Przejdź do treści głównej
grupa młodych ludzi na imprezie w domu zażywa substancje i pali papierosy
7 maja 2026

Gdy mówimy o używaniu substancji psychoaktywnych, często zakładamy, że osoba doświadczająca problemów związanych z używaniem chce przestać. Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. W gabinetach terapeutycznych często spotykamy osoby, które jednocześnie dostrzegają negatywne konsekwencje używania i nie wyobrażają sobie życia bez substancji. Chcą zmiany i nie chcą jej zarazem. To niekoniecznie oznacza brak motywacji czy „zaprzeczanie”. Często jest wyrazem ambiwalencji – naturalnego stanu wewnętrznego konfliktu między kosztami a korzyściami. O tym, dlaczego nie każdy, kto bierze, chce przestać i jaką funkcję pełnią substancje w życiu wielu osób, opowiada Justyna Chodyna-Kubala, specjalistka psychoterapii uzależnień i psychoterapeutka pracującą w podejściu poznawczo-behawioralnym.

Redakcja: W społecznym odbiorze osoba z problemem związanym z używaniem substancji powinna chcieć przestać. Tymczasem w praktyce bywa inaczej. Dlaczego?

Justyna Chodyna-Kubala: Ponieważ substancje nie pojawiają się w życiu człowieka bez powodu. Gdyby przynosiły wyłącznie straty, większość osób szybko by z nich zrezygnowała. Problem polega na tym, że używanie bardzo często wiąże się z określonymi korzyściami psychicznymi. Mogą one dotyczyć regulowania emocji, redukcji napięcia, poprawy samopoczucia, zwiększenia poczucia pewności siebie czy łatwiejszego funkcjonowania w relacjach. Osoba widzi koszty, ale jednocześnie doświadcza realnych korzyści. To właśnie tworzy ambiwalencję.

Czyli pytanie nie brzmi tylko „dlaczego ktoś bierze?”, ale również „co mu to daje”?

Dokładnie tak. W terapii bardzo ważne jest zrozumienie funkcji używania. Zamiast pytać wyłącznie, dlaczego ktoś nie przestaje, warto zapytać, jaką rolę pełni substancja w jego życiu. Dla jednej osoby będzie to sposób na wyciszenie lęku, dla innej na poradzenie sobie z samotnością, a dla jeszcze innej na chwilowe obniżenie wymagań wobec siebie. Dopóki ta funkcja nie zostanie rozpoznana, trudno mówić o trwałej zmianie.

Jakie zyski psychiczne pojawiają się najczęściej?

Bardzo różne. Czasem jest to poczucie ulgi po trudnym dniu. Czasem możliwość łatwiejszego nawiązywania kontaktów społecznych. Niektóre osoby mówią o tym, że po użyciu substancji przestają analizować, martwić się i kontrolować wszystko wokół siebie. Inne po raz pierwszy od dawna czują spokój albo radość. To nie znaczy, że substancja rozwiązuje problem. Oznacza jedynie, że chwilowo zmienia stan emocjonalny. I właśnie ten efekt jest wzmacniający.

Jaki paradoks najczęściej widzi Pani w pracy z osobami używającymi substancji?

Chyba ten, że wiele osób jednocześnie chce zmiany i się jej boi. Z jednej strony widzą konsekwencje używania, z drugiej nie wiedzą, jak będą funkcjonować bez substancji. Jeśli alkohol pomagał zasypiać, narkotyk redukował lęk społeczny, a marihuana wyciszała natłok myśli, to pojawia się pytanie: czym to zastąpić? Dla wielu osób największym lękiem nie jest samo odstawienie, ale wizja życia z emocjami, które wcześniej były regulowane przez substancję.

Czy to dlatego presja i przekonywanie często nie działają?

Bardzo często tak. Jeśli skupiamy się wyłącznie na konsekwencjach, pomijamy ważną część rzeczywistości danej osoby. Ona wie, że są koszty. Problem polega na tym, że jednocześnie doświadcza korzyści. Dlatego skuteczniejsza od przekonywania jest ciekawość. Próba zrozumienia, co stoi za używaniem i jakie potrzeby są w ten sposób zaspokajane.

Co najczęściej słyszy Pani od pacjentów na początku terapii?

 Bardzo często coś w rodzaju: „Wiem, że powinienem przestać, ale nie jestem pewien, czy chcę”. To zdanie dobrze pokazuje ambiwalencję. Osoba nie jest jeszcze gotowa do pełnej zmiany, ale zaczyna się jej przyglądać. Wbrew pozorom to bardzo ważny moment. Z perspektywy terapeutycznej nie traktujemy go jako oporu, lecz jako punkt wyjścia do pracy.

W jaki sposób pracuje się z taką ambiwalencją?

Przede wszystkim nie próbujemy jej na siłę usuwać. Ambiwalencja jest naturalnym etapem procesu zmiany. Zamiast przekonywać, pomagamy osobie przyjrzeć się obu stronom sytuacji. Jakie są korzyści używania? Jakie są koszty? Co się dzieje krótkoterminowo, a co długoterminowo? Taka analiza często pozwala zobaczyć mechanizmy, które wcześniej działały automatycznie.

W podejściu poznawczo-behawioralnym ważne jest również przyglądanie się konkretnym sytuacjom związanym z używaniem. Pomocny bywa model ABC, w którym analizujemy zdarzenie poprzedzające użycie (A – activating event), myśli i przekonania pojawiające się w odpowiedzi na tę sytuację (B – beliefs) oraz konsekwencje emocjonalne i behawioralne (C – consequences). Dzięki temu osoba może zauważyć, że między sytuacją a sięgnięciem po substancję istnieje cały proces psychologiczny, który wcześniej wydawał się automatyczny.

Przykładowo po trudnym dniu w pracy może pojawić się myśl: „Muszę się napić, inaczej nie dam rady się wyciszyć”. W terapii nie traktujemy takiej myśli jako obiektywnego faktu, ale jako hipotezę, którą warto sprawdzić. Pytamy: jakie są dowody za tym przekonaniem? Czy zdarzało się wyciszyć w inny sposób? Co powiedziałaby osoba, która patrzy na tę sytuację z boku? Taka dyskusja z myślami automatycznymi pozwala stopniowo osłabiać przekonania podtrzymujące używanie.

Często okazuje się, że substancja rzeczywiście przynosi ulgę, ale tylko krótkoterminowo. Jednocześnie utrwala przekonanie, że bez niej nie da się poradzić sobie z napięciem. Kiedy osoba zaczyna dostrzegać ten mechanizm, pojawia się przestrzeń do poszukiwania innych sposobów regulowania emocji. Właśnie dlatego praca z ambiwalencją nie polega na przekonywaniu kogoś do zmiany, lecz na wspólnym analizowaniu tego, jak działa dany wzorzec i jakie ma konsekwencje w dłuższej perspektywie.

Czy zdarza się, że ktoś zgłasza się po pomoc, ale wcale nie planuje abstynencji?

Tak, i nie jest to rzadkie. Niektóre osoby przychodzą dlatego, że chcą lepiej zrozumieć swoje używanie, ograniczyć je albo sprawdzić, czy rzeczywiście tracą nad nim kontrolę. Współczesna terapia uzależnień coraz częściej uwzględnia fakt, że motywacja do zmiany jest procesem, a nie jednorazową decyzją.

Co najczęściej okazuje się trudniejsze od samego odstawienia substancji?

Zbudowanie nowych sposobów radzenia sobie z emocjami. Substancję można odstawić stosunkowo szybko. Znacznie trudniej nauczyć się regulować napięcie, przeżywać samotność, tolerować frustrację czy odpoczywać bez wspomagania z zewnątrz. To właśnie dlatego terapia nie koncentruje się wyłącznie na samym używaniu, ale także na funkcjonowaniu emocjonalnym. Wiele osób po odstawieniu substancji jest zaskoczonych tym, jak dużo miejsca zajmowała ona w codziennym życiu. Nie tylko zmieniała nastrój, ale pomagała radzić sobie z nudą, stresem, niepewnością, konfliktem czy poczuciem odrzucenia. Kiedy znika, wszystkie te doświadczenia pozostają, a czasem stają się nawet bardziej odczuwalne. Właśnie wtedy pojawia się konieczność budowania nowych umiejętności.

Dla części osób oznacza to naukę rozpoznawania i nazywania emocji, dla innych stawianie granic, proszenie o pomoc czy szukanie wsparcia w relacjach. Często trzeba nauczyć się odpoczywać bez poczucia winy albo zaakceptować fakt, że nie każde napięcie wymaga natychmiastowego usunięcia. Z perspektywy terapii kluczowe jest rozwijanie zdolności do pozostawania w kontakcie z własnym doświadczeniem, nawet jeśli jest ono nieprzyjemne. To właśnie te kompetencje sprawiają, że zmiana staje się trwała, a substancja przestaje być potrzebna jako podstawowy sposób regulowania emocji.

Jakiej jednej rzeczy chciałaby Pani nauczyć czytelników w tym obszarze?

Żeby nie patrzyli na używanie wyłącznie przez pryzmat konsekwencji. To ważne, ale niewystarczające. Za każdym utrwalonym zachowaniem stoi jakaś funkcja. Im lepiej ją rozumiemy, tym większa szansa na zmianę. Bo człowiek nie rezygnuje z czegoś tylko dlatego, że jest to szkodliwe. Rezygnuje wtedy, gdy znajduje inne sposoby zaspokajania tych samych potrzeb.

Justyna Chodyna-Kubala – specjalistka psychoterapii uzależnień i psychoterapeutka pracująca w nurcie poznawczo-behawioralnym, współpracująca z Poradnią Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia przy ul. Belgijskiej 4 w Warszawie. 

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

załamany mężczyzna przed lustrem, wstyd

Wstyd po piciu, którego nikt nie widział

zmęczona kobieta w białej koszuli siedzi na dywanie z laptopem, obok niej zmęczony mężczyzna i gromadka dzieci

„Nie umiem odpuścić” – kiedy perfekcjonizm staje się ciężarem

relacja związek

„Współuzależnienie” bez obwiniania – nowe spojrzenie TSR

zamyślony mężczyzna patrzy przez okno

Czy po terapii uzależnień każdy potrzebuje psychoterapii?

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.