestników, pokazuje, że interwencje psychospołeczne zwiększają szansę na pozostanie w terapii i ograniczają ryzyko jej przedwczesnego przerwania. To ważna wiadomość, bo proces zdrowienia rzadko przebiega liniowo.
– Czasami słyszę od pacjentów: „Wrócę, jak już przestanę brać”. Odpowiadam wtedy, że właśnie teraz jest najlepszy moment, aby wrócić. Terapia nie jest nagrodą za abstynencję. Jest miejscem, które ma pomóc ją osiągnąć i utrzymać – mówi Dorota Bąk.
To podejście zmienia sposób patrzenia na potknięcia. Zamiast uznawać je za dowód niepowodzenia, terapeuta może potraktować je jako sygnał, że potrzebne są inne strategie radzenia sobie z trudnościami. Dla wielu osób największym sukcesem pierwszych tygodni leczenia nie jest jeszcze całkowite odstawienie substancji. Ale to, że przestają znikać, zaczynają mówić o swoich trudnościach i uczą się prosić o wsparcie. Bez tej relacji trudno budować trwałą zmianę.
Abstynencja nadal pozostaje celem
Informacje o korzyściach płynących z ograniczania używania nie powinny być rozumiane jako zachęta do pozostawania przy narkotykach. Badania są w tej kwestii jednoznaczne – osoby, którym udało się osiągnąć i utrzymać abstynencję, uzyskują najlepsze wyniki zdrowotne i społeczne. Różnica polega na tym, że coraz częściej dostrzega się drogę prowadzącą do tego celu, a nie wyłącznie sam cel.
– Abstynencja zawsze jest najlepszym rozwiązaniem i właśnie do niej wspólnie dążymy. Nie zawsze jednak jest realna pierwszego dnia terapii. Jeżeli postawimy człowiekowi cel, który wydaje mu się całkowicie nieosiągalny, istnieje ryzyko, że zrezygnuje, zanim zdąży zrobić pierwszy krok – podkreśla Dorota Bąk.
To właśnie dlatego w terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach tak dużą wagę przywiązuje się do wyznaczania celów, które są jednocześnie ważne i możliwe do osiągnięcia. Dla jednej osoby będzie to natychmiastowe odstawienie narkotyków. Dla innej – przerwanie wielodniowego ciągu, ograniczenie sytuacji ryzyka czy regularne uczestnictwo w terapii. Najważniejsze, aby każdy kolejny krok przybliżał do życia, w którym substancja przestaje odgrywać centralną rolę.
Zdrowienie to proces, nie egzamin
Myślenie o leczeniu uzależnienia w kategoriach „zdał” albo „oblał” nie służy ani osobom z uzależnieniem, ani ich bliskim. Zmiana zachowania to proces, w którym pojawiają się okresy szybszego rozwoju, chwile zwątpienia, a czasem również nawroty. Nie oznacza to jednak, że wcześniejszy wysiłek został zmarnowany.
Coraz więcej badań pokazuje, że warto dostrzegać także częściowe sukcesy, ponieważ właśnie one budują motywację do dalszej pracy. Ograniczenie używania, skrócenie ciągów, szybsze zgłoszenie się po pomoc czy lepsze rozpoznawanie sytuacji ryzyka mogą być ważnymi etapami prowadzącymi do trwałej abstynencji. To podejście jest zgodne zarówno z wynikami współczesnych badań, jak i filozofią terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach.
– Zdrowienie nie polega na tym, aby nigdy więcej się nie potknąć. Chodzi o to, aby po każdym trudnym doświadczeniu coraz szybciej wracać na swoją drogę. Człowiek nie jest sumą swoich porażek. Jest sumą wszystkich prób, które podejmuje, aby odzyskać swoje życie – podsumowuje Dorota Bąk.
To chyba najważniejsza zmiana, jaka dokonuje się dziś w myśleniu o leczeniu uzależnień. Zamiast pytać wyłącznie: „Czy już całkowicie odstawiłeś narkotyki?”, coraz częściej pytamy: „Czy jesteś dziś bliżej życia, którego naprawdę chcesz?”. Dla wielu osób właśnie od odpowiedzi na to pytanie zaczyna się trwałe zdrowienie.
Źródła:
Dorota Bąk – certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień, absolwentka Studium Terapii
Uzależnień Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Z Klientami
pracuje w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Jest realizatorką Programu CANDIS,
który jest ambulatoryjnym programem terapeutycznym skierowanym do osób z uzależnieniem od
przetworów konopi, realizatorką programu wczesnej interwencji FreD Goes Net skierowanego do młodzieży używającej substancji psychoaktywnych. Ukończyła także szkolenie przygotowujące do
prowadzenia Programu Ograniczania Picia (POP) zgodnie z wymogami PARPA oraz szkolenie
Psychoterapia Uzależnień Dzieci i Młodzieży współfinansowane przez Krajowe Centrum
Przeciwdziałania Uzależnieniom. W latach 2021-2023 pracowała z młodzieżą używającą substancji
psychoaktywnych w Poradni Leczenia Uzależnień dla Dzieci i Młodzieży Mazowieckiego Centrum
Neuropsychiatrii w Warszawie. Aktualnie związana z Fundacją UNA, gdzie prowadzi terapię
indywidualną i grupową dla osób dorosłych i młodzieży zmagających się z uzależnieniem, grupy
wsparciowo-warsztatowe, warsztaty psychoedukacyjne oraz koordynuje projekty dotyczące
uzależnień.
Mogą Cię zainteresować:






Dodaj komentarz