
„Jak dziecko jest trzymane w złotej klatce to, gdy klatka się otwiera, często następuje istne szaleństwo. A problem nadużywania wynika z tego, że dziecko chce poczuć się jak dorosły. Dlatego praca terapeutyczna rodziców jest niezbędna, pomaga również radzić sobie z tym lękiem i brakiem zaufania. My musimy naprawić cały system, przepracować nieodpowiedzialne podejście rodziców, z którym jako terapeuci mierzymy się bardzo często” – mówi psycholożka i certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień i współuzależnienia Katarzyna Andrusikiewicz.
W jaki sposób rodzice mogą wesprzeć dziecko w procesie trzeźwienia?
Najbardziej potrzebna jest bliskość, otwartość, słuchanie, bycie po prostu dla tego dziecka i reagowanie na jego potrzeby. Warto przypominać, że jesteśmy dla niego, chętnie wysłuchamy. Zawsze wskazane jest również pytanie: “Jak mogę ci teraz pomóc?”. Nie ma gotowego przepisu, jak wspierać drugiego człowieka, bo mamy różne potrzeby. Jedno dziecko może chcieć przytulania, inne spokoju. Lepiej nie wywierać presji, nie naciskać. Pytać i słuchać.
Dlatego tak ważne jest, żeby również rodzice byli pod opieką specjalisty – to z nim mogą ustalić plan działania, podzielić się wątpliwościami, dopytać, jak wspierać dziecko. Na pewno w procesie zdrowienia nie jest wskazane używanie substancji psychoaktywnych i mam na myśli szczególnie alkohol. Rodzice powinni stworzyć dziecku bezpieczne, spokojne warunki, a to oznacza unikanie kłótni i sytuacji napięcia, które mogą dziecko wyprowadzić z równowagi czy stresować. Jednak to wszystko nie jest takie jednoznaczne. Z drugiej strony nie można popadać w przesadę. Kolejny raz podkreślę, że to kwestie bardzo indywidualne, wiele będzie zależeć tyle od wieku dziecka, co jego osobowości, potrzeb i możliwości.
Istotna wydaje się też praca nad zaufaniem, bo wyobrażam sobie, że uzależnione dziecko jest na terapii, utrzymuje abstynencję, zdrowieje. Chce wrócić do swoich ulubionych aktywności, wyjść do kina czy na wieczorny spacer z przyjaciółmi. A trafia na zakazy rodziców i komunikat, że mu nie ufają…
Jak dziecko jest trzymane w złotej klatce to, gdy klatka się otwiera, często następuje istne szaleństwo. A problem nadużywania wynika z tego, że dziecko chce poczuć się jak dorosły. Dlatego praca terapeutyczna rodziców jest niezbędna, pomaga również radzić sobie z tym lękiem i brakiem zaufania. My musimy naprawić cały system, przepracować nieodpowiedzialne podejście rodziców, z którym jako terapeuci mierzymy się bardzo często. Bywa, że rodzice oddają dziecko specjalistom. Chcą, żeby magicznie wyzdrowiało i wróciło do domu “naprawione”. A tutaj nie da się po prostu „umyć rąk”. Pracować na tę zmianę muszą wszyscy.
Czyli rezygnujemy z systemu kar i nagród?
Koniecznie musimy uświadamiać, że uzależnienie to choroba. System kar i nagród nie leczy chorób, nie działa na grypę i nowotwory. Nie zadziała również na uzależnienie. Dawanie szlabanów, zamykanie dziecka w pokoju, odcinanie od znajomych nie ma najmniejszego sensu. Tym bardziej w czasach, gdy tzw. narkotyki można zamówić na popularnych internetowych platformach młodzieżowych.
To zapominamy o szlabanach i hasłach w stylu „zawiodłeś mnie, już ci nie zaufam”.
To bardzo ważne słowa. Rodzice mają tendencję do mówienia „zawiodłeś mnie”. Ja bym zachęciła rodziców do zadania pytania, a w jakim obszarze oni zawiedli dziecko. Dziecko się uczy, obserwując, a nie słuchając. Bardzo często rodzice formułują wszelakie oczekiwania do dziecka, ale czy zastanawiają się, jakie oczekiwania ma dziecko?
Zatem najlepsza pomoc, jaką rodzic może zaproponować uzależnionemu dziecku, to zaproszenie do relacji?
Często niestety jest tak, że rodzice nie mają pojęcia, kim są ich dzieci. Są zajęci pracą i karierą, teoretycznie wszystko działa, pochłaniają ich inne obowiązki. Żyjemy w pędzie, stresie, pod presją. Ale naprawdę warto być razem, być blisko. Wspólne wakacje na działce czy weekendowe wycieczki rowerowe mogą być niezwykłą okazją do budowania więzi. Ale też codzienna rozmowa podczas wspólnego posiłku, podczas której rodzic naprawdę posłucha swojego dziecka. Pytanie „jak było w szkole?” może nie wystarczyć. Trzeba dziecku okazać prawdziwe, autentyczne zainteresowanie.
Może zabrzmi to absurdalnie, ale nieraz takie trudne doświadczenia również zbliżają ludzi. Otrzeźwiają, pozwalają zrozumieć, co jest ważne i zacząć od nowa, raz jeszcze.
Tak, ale też zawsze jest dobry moment, żeby przypomnieć sobie, czym jest dialog. Mówmy, ale i pytajmy – kiedy to my zawiedliśmy? Czego dziecko potrzebuje? Zaproponujmy, że możemy przejść przez to razem. To może być bardzo korygujące doświadczenie. Uzależnienie dziecka może być czerwoną lampką, która pomoże nam naprawić i wzmocnić relację. To jest trochę, jak z przerwaną liną. Jak rozerwiemy linę, mamy dwie opcje. Możemy mieć dwie liny, które będą gdzieś sobie równolegle leżały. Ale możemy też tę linę związać, zszyć, połączyć. Ta lina już nie będzie gładziutka i nowiutka, ale będzie krótsza, czyli ta relacja może być bliższa.
Takie doświadczenia budują i paradoksalnie są potrzebne. Często, gdyby nie ten problem, to drogi rodziców i dzieci by się zupełnie rozeszły. Problem z używkami może być kubłem zimnej wody. Sygnałem, że pora się zatrzymać i ocenić, jakie są moje priorytety. Co poszło nie tak, jak możemy to naprawić. Z mojego doświadczenia terapeutycznego powiem jeszcze, że przychodzą do mnie rodziny po dramatycznych doświadczeniach. A po terapii to są inni ludzie. Oni odżywają. To daje nadzieję, ale warunkiem każdej zmiany jest motywacja, ale i zaufanie. Jeżeli dziecko nie będzie miało zaufania do rodziców, jeżeli będzie czuło, że jest karane, że nie ma wsparcia, to jego motywacja wewnętrzna zostanie zatrzymana.
Mgr Katarzyna Andrusikiewicz jest psychologiem oraz certyfikowaną specjalistką psychoterapii uzależnień i współuzależnienia (nr 1762) z ponad 10-letnim doświadczeniem zawodowym w pracy klinicznej. Ukończyła studia psychologiczne na warszawskim Uniwersytecie SWPS (ścieżka specjalizacyjna: psychologia kliniczna). Jest też absolwentką Studium Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Instytucie Psychologii Zdrowia.
Dodaj komentarz