Znaj ryzyko - kampania społeczna

techniki naprawy relacji z samym sobą„Wszystko jest w nas. Podstawą rozwiązania każdego problemu jest przekierowanie i obranie kierunku zmian w głąb siebie. I nie jest to droga łatwa, krótka i komfortowa. Poznawanie i odkrywanie siebie to porównywalne zadanie do zaadoptowania istoty żywej po przejściach. Trzeba się siebie nauczyć, poprzez odkrywanie nawet niechcianej prawdy o swoich ograniczeniach i wstydliwych, niechcianych częściach. Trzeba je zobaczyć, przeżyć, przytulić.” Jak naprawić relacje z samym sobą? Podpowiada Anna Prokop, psycholog.

Redakcja: Jak nasze relacje z samym sobą wpływają na nasze codzienne życie?

Anna Prokop: Podstawą dobrego i zdrowego życia nie tyle są relacje z innymi, co sposób kontaktowania się ze sobą samym. Nie da się żyć szczęśliwie, czuć się sprawczym, osiągać pełnię i satysfakcję na zewnątrz, jeśli nie mamy bliskiej, ciepłej i troskliwej relacji ze sobą. Osoby, które zgłaszają się na terapię, czy to z problemem DDA, DDD czy też z uzależnieniami, to osoby, które dążą do uniknięcia spotkania się z tym, co mają wewnątrz siebie. Przechowują w sobie rany, ślady pamięciowe złego traktowania, uczucia żalu, bólu, złości, a nawet nienawiści. Oprócz trudnych do zniesienia uczuć, mają do siebie taki sam zły stosunek i źle się traktują, powtarzając schematy od swych pierwotnych opiekunów. Traktują siebie często okrutnie, dewaluując, poniżając, pomniejszając swoje osiągnięcia, bądź nakładając na siebie ogromną, często nieosiągalną presję.

Skąd w nas tyle wrogości do siebie?

Często stosunek do siebie jest przełożeniem stosunku swoich opiekunów z dzieciństwa. Jest on najczęściej szorstki, krytyczny, zaniedbujący, lękowy, obraźliwy, okrutny, pełen niewiary w naszą sprawczość, wątpiący itd. I mimo, że było to  bolesne, wzbudzające bunt, niechęć, to nic innego na starcie nie otrzymaliśmy. Więc jest to asortyment, którym posługujemy się w relacji ze sobą i z innymi, dziwiąc się, że nie potrafimy stworzyć satysfakcjonującej relacji. Sami zaś przeżywamy coraz większy, frustrujący dysonans, z uwagi na docierającą do nas wiedzę, jak nie powinno być.

W jaki więc sposób można zmienić stosunek do siebie?

Większość fachowych źródeł, jako podstawę zadowolenia z życia, podaje bliskie, satysfakcjonujące relacje. Po latach porażek na tym polu, osoby cierpiące w samotności, zapijające się, uciekające w pracę, następne nieszczęśliwe miłości itd., poddając się, ogłaszając kapitulację w tej sferze, co skądinąd jest podstawą do zmiany i… przychodzą na terapię. Najczęściej myślą, że terapeuta da nowe, skuteczne sposoby na związek, przyjaźń czy inne relacje. Chcą widzieć w osobie terapeuty maga, który ma tajemną wiedzę w sferze posiadania władzy nad światem i przekaże ją pacjentowi, który w końcu skutecznie oczaruje innych i będzie miał bliskość i lubienie, szacunek i miłość na wyciągnięcie ręki. Nic bardziej mylnego, to jest właśnie pułapka, w którą wchodzimy i tkwimy w niej latami.

Niestety całe lata brniemy w ślepą uliczką, poprzez uciekanie na różne sposoby od siebie. Wspomniane już przeze mnie wcześniej substancje, tj. alkohol, narkotyki czy inne zachowania, jak zajadanie, odchudzanie, seks, religie, itd.. Często obserwuję ludzi, którzy mają za sobą różne szkolenia z dziedziny umiejętności psychologicznych, uczęszczają na niekończące się pseudo terapie, coachingi, zaczytują się w psychorozwojowych pozycjach… Efekt niestety nie jest taki, jakby oczekiwali, gdyż intencją nie jest spotkanie ze sobą, a ucieczka od siebie. Żeby nauczyć się pływać trzeba wejść do wody i kilka razy zachłysnąć się nią. Nie da się osiągnąć umiejętności pływania bez uprzedniego ćwiczenia, nie przez słuchanie i czytanie. Tak jest też w przypadku relacji ze sobą. Trzeba się zmierzyć ze swoimi demonami, wstydem, bólem, niezgodą, obrzydzeniem. Trzeba to zobaczyć, przeżyć, przepłakać, zaakceptować. Tylko w taki sposób możemy odzyskać szczęście i klucz do satysfakcjonującej drogi przez swoje życie. Tu oczywiście z pomocą przyjdzie człowiekowi dobry, profesjonalny proces terapeutyczny, który musi potrwać jakiś czas. Nie da się wszak zmienić trwającego latami stosunku do siebie i innych na dwudniowym warsztacie czy szkoleniu. Paradoksalnie taka nauka z doskoku może powodować coraz większą frustrację, z uwagi na fakt, iż mam coraz więcej narzędzi, a nie mam gotowości do ich użycia.

Mówi Pani, że nie ma możliwości rozwiązania własnych niedoskonałości na zewnątrz.

Dokładnie, wszystko jest w nas. Podstawą rozwiązania każdego problemu jest przekierowanie i obranie kierunku zmian w głąb siebie. I nie jest to droga łatwa, krótka i komfortowa. Poznawanie i odkrywanie siebie to porównywalne zadanie do zaadoptowania istoty żywej po przejściach.

Trzeba się siebie nauczyć, poprzez odkrywanie nawet niechcianej prawdy o swoich ograniczeniach i wstydliwych, niechcianych częściach. Trzeba je zobaczyć, przeżyć, przytulić.

Czy istnieją jakieś „domowe sposoby”, aby polepszyć kontakt ze sobą?

Tak i chętnie się nimi podzielę. Są to pewne techniki, które każdy Czytelnik może wprowadzić w swoje życie.

Po pierwsze, zauważ siebie! Przez lata ignorowany – bądź wprost przez komunikaty „nie jesteś ważny, taki jaki jesteś”, „wiem lepiej, co jest dla Ciebie dobre” „nie ma cię dla mnie, są inne rzeczy ważniejsze” mogłeś czuć się niewidzialny.

Stań przed lustrem, spójrz sobie głęboko w oczy, przez chwilę popatrz w środek źrenic i powiedz głośno raz bądź kilka razy – „widzę Cię….Krysiu, Marku, Klaudio”… Poczuj, co się w Tobie pojawia, zostań przez chwilę z tymi uczuciami, a potem znowu – patrząc sobie w oczy – powiedz „dziękuję, że Jesteś”.

Po drugie, w procesie godzenia się ze sobą i nauki bycia dla siebie troskliwym, cierpliwym, jak dobry rodzic kochający bezwarunkowo swoje dziecko, chodzi o zaakceptowanie wszystkich uczuć, których się doświadcza. Nauczenie się przytulania ich, a nie uciekania od nich. Aby zapanować nad przymusem ucieczki w coś lub w kogoś, należy zidentyfikować, od jakich uczuć uciekam, zbliżyć się do nich i zaakceptować, w myśl – mam prawo czuć to, co czuję.

Po trzecie, nie daj się wpędzić w poczucie winy za to, kim jesteś, nie wszyscy muszą Cię lubić. Unikaj perfekcjonizmu, którym się wyczerpujesz, a w efekcie – potęgujesz wyczerpanie, brak nadziei na miłość i szczęście, oraz generujesz w sobie wstyd za to, kim jesteś.

Po czwarte, znajdź zdjęcia z dzieciństwa, daj sobie na to jedno popołudnie. Przyjrzyj się sobie na tych obrazach. Jeśli byłeś mały, to spróbuj znaleźć do tego malucha słowa troskliwe i czułe, takie, jakie byś wypowiedział do swoich dzieci lub bliskich dzieci w swoim otoczeniu. Spróbuj wyobrazić sobie, co potrzebowałeś wtedy usłyszeć, a nie usłyszałeś, jakie słowa mogłyby odmienić słowa obecnego, wewnętrznego i osobistego krytyka. Weź kartkę i napisz do siebie list, do tego dziecka lub nastolatka. Nie oceniaj, nie radź, jaki być powinien. Skup się na opisie troski, współczucia i miłości. Napisz, że miałeś prawo oczekiwać miłości, szczęścia, beztroski i szacunku.

Zacznij od – widzę Cię …..Czuję Twój ból i wstyd, ale chcę żebyś wiedział/ła, że jestem z Tobą. Ze Cię kocham i szanuję, że to, co inni mówili, nie było prawdą. Że miałeś prawo się rozwijać, i dorastać w poczuciu totalnej akceptacji, bo byłeś skarbem i cudem. Napisz list i go przeczytaj ustawiając zdjęcie przed sobą. Po przeczytaniu zamknij oczy i wyobraź sobie, jak bierzesz siebie z dzieciństwa na kolana i czule przytulasz, gładzisz po głowie. Poczuj bicie serca i poczuj, jak stajecie się jednością z Tą małą osóbką. Jak jest już w twoim sercu – bezpieczna ukochana i utulona.

Po piąte, mów do siebie od dziś „Jestem w porządku, bo Jestem”. Mam prawo być na tym świecie, jak gwiazdy i drzewa, bo Jestem dzieckiem wszechświata. Dziękuję sobie za to, że byłem ze sobą, że zniosłem ból i cierpienie, niechęć i odrzucenie.

Po szóste, wypisz na kolejnej sesji ze sobą swoje cechy – te dobre i te niechciane. Podziel je na te, które możesz zmienić poprzez pracę nad nimi i na te, których zmienić się nie da. Wypisz je na oddzielnych kartkach i włóż do koperty z napisem „akceptacja”. Następnie zastanów się nad tym, jak można te cechy wykorzystać w pozytywny sposób, np.: flegmatyczność – dzięki niej nikt tak nie potrafi dokładnie i wolno robić misternych prac, nadwrażliwość pozwala mi dostrzegać kolory, których inni nie widzą, itp. Ćwicz rozbudzanie do siebie wdzięczności, aby przed zaśnięciem zawsze podziękować sobie za coś, co zrobiłeś w ciągu dnia.

Po siódme, napisz bajkę na kanwie historii własnego życia. Przeczytaj ją potem sobie i zaufanej osobie. Jeśli kończy się źle, to zmień zakończenie na pozytywne. Daj sobie poprzez opis swojej historii zrozumienie i łagodne spojrzenie na siebie – swoje losy i swojej rodziny.

I – co najważniejsze – pamiętaj że jesteś kluczem do szczęśliwego życia!

Dziękuję za rozmowę.

Czytaj też: Techniki regulowania emocji

Anna Prokop – psycholog kliniczny, specjalistka terapii uzależnień i współuzależnienia. Zajmuje się terapią indywidualną i grupową DDA/DDD/DDRR, depresjami, nerwicami, stresem, fobiami, uzależnieniami, pracą nad problemami osobistymi, złagodzeniem objawów, poczuciem własnej wartości, uzyskaniem świadomości siebie, swoich zachowań i emocji. Zawodowo była związana z Centrum Zdrowia Psychicznego Wola-Śródmieście przy ul. Mariańskiej 1 w Warszawie. Aktualnie prowadzi Ogólnopolskie Centrum Psychoterapii i Coachingu.

Fot. Izzy Park, Unsplash.com

Skomentuj

Skip to content