Przejdź do treści głównej
marionetka z drewna na sznurkach zawieszona na dłoni, czarne tło, posłuszeństwo i kontrola
30 czerwca 2026

W kulturze, która nagradza skuteczność, samodyscyplinę i nieustanny rozwój, bardzo łatwo przeoczyć moment, w którym zdrowe nawyki zaczynają pełnić funkcję podobną do uzależnienia. Pracowitość budzi podziw. Regularne ćwiczenia są uznawane za przejaw troski o siebie. Dbanie o dietę kojarzy się ze zdrowiem, a produktywność z odpowiedzialnością. Problem polega na tym, że te same zachowania mogą czasem przestać służyć człowiekowi, a zacząć służyć regulowaniu emocji. Wówczas granica między zaangażowaniem a przymusem staje się coraz mniej wyraźna.

W poradniach i w gabinetach terapeutycznych coraz częściej pojawiają się osoby, które nie zgłaszają problemów związanych z alkoholem, narkotykami czy hazardem. Zgłaszają natomiast chroniczne zmęczenie, lęk, napięcie i poczucie, że nie potrafią przestać działać. Nawet wtedy, gdy organizm wyraźnie domaga się odpoczynku. O tym, kiedy kontrola zaczyna przypominać nałóg, rozmawiamy z Justyną Chodyną-Kubalą, specjalistką psychoterapii uzależnień i psychoterapeutką pracującą w nurcie poznawczo-behawioralnym.

Redakcja: Kontrola zwykle kojarzy się z czymś pozytywnym. Dlaczego w ogóle warto mówić o niej w kontekście uzależnień?

Justyna Chodyna-Kubala: Ponieważ sama kontrola nie jest problemem. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się jedynym sposobem radzenia sobie z emocjami. Wiele osób odkrywa, że planowanie, organizowanie, pracowanie czy ciągłe doskonalenie siebie daje poczucie bezpieczeństwa. Trudność zaczyna się wtedy, gdy bez tych działań pojawia się silny niepokój, poczucie winy albo wrażenie utraty kontroli nad życiem.

Czy można uzależnić się od rzeczy, które społeczeństwo uznaje za dobre?

To jedno z najciekawszych pytań. Samo zachowanie nie przesądza jeszcze o problemie. Można intensywnie pracować, regularnie ćwiczyć albo bardzo dbać o zdrowie i funkcjonować dobrze. Kluczowe jest pytanie o funkcję. Czy robię to dlatego, że jest to zgodne z moimi wartościami, czy dlatego, że bez tego nie potrafię poradzić sobie z napięciem? W uzależnieniach behawioralnych często nie chodzi o samą czynność, ale o emocjonalną rolę, jaką zaczyna pełnić.

Jak wygląda taki mechanizm w praktyce?

Wyobraźmy sobie osobę, która po trudnym dniu nie potrafi odpocząć. Zamiast tego otwiera komputer i pracuje jeszcze kilka godzin. Nie dlatego, że musi, ale dlatego, że dopiero wtedy napięcie zaczyna spadać. Ktoś inny w podobnej sytuacji biegnie na siłownię albo przez godzinę planuje kolejne zadania. Te działania rzeczywiście przynoszą ulgę. Problem polega na tym, że mózg zaczyna się uczyć, iż tylko w ten sposób można odzyskać równowagę.

Brzmi to podobnie do mechanizmu uzależnienia.

Bo pod pewnymi względami jest podobne. W obu przypadkach pojawia się napięcie, następnie określone zachowanie przynosi ulgę, a ulga wzmacnia prawdopodobieństwo powtórzenia tego zachowania. Z czasem repertuar sposobów radzenia sobie staje się coraz węższy. Człowiek nie odpoczywa, nie rozmawia o emocjach, nie szuka wsparcia. Zamiast tego robi jeszcze więcej tego, co wcześniej przyniosło chwilową poprawę.

Perfekcjonizm jest dziś często przedstawiany jako zaleta. Czy rzeczywiście nią jest?

Perfekcjonizm ma dwa oblicza. Z jednej strony może motywować do rozwoju i wysokiej jakości pracy. Z drugiej często wiąże się z lękiem przed błędem, krytyką i odrzuceniem. W terapii znacznie częściej spotykamy to drugie oblicze. Osoba nie dąży do doskonałości dlatego, że bardzo ją lubi. Dąży do niej dlatego, że boi się konsekwencji bycia niedoskonałą.

Co najczęściej kryje się pod taką potrzebą kontroli?

 Bardzo różne doświadczenia. Czasem jest to wychowanie w środowisku, gdzie akceptacja była uzależniona od osiągnięć. Czasem doświadczenia odrzucenia, krytyki lub chaosu. Kontrola daje wtedy poczucie przewidywalności. Człowiek ma wrażenie, że jeśli wszystko zrobi idealnie, nic złego się nie wydarzy. Problem polega na tym, że życie nie daje takich gwarancji.

Coraz więcej mówi się również o obsesyjnym dbaniu o zdrowie.

Sama troska o zdrowie jest oczywiście czymś wartościowym. Natomiast zdarzają się sytuacje, w których zaczyna dominować nad życiem. Człowiek podporządkowuje codzienność diecie, aktywności fizycznej, monitorowaniu parametrów zdrowotnych. Pojawia się lęk przed odstępstwem od planu, a każde odstępstwo wywołuje silne napięcie. Wówczas nie mówimy już wyłącznie o zdrowiu, ale także o regulowaniu emocji poprzez kontrolę.

Po czym można poznać, że kontrola zaczyna być problemem?

Jednym z ważniejszych sygnałów jest utrata elastyczności. Zdrowe funkcjonowanie zakłada możliwość dostosowania się do sytuacji. Jeśli ktoś nie jest w stanie odpuścić treningu mimo choroby, nie potrafi wyłączyć komputera podczas urlopu albo doświadcza silnego niepokoju, gdy plan dnia ulega zmianie, warto się temu przyjrzeć. Często właśnie wtedy widać, że zachowanie przestało być wyborem, a zaczęło być przymusem.

Co najczęściej zaskakuje osoby zgłaszające się po pomoc?

To, że problemem nie jest brak kontroli, ale jej nadmiar. Wiele osób trafia do gabinetu przekonanych, że muszą jeszcze bardziej się postarać, lepiej zarządzać czasem albo zwiększyć samodyscyplinę. Są przekonane, że rozwiązaniem ich trudności jest jeszcze większa efektywność. Tymczasem w terapii często okazuje się, że przez lata funkcjonowały w stanie przewlekłego napięcia, nie pozwalając sobie na odpoczynek, spontaniczność czy popełnianie błędów. Każda chwila bezczynności wywołuje poczucie winy, a odpuszczenie choćby jednego obowiązku budzi lęk, że wszystko wymknie się spod kontroli.

Z perspektywy poznawczo-behawioralnej przyglądamy się przekonaniom, które podtrzymują taki sposób funkcjonowania. Często są to myśli: „muszę być produktywny, żeby zasłużyć na odpoczynek”, „jeśli nie zrobię wszystkiego perfekcyjnie, zawiodę innych” albo „wartość człowieka zależy od jego osiągnięć”. To właśnie te przekonania sprawiają, że kontrola przestaje być narzędziem, a staje się przymusem. Paradoks terapii polega na tym, że wiele osób nie uczy się większej dyscypliny, lecz czegoś odwrotnego: odpoczywania bez poczucia winy, tolerowania niepewności, akceptowania własnych ograniczeń i stopniowego odzyskiwania elastyczności. Dopiero wtedy kontrola przestaje kierować życiem, a staje się jednym z wielu dostępnych sposobów radzenia sobie z codziennością.

Jak przebiega proces zmiany?

Zwykle zaczyna się od zauważenia związku między emocjami a zachowaniem. W nurcie poznawczo-behawioralnym przyglądamy się sytuacjom, w których pojawia się przymus działania. Analizujemy myśli automatyczne, przekonania i emocje. Często okazuje się, że pod pozorną potrzebą produktywności kryją się lęk, poczucie niewystarczalności albo obawa przed oceną.

Jakiej jednej rzeczy chciałaby Pani nauczyć czytelników?

Że nie każde społecznie nagradzane zachowanie jest automatycznie zdrowe. Czasami warto zadać sobie pytanie nie „czy robię wystarczająco dużo?”, ale „czy potrafię tego nie robić?”. Odpowiedź bywa bardzo wiele mówiąca. Jeśli rezygnacja z działania wywołuje silny lęk, poczucie winy albo napięcie, może to oznaczać, że zachowanie pełni znacznie ważniejszą funkcję niż tylko realizacja celu.

Kontrola jest potrzebna. Pomaga organizować życie, realizować zadania i dbać o siebie. Jednak kiedy staje się jedynym sposobem radzenia sobie z emocjami, zaczyna ograniczać zamiast wspierać. Paradoksalnie droga do większego dobrostanu często nie prowadzi przez jeszcze większą kontrolę, ale przez rozwijanie zdolności do akceptowania niepewności, błędów i własnej niedoskonałości.

Justyna Chodyna-Kubala – specjalistka psychoterapii uzależnień i psychoterapeutka pracująca w nurcie poznawczo-behawioralnym. Od wielu lat pomaga osobom zmagającym się z uzależnieniami oraz ich bliskim, wspierając ich w budowaniu trwałej zmiany i rozwijaniu skutecznych sposobów radzenia sobie z emocjami. Współpracuje z Poradnią Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia przy ul. Belgijskiej 4 w Warszawie. 

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

szpitalny korytarz, lekarze w maseczkach, zamieszanie

Eryk Matuszkiewicz: „Przykład osób żyjących w trzeźwości nadaje sens mojej pracy”

Różowy zakreślacz podkreśla słowo "ADHD" na wydrukowanej stronie, zwracając uwagę na ten termin w większym tekście na temat zaburzeń koncentracji uwagi.

ADHD i używanie substancji psychoaktywnych. “Impulsywność to nie wszystko”

Młody mężczyzna w słabo oświetlonym pokoju podaje skręconego papierosa innej osobie. Na stole przed nim znajduje się butelka, szklanka i kontroler do gry wideo. Tło jest zagracone notatkami i przedmiotami.

Ryzyko do potęgi. Alkohol wyłącza hamulce, a marihuana postrzeganie sytuacji

Szklanka whisky, otwarta buteleczka z tabletkami i rozsypane tabletki leżą na dywanie. W tle na podłodze leży nieprzytomna osoba, co sugeruje możliwe przedawkowanie lub zatrucie.

Niebezpieczne połączenia. Przez nieświadomość można stracić zdrowie

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.