Znaj ryzyko - kampania społeczna

jak wychować dzieckoJa już wiem, że jak nie chwalę dziecka czy go nie przytulam, to się bardziej stara, a mi jest łatwiej, czuję się ważny, władny, nie muszę wkładać wysiłku w uważność, komunikat czy w cała relację”. Taką interpretację możemy nazwać przemocą psychiczną. Bo oto okazuje się, że rodzic, mając przewagę, wykorzystuje ją świadomie do kontrolowania dziecka i rani je psychicznie” – mówi Robert Smyczyński, psycholog i prezes Fundacji UNA.

Redakcja: Kiedy mówimy o krzywdzeniu dziecka?

Robert Smyczyński: Gdyby zastanowić się nad tym, co jest przemocą wobec dziecka, w uproszczeniu można by o niej mówić wtedy, gdy potrzeby dziecka nie są w prawidłowy sposób zaspakajane lub dziecko „służy” do zaspakajania naszych potrzeb. Idealnie byłoby gdyby rodzice byli skupieni na dobru dziecka, a wszelkie działania wobec niego i wobec siebie uwzględniałyby dobro dziecka. Dodatkowo, cały system rodzinny dawałby wszystkim poczucie stabilności, bezpieczeństwa i szczęścia.

Realnie rzadko się zdarza, byśmy wnosili do relacji rodzic-dziecko jedynie swój potencjał, pozytywne zasoby, dobre doświadczenia życiowe. Wchodzimy w relacje dziecko-rodzic również ze swoimi pewnymi strategiami, nawykami czy postawami, które utrudniają, czasem szkodzą, a są wynikiem własnych, często trudnych, doświadczeń. Czasem trudno nam zrozumieć, że zwykłe „nie pochwalę czy nie przytulę, choć na to zasługuje, bo i mnie nie chwalono / nie przytulano i nic mi to nie zrobiło” może być strategią krzywdzącą dziecko. Warto się zastanowić PO CO ja nie chcę powiedzieć tego dziecku czy dla niego zrobić? Może właśnie po to, by nie konfrontować się z tym, że wszystkie dzieci mają prawo i powinny być chwalone / przytulane, kiedy tego potrzebują lub robią coś dobrze, a ja tego nie dostałem od rodziców i musiałbym teraz ich za to źle ocenić? Czyli jest to dla mnie za trudne i nie potrafię… A może jest bardziej niebezpiecznie, a mianowicie: „Ja już wiem, że jak nie chwalę dziecka czy go nie przytulam, to się bardziej stara, a mi jest łatwiej, czuję się ważny, władny, nie muszę wkładać wysiłku w uważność, komunikat czy w cała relację”. Taką interpretację niestety możemy nazwać przemocą psychiczną. Bo oto okazuje się, że rodzic, mając przewagę, wykorzystuje ją świadomie do kontrolowania dziecka i rani je psychicznie. Dlaczego rani? Ponieważ dziecko nie uczy się związku przyczynowo skutkowego między swoim zachowaniem a pozytywną samooceną. Uczy się jedynie, że musi się wciąż starać, by zasłużyć na uwagę rodzica – poczuć się ważnym. Paradoksalnie dziecko i rodzic potrzebują tego samego, jednak to rodzic zaspakaja swą potrzebę (np. ważności) kosztem dziecka.

Inny przykład to sytuacja, w której rodzic, poprzez niezaspokojone potrzeby w relacji z partnerem, może kompensacyjnie poświęcać nadmierną uwagę swojemu synowi w efekcie wykształcając u niego brak samodzielności i wycofanie w relacjach.

Niezaspokojone potrzeby w relacji z partnerem mogą skutkować „używaniem” dziecka, by spełnić oczekiwania partnera lub partnerki.

Zdecydowanie. Zdarzają się przecież takie sytuacje, kiedy straszymy „drugim rodzicem” („zaraz ojciec z wami porozmawia”) lub używamy drugiego rodzica jako argumentu („rób tak, bo mama tak kazała”). Poprzez podporządkowanie dziecka rodzic zaspakaja jakąś potrzebę w relacji z partnerem/ką, osiąga spokój czy akceptację. Niestety dziecko nie jest tu podmiotem, a to już krok do krzywdzenia. Można by przytaczać kolejne przykłady sytuacji, zachowań czy zwrotów w komunikacji, jednak ważne jest to, że realnie można tu dokonywać zmian. Wspierając rodziców terapeutycznie bardzo często słyszymy, że nie otrzymywali od swoich rodziców tego, czego potrzebowali, niosą pewien bagaż doświadczeń, który nie pomaga w relacji z dzieckiem. Jest to obszar do realnej pracy – pracy ze sobą, swoim partnerem, może rodzicami.

Co się więc sprawdza? Czego warto robić więcej w pozytywnym rodzicielstwie?

Gdyby próbować zebrać i uporządkować pewne etapy w każdej interakcji z dzieckiem, to mogłaby to być taka kolejność: „co ono (dziecko) czuje / potrzebuje / okazuje”, następnie „co ja czuję / potrzebuję / okazuję” poprzez „co bym chciał/a, aby się zmieniło” i – dalej – „jak to zrobię / robię”, by w efekcie osiągnąć „złoty środek na balans moich potrzeb i potrzeb dziecka”. Umiejętność odczytywania uczuć i potrzeb jest tu kluczowa, a w relacji z dzieckiem szczególnie sprawdza się umiejętność odraczania zaspakajania własnych potrzeb.

W codziennym życiu często niestety brakuje miejsca na refleksję. Jak więc te poszczególne etapy przełożyć na praktykę?

W praktyce warto przede wszystkim szanować dzieci i siebie samych – być wciąż otwartym i refleksyjnym na dziecko i siebie, a planując cele uwzględniać potrzeby własne i dziecka. Pamiętajmy, aby uważnie formułować wymagania. Język bez przymusu, oceny, porównań jest tu kluczowy. Warto także pamiętać o ważności samej relacji z dzieckiem i na niej się skupiać. Bycie autentycznym i ufanie dziecku również są kluczem do pozytywnej relacji. Wato także mieć na uwadze okres rozwoju dziecka – stąd wynikają jego potrzeby i możliwości. A przede wszystkim być ciekawym dziecka, otwartym na negocjacje naszego „NIE”, więcej słuchać i mniej mówić.

Nie przyspieszajmy, czasem wolniej znaczy szybciej, a najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku.

Przeczytaj: część I rozmowy z Robertem Smyczyńskim na temat pozytywnego rodzicielstwa

Dziękuję za rozmowę.

Robert Smyczyński – psycholog kliniczny (SWPS); specjalizuje się w pracy ze zjawiskiem kryzysu, traumy i motywacji. Terapeuta TSR (BSFT), trener, praktyk, na co dzień pracujący w gabinecie, na sali szkoleniowej i w terenie. Współzałożyciel i Prezes Fundacji UNA zajmującej się wspieraniem w rozwoju rodziny, społeczności i wsparciem specjalistów pracujących w środowisku szkolnym i pomocowym. Fundacja UNA od 5 lat realizuje wieloletnie programy wsparciowe finansowane ze środków m.st. Warszawy, skierowane do osób zagrożonych sytuacjami kryzysowymi, zmagających się z problemami rodzinnymi oraz problemami uzależnień i współuzależnienia.

O nieodpłatnym programie „Czas dla Rodziny 2″ (edycja 2021-2024 r.) realizowanym przez Fundację UNA we współpracy z Fundacją A.R.T.

Fot. Xavier Mouton Photographie, Unsplash.com

Napisz komentarz

Przejdź do treści