
Hazard bywa opisywany jako kwestia indywidualnych decyzji, słabej woli albo „braku odpowiedzialności”. Tymczasem najnowsza analiza opublikowana w The Lancet Regional Health – Western Pacific pokazuje coś zupełnie innego. Szkody związane z hazardem – w tym myśli samobójcze i samobójstwa – nie są efektem jednostkowych błędów, lecz działania całego systemu.
Autorzy artykułu opisują zjawisko, które nazywają komercyjnymi determinantami zdrowia. To pojęcie odnosi się do sposobów, w jakie interesy rynkowe, praktyki przemysłowe i decyzje polityczne wpływają na zdrowie populacji. W przypadku hazardu oznacza to, że szkody nie są „skutkiem ubocznym”, lecz wpisują się w model biznesowy, który opiera się na intensywnym i długotrwałym zaangażowaniu użytkowników.
„Odpowiedzialny hazard” jako zasłona dymna
Jednym z kluczowych wątków artykułu jest krytyka dominującego dyskursu „odpowiedzialnego hazardu”. W tej narracji ciężar odpowiedzialności przesuwany jest niemal wyłącznie na osobę grającą. Jeśli pojawiają się problemy – długi, rozpad relacji, myśli samobójcze – winy szuka się w jednostce, jej psychice lub „braku kontroli”.
Badacze pokazują jednak, że takie podejście odwraca uwagę od realnych źródeł szkody. Skupienie się na indywidualnych cechach graczy sprzyja stygmatyzacji i poczuciu wstydu. Jednocześnie pozwala przemysłowi hazardowemu unikać odpowiedzialności za projektowanie produktów, marketing i systemy sprzedaży, które sprzyjają eskalacji strat.
To właśnie wstyd i izolacja – a nie sam fakt przegranej – są jednym z mechanizmów łączących hazard z zachowaniami samobójczymi.
Nie przerywać gry
Autorzy szczegółowo opisują, jak współczesne produkty hazardowe zostały zaprojektowane tak, aby maksymalizować czas spędzony na grze i tempo wydawania pieniędzy. Cyfryzacja umożliwiła niemal nieprzerwany dostęp do hazardu. Przez aplikacje mobilne, automaty dostępne 24 godziny na dobę, szybkie płatności i brak naturalnych momentów zatrzymania.
W artykule pojawia się pojęcie „playing to extinction” – grania aż do wyczerpania wszystkich dostępnych środków. To nie metafora, lecz opis celu biznesowego. Zwiększania przychodów poprzez intensyfikację zaangażowania osób, które już wcześniej doświadczają trudności z kontrolą gry.
W tym kontekście samobójstwo nie jest „nieprzewidzianym skutkiem”, lecz dramatycznym finałem procesu, w którym jednostka stopniowo traci zasoby finansowe, społeczne i psychiczne.
Gdy nauka i polityka przestają chronić
Szczególnie niepokojący jest fragment artykułu poświęcony wpływowi przemysłu hazardowego na badania naukowe i politykę publiczną. Autorzy wskazują, że część badań nad hazardem była finansowana lub pośrednio wspierana przez podmioty czerpiące z niego zyski. Skutkiem bywa zawężanie pytań badawczych i podważanie skutecznych rozwiązań systemowych, takich jak obowiązkowe limity strat czy centralne rejestry graczy.
Równolegle przemysł hazardowy utrzymuje silne relacje z mediami, sportem i organizacjami społecznymi, budując wizerunek „dobrego darczyńcy”. To sprawia, że społeczna i polityczna gotowość do realnych reform jest osłabiona, a szkody – w tym zgony samobójcze – pozostają w dużej mierze niewidoczne.
Dlaczego to zmienia sposób myślenia o prewencji
Skuteczna prewencja nie może ograniczać się do apeli o „rozsądek” czy indywidualnej terapii osób uzależnionych. Potrzebne są rozwiązania systemowe: monitorowanie strat, ograniczenie intensywności produktów, zakaz agresywnej reklamy, realna kontrola nad danymi i odpowiedzialność firm za skutki ich działalności.
Autorzy podkreślają, że ignorowanie komercyjnych determinantów zdrowia oznacza przyzwolenie na dalsze zgony, którym można zapobiec. Jeśli bowiem źle zdiagnozujemy problem – jako prywatną słabość jednostek – będziemy wciąż reagować za późno.
Źródło:
Rintoul A. i in., ‘Playing to extinction’: the commercial determinants of gambling-related harm, suicidality and suicide, The Lancet Regional Health – Western Pacific (2025)






Dodaj komentarz