Przejdź do treści głównej
Przygnębiona osoba na tle szarej ściany. Amfetamina - skutki używania
17 sierpnia 2025


Hazard wciągnął Magdę jak wir, który zabierał wszystko – pieniądze, czas, relacje i poczucie własnej wartości. Każdy zakład dawał chwilowy dreszcz emocji, ale po nim zostawała pustka, wstyd i samotność. Ta opowieść nie jest o moralności ani o radach – to historia kobiety, która przegrała lata życia, zanim nauczyła się odzyskiwać kontrolę nad sobą.

Redakcja: Gdybyś mogła nazwać hazard jednym słowem, jakie by ono było i dlaczego?

Magda: „Zdrada”. To jedyne słowo, które opisuje moje doświadczenie z hazardem. Na początku gra wydawała się niewinna – ekscytująca, zabawna, czasem nawet komfortowa, bo pozwalała mi oderwać się od pracy i codziennych problemów. Ale im dłużej trwałam w tej grze, tym bardziej odczuwałam, że każda obietnica nagrody była kłamstwem. Hazard obiecuje kontrolę, poczucie sukcesu i ulgi, ale daje tylko złudzenie, a w zamian odbiera wszystko – pieniądze, zaufanie, czas i spokój. To był przyjaciel, który w każdej chwili może cię zdradzić i ja długo się na to nabierałam. Zdradził mnie setki razy, a ja wciąż wracałam, łudząc się, że tym razem będzie inaczej.

Czy pamiętasz moment, kiedy po raz pierwszy poczułaś, że tracisz kontrolę?
Tak, pamiętam dobrze. Byłam wtedy sama w mieszkaniu, po ciężkim dniu w pracy, zmęczona, sfrustrowana. Myślałam, że jeden zakład pozwoli mi się odprężyć, „zresetować” głowę. Kiedy przegrałam, pojawił się strach, wstyd i poczucie pustki, ale zamiast przestać, postanowiłam odzyskać straty kolejnym zakładem. To była spirala, która wciągała coraz głębiej. Pamiętam uczucie przyspieszonego bicia serca, napięcie w całym ciele, a jednocześnie świadomość, że robię coś szkodliwego. I ta świadomość nie pomagała – adrenalina i potrzeba kontroli wygrywały. To był moment, w którym hazard przestał być tylko grą – stał się moją obsesją, nieodłączną częścią dnia i nocy.

Jak wyglądał Twój dzień, gdy hazard był w centrum Twojego życia?
Każdy dzień podporządkowany był grze. Rano w pracy myślałam o tym, ile mogę postawić po południu, sprawdzałam wyniki, planowałam kolejne zakłady. Nawet spotkania z ludźmi, które kiedyś dawały mi przyjemność, były tylko przeszkodą w drodze do kolejnego „strzału adrenaliny”. Ukrywałam pieniądze, kłamałam o wydatkach, a każda przegrana powodowała desperacką chęć natychmiastowego odzyskania straty. To była obsesja – hazard decydował o tym, co jem, kiedy śpię, o czym myślę. Z czasem nie byłam w stanie rozdzielić dnia od gry – życie stało się ciągłą sekwencją zakładów, wyników i planów na kolejną rundę. Wszystko inne przestało mieć znaczenie.

Co działo się z Twoimi emocjami w tym czasie?
Byłam jak wulkan – adrenalina mieszała się z lękiem, nadzieją i poczuciem winy. Kiedy wygrywałam, czułam euforię, ale była ona krótkotrwała; po chwili pojawiał się strach przed kolejną przegraną i poczucie, że wszystko może runąć w jednej chwili. Każda porażka była potwornym ciosem – poczucie wstydu, samotności, bezsilności i desperacji. Z czasem emocje stały się bardziej złożone – przestałam czuć prawdziwą radość, a jedynie ciągły stres, napięcie i lęk. Czułam, że nie mam kontroli, że każda decyzja jest poddana impulsowi, którego nie mogę zatrzymać. To była walka między świadomością a impulsem, w której impulsy wygrywały prawie zawsze.

Jakie były najtrudniejsze momenty w relacjach z bliskimi?
Każda rozmowa była próbą udawania, że wszystko jest w porządku. Partner odszedł, bo nie mógł znieść kłamstw i chaosu, który wnosiłam do wspólnego życia. Przyjaciele z czasem się oddalili, a rodzina patrzyła na mnie z przerażeniem i bezradnością. Czułam ogromny wstyd i poczucie, że zawiodłam wszystkich, których kocham. Najtrudniejsze były dni, kiedy musiałam stawić czoła ich oczekiwaniom i jednocześnie myśleć o kolejnej grze. To była izolacja – od świata, od ludzi, od samej siebie. Hazard wciągał mnie w samotną pułapkę, a każde spotkanie z bliskimi było przypomnieniem, jak bardzo mnie zawiódł.

Co sprawiło, że zdecydowałaś się szukać pomocy?
Punkt krytyczny przyszedł, gdy zorientowałam się, że całe moje życie rozgrywa się na jednej planszy, na której hazard jest królestwem. Straciłam oszczędności, zaufanie bliskich, poczucie własnej wartości. Wiedziałam, że jeśli nie zrobię nic, stracę wszystko. Decyzja o terapii była jak skok w nieznane – przerażającą, ale jedyną drogą, aby spróbować odzyskać siebie. To była konfrontacja z własnymi lękami, wstydem i poczuciem winy, ale jednocześnie pierwsza szansa na życie poza tym chaosem, który sama stworzyłam.

Jak terapia zmieniła Twój sposób myślenia i działania?
Terapia nauczyła mnie rozpoznawać impulsy, analizować przyczyny, które prowadzą do zakładów, i szukać zdrowszych sposobów radzenia sobie ze stresem. Uczyłam się cierpliwości, obserwacji własnych emocji, akceptacji porażek i budowania małych zwycięstw. To była walka z samą sobą, codzienna praca nad świadomością i decyzjami. Dzięki temu zaczęłam odbudowywać kontrolę nad swoim życiem – dzień po dniu, moment po momencie. Hazard przestał być centralną częścią mojego świata, a ja zaczęłam decydować o tym, co naprawdę ma znaczenie.

Czy pokusa powrotu do gry wciąż się pojawia?
Tak, czasami przychodzi nagle, w najmniej oczekiwanych momentach. Może to stres, samotność, zmęczenie – każdy z tych czynników wywołuje impuls, żeby znów zagrać. Ale teraz nie jestem bezbronna. Widzę te chwile jasno, mogę je obserwować, analizować i wybierać inny sposób działania. To nie jest łatwe, czasami serce wali, umysł krzyczy, a ciało reaguje na wzmożoną adrenalinę. Ale teraz mogę powstrzymać ten impuls, wyjść z pokoju, porozmawiać, znaleźć inne zajęcie. I choć pokusa nigdy nie znika całkowicie, mam kontrolę, której wcześniej brakowało.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Czarno-białe zdjęcie mężczyzny z chmurą zamiast głowy symbilizujące uszkodzenia spowodowane dymem palenia marihuany

„Każdy skręt kradł moje dni”. Historia młodego człowieka w sidłach marihuany

Zaśmiecony stół z tabletkami, butelką po tabletkach, szklanką alkoholu, papierosami, strzykawką, łyżeczką i akcesoriami do narkotyków, w tym liniami białego proszku, sugerującymi nadużywanie substancji.

„Kiedy sen staje się więzieniem – moja droga przez uzależnienie od benzodiazepin”

Grupa nastolatków siedzi blisko siebie w pokoju, niektórzy piją piwo, a jeden pali. Chłopak na pierwszym planie spogląda w dół na paczkę papierosów, a obok niego na stole stoi nieotwarta butelka piwa.

„Po mefedronie byłem wersją siebie, której się nie wstydziłem” – historia uzależnienia Piotrka

Mężczyzna siedzi na schodach ze spuszczoną głową i rękami założonymi na głowę, wyglądając na przygnębionego lub przytłoczonego. Ma na sobie koszulę w kratę, dżinsy i trampki. Otoczenie wygląda na zimne i surowe.

„Ból ustąpił, ale zostałem z nałogiem” – jak opioidy wpuściły mnie w pułapkę

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.