
„Bardzo niepokojący jest fakt, że zmienia się struktura wiekowa. Coraz częściej trafiają do nas osoby, które dopiero co wkroczyły w dorosłość, a już mają rozpoznane uzależnienie”. Jak zmieniają się uzależnienia od substancji z perspektywy lekarzy pracujących na oddziałach detoksykacji? Opowiada doktor nauk medycznych, specjalista chorób wewnętrznych oraz toksykologii klinicznej, Eryk Matuszkiewicz.
Redakcja: Jak często w swojej pracy spotyka się pan z pacjentami borykającymi się z uzależnieniami? Czy zauważa pan, że liczba takich przypadków rośnie?
Eryk Matuszkiewicz: Mogę bez żadnej przesady powiedzieć, że codziennie spotykam się z pacjentami uzależnionymi. Większość z nich zmaga się z uzależnieniem od alkoholu, co wynika prawdopodobnie z jego powszechnej obecności w naszym codziennym życiu. Na drugim miejscu znajdują się uzależnienia lekowe, zwłaszcza od leków uspokajająco-nasennych. Dalej są uzależnienia od tzw. narkotyków.
Liczba tych pacjentów utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. Bardzo niepokojący jest natomiast fakt, że zmienia się struktura wiekowa. Coraz częściej trafiają do nas osoby, które dopiero co wkroczyły w dorosłość, a już mają rozpoznane uzależnienie.
Które uzależnienia są dziś najczęstsze wśród pacjentów hospitalizowanych? Alkohol, leki na receptę, substancje nielegalne? Jak pan to postrzega?
Wszystko zależy od wieku pacjenta. Ci „starsi”, czyli 30-40-letni, najczęściej mają problemy z substancjami, które są powszechnie znane, czyli alkoholem i/lub lekami. Warto przy tym zaznaczyć, że dla wielu osób pod pojęciem „alkohol” kryje się głównie wódka, czyli alkohol wysokoprocentowy. Natomiast piwo często nie jest w ogóle zaliczane do tej kategorii. Celowo nazywam tę grupę „starsi”, choć brzmi to nieco dziwnie, aby przeciwstawić ją młodszym pacjentom, czyli nastolatkom.
Do oddziału przyjmujemy osoby dorosłe, pełnoletnie, ale coraz częściej trafiają do nas także 18-, 19-latkowie z rozpoznanym uzależnieniem. Ta młodsza grupa najczęściej uzależnia się od tzw. narkotyków, zarówno o działaniu stymulującym, jak i odurzającym.
Jak wygląda typowy przypadek interwencji w szpitalu? Czy zawsze jest dramatyczny, czy czasem objawy uzależnienia są subtelne?
Po raz kolejny warto podkreślić, że wszystko zależy od wieku pacjenta oraz od substancji, od której jest uzależniony. Osoby z uzależnieniem od leków (które z reguły kierujemy do psychiatry) lub alkoholu zazwyczaj są spokojne i zgłaszają się do szpitala, ponieważ nie potrafią przerwać ciągu. Przychodzą sami albo wraz z najbliższymi, prosząc o pomoc. Mimo deklaracji, że ostatnią porcję alkoholu spożyli poprzedniego dnia, badania często pokazują, że nadal krąży on w ich organizmie. Niekiedy zwyczajnie mijają się z prawdą, bowiem osoby z uzależnieniem doskonale potrafią manipulować.
Jakie są pierwsze sygnały, które pozwalają rozpoznać, że pacjent może mieć problem z uzależnieniem?
Najlepiej o tym mówią same osoby z uzależnieniem, które często powtarzają pewne stwierdzenie. „W chwili, kiedy zdałem sobie sprawę, że nie kontroluję używania danej substancji, kiedy ona przejęła kontrolę nad moim życiem, uświadomiłem sobie, że jestem uzależniony”.
Uzależnienie to proces, droga, na którą wkraczamy już przy pierwszym spożyciu alkoholu, leków czy innych substancji. Towarzyszą temu emocje, oczekiwania i skupienie na pozytywnych skutkach, przy jednoczesnym ignorowaniu lub niedostrzeganiu konsekwencji negatywnych, które są równie prawdopodobne. Stopniowo zaczynamy korzystać z substancji częściej, zawsze znajdując powód, dla którego to robimy i jednocześnie nie zauważając lub nie chcąc zauważyć szkodliwych efektów.
Być może nie dostrzegamy ich również dlatego, że uzależnienie nie boli tak od razu, jak ból zęba czy głowy, przy którym natychmiast szukamy ulgi. Uzależnienie działa skrycie i podstępnie. Wyniszcza psychicznie i społecznie, a w dalszej kolejności prowadzi do fizycznej degradacji i dalszego osłabienia więzi społecznych.
Czy spotyka pan młodych pacjentów, którzy dopiero zaczynają eksperymentować z używkami? Jak wygląda wówczas interwencja?
Owszem, zdarzają się takie osoby i ich liczba rośnie. Wiem, że substancje narkotyczne stały się bardzo popularne, być może nawet bardziej niż alkohol, który ze względu na łatwą dostępność, przestał być tak „atrakcyjny”. W takiej sytuacji warto zgłosić się do ośrodków oferujących pomoc na wczesnym etapie. Dobrym przykładem jest program MONAR „Fred goes net”, dedykowany osobom zagrożonym uzależnieniem, w tym, które dopiero eksperymentują z substancjami.
Zawsze powtarzam, że im wcześniej rozpoczniemy interwencję, czyli porozmawiamy ze specjalistą ds. uzależnień, tym większa szansa na zduszenie problemu w zarodku. Czas ma tutaj kolosalne znaczenie. Nic nie dzieje się samo, nikt nie zrobi tego za nas, ale każdy podjęty wysiłek z pewnością się opłaci.
Jak uzależnienia wpływają na stan fizyczny i psychiczny pacjentów, których pan widuje w szpitalu?
Przede wszystkim wyróżniłbym dwa stany: pierwszy tzw. ostry, występujący zaraz po użyciu substancji, oraz drugi, czyli to, co dzieje się ze mną po jej opuszczeniu organizmu.
W stanie „ostrym”, gdy jestem pod wpływem jakiejkolwiek substancji, cierpi zarówno ciało, jak i psychika. Niezależnie od tego, czy chodzi o stymulanty, czy depresanty. W przypadku stymulantów objawy fizyczne to m.in. wzrost ciśnienia i tętna, zaburzenia rytmu serca, nadmierna potliwość oraz napięcie mięśni. Psychicznie osoba taka odczuwa niepokój, może być pobudzona do granic skrajności, często traci orientację w tym, co się z nią dzieje i gdzie się znajduje. Osobę pod wpływem depresantów można rozpoznać po apatii, senności, bełkotaniu, a czasem nawet nieprzytomnym śnie, z którego trudno ją obudzić. Nie chcąc się przechwalać, mogę powiedzieć, że dobrze radzimy sobie z pacjentami w stanie ostrym. Wystarczy kilka dni, aby przywrócić im równowagę.
Bardziej problematyczne są odległe skutki zażywanych substancji, ponieważ mogą pojawiać się dopiero po dniach lub tygodniach od ich użycia. Mam tu na myśli przede wszystkim konsekwencje psychiczne, takie jak zaburzenia nastroju, które mogą prowadzić do depresji lub powstania uzależnienia. Uważam, że największe zagrożenie zarówno ze strony stymulantów, jak i depresantów wynika właśnie z ich silnie negatywnego wpływu na zdrowie psychiczne. Pojawia się tu swego rodzaju paradoks: bardzo łatwo można je uszkodzić, a znacznie trudniej naprawić. Trudność ta dodatkowo potęgowana jest przez niedoskonałości systemu opieki zdrowotnej.
Czy obserwuje pan różnice w przebiegu uzależnień w zależności od wieku, płci lub wcześniejszych doświadczeń pacjenta?
Odpowiem krótko: tak, wiek ma tutaj bardzo istotne znaczenie, ponieważ działa tu swego rodzaju „fizjologia uzależnień”. Im wcześniej dochodzi do kontaktu z substancjami uzależniającymi, tym szybciej może rozwinąć się uzależnienie.
Młody, rozwijający się mózg, w którym tworzą się niezliczone nowe połączenia nerwowe, kształtuje emocjonalność, osobowość i intelekt. W tym okresie jest wyjątkowo podatny na czynniki zaburzające ten proces, a takimi czynnikami są różnego rodzaju używki. Skutkiem ich działania jest uzależnienie, które staje się głębsze i trudniejsze do przezwyciężenia, im silniejszy jest efekt uszkadzający.
To rodzi kolejny problem: wychodzenie z uzależnienia trwa dłużej i wymaga większego zaangażowania samego pacjenta w proces leczenia. Jak wspominałem, w moim oddziale mamy pacjentów w wieku 18–19 lat, którzy już mają rozpoznane uzależnienie. Wspólnym mianownikiem wspomnianego uzależnienia u tych pacjentów jest wczesna inicjacja, czyli pierwszy kontakt z substancją uzależniającą, który niestety często ma miejsce już w wieku 12–13 lat.
Eryk Matuszkiewicz: doktor nauk medycznych, specjalista chorób wewnętrznych oraz toksykologii klinicznej. Od 2008 roku pracuje w Oddziale Toksykologii Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei. Od 2012 roku jest także asystentem Zakładu Medycyny Ratunkowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu
Mogą Cię zainteresować:

Zadbaj o siebie, by lepiej wspierać dziecko. Centrum Ingenium zaprasza rodziców na wyjątkowe warsztaty

Fundacja DRS: Trening kompetencji psychospołecznych dla dzieci nieśmiałych w wieku 10-11 lat




Dodaj komentarz