
Kieliszek czerwonego wina dla zdrowia. To jedno z najbardziej żywych przekonań o sercu w Polsce. Najnowsze badanie pokazuje, że mit trzyma się mocno. Co piąty Polak wierzy w jego zbawienną moc. Prawie połowa w ogóle nie wie, czy wino szkodzi, czy pomaga.
Skala problemu: wiemy, ale i tak ryzykujemy
Z badania Omnibus wynika, że 64 proc. Polaków wie, że codzienne zaniedbania zwiększają ryzyko chorób serca. Wiedza nie przekłada się jednak na działanie. Najczęściej zaniedbujemy aktywność fizyczną (41 proc.), dietę (34 proc.) i sen (32 proc.). Co dziesiąty Polak przyznaje, że ma problem z ograniczeniem alkoholu. Najgorzej wypadają tu millenialsi w wieku 35–44 lata.
Mit czerwonego wina okazuje się szczególnie trwały. Aż 21 proc. respondentów nadal wierzy w jego prozdrowotną moc. Połowa badanych nie potrafi jednoznacznie ocenić, czy wino jest dla serca szkodliwe, czy nie. Badanie zrealizowała firma ARC Rynek i Opinia na zlecenie ubezpieczyciela Warta. Wzięło w nim udział 1072 respondentów. Ankietę przeprowadzono w lutym 2026 roku.
Jak powstał mit o czerwonym winie
Zwolennicy czerwonego wina najczęściej powołują się na resweratrol. To przeciwutleniacz obecny w skórce winogron. W badaniach laboratoryjnych rzeczywiście wykazuje korzystne działanie na naczynia krwionośne. Problem zaczyna się przy przeliczeniu dawek. Ilość resweratrolu w typowym kieliszku wina jest znikoma. Żeby osiągnąć poziomy testowane w laboratoriach, trzeba by wypijać absurdalne ilości alkoholu każdego dnia. Teoria o zbawiennym resweratrolu nie wytrzymuje więc konfrontacji z rzeczywistością.
Starsze badania sugerujące korzyści z „umiarkowanego” picia miały poważną wadę metodologiczną. Grupę pijących porównywano często z osobami, które nie piją z powodu już istniejących problemów zdrowotnych. Taka grupa kontrolna była od początku w gorszej kondycji. Efekt: pozorna przewaga po stronie pijących, choć to nie alkohol odpowiadał za lepsze wyniki. Nowsze, większe analizy nie potwierdzają istnienia bezpiecznej dawki alkoholu dla serca. Każda ilość niesie ze sobą pewien wzrost ryzyka.
Mechanizmów szkodliwego działania alkoholu na serce jest kilka. Etanol podnosi ciśnienie tętnicze nawet przy umiarkowanym spożyciu. Sprzyja też zaburzeniom rytmu serca, znanym w kardiologii jako „serce świąteczne” – epizody arytmii po suto zakrapianych okazjach. Regularne picie podnosi poziom trójglicerydów we krwi. Przy dużych ilościach może prowadzić do kardiomiopatii alkoholowej, czyli osłabienia i rozstrzeni mięśnia sercowego. Do tego dochodzi udowodnione działanie rakotwórcze alkoholu, niezależne od jego wpływu na serce.
Głos eksperta
Podobne wątpliwości budzi też inny popularny mit – o szkodliwości jajek. Zdaniem dr Anny Bartusiak-Chatys, kardiolog cytowanej w badaniu, oba przekonania mają wspólne źródło. Ekspertka podkreśla, że „mity o zbawiennym winie czy szkodliwych jajkach to pokłosie dawnych, niepotwierdzonych doniesień”, które od dawna zostały obalone. Mimo to wciąż silnie tkwią w świadomości Polaków.
Dr Bartusiak-Chatys zwraca też uwagę na inny popularny błąd. Wiele osób sądzi, że zdrowa dieta dla serca to tylko rezygnacja ze słodyczy. Równie ważne jest unikanie czerwonego mięsa i wysoko przetworzonej żywności.
Co warto zapamiętać
Nie ma dawki alkoholu, którą można nazwać w pełni bezpieczną dla serca. Kieliszek wina do kolacji nie zastąpi profilaktyki. Jeśli zależy nam na przeciwutleniaczach, lepszym wyborem są owoce, warzywa i kakao. One dostarczają podobnych związków bez toksycznego etanolu. Prawdziwa ochrona serca to wciąż to samo, co od lat powtarzają kardiolodzy: regularny ruch, sen, zdrowa dieta i unikanie używek.
Na podstawie: Serwis Zdrowie / PAP, badanie Omnibus (ARC Rynek i Opinia dla Warty, luty 2026).
Mogą Cię zainteresować:






Dodaj komentarz