
Nawet jedna standardowa dawka alkoholu dziennie może istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej. Najnowsze badania epidemiologiczne pokazują, że granica „bezpiecznego picia” w kontekście nowotworów pnie istnieje. Co więcej, połączenie alkoholu z tytoniem działa jak przyspieszacz choroby.
W opublikowanym w BMJ Global Health wieloośrodkowym badaniu typu case-control naukowcy porównali blisko 1800 mężczyzn chorych na raka błony śluzowej policzka z niemal 1900 osobami zdrowymi. Analizowano ilość i rodzaj spożywanego alkoholu oraz współwystępowanie palenia tytoniu. . Dzięki temu mogli precyzyjnie ocenić, jak nawet relatywnie niskie dawki alkoholu przekładają się na ryzyko nowotworu.
Alkohol i palenie tytoniu: rakotwórcze połączenie
Wyniki okazały się jednoznaczne. Ryzyko raka jamy ustnej rosło już przy ilościach alkoholu, które w wielu krajach uznawane są za umiarkowane, a nawet wręcz pomijalne. Badacze nie zaobserwowali żadnego progu, poniżej którego alkohol przestawałby mieć znaczenie biologiczne. Każda regularna ekspozycja zwiększała prawdopodobieństwo zachorowania, a im dłużej trwała, tym efekt był silniejszy.
Szczególnie niepokojący obraz wyłania się tam, gdzie alkohol łączy się z tytoniem. Autorzy pracy pokazali, że te dwa czynniki nie tylko sumują swoje działanie, lecz wzajemnie je wzmacniają. Alkohol ułatwia przenikanie substancji rakotwórczych przez błonę śluzową jamy ustnej, a jego metabolit, aldehyd octowy, sam uszkadza DNA komórek. W obecności dymu tytoniowego mechanizmy obronne organizmu szybko przestają nadążać z naprawą szkód.
Autorzy podkreślają, że mówienie o „bezpiecznej dawce” alkoholu w kontekście nowotworów jamy ustnej jest po prostu niezgodne z aktualną wiedzą naukową. To istotne przesunięcie akcentów w porównaniu z dawnymi narracjami, które skupiały się głównie na wysokim i długotrwałym piciu.
Nie istnieje bezpieczna dawka
W praktyce oznacza to, że ograniczanie alkoholu ma sens profilaktyczny nawet wtedy, gdy ktoś pije niewiele. Największą ochronę przynosi całkowita rezygnacja z alkoholu, zwłaszcza u osób palących lub mających inne czynniki ryzyka. Z perspektywy zdrowia publicznego to sygnał, że komunikaty o alkoholu powinny być bardziej jednoznaczne i pozbawione uspokajających uproszczeń.
W świetle tych badań trudno już traktować codzienny kieliszek jako neutralny nawyk. Dla jamy ustnej każda regularna dawka alkoholu zostawia ślad, który z czasem może okazać się znacznie poważniejszy, niż chcielibyśmy przypuszczać.






Dodaj komentarz