
Pojawienie się dziecka to moment graniczny. Dla wielu rodziców oznacza sens, bliskość i nowy porządek świata. Dla części jednak staje się także momentem kryzysu, przeciążenia i sięgania po alkohol jako narzędzie regulowania emocji. Badania i doświadczenia kliniczne pokazują, że choć narracje wokół picia matek i ojców są różne, mechanizm jest podobny. Mamy za mało wsparcia i zbyt dużą presję, by przeżywam rodzicielstwo na trzeźwo.
Zacznijmy od liczb. Europejskie badania pokazują, że około 20% ojców zwiększa ilość wypijanego alkoholu w okresie okołoporodowym, a około 15% spełnia kryteria szkodliwego używania alkoholu w pierwszym roku życia dziecka. W grupie ojców z depresją poporodową odsetki są jeszcze wyższe. Jednocześnie badania dotyczące kobiet pokazują rosnące spożycie alkoholu wśród matek pracujących, przeciążonych wielością ról i presją bycia „wystarczająco dobrą” w każdej z nich. W części analiz wskazuje się, że to właśnie matki w wieku 35–45 lat należą dziś do grup najbardziej narażonych na ryzykowne picie.
„Metaanaliza europejskich badań pokazuje, że około 15% ojców w pierwszym roku życia dziecka spełnia kryteria szkodliwego używania alkoholu, a w jednym z badań stwierdzono, że aż 40% ojców z depresją poporodową rozwinęło problem alkoholowy w ciągu dwóch lat. To pokazuje, jak ważna jest świadomość problemu, powszechność badań przesiewowych oraz wczesne interwencje” – mówi dr Przemysław Łukasiewicz, psychiatra.
Gdy pojawia się dziecko
Rodzicielstwo nie działa jak szczepionka przeciw uzależnieniu. Kochamy nasze dzieci i chcemy dla nich jak najlepiej, chcemy być dla nich najlepsi na świecie. To właśnie ta presja często rodziców przerasta. Choć rodzicielstwo nadaje też sens życia i może działać jak pozytywna motywacja, część rodziców wpada w pułapkę. Dr Przemysław Łukasiewicz mówi wprost: „Alkohol na krótką metę przynosi ulgę, ale długofalowo działa depresyjnie na mózg. To jak dolewanie benzyny do ognia, zwłaszcza gdy ktoś już zmaga się z depresją czy lękiem”.
W przypadku młodych ojców alkohol bywa odpowiedzią na napięcie, bezsenność, lęk przed odpowiedzialnością i kulturowy zakaz słabości. Picie staje się czymś, co ma „wyłączyć głowę”, choć w praktyce tylko ją dodatkowo destabilizuje.
U matek mechanizm wygląda inaczej, choć prowadzi do podobnego miejsca. W rozmowach z pacjentkami, o których opowiada Agata Czaja-Michaud, często pojawia się motyw niewidzialności. „Kobiety mówią: wszyscy pytają o dziecko, nikt nie pyta o mnie. Alkohol staje się jedyną chwilą, w której mogą poczuć ulgę albo symbolicznie wrócić do siebie sprzed macierzyństwa”. Picie bywa ukryte, rozłożone w czasie, pozornie „niewinne”. Kieliszek wina po uśpieniu dziecka, potem drugi, potem codzienny rytuał, który przestaje być wyborem.
Alkohol jako sposób regulowania emocji
W obu przypadkach alkohol bardzo skutecznie maskuje realne trudności psychiczne. Dr Łukasiewicz zwraca uwagę, że nawet 60% osób z problemem alkoholowym ma współwystępujące zaburzenia, najczęściej depresję lub lęk. Picie w celu samoleczenia działa jak tabletka przeciwbólowa na złamaną nogę. Na chwilę pomaga, ale problem narasta.
Im dłużej alkohol pełni funkcję regulacyjną, tym bardziej pogłębia kryzys emocjonalny i oddala moment realnej diagnozy. Różnice w społecznej ocenie są uderzające. Pijący ojciec częściej bywa postrzegany jako „zmęczony” lub „zestresowany”. Pijąca matka natomiast trafia w obszar moralnej paniki. Tymczasem, jak podkreśla Czaja-Michaud, uzależnienie nie ma płci ani roli rodzinnej. To choroba, która rozwija się w określonych warunkach psychicznych i społecznych.
Surowa ocena matek paradoksalnie sprzyja ukrywaniu problemu i opóźnia sięganie po pomoc. „Zamiast sięgać po alkohol, warto uświadomić sobie, że można poszukać innych, znacznie skuteczniejszych metod na odzyskanie energii i równowagi. Przede wszystkim, trzeba zaakceptować fakt, że nie jesteśmy robotami – nie musimy być zawsze na 100 proc. Perfekcyjną żoną, matką i pracowniczką. Potrzebujemy odpoczynku i przestrzeni dla siebie”.
Dziecko w centrum konsekwencji
Najbardziej dramatyczne skutki dotyczą relacji z dzieckiem. Rodzic pod wpływem alkoholu jest emocjonalnie niedostępny, mniej przewidywalny i gorzej reaguje na potrzeby dziecka. Dotyczy to zarówno ojców, jak i matek. Badania nad przywiązaniem pokazują, że dzieci wychowywane w rodzinach z problemem alkoholowym częściej rozwijają lękowo-unikające style więzi. Kiedy alkohol staje się codziennym elementem życia ojca lub matki, dzieci nie tylko tracą poczucie bezpieczeństwa, ale ich świat emocjonalny i społeczny ulega głębokim zaburzeniom.
Badania wskazują, że dzieci wychowywane w rodzinach z problemem alkoholowym żyją w stanie ciągłego stresu i nieprzewidywalności, co zaburza ich podstawowe poczucie bezpieczeństwa. Dziecko „uczy się życia wedle trzech zasad: Nie mówić, nie ufać, nie czuć”, ponieważ cała uwaga dorosłych skupia się na problemie uzależnienia, a nie na jego potrzebach.
Dzieciom takim grozi także parentyfikacja – czyli przejmowanie odpowiedzialności za dorosłych i sytuacje, które przekraczają ich możliwości rozwojowe. W konsekwencji są aż trzykrotnie bardziej narażone na trudności adaptacyjne niż rówieśnicy z rodzin bez problemu alkoholowego. Wszystko to sprawia, że dzieci również stają w obliczu ryzyka zachorowania na depresję i rozwinięcia problemu z używkami.
Inny aspekt dotyczy późniejszych skutków społecznych i edukacyjnych. Dane wskazują, że dzieci z rodzin z uzależnieniem mają gorsze wyniki szkolne i mniejszą skłonność do kontynuowania nauki, co przekłada się na ograniczone możliwości rozwojowe w dorosłości.
Konsekwencje picia rodziców idą daleko poza momenty wspólnego kieliszka. To wpływ na emocjonalny świat dziecka, jego rozwój społeczny i edukacyjny, a często też trajektorię życia w dorosłości. Brak przewidywalności, częste konflikty, niezaspokojone potrzeby emocjonalne i rola dorosłego przewodnika nie tylko zaburzają dziecięcą codzienność, ale mogą zostawić trwałe ślady w psychice i relacjach.
„Jeśli pijesz codziennie alkohol, nawet w małych ilościach to już powinna się zapalić czerwona lampka. Podobnie jeśli obiecujesz sobie, że wypijesz mniej a wypijasz tyle co zwykle. Jeśli szukasz pretekstów czy okazji do picia alkoholu. Jeśli odczuwasz wyrzuty sumienia, że znowu się napiłaś, doświadczasz tzw. kaca moralnego to również sygnał ostrzegawczy” – dodaje Adata Czaja-Michaud.






Dodaj komentarz