
Czy selektywne podnoszenie cen najtańszego piwa i wódki może być skuteczniejszą bronią w walce z alkoholizmem niż jednolite podwyżki? Nowe, kompleksowe badanie mikrosymulacyjne pokazuje, że polityka fiskalna może być precyzyjnym narzędziem redukcji szkód wśród osób najbardziej narażonych.
Podnoszenie cen detalicznych alkoholu to sprawdzona strategia zdrowia publicznego. Kluczowe pytanie brzmi jednak: jak projektować te podwyżki, by najskuteczniej trafiały w grupy wysokiego ryzyka? Nowe badanie, oparte na zaawansowanej symulacji, dostarcza przekonującej odpowiedzi. Nierównomierne, strategiczne podnoszenie cen konkretnych typów napojów działa skuteczniej niż jednolite stawki.
Aby zbadać ten złożony problem, naukowcy sięgnęli po zaawansowaną mikrosymulację na poziomie indywidualnym, odtwarzającą spożycie alkoholu w dorosłej populacji USA (w wieku 18–79 lat) w latach 2000–2019. Model, integrujący dane z dziesięciu różnych źródeł – od spisów powszechnych po długoterminowe panele badawcze – uwzględniał cechy demograficzne, status społeczno-ekonomiczny (mierzony poziomem wykształcenia) oraz wzorce konsumpcji alkoholu.
Naukowcy przetestowali cztery scenariusze polityki fiskalnej, porównując je z sytuacją referencyjną (brak zmian cen w 2019 r.):
- Scenariusz 1: Jednolita podwyżka cen wszystkich napojów alkoholowych o 10%.
- Scenariusz 2: Jednolita podwyżka cen wszystkich napojów o 30%.
- Scenariusz 3: Zróżnicowana podwyżka: 30% na piwo i napoje spirytusowe, 10% na wino.
- Scenariusz 4: Zróżnicowana podwyżka: 50% na piwo i napoje spirytusowe, 10% na wino.
Wpływ na indywidualne spożycie obliczono, stosując znaną ekonomistom elastyczność cenową popytu dla poszczególnych kategorii napojów.
Drogie piwo i wódka
Analiza wykazała wyraźną hierarchię skuteczności. Podczas gdy jednolite podwyżki (Scenariusze 1 i 2) redukowały spożycie, to Scenariusz 4 – z drastyczną, 50-procentową podwyżką cen piwa i spirytusów – okazał się najbardziej efektywny zarówno w skali ogólnej, jak i w precyzyjnym docieraniu do grup wysokiego ryzyka.
Największe, absolutne spadki dziennego spożycia odnotowano wśród osób pijących najwięcej i mających najniższe wykształcenie:
- Mężczyźni pijący ponad 60 g czystego alkoholu dziennie (ok. 1,5 litra piwa lub 180 ml wódki) zmniejszyli spożycie średnio o 17,30%,. To przekłada się na 17,62 grama mniej alkoholu dziennie.
- Kobiety pijące ponad 40 g dziennie (ok. 1 litr piwa lub 120 ml wódki) zmniejszyły spożycie o 17,49%, czyli o 12,25 grama alkoholu dziennie.
Dla porównania, w grupach o niższym ryzyku (osoby pijące mniej, z wyższym wykształceniem) względny spadek konsumpcji był zauważalnie mniejszy. To dowodzi, że nieproporcjonalne podnoszenie cen najtańszych, najchętniej wybieranych przez intensywnie pijących napojów działa selektywnie i wyjątkowo skutecznie.
Wskazówki dla zdrowia publicznego
Interpretacja wyników jest jasna: tradycyjne, jednolite podatki akcyzowe są narzędziem tępym. Polityka celująca w konkretne produkty może stać się precyzyjnym instrumentem walki z nierównym obciążeniem chorobami wywoływanymi przez alkohol.
„Nieproporcjonalny wzrost cen detalicznych najtańszych napojów, piwa i mocnych alkoholi, może prowadzić do większego spadku spożycia wśród grup wysokiego ryzyka” – konkludują autorzy. „Polityka cenowa mogłaby zatem stać się skutecznym narzędziem zdrowia publicznego w celu złagodzenia nierównego obciążenia chorobami przypisywanego alkoholowi”.
Badanie to dostarcza decydentom opartych na dowodach argumentów za zróżnicowaną akcyzą. To nie tylko kwestia przychodów do budżetu. To strategia ratująca zdrowie i życie tam, gdzie alkohol zbiera największe żniwo – wśród najbardziej społecznie i ekonomicznie narażonych grup populacji.
Źródło: https://www.thelancet.com/journals/lanpub/article/PIIS2468-2667%2825%2900165-3/fulltext






Dodaj komentarz