
Przy kolacji, podczas odrabiania lekcji lub przed snem, twoje dziecko rzuca zdanie, które zamraża krew w żyłach: „W szkole jest ktoś, kto sprzedaje narkotyki”. Pierwszym odruchem jest panika, gniew, chęć natychmiastowego działania – zadzwonić do dyrektora, wezwać policję, rozpętać burzę. Psycholożka i specjalistka terapii uzależnień, Katarzyna Andrusikiewicz, w wywiadzie dla portalu Stopuzależnieniom.pl, przestrzega jednak przed taką reakcją. „Podejrzewam, że rodzicom często trudno zachować spokój… Pierwszą reakcją jest krzyk, zastosowanie kary… A to raczej buduje mur i opór, a nie dialog” – mówi ekspertka. W tej jednej, krytycznej chwili, naszym zadaniem nie jest zbudowanie muru, który odepchnie dziecko i zamknie kanał komunikacji. Naszym najważniejszym zadaniem jest zbudowanie mostu do porozumienia.
Krok 1: Zachować spokój i podziękować za zaufanie
Gdy dziecko dzieli się taką informacją, dokonuje aktu ogromnego zaufania. Ryzykuje, mierzy się z lękiem przed konsekwencjami, ale czuje, że musi to powiedzieć. Nasza reakcja musi to zaufanie umocować, a nie zniszczyć. Nawet jeśli w środku buzują emocje, pierwsze słowa powinny brzmieć: „Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś/powiedziałaś. To bardzo odważne. Bardzo się cieszę, że mogę ci ufać i że ty ufasz mi”.
Dlaczego to takie ważne? Andrusikiewicz podkreśla, że „nam jest potrzebny most to porozumienia! Przecież jako rodzice chcemy pomóc”. Ten most zaczyna się właśnie od spokojnej, nieosądzającej rozmowy. Jeśli zareagujemy krzykiem, oskarżeniami („Dlaczego od razu nie powiedziałeś?!”, „A ty co, brałeś?!”), następnym razem dziecko już się nie odezwie. Zamknie się i prawdopodobnie samotnie będzie mierzyło się z presją otoczenia. „Dziecko nie widzi możliwości wsparcia u rodzica” – tak kończą się próby budowy murów zamiast mostów.
Krok 2: Przejść od emocji do faktów – spokojna, dociekliwa rozmowa
Gdy uda się utrzymać spokojną atmosferę, czas na rozmowę, której celem jest zrozumienie sytuacji, a nie przesłuchanie. Andrusikiewicz radzi: „Na spokojnie rozmawiamy”. Zapytajmy:
- „Skąd o tym wiesz?”
- „Czy ta osoba oferowała coś tobie lub twoim znajomym?”
- „Czy czujesz się z tym bezpiecznie?”
- „Co twoim zdaniem powinniśmy z tym zrobić?”
Ten ostatnie pytanie jest kluczowe. Daje dziecku poczucie sprawczości i partnerstwa. Być może ma pomysł, jak można interweniować, by było to dla niego bezpieczne. Ekspertka zauważa, że dzieci często bywają w trudnej sytuacji: „Może faktycznie jest taka sytuacja, że… dziecko ma problem z asertywnością i stawianiem granic”. Rozmowa o dilerze może być więc również rozmową o presji rówieśniczej, o której dziecko wcześniej nie potrafiło mówić.
W trakcie tej rozmowy „zawsze warto opowiedzieć również o konsekwencjach posiadania nielegalnych substancji” – przypomina Andrusikiewicz. Nie chodzi o straszenie, ale o rzeczowe uświadomienie: „Mówimy tutaj o przestępstwie i poważnych problemach”. To ważne, by dziecko rozumiało powagę sytuacji nie tylko w kategoriach zdrowotnych, ale i prawnych – zwłaszcza jeśli padają tłumaczenia, że „to tylko przechowuję dla kolegi”.
Krok 3: Zaplanować działanie – razem i bezpiecznie
Po zebraniu faktów, czas podjąć decyzję. To moment, w którym rodzic musi wykazać się odpowiedzialnością i rozwagą. Działanie musi być przemyślane i przede wszystkim – musi chronić dziecko przed potencjalnymi negatywnymi konsekwencjami w szkolnym środowisku.
Andrusikiewicz podpowiada, jak komunikować decyzje: „Informując dziecko, że podjęliśmy taką decyzję, trzymajmy się jednak faktów. Unikajmy zwrotów 'bo ty zawsze’, 'bo ty nigdy’… Możemy powiedzieć, że na ten moment… jego zdrowie i bezpieczeństwo jest teraz najważniejsze”.
Konkretne, bezpieczne kroki mogą wyglądać następująco:
- Kontakt z pedagogiem/psychologiem szkolnym: To zwykle najlepszy pierwszy krok. Pedagog ma narzędzia i procedury, by dyskretnie zająć się sprawą, we współpracy z dyrekcją, nie narażając przy tym twojego dziecka na ostracyzm. Umów się na spotkanie bez dziecka, przedstaw fakty zebrane w rozmowie, podkreślając potrzebę zachowania dyskrecji i zapewnienia bezpieczeństwa sygnaliście.
- Zgłoszenie na policyjny telefon zaufania lub do odpowiedniej komórki wydziału prewencji: Można to zrobić anonimowo, podając nazwę szkoły i ogólny opis sytuacji. Funkcjonariusze zajmujący się profilaktyką są przygotowani do takich zgłoszeń i mogą podpowiedzieć dalsze kroki lub – mając konkretne dane – rozpocząć własne działania.
- Wspólne spotkanie z dyrekcją: Jeśli masz zaufanie do szkoły, możesz poprosić o pilne spotkanie z dyrektorem i pedagogiem. Przedstaw sprawę, domagaj się opracowania planu działania (np. zwiększenie nadzoru, zajęcia profilaktyczne z funkcjonariuszem, rozmowy z klasą) i jasno mów o obawach o bezpieczeństwo swojego dziecka.
W każdej z tych ścieżek kluczowe jest działanie z rozwagą. Nagła, głośna interwencja bez zabezpieczenia reputacji dziecka może sprawić, że stanie się ono „kapusiem” i będzie narażone na izolację lub drwiny.
Krok 4: Zapewnić ciągłe wsparcie i obserwację
Po podjęciu działania, rozmowa się nie kończy. Trzeba regularnie pytać dziecko o atmosferę w szkole, czy czuje się bezpiecznie, czy coś się zmieniło. To również czas na wzmacnianie poczucia własnej wartości dziecka i trenowanie asertywności.
Andrusikiewicz w swoim wywiadzie zaznacza również, że „nadużywanie substancji przez dziecko to zawsze sygnał, że w rodzinie coś nie działa”. Choć w tym przypadku to nie nasze dziecko używa, a jedynie sygnalizuje problem, to samo ujawnienie tak trudnej prawdy jest testem dla rodzinnej komunikacji. Jeśli udało się przez ten kryzys przejść, rozmawiając i działając razem, to wzmacnia to więź. Jeśli jednak pojawią się oznaki, że dziecko mimo wszystko się boi, wycofuje, lub – co gorsza – zaczyna eksperymentować, warto sięgnąć po profesjonalne wsparcie. „Gdy takie sytuacje zaczynają zdarzać się regularnie, to jest to moment, żeby… zgłosić się po pomoc specjalistyczną” – radzi psycholożka.
Usłyszeć od dziecka o dilerze w szkole to przeżycie, które może sparaliżować. Pamiętajmy jednak, że w tej chwili nasze dziecko nie jest problemem. Jest naszym najważniejszym sojusznikiem i sygnalistą, który ujawnia problem, z którym sam nie może się uporać. Nasza rola to nie panika i samotna krucjata, lecz mądre, wspierające przewodnictwo. Jak podsumowuje Katarzyna Andrusikiewicz, kluczem jest pamiętanie, że „jako rodzice chcemy pomóc”. A pomóc możemy tylko wtedy, gdy najpierw zbudujemy most. Most zaufania, spokojnej rozmowy i wspólnego działania. To najskuteczniejsza tarcza, jaką możemy dać naszemu dziecku w zetknięciu ze złem.






Dodaj komentarz