
Statystyki potrafią być brutalne w swojej prostocie. Co piąta osoba dorosła z ADHD sięga po .substancje psychoaktywne — i nie jest to tylko suchy zapis liczbowy, ale sygnał alarmowy, który powinien zmusić nas do głębszej refleksji nad tym, jak rozumiemy i leczymy ADHD i jego konsekwencje.
U dorosłych z ADHD ryzyko sięgania po substancje psychoaktywne jest wyraźnie wyższe niż w populacji ogólnej. To nie tylko kwestia impulsywności czy „lekkomyślności”; to zderzenie subtelnych mechanizmów neuropsychologicznych z rzeczywistością, w której środki psychoaktywne bywają traktowane jako narzędzie radzenia sobie z wewnętrznym napięciem i dyskomfortem.
Umysł predostatyczny i życie w trybie alarmowym
W tych danych kryje się jednak pytanie, które trudno ominąć: dlaczego ADHD wiąże się z większym ryzykiem uzależnień? Standardowe wyjaśnienia — impulsywność, trudności z koncentracją, poszukiwanie natychmiastowej gratyfikacji — to tylko część odpowiedzi. Według dr hab. Sławomira Murawca, psychiatry i psychoterapeuty z Warszawy, klucz tkwi w czymś głębszym — w funkcjonowaniu tego, co naukowcy określają jako umysł predostatyczny.
– „Nowy paradygmat zakłada, że emocje i zachowanie są reakcją na przewidywanie ryzyka lub nagrody” — tłumaczył Murawiec podczas prezentacji. „Z tego wywodzi się nazwa, ‘umysł predostatyczny’. To umysł przewidujący zagrożenia i korzyści oraz nakierowany na zachowanie homeostazy, rozumianej jako dynamiczny, samoregulujący proces, dzięki któremu organizm ocenia bodźce środowiskowe i potrafi się przystosować do zmiennych warunków zewnętrznych.”
Ta koncepcja zmienia sposób myślenia o ADHD: przestajemy widzieć je tylko jako zespół deficytów, a zaczynamy dostrzegać inny sposób działania mózgu, który nieustannie przewiduje ryzyko i nagrodę, szuka równowagi i reaguje na bodźce w sposób, który może sprzyjać sięganiu po środki psychoaktywne.
Substancje jako narzędzie samoregulacji
Murawiec tłumaczy kolejne ogniwo tej logiki: – „Uzależnienie postrzegane jest jako chroniczna deregulacja układów organizmu. Taka deregulacja może przyczynić się do utrzymywania się zachowań poszukiwawczych lub nałogowych, pomimo ich negatywnych konsekwencji.”
To znaczy, że sam system predykcyjny mózgu, który ma chronić, może w pewnych warunkach wyrządzać szkodę. W ADHD tryb alarmowy — mechanizm uruchamiany, gdy mózg spodziewa się ryzyka — może być aktywowany częściej i intensywniej niż u osób bez tego zaburzenia. Szybsze reagowanie na stresory, wyższy poziom napięcia i trudności w regulacji emocji sprawiają, że układ nerwowy częściej „widzi” środowiskowe bodźce jako zagrożenie lub coś wymagającego natychmiastowej odpowiedzi.
W efekcie — jak wyjaśnia Murawiec — „przewlekła aktywacja trybów alarmowych i poszukiwania prowadzi do kompulsywnych zachowań, które mają charakter uzależniający, jednocześnie utrudniając powrót do równowagi.” W praktyce oznacza to, że częste aktywowanie mechanizmów predykcyjnych może zwiększać skłonność do używania substancji psychoaktywnych jako próbę krótkotrwałego osiągnięcia stanu równowagi, nawet jeśli w dłuższej perspektywie osoby te doświadczają więcej szkód niż korzyści.
Ta perspektywa pozwala także zrozumieć, dlaczego standardowe leczenie nie zawsze przynosi oczekiwane efekty. ADHD u dorosłych często bywa nie tylko niewłaściwie rozpoznane, ale i leczone w oderwaniu od kontekstów emocjonalnych i behawioralnych, które mogą warunkować sięganie po używki.
Prof. Murawiec podkreśla, że leczenie ADHD powinno uwzględniać ramy funkcjonowania umysłu predostatycznego, zamiast ograniczać się do redukcji objawów koncentracji czy impulsywności. „Zażywanie substancji psychoaktywnych może wpływać na korę przedczołową oraz funkcje wykonawcze i podejmowanie decyzji, podtrzymując zachowania uzależnieniowe i dodatkowo osłabiając samokontrolę w dłuższej perspektywie.”
Gdy model umysłu predostatycznego wchodzi w dialog z codziennymi doświadczeniami osób z ADHD, nagle zyskujemy narzędzie, które tłumaczy nie tylko czy sięgają po substancje, ale dlaczego. Nie jako słabość, lecz jako konsekwencję innego sposobu funkcjonowania umysłu, który nieustannie przewiduje ryzyko i nagrodę w sposób bardziej intensywny niż u innych.
Leki na ADHD – nie zagrożenie, lecz element ochrony
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera kwestia leczenia farmakologicznego ADHD, wokół którego wciąż krąży wiele mitów. Jak podkreślali eksperci podczas zjazdu, leki stosowane w ADHD nie zwiększają ryzyka uzależnienia, a w części badań wręcz wiążą się z jego obniżeniem.
Podstawą farmakoterapii są leki psychostymulujące, takie jak metylofenidat czy pochodne amfetaminy, a także leki niestymulujące, m.in. atomoksetyna. Ich działanie nie polega na „pobudzaniu” w potocznym sensie, lecz na normalizowaniu pracy układów dopaminergicznego i noradrenergicznego w mózgu, zwłaszcza w obszarach odpowiedzialnych za uwagę, kontrolę impulsów i regulację emocji. Dzięki temu poprawia się funkcjonowanie kory przedczołowej, czyli struktur kluczowych dla planowania, hamowania reakcji i podejmowania decyzji.
W praktyce oznacza to nie tylko lepszą koncentrację, ale także mniejsze wewnętrzne napięcie i większą zdolność do samoregulacji, co może ograniczać potrzebę sięgania po substancje psychoaktywne jako formę doraźnego „leczenia” własnego dyskomfortu. Jak mówią eksperci, właściwie dobrana i monitorowana farmakoterapia ADHD może więc pełnić funkcję ochronną, szczególnie u osób, u których impulsywność i deregulacja emocji zwiększają podatność na zachowania nałogowe.
ADHD jako kontekst, nie wyrok
Zestawienie tych danych prowadzi do wniosku, który wykracza poza proste komunikaty o ryzyku. ADHD nie jest ani prostą przyczyną uzależnień, ani nieuchronnym wyrokiem. Jest kontekstem neuropsychologicznym, który – jeśli pozostaje nierozpoznany lub nieleczony – może zwiększać podatność na zachowania nałogowe.
Związek między ADHD a używaniem substancji psychoaktywnych jest złożony. To nie prosta droga od jednego do drugiego, ale interakcja cech neuropsychologicznych, mechanizmów regulacji emocji i środowiska, w którym funkcjonuje dana osoba. Dane, które wskazują, że co piąty dorosły z ADHD sięga po używki, są sygnałem, że diagnoza ADHD powinna iść w parze z oceną ryzyka używania substancji oraz wsparciem w zakresie strategii radzenia sobie ze stresem i impulsywnością.
Zamiast pytać, dlaczego osoby z ADHD „częściej sięgają po substancje”, warto więc zapytać, jak długo wcześniej próbowały radzić sobie same, bez narzędzi, które realnie wspierają regulację emocji i zachowania.
Mogą Cię zainteresować:






Dodaj komentarz