Przejdź do treści głównej
automat do gry
29 maja 2026

Większość osób intuicyjnie zakłada, że do dalszej gry zachęca przede wszystkim wygrana. W końcu to ona przynosi pieniądze, ekscytację i poczucie sukcesu. Tymczasem badania psychologiczne pokazują coś znacznie bardziej zaskakującego. Jednym z najsilniejszych mechanizmów podtrzymujących hazard nie jest wcale wygrana, lecz sytuacja, w której wygrana wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Dwa identyczne symbole na automacie i trzeci zatrzymujący się tuż obok. Trafione pięć z sześciu liczb. Kupon, któremu zabrakło jednego wyniku. To właśnie doświadczenie „prawie wygranej” sprawia, że wiele osób zamiast odejść od gry, decyduje się spróbować jeszcze raz.

„Prawie” robi wielką różnicę

Psychologowie używają określenia near miss, czyli właśnie „prawie wygrana”. Obiektywnie rzecz biorąc jest ona zwykłą przegraną. Z punktu widzenia wyniku finansowego nie różni się od sytuacji, w której liczby nie zgadzają się ani trochę. Jednak ludzki mózg interpretuje ją zupełnie inaczej.

Dzieje się tak dlatego, że człowiek nie reaguje wyłącznie na rezultat. Reaguje również na jego znaczenie. Gdy wygrana wydaje się bardzo bliska, uruchamia się charakterystyczny sposób myślenia: „byłem o krok”, „już prawie się udało”, „następnym razem może się udać”. Pojawia się poczucie postępu, mimo że w rzeczywistości nie wydarzyło się nic, co zwiększałoby prawdopodobieństwo sukcesu w kolejnym losowaniu czy kolejnym zakręceniu automatem.

Badania prowadzone przez Luke’a Clarka i współpracowników pokazały, że sytuacje „prawie wygranej” aktywują część tych samych obszarów mózgu, które reagują na rzeczywiste wygrane. Co więcej, uczestnicy badań deklarowali po takich sytuacjach większą motywację do dalszej gry niż po zwykłych przegranych. To jeden z powodów, dla których hazard bywa tak trudny do przerwania.

W tym badaniu uczestnicy grali na specjalnie zaprojektowanym automacie hazardowym podczas badania metodą rezonansu magnetycznego (fMRI). Naukowcy porównywali reakcje mózgu na trzy sytuacje: wygraną, zwykłą przegraną oraz tzw. „prawie wygraną”, czyli sytuację, w której wynik wydawał się bardzo bliski sukcesu. Przykładowo dwa symbole ustawiały się w odpowiednim miejscu, a trzeci zatrzymywał się tuż obok linii wygranej.

Choć z punktu widzenia zasad gry „prawie wygrana” była taką samą przegraną jak każda inna, uczestnicy oceniali ją jako bardziej ekscytującą i częściej deklarowali chęć dalszej gry. Co szczególnie interesujące, badania obrazowe pokazały, że sytuacje „prawie wygranej” aktywowały obszary mózgu związane z układem nagrody, między innymi prążkowie brzuszne i wyspę. Są to struktury zaangażowane w przetwarzanie nagród, motywacji i oczekiwania na sukces.

O włos od wygranej

Badacze zwrócili uwagę, że mózg traktuje „prawie wygraną” nie jak zwykłą przegraną, lecz jak szczególny sygnał sugerujący bliskość sukcesu. To właśnie dlatego taka sytuacja może zwiększać motywację do dalszej gry, mimo że obiektywnie nie zmienia prawdopodobieństwa wygranej.

– Z perspektywy psychologicznej „prawie wygrana” jest niezwykle podstępnym doświadczeniem. Osoba ma poczucie, że zbliża się do sukcesu, mimo że każda kolejna gra jest niezależnym zdarzeniem. Emocjonalnie odbieramy to jako sygnał: „jesteś blisko, próbuj dalej”. Logicznie wiemy, że to nie działa w ten sposób, ale emocje często okazują się silniejsze od rachunku prawdopodobieństwa – komentuje Katarzyna Andrzejewska, psycholog i specjalistka psychoterapii uzależnień.

Pułapki umysłu

Mechanizm ten można częściowo zrozumieć, odwołując się do codziennych doświadczeń. W większości obszarów życia „prawie się udało” rzeczywiście oznacza postęp. Jeśli ktoś uczy się języka, biega maraton czy przygotowuje się do egzaminu, kolejne próby zwiększają kompetencje i przybliżają do celu. Mózg jest przyzwyczajony do tego schematu. Problem polega na tym, że hazard nie działa według tych zasad.

W grach losowych wcześniejsze wyniki nie wpływają na kolejne. Nie ma znaczenia, czy ktoś przegrał sto razy, czy raz był bardzo blisko wygranej. Prawdopodobieństwo pozostaje takie samo. Jednak intuicja podpowiada coś innego. Powstaje wrażenie, że sukces znajduje się tuż za rogiem.

Zjawisko to jest szczególnie niebezpieczne dlatego, że nie wymaga rzeczywistych nagród. W wielu przypadkach osoba przegrywa pieniądze, doświadcza frustracji i rozczarowania, a mimo to jej motywacja do dalszej gry rośnie. To jeden z paradoksów hazardu. Zachowanie jest wzmacniane nie tylko przez nagrody, ale również przez ich obietnicę.

Dodatkową rolę odgrywa pamięć. Ludzie znacznie lepiej zapamiętują sytuacje niezwykłe niż zwyczajne. Przegrana bez żadnych emocji szybko znika z pamięci. Natomiast „prawie wygrana” pozostaje żywa przez długi czas. Osoba wraca do niej myślami, analizuje ją i wyobraża sobie, co mogłoby się wydarzyć, gdyby wynik był odrobinę inny.

Iluzja kontroli

W terapii często okazuje się, że osoby grające pamiętają szczegółowo swoje największe wygrane i najbardziej spektakularne „prawie wygrane”, natomiast mają trudność z oszacowaniem całkowitych strat. To przykład działania selektywnej uwagi i pamięci, które wzmacniają atrakcyjność hazardu.

Mechanizm „prawie wygranej” łączy się również z iluzją kontroli. Jeśli ktoś ma poczucie, że był blisko sukcesu, łatwo zaczyna wierzyć, że może zrobić coś lepiej następnym razem. W przypadku gier losowych jest to szczególnie zdradliwe, ponieważ wynik nie zależy od umiejętności, lecz od przypadku.

Z tego powodu osoby doświadczające problemów hazardowych często opisują nie tyle chęć odzyskania pieniędzy, ile potrzebę „dokończenia” czegoś. Pojawia się przekonanie, że skoro było tak blisko, nie można teraz przestać. W rzeczywistości jest to efekt działania mechanizmu psychologicznego, a nie racjonalnej oceny sytuacji.

– Jednym z najważniejszych elementów terapii jest nauczenie się rozpoznawania takich pułapek poznawczych. Kiedy osoba zaczyna rozumieć, że „prawie wygrana” jest formą przegranej, a nie dowodem na zbliżający się sukces, łatwiej odzyskuje dystans do własnych myśli i impulsów. Sama świadomość mechanizmu nie zawsze wystarcza do zmiany, ale często stanowi ważny pierwszy krok podkreśla Katarzyna Andrzejewska.

Terapia, czyli przechytrzyć schematy

W praktyce pomocne bywa zadanie sobie prostego pytania: czy ta sytuacja rzeczywiście zwiększa moje szanse na wygraną, czy tylko sprawia takie wrażenie? To pytanie pozwala na chwilę zatrzymać automatyczny ciąg skojarzeń i spojrzeć na sytuację z większego dystansu.

Jest to ważne dlatego, że mechanizm „prawie wygranej” działa przede wszystkim na poziomie intuicji i emocji. W pierwszym odruchu mózg interpretuje taką sytuację jako sygnał postępu: „jestem coraz bliżej”, „następnym razem może się udać”, „brakowało naprawdę niewiele”. Problem polega na tym, że w grach losowych takie myślenie nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wynik kolejnej gry nie zależy od tego, jak blisko wygranej byliśmy chwilę wcześniej. Każde losowanie, każdy spin automatu czy każdy zakład jest nowym, niezależnym zdarzeniem.

Zadanie sobie tego pytania uruchamia bardziej analityczny sposób myślenia. Pozwala przejść od emocjonalnego wrażenia do oceny faktów. Zamiast skupiać się na poczuciu bliskości sukcesu, osoba może zastanowić się, czy wydarzyło się cokolwiek, co obiektywnie zwiększa jej szanse. Najczęściej odpowiedź brzmi: nie. To nie oznacza, że emocje znikają, ale pomaga odzyskać dystans do własnych impulsów.

Moc samoświadomości

– W terapii uzależnienia od hazardu taka umiejętność zatrzymywania się i kwestionowania pierwszej interpretacji sytuacji jest bardzo cenna. Pozwala zauważyć, że to nie rzeczywistość podpowiada „graj dalej”, lecz określony mechanizm poznawczy. A im lepiej ktoś rozpoznaje te mechanizmy, tym większa szansa, że podejmie decyzję w oparciu o fakty, a nie o złudzenie, że sukces jest już tuż za rogiem – mówi Katarzyna Andrzejewska.

Mechanizm „prawie wygranej” pokazuje, że hazard nie opiera się wyłącznie na pieniądzach. W dużej mierze wykorzystuje naturalne właściwości ludzkiego mózgu – skłonność do dostrzegania wzorców, nadawania znaczenia przypadkowym zdarzeniom i przeceniania własnego wpływu na wynik. Dlatego tak ważne jest rozumienie tych procesów. Nie po to, by oceniać osoby grające, ale po to, by lepiej zrozumieć, dlaczego czasem właśnie przegrana staje się najsilniejszą zachętą do kolejnej próby.

Katarzyna Andrzejewska – psycholog, absolwentka Wydziału Psychologii na Uniwersytecie Marie Curie – Skłodowskiej w Lublinie, specjalistka psychoterapii uzależnień o psychoterapeutka w trakcie szkolenia, współpracująca z Ośrodkiem Readaptacyjno-Rehabilitacyjnym w Anielinie oraz Poradnią Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia na warszawskim Mokotowie.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

para siedzi na przeciwko siebie i rozmawia

Twoje, moje, nasze – Fundacja C.E.L. zaprasza na letnie warsztaty o granicach w związku

Młodzi rodzice z kilkuletnią córką, szczęśliwa rodzina na zielonym tle

Zadbaj o siebie, by lepiej wspierać dziecko. Centrum Ingenium zaprasza rodziców na wyjątkowe warsztaty

Uśmiechnięte dzieci na tle nieba

Centrum Ingenium otwiera bezpłatną grupę z elementami TUS dla dzieci

Troje dzieci leży na plecach w jamie wypełnionej kolorowymi piankowymi kostkami w ognisku wychowawczym na Żoliborzu, uśmiechając się i patrząc w górę do kamery z wyciągniętymi rękami, otoczone żywymi klockami w różnych kolorach.

Fundacja DRS: Trening kompetencji psychospołecznych dla dzieci nieśmiałych w wieku 10-11 lat

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.