
W potocznym myśleniu o narkotykach najczęściej mówi się o ich wpływie na zachowanie, zdrowie czy ryzyko uzależnienia. Znacznie rzadziej zwracamy uwagę na to, jak oddziałują one na poczucie własnego „Ja”. Tymczasem wiele osób opisuje doświadczenia związane z używaniem substancji właśnie w kategoriach zmiany granic psychicznych. Jedni mówią o poczuciu większej bliskości z ludźmi, inni o zniknięciu wewnętrznych barier, jeszcze inni o niezwykłej jasności myślenia i porządku, którego na co dzień im brakuje. To właśnie dlatego temat nie sprowadza się wyłącznie do chemii mózgu. Dotyczy również sposobu przeżywania siebie i relacji z otoczeniem. O tym, jak substancje wpływają na granice psychiczne i dlaczego dla niektórych osób bywa to tak atrakcyjne, rozmawiamy z Katarzyną Andrzejewską, psychologiem, specjalistką psychoterapii uzależnień i psychoterapeutką w trakcie szkolenia.
Redakcja: Co właściwie psychologowie rozumieją przez pojęcie granic psychicznych?
Katarzyna Andrzejewska: Najprościej mówiąc, są to granice, które pozwalają odróżnić „to, co moje” od „tego, co nie moje”. Dzięki nim wiemy, gdzie kończą się nasze emocje, potrzeby i myśli, a gdzie zaczynają się doświadczenia innych ludzi. Granice psychiczne pomagają budować poczucie tożsamości, autonomii i bezpieczeństwa. Nie są czymś stałym. Mogą być bardziej elastyczne albo bardziej sztywne, ale ich podstawową funkcją jest organizowanie naszego doświadczenia.
Dlaczego temat granic psychicznych pojawia się w rozmowie o zażywaniu substancji?
Ponieważ wiele substancji wpływa właśnie na sposób przeżywania siebie. Osoby używające często opisują, że po zażyciu narkotyku czują się inaczej nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Niektóre mówią o większej otwartości, mniejszym dystansie do ludzi czy poczuciu jedności z otoczeniem. Inne przeciwnie – doświadczają silniejszego skupienia na sobie i swoich przeżyciach. W obu przypadkach zmienia się sposób funkcjonowania granic psychicznych
Co oznacza, że substancja rozszczelniają granice Ja?
Granice Ja pozwalają człowiekowi zachować poczucie odrębności i autonomii. Dzięki nim wiemy, co należy do naszego wewnętrznego świata, a co pochodzi z otoczenia. Pozwalają odróżniać własne emocje, potrzeby i myśli od emocji, potrzeb i oczekiwań innych ludzi. Niektóre substancje psychoaktywne mogą czasowo osłabiać te granice. Osoba zaczyna odczuwać większą bliskość z ludźmi, łatwiej ujawnia osobiste informacje, szybciej ufa i intensywniej przeżywa relacje. Czasami pojawia się wręcz poczucie niezwykłego porozumienia, jedności z grupą lub głębokiego związku z otoczeniem.
Dla wielu osób jest to doświadczenie bardzo atrakcyjne. Jeśli na co dzień funkcjonują w sposób zdystansowany, ostrożny lub nadmiernie kontrolujący, nagłe zmniejszenie psychologicznego dystansu może być odbierane jako ulga i wyzwolenie. Problem polega na tym, że nie jest to efekt trwałej zmiany w sposobie budowania relacji, lecz działania substancji. Po ustąpieniu jej działania wcześniejsze trudności zwykle wracają. Co więcej, osoba może zacząć wierzyć, że tylko pod wpływem narkotyku potrafi być naprawdę otwarta, spontaniczna lub bliska innym ludziom. W ten sposób substancja stopniowo zaczyna pełnić funkcję psychologicznego „łącznika” między człowiekiem a światem, który z czasem staje się coraz trudniejszy do zastąpienia.
Dla niektórych osób brzmi to wręcz pozytywnie.
I właśnie dlatego bywa tak atrakcyjne. Problem polega na tym, że jest to efekt działania substancji, a nie trwała zmiana psychologiczna. Osoba może odnieść wrażenie, że wreszcie jest sobą, że wreszcie potrafi być blisko ludzi albo otwarcie mówić o emocjach. Jednak po ustąpieniu działania narkotyku często wracają wcześniejsze trudności, a czasem pojawia się jeszcze silniejsze poczucie braku czy niedopasowania.
Pojawia się też druga możliwość: chwilowe „porządkowanie” granic. Co to oznacza?
Niektóre osoby opisują używanie substancji jako doświadczenie odwrotne. Mówią, że po zażyciu narkotyku ich myśli stają się bardziej uporządkowane, napięcie znika, a świat wydaje się prostszy i bardziej zrozumiały. Dotyczy to zwłaszcza osób żyjących w chronicznym chaosie emocjonalnym, przeciążeniu lub silnym lęku. W takim przypadku substancja może dawać iluzję odzyskania kontroli i spójności.
Dla takich osób codzienne funkcjonowanie bywa związane z natłokiem myśli, trudnościami w podejmowaniu decyzji, nieustannym analizowaniem i poczuciem wewnętrznego rozproszenia. Emocje mogą wydawać się chaotyczne, zmienne i trudne do zrozumienia. W takim stanie nawet chwilowe doświadczenie uporządkowania bywa niezwykle atrakcyjne. Osoba ma wrażenie, że wreszcie wie, co czuje, czego chce i jak powinna działać. Problemy, które wcześniej wydawały się skomplikowane, nagle stają się proste, a napięcie ustępuje miejsca poczuciu jasności i kontroli.
To właśnie ten efekt może być jednym z czynników podtrzymujących używanie. Nie chodzi wtedy o poszukiwanie przyjemności czy silnych doznań, ale o próbę uzyskania stanu psychicznego, którego brakuje na co dzień. Problem polega na tym, że uporządkowanie osiągnięte za pomocą substancji jest krótkotrwałe i nie wynika z rzeczywistego rozwiązania problemów emocjonalnych. Kiedy działanie narkotyku mija, wcześniejszy chaos często powraca, a czasem staje się jeszcze bardziej odczuwalny. W efekcie osoba może coraz częściej sięgać po substancję nie po to, by poczuć się lepiej, lecz po to, by choć na chwilę odzyskać poczucie wewnętrznej spójności.
Czyli nie zawsze jest próbą ucieczki od siebie?
Nie. Czasami jest próbą poradzenia sobie z bardzo trudnym doświadczeniem siebie. To ważne rozróżnienie. Jeśli ktoś przez większość czasu odczuwa chaos, napięcie albo wewnętrzne rozbicie, doświadczenie chwilowego porządku może być niezwykle wzmacniające. Nie oznacza to oczywiście, że substancja rozwiązuje problem. Oznacza jedynie, że przynosi krótkotrwałą ulgę.
Jakie osoby są szczególnie podatne na taki mechanizm?
Bardzo różne. Często są to osoby mające trudności z regulacją emocji, przeżywające przewlekły stres, doświadczające samotności lub przeciążenia. Zdarza się również, że substancje pełnią taką funkcję u osób po doświadczeniach traumatycznych. Wspólnym mianownikiem jest zwykle to, że narkotyk zaczyna pełnić określoną funkcję psychologiczną, a nie wyłącznie rekreacyjną.
Jak rozpoznać, że używanie zaczyna być związane z regulowaniem granic psychicznych?
Warto zwrócić uwagę na powody sięgania po substancję. Jeśli ktoś coraz częściej używa nie dla zabawy czy ciekawości, ale po to, żeby poczuć się bardziej sobą, bardziej spokojnym, bardziej otwartym albo bardziej uporządkowanym, jest to ważny sygnał. W takiej sytuacji substancja zaczyna pełnić funkcję, którą powinny pełnić własne zasoby psychologiczne.
Co najczęściej odkrywają osoby przyglądające się temu w terapii?
Bardzo często okazuje się, że substancja była próbą rozwiązania realnego problemu. Nie skuteczną długoterminowo, ale jednak próbą. Dlatego terapia nie polega wyłącznie na eliminowaniu używania. Ważne jest także zrozumienie, czego człowiek szukał za pomocą substancji. Czy potrzebował większego poczucia bezpieczeństwa? Bliskości? Spokoju? Kontroli? Odpowiedzi na te pytania są często ważniejsze niż sama historia używania.
Jaki jest największy paradoks tego mechanizmu?
Chyba to, że osoby szukające większej spójności i kontaktu ze sobą często stopniowo tracą ten kontakt. Im częściej regulujemy swoje stany za pomocą substancji, tym mniej rozwijamy własne umiejętności radzenia sobie z emocjami, napięciem czy relacjami. Krótkoterminowo pojawia się ulga, ale długoterminowo rośnie zależność od czegoś zewnętrznego.
Używanie substancji nie zawsze jest próbą poszukiwania przyjemności. Czasami jest próbą odzyskania poczucia porządku, bezpieczeństwa albo bliskości ze sobą i innymi ludźmi. Im lepiej rozumiemy tę funkcję, tym większa szansa, że będziemy szukać sposobów zaspokajania tych potrzeb bez sięgania po substancje psychoaktywne.
Katarzyna Andrzejewska – psycholog, absolwentka Wydziału Psychologii na Uniwersytecie Marie Curie – Skłodowskiej w Lublinie, specjalistka psychoterapii uzależnień o psychoterapeutka w trakcie szkolenia, współpracująca z Ośrodkiem Readaptacyjno-Rehabilitacyjnym w Anielinie oraz Poradnią Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia na warszawskim Mokotowie.
Mogą Cię zainteresować:






Dodaj komentarz