Przejdź do treści głównej
Ujęcie od góry na mężczyznę opartego łokciami o biuro z wieloma dokumentami
14 kwietnia 2025


Ma 42 lata, kieruje zespołem w międzynarodowej korporacji, osiąga wyniki, o których wielu marzy. Z zewnątrz życie wygląda jak spełnienie: dom, żona, dzieci, wyjazdy, stabilność finansowa. Jednak w środku jego życie wymyka się spod kontroli. Uzależnienie od pracy doprowadziło do kryzysu rodzinnego, który ujawnił prawdę o tym, czego w domu nigdy nie dostał i czego sam nie potrafił dać innym.

Ruina, której nie widać

W ostatnich miesiącach ich życie rodzinne zaczęło przypominać ciągłą ciszę po burzy. Żona jest wyczerpana, dzieci coraz częściej pytają: „Tato znowu nie będzie na kolacji?” lub „Dlaczego tata zawsze musi pracować?”. Dwie siostry, które wcześniej były jego poczuciem sensu i podporą, teraz widzą go tylko w weekendy, jeśli w ogóle.

– Praca była moją strefą, w której czułem się potrzebny i doceniany – mówi. – W domu tego nie miałem. Nie umiałem znaleźć złotego środka.

Dom wyglądał dobrze: dwa samochody, dwa razy w roku wyjazdy zagraniczne, wygodny apartament spłacony długo przez terminem. Ale jego żona od lat czuła się samotna w obowiązkach, które ciążyły jej na barkach. Sama organizowała życie domowe i dzieci, a on wciąż był „tato w delegacji” lub „tato w pracy”.

– Czułam się niewidoczna – przyznaje. – Zajmowałam się wszystkim sama. Nie tylko domem, ale emocjami dzieci, szkołą, logistyka, lekarze… A on? Obecny tylko w fakturach i raportach.

Pierwsze rozmowy o kryzysie przerodziły się w terapię par. Żona chciała porozmawiać, usłyszeć, zobaczyć zmianę. On przyszedł raczej z przekonaniem, że „to chwilowa faza”, że wystarczy kilka wskazówek.

– Powiedział, że terapia to strata czasu – wspomina żona. – Śmiał się, kiedy terapeuta zaproponował konsultację w kierunku uzależnienia. Po kilku spotkaniach zrezygnował całkiem, bo terapia kolidowała z napiętym grafikiem.

Ucieczka w pracę

Nie była to tylko „praca po godzinach”. To była potrzeba bycia nieustannie aktywnym, osiągania, dostarczania wyników, bycia podziwianym, docenianym. W pracy czuł to, czego w domu brakowało: uznanie, widoczność, efekt, wpływ.

– Błem bohaterem. W domu nigdy nie wystarczałem – mówi dziś. – Bycie docenionym przez zespół dawało mi iluzję, że robię coś ważnego, że jestem wartościowy.

Każdy telefon, każda wiadomość, każda prezentacja były sposobem na odroczenie problemów, których nie chciał konfrontować w domu. Im więcej czasu spędzał poza domem, tym bardziej narastała frustracja żony i poczucie samotności dzieci.

– Mówiły wprost: „Tato, czy nie możesz być z nami?” – wspomina. – Ale ja wciąż miałem wymówki: deadline, raport, spotkanie strategiczne. Nie widziałem problemu.

Kryzys małżeński i ostateczny wybuch

Żona długo cierpliwie próbowała komunikować swoje potrzeby. Prosiła o czas, obecność, wsparcie. Bez efektu. W końcu zagroziła rozwodem. Ostatecznym ciosem było, gdy pewnego dnia po cichu zabrała dzieci i przeprowadziła się do rodziców. Po prostu – zniknęła z codziennego życia, zostawiając mu przestrzeń i pustkę.

– Poczułem się nagle sam – przyznaje. – I wtedy po raz pierwszy zastanowiłem się: czy naprawdę mogę być uzależniony od pracy?

Świadomość, która uderza jak grom

Pierwsza konsultacja u terapeuty uzależnień była dla niego szokiem.

– „Uzależnienie od pracy? Przecież to tylko praca, to nie narkotyk, nie alkohol” – pomyślałem.
Terapeuta wyjaśnił, że uzależnienie od pracy może być tak samo destrukcyjne, jak każde inne. Nie chodzi o liczbę godzin, tylko o mechanizm: kompulsję, przymus, ucieczkę od emocji, brak zdolności do wyłączenia się, utratę równowagi między własnym życiem a innymi zobowiązaniami.

– To było jak spojrzenie w lustro. Widziałem samego siebie: ciągle w biegu, zawsze w działaniu, zawsze dla efektu, zawsze poza domem. I jednocześnie pustego, samotnego, bez prawdziwej satysfakcji w życiu rodzinnym.

Korzenie w rodzinie pochodzenia

Kiedy zagłębia się w swoje dzieciństwo, widzi wyraźny wzorzec. Dorastał w domu, w którym wymagało się wszystkiego, a pochwał praktycznie nie było. Rodzice stawiali wysoko poprzeczkę: dobre oceny, wyniki w sporcie, aktywności dodatkowe. Każdy sukces traktowany był jako oczywisty obowiązek, a każde potknięcie – jako porażka.

– Nigdy nie dostałem słowa „brawo” ani „jestem z ciebie dumny”. Zawsze musiałem zabiegać o ich uwagę – mówi. – Praca stała się miejscem, gdzie wreszcie mogłem ją dostać.

To doświadczenie z dzieciństwa ukształtowało jego wzorzec: by czuć się wartościowym, musiał nieustannie działać, osiągać, być „lepszym”. Dom rodzinny nauczył go, że wystarczy „robić”, by ktoś zauważył. W pracy ta zasada zaczęła funkcjonować destrukcyjnie.

Terapia: pierwsze pół roku

Od pół roku uczestniczy w terapii indywidualnej. Sesje pozwalają mu rozpoznać, że praca stała się mechanizmem kompensującym brak poczucia własnej wartości, samotność w związku i brak bliskości emocjonalnej.

– Terapia uczy mnie zatrzymywać się – mówi. – Patrzeć na siebie i rodzinę bez wymówek. Bez uciekania w raporty, prezentacje, kolejne godziny w biurze.

Uczy się rozpoznawać impulsy: „muszę coś zrobić”, „nie mogę odpocząć”, „jeszcze jeden projekt”. Zamiast natychmiast reagować, zatrzymuje się, analizuje, szuka alternatywy.

– To trudne, bo mechanizm jest głęboko zakorzeniony. Ale pierwszy raz zaczynam widzieć granicę między pracą a życiem osobistym.

Terapia uświadomiła mu również, jak ważna jest szczerość wobec żony i dzieci. Bez tego nie ma prawdziwego powrotu do rodziny.

– Muszę odbudować zaufanie – mówi. – Ale najpierw muszę odbudować zaufanie do siebie samego.

Życie po terapii: kroki w kierunku równowagi

Od czasu rozpoczęcia terapii jego relacje w domu zaczynają się powoli odbudowywać. Rozmowy z żoną stają się częstsze i szczere. Dzieci powoli uczą się obecności ojca nie tylko jako dostawcy, ale jako człowieka.

– Nie oczekuję natychmiastowego cudu – mówi. – Wiem, że zdradziłem zaufanie mojej rodziny. Teraz chcę być tu i teraz, a nie w pracy, która była moją ucieczką.

Planuje wprowadzić stałe rytuały: wspólne kolacje, weekendy offline, czas dla dzieci. Nie wszystko wychodzi idealnie, ale świadome działanie staje się pierwszym krokiem ku równowadze.

– Czasem odruch włączenia laptopa w weekend jest silniejszy niż ja – przyznaje. – Ale uczę się zatrzymywać i mówić sobie: „Nie musisz tego robić, nie dzisiaj”.

Zrozumienie własnego uzależnienia

Najważniejsze odkrycie terapii: uzależnienie od pracy istnieje i jest realne. Nie wymaga narkotyków ani alkoholu. Potrafi niszczyć relacje, emocje i zdrowie. I często jest niewidoczne dla otoczenia, bo na zewnątrz wygląda „normalnie” – a nawet wzorowo.

– Nie wiesz, że jesteś uzależniony, dopóki nie tracisz tego, co naprawdę ważne – mówi. – W moim przypadku była to rodzina, obecność, emocje.

Przestroga i nadzieja

Dziś mówi: jeśli ktoś pyta, czy praca może stać się uzależnieniem, odpowiada zdecydowanie: tak. I to uzależnienie może być równie wyniszczające jak każde inne.

– Nie chodzi o liczby godzin ani tytuł kierownika. Chodzi o mechanizm ucieczki, potrzebę bycia „ważnym” w jednym miejscu, bo w drugim nie dostajesz nic – mówi.

Terapia daje mu nadzieję, że można odbudować życie i relacje, choć droga jest długa i wymaga cierpliwości.

– Wiem, że nigdy nie będę idealnym ojcem czy mężem. Ale mogę być tu naprawdę, a nie tylko fizycznie. I to wystarczy na początek.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Starsza kobieta wygląda na zmartwioną, opierając głowę na dłoni, podczas gdy starszy mężczyzna stoi obok niej, delikatnie kładąc dłoń na jej ramieniu.

Telefon Pomocy dla Starszych – bezpłatne wsparcie informacyjne i poradnicze

Starszy mężczyzna siedzi i podpiera się o laskę

Fundacja Projekt Starsi: bezpłatna pomoc starszym doświadczającym przemocy

Młody mężczyzna i kobieta obejmują się na zewnątrz. Kobieta opiera głowę na ramieniu mężczyzny, z zamkniętymi oczami, podczas gdy mężczyzna patrzy w dal z zamyślonym wyrazem twarzy. Niebo za nimi jest miękkie i jasne.

„Mity i wyzwania w związkach” – weekendowy cykl spotkań dla par w Fundacji C.E.L.

grupa rozwoju osobistego dla młodych

Fundacja C.E.L zaprasza mieszkanki Mokotowa na weekendowy cykl spotkań

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.