Przejdź do treści głównej
Młody mężczyzna w słabo oświetlonym pokoju podaje skręconego papierosa innej osobie. Na stole przed nim znajduje się butelka, szklanka i kontroler do gry wideo. Tło jest zagracone notatkami i przedmiotami.
30 listopada 2025

Jednoczesne używanie alkoholu i marihuany to nie tylko kwestia „mieszania substancji”, ale realny czynnik zwiększający ryzyko problemów zdrowotnych. Jak pokazują dane młodzi dorośli, którzy sięgają po alkohol i marihuanę w tym samym czasie, częściej doświadczają bolesnych konsekwencji. To połączenie szczególnie sprzyja utracie kontroli. Bo alkohol obniża hamulce, a marihuana zmienia sposób reagowania emocjonalnego i ocenę sytuacji.

Jednoczesne używanie alkoholu i marihuany – więcej niż suma substancji

Picie alkoholu pozostaje zjawiskiem powszechnym i społecznie akceptowanym, zwłaszcza wśród młodych dorosłych. W Stanach Zjednoczonych niemal połowa osób w tej grupie wiekowej deklaruje, że sięga po alkohol co najmniej raz w miesiącu. Ponad co dziesiąta spełnia kryteria diagnozy zaburzeń używania alkoholu. Te liczby nie są nowe. Od lat wiadomo, że alkohol jest jedną z najczęściej używanych substancji psychoaktywnych. Coraz częściej jednak uwaga badaczy przesuwa się z pytania ile i jak często na pytanie w jakim kontekście alkohol jest używany i co ten kontekst robi z ryzykiem szkód.

Jednym z takich kontekstów jest coraz powszechniejsze łączenie alkoholu z marihuaną. Przez długi czas badania koncentrowały się na porównywaniu osób, które używają obu substancji, z tymi, które piją wyłącznie alkohol. Dziś coraz wyraźniej widać, że takie podejście jest zbyt uproszczone. Kluczowe nie jest samo współwystępowanie substancji, lecz moment i sposób ich użycia. Inaczej bowiem działa organizm wtedy, gdy alkohol i marihuana są używane tego samego dnia, ale oddzielnie. A inaczej wtedy, gdy ich efekty nakładają się na siebie.

Kiedy alkohol i marihuana działają razem

Właśnie temu zagadnieniu przyjrzeli się autorzy badania opublikowanego w 2025 roku na łamach Drug and Alcohol Dependence. Wykorzystali oni metodę Ecological Momentary Assessment, czyli codzienne, bieżące raportowanie zachowań i ich konsekwencji. Przez niemal miesiąc młodzi dorośli w wieku 18–30 lat, regularnie pijący alkohol i używający marihuany, zapisywali każdego dnia, czy sięgali po alkohol, po konopie, po obie substancje jednocześnie, czy tylko po jedną z nich, oraz jakie skutki tego doświadczali. Dzięki temu badacze mogli uchwycić nie deklaracje z perspektywy tygodni czy miesięcy, ale realne, codzienne doświadczenia.

Analiza tych danych pokazała bardzo spójny obraz. Najwięcej negatywnych konsekwencji pojawiało się w dniach, w których alkohol i marihuana były używane tak że ich działanie się nakładało. W takich dniach częściej dochodziło do utraty kontroli nad piciem, pogorszenia funkcjonowania w relacjach z innymi, podejmowania ryzykownych zachowań oraz do fizycznych skutków nadużywania, takich jak nudności czy nasilony kac. Gdy obie substancje pojawiały się tego samego dnia, ale bez nakładania się efektów, nasilenie szkód było wyraźnie mniejsze. Różnice między tym wzorcem a piciem samego alkoholu nie okazały się istotne.

To szczególnie ważne, bo podważa popularny mit, zgodnie z którym marihuana miałaby „łagodzić” skutki alkoholu. W tym badaniu nie znaleziono na to żadnych dowodów. Wręcz przeciwnie – gdy efekty obu substancji się kumulowały, ryzyko szkód było największe, a alkohol pozostawał głównym czynnikiem napędzającym problemy.

Marihuana jako wzmacniacz utraty kontroli

Ten obraz uzupełniają obserwacje kliniczne dotyczące samego używania marihuany. Jak mówi psycholożka, psychoterapeutka integracyjna, certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień Milena Sucharska, marihuana wbrew obiegowym opiniom nie jest substancją neutralną dla funkcjonowania psychicznego. Bardzo często osoby, które używają marihuany, stają się agresywne, ich reakcje są nieadekwatne do sytuacji. Ponadto, używanie marihuany związane jest ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia zaburzeń depresyjnych i lękowych. Nieraz z odczuwaniem derealizacji i depersonalizacji oraz prób samobójczych. (…) kanabinole bardzo obniżają sprawność funkcji poznawczych. Człowiek zaczyna mieć problemy ze sprawnością intelektualną, pamięcią i koncentracją, zaczyna czuć, że nie funkcjonuje ‘normalnie’. Może też tak sprawnie nie reagować na bodźce, jest spowolniony

W kontekście jednoczesnego używania alkoholu takie zmiany mogą działać jak wzmacniacz. Alkohol obniża kontrolę impulsów, marihuana zmienia sposób reagowania emocjonalnego, a razem tworzą układ, w którym łatwiej o zachowania, których następstwa są dotkliwe zarówno dla samej osoby, jak i dla jej otoczenia.

Sucharska zwraca też uwagę na jeszcze jeden aspekt, często pomijany w potocznych rozmowach o marihuanie. „To, co jednak okazuje się często zdecydowanie trudniejsze, to uzależnienie psychiczne. Występuje często i równie często dzieje się to szybko. Osoby, które mówią, że palą tylko okazjonalnie w wielu przypadkach są już uzależnione”. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli dana osoba nie postrzega swojego używania jako problemu, marihuana może pełnić funkcję cichego regulatora, który utrudnia ograniczenie innych substancji, w tym alkoholu.

Dlaczego wzorzec używania ma znaczenie

Badanie to pokazuje coś, co w praktyce klinicznej bywa widoczne od dawna, ale rzadko było tak precyzyjnie uchwycone w danych. Nie każda forma współużywania substancji niesie to samo ryzyko. Najbardziej problematyczny okazuje się wzorzec, w którym alkohol i marihuana są używane jednocześnie, a ich efekty nakładają się w czasie. To właśnie wtedy częściej pojawiają się trudności z kontrolą picia, pogorszenie funkcjonowania społecznego, zachowania ryzykowne oraz fizyczne konsekwencje nadużywania. Wbrew potocznym przekonaniom marihuana nie działa tu ochronnie – przeciwnie, może wzmacniać procesy prowadzące do eskalacji szkód.

Z perspektywy profilaktyki i leczenia oznacza to konieczność zmiany optyki. Pytanie „czy używasz alkoholu lub marihuany?” okazuje się niewystarczające. Znacznie ważniejsze jest pytanie jak, kiedy i w jakim celu dana osoba sięga po te substancje. Dopiero taka perspektywa pozwala zrozumieć, dlaczego u części młodych dorosłych granica między rekreacyjnym używaniem a realnymi problemami zdrowotnymi zaciera się szybciej, niż sami by się tego spodziewali. To właśnie wzorce codziennego używania – a nie same deklaracje – powinny dziś znaleźć się w centrum rozmów o ryzyku, prewencji i wczesnej interwencji.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

grupa osób w pomieszczeniu, siedzą na krzesłach, terapia grupowa, mężczyzna przybija piątkę z kobietą

TSR w leczeniu uzależnień: „Nie naprawiać człowieka, lecz wzmacniać to, co działa”

zmartwiona młoda kobieta siedzi na kanapie

“Lęk przed zmianą jest zjawiskiem naturalnym i niemal nieodłącznym w terapii uzależnień”

grafika dwie twarze wycięte z papieru , czarna i biała na szarym tle

„Cienie poalkoholowe”, czyli mechanizmy psychologiczne, które podtrzymują cierpienie nawet bez substancji

Uśmiechnięta kobieta z krótkimi blond włosami siedzi w grupie, kładąc wspierającą dłoń na ramieniu innej kobiety. Dwie inne osoby obserwują i klaszczą w tle, sugerując pozytywną i zachęcającą atmosferę.

Wspólna terapia – różne uzależnienia. Czy to działa?

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.