
Dlaczego jedni ludzie sięgają po alkohol częściej, szybciej i chętniej niż inni? Przez lata odpowiedzi szukano w stresie, środowisku rodzinnym, traumach czy presji społecznej. Najnowsze badania pokazują , że istotną rolę może odgrywać także coś bardziej podstawowego: indywidualna skłonność do podejmowania ryzyka.
W 2025 roku na łamach prestiżowego czasopisma Drug and Alcohol Dependence opublikowano jedną z największych metaanaliz poświęconych temu zagadnieniu. Naukowcy przeanalizowali 148 badań, obejmujących 186 niezależnych prób badawczych i ponad 300 efektów statystycznych, by sprawdzić, czy osoby bardziej skłonne do ryzyka częściej sięgają po substancje psychoaktywne, w tym alkohol.
Ryzyko i alkohol
Wyniki są jednoznaczne: istnieje dodatni związek między skłonnością do ryzyka a używaniem substancji, w tym alkoholu. Osoby, które częściej podejmują ryzykowne decyzje, są statystycznie bardziej narażone na sięganie po używki.
Co istotne, nie jest to związek silny ani deterministyczny. Ogólny współczynnik korelacji wyniósł r = 0,116, co oznacza umiarkowaną, ale stabilną zależność. Innymi słowy: skłonność do ryzyka nie przesądza o piciu alkoholu, ale zwiększa prawdopodobieństwo, że alkohol stanie się jednym z narzędzi regulowania emocji, napięcia czy poszukiwania doznań.
Alkohol nie jest wyjątkiem
Badacze sprawdzili, czy skłonność do ryzyka w różny sposób wiąże się z poszczególnymi substancjami. Okazało się, że alkohol nie wyróżnia się na tle innych używek. Związek między ryzykiem a używaniem alkoholu był bardzo podobny do tego obserwowanego w przypadku tytoniu i narkotyków.
To ważny wniosek, bo podważa popularne przekonanie, że alkohol jest „łagodniejszą” lub bardziej społecznie neutralną substancją. Z perspektywy psychologicznej wpisuje się on w ten sam wzorzec zachowań ryzykownych, co inne formy używania substancji.
Wiek i sposób pomiaru mają znaczenie
Autorzy metaanalizy zwracają uwagę, że siła związku między ryzykiem a używaniem substancji zależy od wieku badanych oraz od tego, jak mierzy się skłonność do ryzyka. U młodszych osób oraz w badaniach wykorzystujących behawioralne miary ryzyka zależność bywała wyraźniejsza.
To sugeruje, że skłonność do ryzyka nie jest cechą „oderwaną od kontekstu”. Jej znaczenie zmienia się wraz z etapem życia, doświadczeniem i warunkami środowiskowymi. Ryzyko może być szczególnie istotne w okresach rozwojowych, w których granice są testowane, a kontrola emocjonalna dopiero się kształtuje.
Co z tego wynika w praktyce?
Najważniejszy wniosek płynący z badania jest prosty, choć niewygodny: nie wszyscy startujemy z tego samego poziomu podatności na używanie alkoholu. Dla części osób sięganie po używki jest bardziej prawdopodobne, bo wpisuje się w ich sposób reagowania na świat, niepewność i emocje.
To nie oznacza, że ryzyko „usprawiedliwia” picie ani że uzależnienie jest kwestią osobowości. Oznacza natomiast, że skuteczna profilaktyka powinna uwzględniać indywidualne różnice psychologiczne, a nie opierać się wyłącznie na uniwersalnych komunikatach o szkodliwości alkoholu.
Autorzy badania podkreślają, że ocena skłonności do ryzyka może być cennym elementem wczesnych interwencji, zwłaszcza w pracy z młodzieżą i młodymi dorosłymi. Nie po to, by etykietować, lecz by wcześniej wzmacniać alternatywne strategie radzenia sobie z napięciem i potrzebą stymulacji.
Ryzyko to nie wyrok
Metaanaliza pokazuje coś jeszcze: skłonność do ryzyka jest tylko jednym z wielu czynników wpływających na używanie alkoholu. Jej rola jest realna, ale ograniczona. To dobra wiadomość. Oznacza bowiem, że nawet osoby bardziej skłonne do ryzyka mogą uczyć się bezpieczniejszych sposobów regulowania emocji, jeśli dostaną odpowiednie wsparcie.
Alkohol nie jest nieuniknioną konsekwencją „ryzykownej natury”. Jest jedną z możliwych dróg. I właśnie dlatego tak ważne jest, by rozumieć mechanizmy, które zwiększają prawdopodobieństwo jej wyboru.
Źródło: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0376871625000936






Dodaj komentarz