Przejdź do treści głównej
Dwie młode kobiety siedzą na ławce na zewnątrz, czytając książki. Mają przy sobie plecaki i są otoczone drzewami, a w tle widać duży budynek w stylu uniwersyteckim.
4 września 2025

Edukacja zdrowotna może być dobrym początkiem profilaktyki, ale – jak podkreśla psycholożka Joanna Sapletta-Lewandowska, pracująca na co dzień z młodzieżą – same słowa rzadko zmieniają zachowania. Nastolatki są dziś świetnie doinformowane, za to coraz częściej brakuje im doświadczeń, które budują głębokie relacje, ciekawość i poczucie wspólnoty. W rozmowie pytamy, co w szkole naprawdę chroni przed uzależnieniami i kryzysami: program, czy raczej mądry dorosły, rytuały klasy, wyjazdy bez telefonu i codzienne, uważne bycie razem – nawet wtedy, gdy to trudne.

Redakcja: W szkołach coraz częściej mówi się o edukacji zdrowotnej jako o narzędziu profilaktyki – zanim pojawi się realny problem. Z Pani perspektywy: czy taki przedmiot może być skuteczny?

Joanna Sapletta-Lewandowska: Odpowiedziałabym: trochę tak i trochę nie – i to nie dlatego, że sam pomysł jest zły. Raczej dlatego, że my, dorośli, mamy czasem fantazję, że „wejdziemy”, omówimy pewne zagadnienia i to zadziała. Tymczasem młodzi ludzie są naprawdę bardzo dobrze doinformowani. Problemem bywa nie brak wiedzy, tylko brak budujących doświadczeń.

Poza tym klasa to zawsze grupa bardzo różnorodna. Jest część dzieci, które w ogóle nie będą zainteresowane tematem – będą przeszkadzać. Jest część, dla których temat jest daleki, niezrozumiały albo „jeszcze nie na ten moment”. I jest część, która przyjmie to świetnie, [bo jest w tym], bo ich to dotyczy, bo szukają odpowiedzi. Dlatego nie da się powiedzieć prosto: „to zawsze zadziała” albo „to nigdy nie zadziała”.

Skoro sama informacja nie wystarcza, to czego – z Pani obserwacji – dziś najbardziej brakuje młodym?

Wydaje się, że bardzo brakuje im umiejętności nawiązywania głębokich relacji. I to wynika z warunków, w jakich żyjemy: z przestymulowania, z płytkiego przetwarzania, z tego, że wielu rzeczy „nie trzeba” już robić w kontakcie.

Młodzi są też często znudzeni. Z jednej strony mówimy, że nie są ciekawi, ale ja bym powiedziała inaczej: człowiek z natury jest ciekawy, tylko bodźce dookoła są tak silne, że zwykła rozmowa i zwykłe bycie razem z nimi przegrywa. Nadmierne korzystanie z technologii potrafi tę naturalną ciekawość zabić – albo raczej przykryć.

To jak w takim razie powinna wyglądać nowoczesna edukacja zdrowotna, żeby realnie wpływała na decyzje dzieci i nastolatków?

Jeśli pragniemy zmieniać edukację, to coraz częściej mówi się o tym, że trzeba wyjść z ławek. Zmiana postaw i zachowań – nawet przy najlepszym programie – dokonuje się przede wszystkim w doświadczeniu, relacji i praktyce. A przecież mówimy tu o kompetencjach emocjonalnych, profilaktyce oraz budowaniu odporności psychicznej.

Dlatego kluczowe są formy pracy, które angażują młodych: działania projektowe, warsztaty, aktywności w plenerze, wyjazdy integracyjne i rozwijające – możliwie bez telefonów. Nie po to, by demonizować technologię, lecz by stworzyć warunki do prawdziwego kontaktu: rozmowy, współprzeżywania, uczenia się współpracy i rozwiązywania konfliktów „tu i teraz”. Kiedy idziemy w góry, robimy coś razem, dzielimy się wysiłkiem i emocjami, powstaje wspólnota – a to właśnie wspólnota i bezpieczna relacja są jednym z najsilniejszych czynników chroniących przed uzależnieniem.

Czyli profilaktyka to bardziej emocje i relacje niż „tłumaczenie zagrożeń”?

Młodzi – jeśli chcą – mają mnóstwo edukatorów, coachów, treści w internecie. Spędzają na tym godziny. Zwłaszcza starsi nastolatkowie często słuchają już osób bardzo kompetentnych.

Rola dorosłych jest inna: tworzyć warunki do doświadczeń i do prawdziwych spotkań. Mądry dorosły, czuły, serdeczny, któremu zależy – nie prowadzi wykładu, tylko robi z młodzieżą coś realnego. Buduje klimat, w którym relacje mogą się zadziać.

Szkoła jednak jest miejscem, do którego docieramy systemowo. Co może realnie zrobić szkoła?

Szkoła może bardzo dużo – jeśli ma dorosłych z pasją i autentyczną postawą. Bo profilaktyka dzieje się w codzienności, np. szacunek – jest tak podstawowym elementem życia społecznego, że czasem nie trzeba o nim mówić – trzeba go pokazywać. Jeśli dorosły nie krzyczy, nie wyzywa, nie przeklina, to młodzi widzą szacunek w praktyce.

I szkoła daje jeszcze jedno: wspólnotę. Kiedy jest mądry wychowawca, który potrafi „zbierać klasę” – choćby prostymi rytuałami: krąg, rozmowa o tym, co komu dziś się udało, co było trudne – to buduje się więź. Na wyjazdach przeróżne dramaty, konflikty, trudne sytuacje pojawiają się naturalnie i stają się pretekstem do uczenia się relacji. To samo dzieje się w klasie – tylko trzeba mieć gotowość do zaangażowania się w to.

Pani mówi o relacjach i doświadczeniu, ale też o świecie wartości. Nastolatki rzeczywiście tego potrzebują?

Okres nastoletni jest piękny. To czas ideałów, tęsknoty za prawdziwą miłością i przyjaźnią. To jest też dążenie do szlachetności, do pomagania – innym, zwierzętom, do „ratowania świata”. Trochę jak w mitycznych opowieściach: jest dobro i zło, a my walczymy o ocalenie czegoś ważnego.

Tymczasem świat dorosłych robi się często bezduszny: „to się ma opłacać”, „nie daj się wykorzystać”. Młodzi bardzo potrzebują autentycznych dorosłych, którzy nie gaszą idealizmu, tylko pomagają go mądrze unieść.

Na koniec: gdyby miała Pani wskazać jedną kompetencję, której szkoła powinna uczyć każde dziecko w kontekście zdrowia psychicznego – co by to było?

Pierwsza myśl: podtrzymanie ciekawości. Żeby szkoła nie niszczyła tej naturalnej otwartości, tylko ją pielęgnowała. Druga: odpowiedź na wartości, które młody człowiek ma w sobie – potrzeby piękna, lojalności, przyjaźni, miłości.

A jeśli miałabym to nazwać „kompetencją” bardziej wprost: kompetencja relacyjna. Umiejętność bycia z drugim człowiekiem. Tego, żebyśmy się umieli zgrać jako grupa, jako klasa, jako wspólnota. I żeby szkoła umiała to podtrzymywać.

Joanna Sapletta-Lewandowska – psycholożka dzieci i młodzieży, od ponad 15 lat pracuje terapeutycznie z dziećmi, nastolatkami i ich rodzinami. Wspiera młodych pacjentów m.in. w trudnościach emocjonalnych, problemach szkolnych oraz w relacjach rówieśniczych. W swojej praktyce łączy sprawdzone metody pracy z indywidualnym podejściem. Prowadzi pracownie malarską „Malort. Miejsce spontaniczności i entuzjazmu.” oraz uczestniczy w obozach wędrownych dla młodzieży. Prowadzi praktykę w Gdyni.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

dzieci eksperymenty nauka laboratorium warsztaty naukowe

Trwają zapisy na „Eksperymenty na Śródmieściu”: bezpłatne zajęcia dla dzieci z Fundacją RoRo

rodzina na dywanie szczęśliwi uśmiechnięci rodzice chłopiec i dziewczynka dom

„Przystań Mokotów”: Kompleksowe wsparcie dla rodzin w jednym miejscu

Starsza kobieta wygląda na zmartwioną, opierając głowę na dłoni, podczas gdy starszy mężczyzna stoi obok niej, delikatnie kładąc dłoń na jej ramieniu.

Telefon Pomocy dla Starszych – bezpłatne wsparcie informacyjne i poradnicze

Starszy mężczyzna siedzi i podpiera się o laskę

Fundacja Projekt Starsi: bezpłatna pomoc starszym doświadczającym przemocy

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.