Przejdź do treści głównej
Osoba siedząca z głową opartą na skrzyżowanych ramionach, wyglądająca na smutną lub przygnębioną, na ciemnym tle ze słabym oświetleniem.
17 marca 2025


Jacek ma dziś 20 lat. Gdy był nastolatkiem, wpadł w uzależnienie od mefedronu. Jego matka przez lata walczyła, błagała, szantażowała i szukała wszelkich możliwości, by go uratować. „Nie mogłam patrzeć, jak syn niszczy swoje życie. Chciałam wymóc leczenie, nawet przymusowe, ale w momencie, gdy skończył 18 lat, nie było już takiej możliwości. Czułam się bezsilna”. Historia Jacka pokazuje, jak bliscy cierpią razem z osobą uzależnioną i jak terapia może przywrócić nadzieję na normalne życie.

Samotne dzieciństwo i presja dorastania

„Jacek wychowywał się przede wszystkim ze mną. Nie było ojca, nie było wzoru męskiej obecności, a ja byłam nadopiekuńcza. Chciałam chronić go przed światem, ale chyba w pewnym momencie przesadziłam” — wspomina matka Jacka.

Już w szkole podstawowej Jacek był wrażliwym dzieckiem, które potrzebowało aprobaty rówieśników. „Wszystko, co robił, było oceniane przez grupę. Rówieśnicy stawali się jego lustrem. Jeśli ktoś był popularny, Jacek chciał być podobny. To typowe dla nastolatków, ale w jego przypadku było szczególnie silne”.

W ósmej klasie nastąpił pierwszy kontakt z alkoholem i marihuaną. „Nie wiedziałam wtedy, że to początek ścieżki, która może nas doprowadzić do dramatów. Myślałam: to eksperymenty, młodzieńcza ciekawość. Ale już wtedy widziałam, że Jacek szuka sposobu na ucieczkę od codziennych stresów — szkoły, wymagań, presji, którą sam sobie narzucał” — mówi matka.

Liceum okazało się dla Jacka prawdziwym szokiem. Duże wymagania, nowe środowisko, szybkie tempo nauki sprawiły, że poczuł się przytłoczony. „Pierwsza klasa LO była dla niego trudna. Widziałam, że coraz częściej unika obowiązków, że stresuje się, zamiast szukać pomocy, sięga po coś, co daje chwilowe ukojenie. Nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, jak szybko to wymknie się spod kontroli”.

Pierwsze stymulanty i początek uzależnienia

W pierwszej klasie liceum Jacek spróbował mefedronu. „Na początku Jacek myślał, że to tylko impreza, chwilowa zabawa. Ale bardzo szybko stało się to dla niego środkiem, który pozwalał mu być w grupie, zdobywać akceptację znajomych i na chwilę nie myśleć o szkole” — opowiada matka.

„Mefedron dawał mu energię, pewność siebie, poczucie, że kontroluje sytuację. Ale jednocześnie powoli go niszczył. To był moment, kiedy uzależnienie zaczęło przejmować stery nad jego życiem”.

W miarę jak Jacek sięgał po substancję częściej, matka zauważyła pierwsze oznaki utraty kontroli. „Kradł mi pieniądze, czasem rzeczy. Pojawiły się problemy w domu — ucieczki na kilka dni, nieobecności w szkole. Z dobrego ucznia spadł na samo dno. Pierwsza i druga klasa były ledwie zaliczone, trzeciej nie zdał. To był dramat”.

Matka próbowała wszystkiego — błagała, groziła, starała się szantażować, żeby Jacek przestał brać. „Nie mogłam patrzeć, jak syn niszczy swoje życie. Chciałam wymóc leczenie, nawet przymusowe, ale w momencie, gdy skończył 18 lat, nie było już takiej możliwości. Czułam się bezsilna”.

Ścieżka w dół — kradzieże, dilowanie, ucieczki

Z czasem uzależnienie Jacka pogłębiło się. „Nie tylko brał mefedron. Z czasem zaczął też dilować. To była spiralna droga w dół. Kradzieże, kłamstwa, ucieczki z domu na kilka dni. Nie wiedziałam, co się z nim dzieje, dokąd idzie i czy wróci” — mówi matka.

Każda kolejna próba rozmowy kończyła się kłótnią lub wymówkami. „Byłam przerażona i zrozpaczona. Chciałam zrobić wszystko, żeby go ocalić, ale czułam, że moje możliwości się kończą. To była codzienna walka, a ja byłam w środku tej burzy bezradna i samotna”.

Punkt krytyczny — przedawkowanie

Przełom nastąpił półtora roku temu, gdy Jacek przedawkował mefedron. „To był moment, kiedy zobaczyłam, jak bardzo syn jest w niebezpieczeństwie. Trafił do szpitala w ciężkim stanie. Kilka dni w szpitalnym łóżku pozwoliło mu i mi zrozumieć, że to nie są błahostki. Jego życie było realnie zagrożone”.

Matka pamięta tę sytuację jako moment ekstremalnego lęku i bezradności. Jednak Jacek sam zdał sobie sprawę, że jego życie wymyka się spod kontroli. „Chociaż chciałem przestać brać, wiedziałem, że po wyjściu ze szpitala wrócę do poprzedniego rytmu, jeśli nic nie zmienię”.

Terapia jako droga wyjścia

Dlatego jeszcze ze szpitala Jacek rozpoczął kontakt z ośrodkami leczenia uzależnień i bezpośrednio po wypisie udał się na kilkumiesięczną terapię stacjonarną. „To był przełom. Wreszcie miał strukturę, pomoc specjalistów i ludzi, którzy rozumieli, przez co przechodzi” — wspomina matka.

Terapia pomogła mu zrozumieć mechanizmy uzależnienia, przyczyny sięgania po narkotyki i strategie radzenia sobie z emocjami. „To, co kiedyś było ucieczką, stało się okazją do pracy nad sobą. Uczył się, jak kontrolować impulsy, jak wracać do normalności, jak odbudować relacje z bliskimi”.

Matka podkreśla, że terapia nie była łatwa. „Były momenty złości, buntu, łez. Ale każdy dzień dawał coś nowego. Po raz pierwszy od lat Jacek widział sens, że może żyć inaczej, że ma wpływ na swoje decyzje”.

Odbudowa relacji i życia codziennego

Podczas terapii Jacek przyznał się matce do prawdziwego stanu rzeczy — kłamstw, kradzieży, dilowania. „To było dla mnie ogromna ulga. Wreszcie rozmawialiśmy szczerze. To był moment, w którym mogłam naprawdę zacząć go wspierać, zamiast tylko błagać i szantażować” — mówi matka.

Odbudowa zaufania trwała miesiącami. „To nie było proste, ale codzienne małe decyzje, konsekwencja i terapia – moja również – pozwoliły nam odbudować więź. Jacek zaczął pomagać w domu, uczestniczyć w obowiązkach, a ja mogłam przestać żyć w ciągłym strachu o jego życie”.

Terapia dała mu też narzędzia do planowania codziennego życia, organizowania czasu i radzenia sobie ze stresem bez uciekania się do narkotyków. „To była prawdziwa szkoła życia, której nie da się zastąpić żadną rozmową czy groźbą”.

Powrót do nauki i pracy

Dziś Jacek uczy się w liceum dla dorosłych i pracuje. „To ogromny sukces. Po latach, kiedy szkoła była koszmarem, teraz sam decyduje, że chce zdać maturę i wrócić do życia, o jakim marzył” — mówi matka.

Zarówno szkoła, jak i praca wymagają od niego dyscypliny i konsekwencji, ale Jacek nauczył się wykorzystywać strategie, których nauczył się w terapii. „Codzienne obowiązki, odpowiedzialność, planowanie — to wszystko wcześniej było dla niego zbyt trudne. Teraz daje mu satysfakcję i poczucie kontroli”.

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mogą Cię zainteresować:

Mężczyzna leży na kanapie z ręką zakrywającą oczy, trzymając puszkę. Na piersi ma przewieszony stanik. Wokół niego znajdują się puste butelki, pudełko po pizzy i inny imprezowy bałagan, sugerujący chaotyczne następstwa.

Młodzi dorośli piją więcej alkoholu, gdy łączą go z marihuaną

Młodzi ludzie z alkoholem i telefonami w rękach

„Picie na pusty żołądek” — jak jedzenie wpływa na upojenie i negatywne skutki picia alkoholu

Osoba w niebieskiej koszuli trzyma się za brzuch, a grafika przedstawiająca przewód pokarmowy jest podświetlona na czerwono, co sugeruje ból żołądka lub jelit.

Mikrobiom jelitowy a choroby wątroby związane z alkoholem. Wyniki badań

Ręka trzyma dużą wycinankę z papieru w kształcie dymka, przedstawiającą szkic ludzkiej głowy z profilu z mózgiem w środku i rozchodzącymi się od niego liniami, a wszystko to na różowym tle.

Oto, co się dzieje w mózgu dzień po upiciu się. Nawet jeśli nie czujesz kaca

The owner of this website has made a commitment to accessibility and inclusion, please report any problems that you encounter using the contact form on this website. This site uses the WP ADA Compliance Check plugin to enhance accessibility.