Przejdź do treści głównej
Szczupła osoba z długimi włosami siedzi na podłodze odwrócona tyłem, z rękami skrzyżowanymi na kolanach, z widocznymi gołymi plecami i kręgosłupem. Tło jest proste i neutralne.
2 kwietnia 2025

Gdy myślimy o kryzysach zdrowia psychicznego, w naszej świadomości społecznej istnieje pewna hierarchia cierpienia. Z jednej strony stoi depresja – coraz częściej rozumiana jako choroba, uwarunkowana biologicznie, zasługująca na leczenie i empatię. Z drugiej – zaburzenia odżywiania, które wciąż dla wielu pozostają mglistym obszarem „dziwnych nawyków żywieniowych” lub świadomych wyborów. Osoby cierpiące z powodu anoreksji, bulimii czy zaburzenia z napadami objadania się spotykają się z większym brakiem zrozumienia i ostrzejszym społecznym osądem niż osoby z depresją.

Badanie: mapa uprzedzeń

Badacze postanowili zmierzyć te społeczne uprzedzenia w sposób systematyczny. Grupę 235 osób z ogólnej populacji poproszono o wypełnienie kwestionariuszy oceniających ich nastawienie do różnych stanów psychicznych. Wyniki były jednoznaczne: wszystkie trzy typy zaburzeń odżywiania (anoreksja, bulimia, zaburzenie z napadami objadania) były oceniane surowiej niż depresja.

Co zaskakujące, szczególnym bagatelizowaniem i stygmatyzacją obarczone było zaburzenie z napadami objadania się. Choć na pierwszy rzut oka uczestnicy wydawali się oceniać je „łagodniej”, to właśnie osoby z tym zaburzeniem były najczęściej sprowadzane do krzywdzącego stereotypu o „braku silnej woli” i „przesadnym jedzeniu”.

„To twój wybór” – dlaczego zaburzenia odżywiania są tak źle rozumiane?

Skąd bierze się ta surowość? Klucz leży w sposobie, w jaki społeczeństwo interpretuje przyczyny. Depresja, dzięki wieloletniej edukacji, powoli przechodzi w sferę chorób wymagających wsparcia medycznego. Tymczasem zaburzenia odżywiania wciąż widziane są przez pryzmat świadomego stylu życia, wyborów dietetycznych czy słabości charakteru.

To głęboko niesprawiedliwe i błędne spojrzenie. Zaburzenia odżywiania są poważnymi, złożonymi chorobami psychicznymi o udowodnionych podłożach biologicznych, genetycznych i psychologicznych. Nie są „fanaberią” ani „modą”. To stan, w którym relacja z jedzeniem i własnym ciałem staje się polem bitwy o kontrolę, ucieczką od nieznośnych emocji lub krzykiem o pomoc, którego nikt nie słyszy. Sprowadzenie tego cierpienia do kwestii „silnej woli” jest nie tylko ignoranckie, ale i okrutne.

„Po prostu weź się w garść” – głosy zza ekranu

Presja i niezrozumienie, które mierzyło badanie, znajdują swoje najostrzejsze odbicie w przestrzeni internetu. Anonimowość daje przyzwolenie na hejt, który potrafi zatrzymać proces zdrowienia i pogłębić poczucie winy i wstydu. Oto kilka głosów, które pokazują, z czym mierzą się osoby w chorobie:

„Kiedy po raz pierwszy publicznie napisałam o mojej walce z bulimią, pod postem pojawiły się komentarze: 'O, kolejna panienka, która wymiotuje, żeby być chudą. Nie masz problemu, masz problem z głową’. To 'głowa’ to właśnie było całe sedno, o którym oni nie mieli pojęcia. Ale ten komentarz sprawił, że zamknęłam się na kolejne dwa lata.” – Magda, 28 lat

„Przez lata moje zaburzenie objadania było tematem żartów nawet wśród znajomych. 'O, patrzcie, Jan dzisiaj znowu pracuje nad swoją formą’ – słyszałem, gdy biorąc dokładkę. W sieci jest jeszcze gorzej. Na forach o odchudzaniu, gdy szczerze pytałem o pomoc, dostawałem w odpowiedzi: 'Przestań żreć, glutorze’. To słowo 'glutor’ ścigało mnie potem w myślach przy każdym posiłku.” – Jan, 34 lata

„W anoreksji często słyszy się: 'Ale ty jesteś szczupła, zazdroszczę!’. To komplement, który brzmi jak wyrok. Gdy w trakcie leczenia zaczęłam przybierać na wadze, te same osoby pisały: 'Uważaj, widzę, że się rozpuściłaś’. Nie ma dobrej drogi. Jesteś albo 'chora na uwagę’, albo 'bezwolna’. Nikt nie widzi osoby, która się boi.” – Laura, 21 lat

Konsekwencje stygmatyzacji: błędne koło cierpienia

Niezrozumienie i osąd mają bardzo realne, dramatyczne konsekwencje. Badanie wyraźnie wskazuje, że presja społeczna utrudnia osobom z zaburzeniami odżywiania aktywne szukanie pomocy. Wstyd i obawa przed oceną („uzna mnie za słabą”, „pomyśli, że jestem próżna”) sprawiają, że choroba tli się w ukryciu, często przez lata.

To tworzy błędne koło: im bardziej ktoś ukrywa swój stan, tym bardziej izoluje się od potencjalnego wsparcia. Samotność pogłębia cierpienie emocjonalne, które z kolei napędza destrukcyjne zachowania żywieniowe. Droga do zdrowienia wydłuża się, a szanse na pełne wyzdrowienie maleją. Stygmatyzacja nie jest więc jedynie „niemiłym dodatkiem” do choroby – jest aktywną barierą na drodze do leczenia.

Edukacja zamiast osądu: jak możemy pomóc?

Co możemy zrobić? Autorzy badania i praktycy podkreślają znaczenie edukacji i zmiany narracji.

  • Mówmy o tym jak o chorobie: Kluczowe jest przesunięcie dyskursu z „to jest twój wybór” na „to jest zaburzenie psychiczne wymagające wsparcia„. To fundamentalna różnica, która odbiera stygmatowi paliwo.
  • Słuchajmy, nie oceniajmy: Gdy ktoś dzieli się swoją walką, naszą rolą nie jest dawanie rad („po prostu jedz”), tylko okazanie zrozumienia i zaproponowanie pomocy w znalezieniu specjalisty.
  • Uważajmy na język: Komentarze o ciele, wadze czy „samodyscyplinie” żywieniowej mogą – nawet niechcący – ranić osoby zmagające się z zaburzeniami. Wrażliwość w tym temacie jest bezcenna.

Walka z zaburzeniami odżywiania toczy się na dwóch frontach: wewnętrznym – z chorobą, i zewnętrznym – z niezrozumieniem społecznym. Ta druga walka jest całkowicie zbędna. Warto pamiętać, że za każdym „dziwnym” nawykiem żywieniowym, za każdym postem o „idealnym ciele” lub za milczeniem przy stole, może kryć się człowiek prowadzący wyczerpującą, niewidoczną walkę. Nasza empatia i gotowość do zrozumienia, potwierdzone przez najnowszą naukę, mogą być dla niego pierwszym krokiem do wyjścia z cienia.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Uśmiechnięta kobieta z krótkimi blond włosami siedzi w grupie, kładąc wspierającą dłoń na ramieniu innej kobiety. Dwie inne osoby obserwują i klaszczą w tle, sugerując pozytywną i zachęcającą atmosferę.

Wspólna terapia – różne uzależnienia. Czy to działa?

Kobieta siedzi ze spuszczoną głową i skrzyżowanymi ramionami, wyglądając na przygnębioną. Starsza osoba delikatnie dotyka jej ramienia w pocieszającym geście, trzymając w drugiej ręce schowek, sugerując wsparcie lub sesję doradczą.

Trauma i uzależnienie często współwystępują, a czasem jedno jest tłem drugiego

Brodaty mężczyzna ubrany we wzorzysty sweter uśmiecha się i śmieje, stojąc na zewnątrz w parku z jesiennymi drzewami i opadłymi liśćmi w tle.

„Nie umiem się cieszyć bez alkoholu” czyli o tym, jak odzyskać radość w trzeźwieniu

Mężczyzna bez koszuli zakłada dżinsy z boku łóżka, podczas gdy kobieta w bieliźnie leży na łóżku odwrócona plecami. Ubrania są rozrzucone na podłodze w pobliżu.

Pijani i nieromantyczni. Dlaczego alkohol niszczy intymność?

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.