
Ketamina długo funkcjonowała w zbiorowej wyobraźni jako substancja „specjalna”: lek stosowany w medycynie, środek z klubowej sceny, a ostatnio także obiekt zainteresowania psychiatrii. Najnowsze badanie naukowców z University of Exeter i University College London pokazuje jednak, że za tą aurą wyjątkowości kryje się realne i poważne zagrożenie zdrowotne, które przez lata było niedostrzegane lub bagatelizowane.
Autorzy badania przyjrzeli się doświadczeniom osób uzależnionych od ketaminy i odkryli, że dla wielu z nich problem zaczął się niepostrzeżenie. Ketamina pojawiała się jako element rozrywki, sposób na odreagowanie albo eksperyment. Dopiero z czasem okazywało się, że kontrola wymyka się z rąk, a ciało i psychika zaczynają wysyłać coraz wyraźniejsze sygnały alarmowe.
Gdy ciało mówi „dość”
Jednym z najbardziej uderzających wniosków badania są ciężkie powikłania somatyczne, o których rzadko mówi się w kontekście ketaminy. U znacznej części badanych pojawiały się poważne problemy z pęcherzem moczowym, prowadzące do przewlekłego bólu, trudności w poruszaniu się, a w skrajnych przypadkach — do konieczności założenia urostomii. To nie są przejściowe dolegliwości, lecz zmiany, które potrafią trwale zmienić codzienne funkcjonowanie.
Szczególnie charakterystycznym objawem były tzw. „K-cramps” — bardzo silne, napadowe bóle brzucha. Paradoks polegał na tym, że część osób sięgała po kolejne dawki ketaminy właśnie po to, by złagodzić ból, który był skutkiem wcześniejszego używania. W ten sposób substancja, która miała przynieść ulgę, jeszcze mocniej wiązała użytkownika z uzależnieniem.
Psychika w potrzasku
Równie poważne były konsekwencje psychiczne. U wielu badanych pojawiały się nasilone stany lękowe, obniżony nastrój, drażliwość oraz silne, natrętne pragnienie sięgnięcia po ketaminę. Z czasem używanie przestawało być wyborem, a stawało się przymusem — nawet wtedy, gdy osoba była w pełni świadoma, że substancja niszczy jej zdrowie i życie.
Badanie pokazuje mechanizm dobrze znany z innych uzależnień: im więcej szkód, tym trudniej przestać. Ketamina przestaje być „środkiem”, a zaczyna pełnić funkcję regulowania emocji, bólu i napięcia, które sama wcześniej wywołała.
Pomoc, po którą trudno sięgnąć
Szczególnie niepokojące są dane dotyczące dostępu do leczenia. Tylko nieco ponad połowa badanych w ogóle próbowała szukać profesjonalnej pomocy, a jeszcze mniejsza część była z tej pomocy zadowolona. W relacjach pojawiały się doświadczenia bagatelizowania problemu, braku wiedzy wśród personelu medycznego i poczucia, że uzależnienie od ketaminy „nie mieści się” w standardowych schematach leczenia.
Wielu uczestników badania przyznawało, że zbyt długo odkładali szukanie wsparcia — z powodu wstydu, braku informacji i przekonania, że ketamina nie jest „prawdziwym” narkotykiem. Gdy trafiali do systemu ochrony zdrowia, często byli już na etapie poważnych, trudnych do odwrócenia szkód.
Źródło: https://www.sciencedaily.com/releases/2025/04/250428220258.htm
Mogą Cię zainteresować:

Dlaczego zaburzenia psychiczne często idą w parze? Ogromne globalne badanie genetyczne ujawnia wspólne korzenie wielu chorób umysłu





Dodaj komentarz