Przejdź do treści głównej
mężczyzna w garniturze nalewa sobie mocny alkohol do szklanki
18 maja 2026

W powszechnym wyobrażeniu osoba z problemem alkoholowym to ktoś, kto nie radzi sobie z codziennym funkcjonowaniem, zaniedbuje obowiązki i doświadcza wyraźnych konsekwencji używania. Tymczasem w gabinetach terapeutycznych coraz częściej pojawiają się osoby, które z zewnątrz wydają się świetnie funkcjonować. Są odpowiedzialne, skuteczne zawodowo, dbają o rodzinę i realizują kolejne cele. Problem polega na tym, że wysoka sprawność w działaniu nie chroni przed trudnościami związanymi z używaniem alkoholu. Czasem wręcz sprawia, że pozostają one długo niewidoczne. O tym, dlaczego alkohol może stać się narzędziem regulowania napięcia u osób wysokofunkcjonujących, rozmawiamy z Elżbietą Grabarczyk-Ponimasz, psychologiem i terapeutką uzależnień z ponad 20-letnim doświadczeniem..

Redakcja: Dlaczego temat alkoholu u osób wysokofunkcjonujących jest tak ważny?

Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz: Ponieważ bardzo często nie pasuje do społecznych wyobrażeń o problemowym używaniu alkoholu. Mówimy o osobach, które dobrze radzą sobie zawodowo, są odpowiedzialne, terminowe, skuteczne. Mają poczucie obowiązku i wysokie wymagania wobec siebie. To sprawia, że zarówno otoczenie, jak i one same długo nie dostrzegają problemu. Skoro wszystko działa, trudno uwierzyć, że alkohol może pełnić ważną funkcję regulacyjną.

Jaką funkcję najczęściej pełni alkohol w tej grupie?

Wbrew stereotypom nie chodzi zwykle o poszukiwanie silnych doznań czy ucieczkę od chaosu. Znacznie częściej alkohol staje się sposobem na obniżenie napięcia. Osoby wysokofunkcjonujące często przez cały dzień pozostają w trybie zadaniowym. Są skoncentrowane na obowiązkach, kontrolują emocje, podejmują decyzje, odpowiadają za innych. Wieczorem organizm nadal pozostaje pobudzony. Alkohol zaczyna wtedy pełnić funkcję przełącznika między działaniem a odpoczynkiem.

Czy można powiedzieć, że alkohol staje się narzędziem radzenia sobie ze stresem?

Tak, ale warto to doprecyzować. Nie chodzi wyłącznie o stres rozumiany jako trudna sytuacja życiowa. Często mówimy o przewlekłym napięciu wynikającym z perfekcjonizmu, nadodpowiedzialności czy ciągłej gotowości do działania. Osoba może nie postrzegać siebie jako zestresowanej, bo przyzwyczaiła się do wysokiego poziomu pobudzenia. Alkohol daje chwilowe poczucie ulgi i wyciszenia, dlatego zaczyna być kojarzony z odpoczynkiem.

Dlaczego ten mechanizm bywa tak długo niewidoczny?

Ponieważ początkowo nie powoduje spektakularnych konsekwencji. Osoba nadal chodzi do pracy, wywiązuje się z obowiązków, osiąga cele. Co więcej, często słyszy od otoczenia, że świetnie sobie radzi. Problem rozwija się w obszarze mniej widocznym: w sposobie regulowania emocji. Alkohol stopniowo staje się podstawowym sposobem obniżania napięcia. To proces, który może trwać latami.

Jakie sygnały powinny zwrócić uwagę?

Jednym z ważniejszych sygnałów jest przekonanie, że bez alkoholu trudno się odprężyć. Nie musi chodzić o duże ilości. Znacznie ważniejsze jest pytanie: jaką funkcję pełni alkohol? Jeśli staje się jedynym lub głównym sposobem wyciszania się po pracy, regulowania emocji czy kończenia dnia, warto się temu przyjrzeć. Niepokojące jest także stopniowe zwiększanie częstotliwości używania oraz pojawianie się rytuałów związanych z piciem.

Wspomniała Pani o perfekcjonizmie. Jaki jest jego związek z alkoholem?

Perfekcjonizm często wiąże się z wysokim poziomem samokontroli. Osoby takie przez większość dnia kontrolują nie tylko swoje działania, ale również emocje. Nie pozwalają sobie na słabość, zmęczenie czy bezradność. Alkohol daje chwilową możliwość obniżenia tej kontroli. Paradoksalnie nie jest więc próbą utraty kontroli, ale sposobem poradzenia sobie z jej nadmiarem.

Warto pamiętać, że perfekcjonizm nie polega wyłącznie na dążeniu do wysokich standardów. Często towarzyszy mu silny lęk przed błędem, krytyką lub rozczarowaniem innych. W efekcie osoba nieustannie monitoruje siebie i swoje działania, analizuje decyzje, przewiduje problemy i bierze odpowiedzialność za rzeczy, na które nie zawsze ma wpływ. Z zewnątrz może wyglądać na spokojną i świetnie zorganizowaną, ale wewnętrznie funkcjonuje pod dużą presją.

W takim kontekście alkohol bywa postrzegany jako szybki sposób na wyłączenie nieustannego „wewnętrznego menedżera”, który przez cały dzień pilnuje, ocenia i wymaga. Niektóre osoby opisują to jako możliwość „odpuszczenia”, „zwolnienia głowy” albo „zatrzymania myśli”. Problem polega na tym, że organizm uczy się kojarzyć ulgę właśnie z alkoholem, a nie z bardziej trwałymi sposobami regeneracji. Z czasem może dojść do sytuacji, w której osoba świetnie radzi sobie z zadaniami, ale coraz gorzej z odpoczynkiem. Potrafi pracować, organizować, pomagać innym i brać odpowiedzialność, lecz nie umie po prostu być, bez działania i bez oceniania siebie. Wtedy alkohol przestaje być dodatkiem do życia, a zaczyna pełnić funkcję regulatora napięcia, które przez lata było uznawane za „normalne” i wpisane w codzienne funkcjonowanie.

Czy takie osoby trafiają do terapii później niż inni?

Bardzo często tak. Wysokie funkcjonowanie może działać jak czynnik maskujący. Skoro nie ma poważnych problemów zawodowych czy rodzinnych, trudno uznać, że dzieje się coś niepokojącego. Często do zgłoszenia się po pomoc dochodzi dopiero wtedy, gdy pojawiają się objawy przeciążenia: bezsenność, przewlekłe zmęczenie, lęk, problemy zdrowotne albo poczucie utraty kontroli nad piciem.

Co dzieje się wtedy w terapii?

 Jednym z pierwszych kroków jest przyjrzenie się funkcji alkoholu. Nie pytamy wyłącznie o ilość czy częstotliwość używania. Interesuje nas także to, co alkohol „robi” dla danej osoby. Jakie emocje pomaga regulować? Jakie potrzeby zaspokaja? Często okazuje się, że problemem nie jest wyłącznie samo używanie, ale sposób funkcjonowania oparty na przeciążeniu i chronicznym napięciu.

Jakie alternatywy dla alkoholu można budować?

Przede wszystkim takie, które pozwalają regulować napięcie bez użycia substancji. Dla wielu osób oznacza to naukę odpoczynku, rozpoznawania własnych granic i kontaktu z emocjami. Brzmi prosto, ale bywa bardzo trudne. Osoby wysokofunkcjonujące często przez lata rozwijały kompetencje związane z działaniem, a nie z odpoczywaniem. Terapia pomaga stopniowo poszerzać repertuar sposobów radzenia sobie z napięciem.

Na co warto zwrócić uwagę osobie, która jest przekonana, że ma swoje picie pod kontrolą?

Zachęciłabym ją do zadania sobie innego pytania: czy rzeczywiście mam wybór? Jeśli alkohol stał się niezbędnym elementem odpoczynku, wyciszenia czy zakończenia dnia, warto przyjrzeć się temu bliżej. Problem nie zawsze zaczyna się od utraty kontroli. Czasem zaczyna się od sytuacji, w której kontrola staje się tak obciążająca, że potrzebujemy czegoś, co pozwoli ją na chwilę wyłączyć.

Osoby wysokofunkcjonujące często bardzo długo znajdują racjonalne uzasadnienia dla swojego picia. Skoro pracują, realizują obowiązki i osiągają cele, trudno im dostrzec, że alkohol zaczął pełnić ważną funkcję psychologiczną. Tymczasem jednym z najbardziej użytecznych pytań nie jest „ile piję?”, ale „co się dzieje, kiedy nie piję?”. Jeśli pojawia się rozdrażnienie, trudność w odpoczynku, gonitwa myśli czy poczucie, że dzień nie został domknięty, może to wskazywać, że alkohol stał się narzędziem regulowania napięcia.

Właśnie dlatego temat alkoholu u osób wysokofunkcjonujących zasługuje na większą uwagę. Problem długo pozostaje niewidoczny zarówno dla otoczenia, jak i dla samej osoby, ponieważ nie ujawnia się przede wszystkim w obszarze obowiązków, lecz w sposobie radzenia sobie z emocjami. A to, że ktoś świetnie funkcjonuje na zewnątrz, nie oznacza jeszcze, że równie dobrze czuje się we własnym życiu.

Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz – psycholog z ponad 20-letnim doświadczeniem w pracy terapeutycznej i szkoleniowej, certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień i mediatorka. Autorka książek, e-booków oraz licznych artykułów popularyzujących wiedzę z zakresu psychologii i psychoterapii, a szczególnie przeciwdziałania dyskryminacji i przemocy. Obecnie pracuje w Poradni Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia na warszawskim Mokotowie oraz prowadzi własną praktykę terapeutyczną, w której udziela wsparcia osobom znajdującym się w kryzysowych momentach życia, borykających się żałobą, trudnościami z podejmowaniem decyzji, a także z uzależnieniami i współuzależnieniem.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

młoda kobieta leży w łóżku i używa smartfona, jest ciemno,

Jak wygląda leczenie uzależnienia od Internetu i smartfona w nurcie TSR

Spotkanie bezpłatnej grupy terapeutycznej

Dlaczego terapia grupowa jest potężnym narzędziem w leczeniu każdego uzależnienia?

Smutna kobieta je tort na kanapie

Nutripsychiatria. Czy leczenie zaburzeń odżywiania powinno zaczynać się od ciała?

Otwarty notatnik z odręcznymi notatkami leży na biurku obok różowego etui z pojedynczą białą bezprzewodową słuchawką douszną. Filiżanka herbaty jest częściowo widoczna w lewym dolnym rogu.

Jak terapeutyczne pisanie pomaga w leczeniu uzależnień?

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.