Przejdź do treści głównej
Uśmiechnięta kobieta z krótkimi blond włosami siedzi w grupie, kładąc wspierającą dłoń na ramieniu innej kobiety. Dwie inne osoby obserwują i klaszczą w tle, sugerując pozytywną i zachęcającą atmosferę.
15 grudnia 2025

Do poradni leczenia uzależnień coraz częściej trafiają poza osobami z uzależnieniem od alkoholu i innych
substancji psychoaktywnych, także osoby, które nie potrafią przestać kupować, pracować, grać, oglądać pornografii czy przewijać mediów społecznościowych. Mówią: „Nie umiem przestać, chociaż wiem, że to mnie niszczy”. Współczesna psychoterapia uzależnień obejmuje więc nie tylko klasyczne substancje uzależniające, ale też zachowania, które z czasem zaczynają przejmować kontrolę nad życiem. W jednej grupie terapeutycznej coraz częściej spotykają się osoby z bardzo różnymi historiami. Czy wspólna terapia ma sens? Czy nie lepiej, by każdy leczył się osobno? A jeśli już razem, to jakie warunki muszą być spełnione, by taka praca była bezpieczna, skuteczna i motywująca? O tym, co łączy i co różni te ścieżki zdrowienia, rozmawiamy z Elżbietą Grabarczyk-Ponimasz, psychologiem i specjalistką psychoterapii uzależnień z wieloletnim doświadczeniem.

Redakcja: Zacznijmy od podstaw. Czym właściwie różni się terapia uzależnień od substancji od terapii uzależnień behawioralnych?

Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz: Różni się punktem wyjścia, ale nie istotą. W uzależnieniach od substancji, na przykład od alkoholu, mamy do czynienia z fizjologicznym komponentem choroby. Organizm uzależnia się od działania chemicznego substancji, a jej brak powoduje objawy odstawienia. Jej odstawienie wymaga często wsparcia medycznego i stabilizacji organizmu.

Uzależnienia behawioralne, jak kompulsywne kupowanie, korzystanie z pornografii, zaburzenia pracy, gry komputerowe, nie mają aspektu biochemicznego, ale mechanizmy psychologiczne są niezwykle podobne. W obu przypadkach chodzi o regulację emocji: człowiek sięga po alkohol czy po telefon z potrzeby ulgi, kontroli, odcięcia od napięcia i emocji, których nie potrafi unieść. Badania neurobiologiczne, które prowadzili Volkow i Koob, opisane w The Lancet Psychiatry, w 2020, pokazują, że układ nagrody w mózgu reaguje podobnie, niezależnie od tego czy bodźcem jest kieliszek, czy koszyk zakupowy online. W obu sytuacjach aktywuje się dopamina, przynosząc krótkotrwałą ulgę i wzmacniając schemat: napięcie – działanie – ulga. Mózg nie rozróżnia, co było bodźcem. Dla niego liczy się efekt: chwilowa poprawa nastroju.

Zmienia się także terminologia i odchodzi się od określeń takich jak „uzależnienie od seksu”.

Tak, współczesna psychoterapia i klasyfikacje chorób (ICD-11, DSM-5-TR) odchodzą od etykiet, które
stygmatyzują. Zamiast mówić o „uzależnieniu od seksu”, używamy określenia „kompulsywne
zachowania seksualne”. To ważna zmiana, bo nie skupiamy się na moralnej ocenie, ale na utracie kontroli
i cierpieniu. Podobnie traktujemy inne uzależnienia behawioralne. Nie interesuje nas „co”, ale „dlaczego”
i „po co”. Nie chodzi o zachowanie samo w sobie, tylko o jego funkcję. Kiedy ktoś kompulsywnie
przegląda telefon, nie szuka informacji. Szuka ukojenia. I właśnie ten mechanizm ucieczki, rozładowania
napięcia jest wspólny.

Skoro mechanizm jest podobny, czy osoby z różnymi uzależnieniami mogą leczyć się razem?

Tak, ale nie w każdej fazie i nie w każdym kontekście. W początkowym etapie, zwłaszcza przy
uzależnieniach od substancji, ważne jest skupienie na utrzymaniu abstynencji i stabilizacji. Osoba z
silnym głodem alkoholowym ma inne potrzeby niż ktoś, kto walczy z przymusem kupowania. Ale na
dalszych etapach terapii grupy mieszane są niezwykle wartościowe. W mojej poradni prowadzimy
właśnie takie grupy i one się doskonale sprawdzają. Dlaczego? Bo różnorodność doświadczeń tworzy
lustro, w którym pacjent może się przejrzeć z zupełnie innej perspektywy. Osoba z uzależnieniem od alkoholu, słuchając historii „zakupoholiczki”, nagle odkrywa: „Ja robiłem to samo, tylko zamiast kartą płaciłem butelką”. Osoba z zaburzeniem pracy, słysząc o scrollowaniu telefonu, zauważa własne mechanizmy ucieczki. To pogłębia rozumienie nałogowego sposobu regulowania emocji i pokazuje coś niezwykle istotnego, a mianowicie, że nie chodzi o substancję, tylko o reakcję: czuję napięcie – muszę coś zrobić, żeby nie czuć.

Czyli różnorodność może działać jak katalizator zmiany?

Dokładnie. Grupa to żywy organizm i potężne narzędzie terapeutyczne. Każda historia jest lustrem, odbija
coś, czego sami jeszcze nie widzimy. Wspólne rozmowy pozwalają rozpoznać własne mechanizmy w
doświadczeniach innych. Kiedy ktoś opowiada o tym, jak ukrywał zakupy, inny zaczyna widzieć, jak sam
ukrywał picie. Kiedy ktoś mówi o emocjonalnym kacu po całonocnym graniu, inny przypomina sobie
własne poczucie pustki po ciągu lub na tak zwanym zejściu po substancji. W grupie mieszanej szybciej
widać, że rdzeń choroby jest ten sam i jest nim unikanie emocji, napięcia, bezradności. A świadomość
mechanizmu to pierwszy krok do jego zmiany. Różnorodność ma też ogromną wartość edukacyjną. Uczy
pokory, empatii, poszerza horyzont. Pacjenci zaczynają rozumieć, że uzależnienie to nie kwestia słabości
charakteru ani braku siły woli, tylko choroba emocji i relacji.

Jakie warunki muszą być spełnione, żeby taka grupa działała skutecznie i bezpiecznie?

Przede wszystkim równość – nikt nie jest „lepszy”, bo pije, ani „gorszy”, bo za dużo scrolluje. Każdy
mierzy się z utratą kontroli i cierpieniem. Po drugie, bezpieczeństwo i poufność – grupa musi być
miejscem, w którym można mówić bez lęku przed oceną. Po trzecie, równowaga tematów – terapeuta
czuwa, by każda osoba miała przestrzeń, a spotkania nie krążyły tylko wokół jednej używki. I wreszcie –
jasny cel: nie tylko zaprzestanie zachowania, ale budowanie nowego stylu życia, opartego na
świadomości, samoregulacji i relacjach. Przed dołączeniem do grupy umawiam się również z każdą
osobą, niezależnie od tego, z jakim rodzajem uzależnienia się boryka, że na czas trwania terapii będzie
zachowywać abstynencję. Przede wszystkim dlatego, aby nie być wyzwalaczem dla innych pacjentów, którzy właśnie z tymi substancjami maja problem. Umawiamy się, że ewentualne sięgniecie po substancje, co pacjenci często nazywają „wpadką”, jest każdorazowo omawiane na grupie, aby ta osoba mogła lepiej zrozumieć swoje mechanizmy. Dotyczy to też wejścia do kasyna, sięgnięcia po pornografię czy dowolnych innych nałogowych, kompulsywnych zachowań.

Czy narzędzia terapeutyczne są podobne dla różnych uzależnień?

Tak. Pracujemy z emocjami, napięciem, wyzwalaczami. Uczymy się zatrzymywać automatyzm: impuls –
działanie – ulga. W zamian wprowadzamy strategię: zatrzymaj się – zauważ, co czujesz – wybierz inaczej.
Zachęcam do tworzenie planu dnia, stosowania technik oddechowych, wprowadzam elementy terapii
poznawczo-behawioralnej. Uczymy się też korzystać z pomocy grupy w kryzysie, aby taka osoba umiała
powiedzieć: „Jest mi trudno, potrzebuję wsparcia”.

Pacjenci często chcą efektów natychmiast. Jak ich przekonać, że terapia wymaga czasu?

To paradoksalne, ale potrzeba natychmiastowej ulgi to właśnie sedno uzależnienia. Tak jak używka
przynosiła szybkie ukojenie, tak samo oczekuje się szybkiej „naprawy”. Tymczasem terapia to proces.
Uczy cierpliwości, konsekwencji, pracy krok po kroku. Zdarzają się nawroty, potknięcia, kryzysy.
Odzyskanie równowagi emocjonalnej, zaufania bliskich, nowych nawyków, a tego nie da się
przyspieszyć. Ale efekty, które przychodzą z czasem, są trwałe.

Co najbardziej pomaga wytrwać w terapii?

Świadomość celu i poczucie sensu. Nie chodzi o to, by tylko „nie pić” czy „nie kupować”, ale by zacząć
żyć naprawdę. Pomaga grupa, czyli ludzie, którzy rozumieją, motywują, przypominają, że zmiana jest
możliwa. I docenianie małych kroków: każdy dzień bez przymusu grania, picia, brania, każda rozmowa
zamiast ucieczki, każda chwila, w której udało się wytrzymać napięcie, to sukces. Właśnie z tych
drobnych zwycięstw składa się trwała zmiana.

Czyli niezależnie od uzależnienia, cel jest wspólny?

Tak. Nieważne, czy ktoś pije, pracuje po nocach, gra czy scrolluje. I tu i tu celem jest odzyskanie
wolności, spokoju i kontaktu ze sobą. W dobrze poprowadzonej grupie mieszanej pacjent uczy się widzieć
nie tylko różnice, ale wspólne mechanizmy i schematy. To jak podróż w głąb siebie przez historie innych.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Osoba w niebieskiej koszuli w kratę siedzi ze spuszczoną głową i zaciśniętymi dłońmi, wyglądając na przygnębioną, za stołem pokrytym różnymi blistrami tabletek i pigułek.

Fundacja Poza Schematami: bezpłatna broszura profilaktyczna o używaniu przez młodzież leków

Kobieta o długich brązowych włosach opiera brodę na dłoni i w zamyśleniu wpatruje się w kieliszek czerwonego wina na pierwszym planie. Tło jest delikatnie rozmyte, przywołując temat "Alkohol to zawsze ryzyko" z bezpłatnej broszury dla rodziców i opiekunów.

Bezpłatna broszura dla rodziców i opiekunów „Alkohol to zawsze ryzyko”

Kobieta siedzi na podłodze pod drewnianą ścianą, zakrywając twarz jedną ręką, a drugą wyciągając w kierunku kamery w obronnym geście. Wygląda na przygnębioną lub przestraszoną.

Bezpłatne konsultacje i pomoc prawna dla osób doświadczających przemocy domowej

grupa wsparcia dla rodziców

Stowarzyszenie OPTA oferuje psychologiczne wsparcie i konsultacje rodzinne w Warszawie

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.