Znaj ryzyko - kampania społeczna

nadużywanie alkoholuNadużywanie alkoholu a uzależnienie od niego nie tak łatwo odróżnić – znalezienie tej granicy bywa nie lada wyzwaniem. Przyjrzyjmy się jednak kilku mniej lub bardziej hipotetycznym sytuacjom, które mogą pozwolić dostrzec różnicę. Komentuje Magdalena Pachciarek, psycholog i specjalistka psychoterapii uzależnień.

„To już trzecie zaproszenie na spotkanie ze znajomymi w tym tygodniu. Zastanawiam się, czy pójść. W sumie następnego dnia po nim muszę mocniej popracować, trzeba przejrzeć projekty. Też jak już byłem na poprzednich dwóch, to mi nie ubędzie. Z drugiej strony to praca przy biurku, z nikim nie trzeba się spotykać. Po prostu siadam i robię. Zawsze też miło spędzić czas w gronie znajomych i się zrelaksować. W sumie mogę pójść i wyjść przed północą i wypić dwa, maksymalnie trzy drinki…”

Powiedzmy sobie szczerze, że osoba niemająca jakiegokolwiek problemu z używaniem alkoholu nie prowadziłaby w swojej głowie takiej debaty. Zapewne, mając następnego dnia ciężką pracę, to albo odmówiłaby spotkania albo w ogóle nie rozważałaby używania na nim alkoholu i po niedługim czasie by je opuściła. Natomiast zarówno nadużywający, jak i uzależnieni od alkoholu taką wewnętrzną dyskusję będą toczyć. Ważnym jej aspektem będzie dylemat pić czy nie pić oraz ile wypić, jeśli już. Jedni i drudzy zapewne zdecydują się pić i jeśli rozważali dwa-trzy drinki, to będą to raczej trzy. Trzy w przypadku osoby nadużywającej, ponieważ nie odmówi ona sobie spotkania towarzyskiego przy alkoholu, pomimo ciężkiego dnia w pracy następnego dnia. Osoba uzależniona, pomimo pierwotnych stanowczych deklaracji, co do liczby drinków, złamie to postanowienie i wypije więcej, najprawdopodobniej upije się mniej lub bardziej oraz może rozważać w czasie spotkania różne sposoby na to, by do pracy nie pójść. Osobę nadużywającą alkoholu obowiązki zawodowe mogą nie powstrzymać przed piciem, ale to osoba uzależniona straci kontrolę (bo już od dawna jej nie ma) nad ilością wypitego alkoholu i konsekwencje, które będą z tego wynikać będą dalej idące.

„W sumie będę siedzieć dziś cały dzień w domu. Zakupy, sprzątanie, pranie, gotowanie, chyba muszę też poopłacać rachunki. W sumie jak szybko się z tym uwinę, to mogę otworzyć sobie winko i zalec na kanapie przed serialem. A może by tak uprzyjemnić sobie ten czas pijąc winko w trakcie?!”

Nie trudno się domyślić, że osoby nieużywające alkoholu problemowo w ogóle nie miałyby takich myśli. Osoba nadużywająca potraktuje alkohol jako źródło nagrody za trud wykonanej przez cały dzień pracy. Nawet jeśli będzie to południe albo wczesne popołudnie. Osoba uzależniona od alkoholu będzie miała trudność w trzymaniu się zasady „najpierw obowiązki, później przyjemności”. Oczywiście, będzie tłumaczyć sobie, że da się połączyć sączenie alkoholu i wykonywanie tych zadań, ale w miarę upojenia będzie to coraz mniej możliwe, a myślenie o braku konieczności wykonania tych zadań właśnie dziś będzie wzrastać.

„Rety, ależ się źle czuje po tej wczorajszej imprezie. Nigdy więcej tyle alkoholu i papierosów. To jakaś masakra. Trzeba to ogarnąć i przez jakiś czas nie chodzić już na takie spotkania. Jest w sumie kolejne, ale już na nie idę. Wystarczy mi na jakiś czas. Hmmm niektórzy mówią, że wypicie małej ilości alkoholu mogłoby pomóc. Ale jak nawet pomyślę o alkoholu, to robi mi się nie dobrze… Cierp ciało coś chciało…”

Z pewnością każdy używający alkoholu doświadczył takiego stanu. Niestety. Z drugiej strony to jednak często nieuniknione. Niezależnie od tego, czy ktoś problem z alkoholem ma, czy nie. Natomiast osoba nadużywająca najprawdopodobniej dość szybko powróci do używania alkoholu w dawny sposób, pomimo pojawiających się nieprzyjemnych doświadczeń czy konsekwencji zdrowotnych. Osoba uzależniona podejmie próbę poradzenia sobie z kacem poprzez użycie alkoholu, pomimo początkowej niechęci czy nawet wstrętu. Gdy okaże się to dla niej skutecznym sposobem na radzenie sobie, to będzie to zachowanie kontynuować. Nawet jeśli może to wzbudzać jej niepokój, ale efektywność tego sposobu będzie wystarczająco przekonywująca.

„Kolejny dzień pracy zdalnej. Ależ to już jest nużące i męczące. Napiję się po pracy. Albo pod jej koniec. Przecież i tak nikt tego nie sprawdza, bo niby jak?! Jak raz na jakiś czas się napiję małą ilość to nic się nie stanie.”

To taka bardzo aktualna sytuacja. Większość osób ze względu na zagrożenie epidemiczne, jeśli tylko to możliwe, pracuje z domu. Jasnym jest z pewnością, dla Czytających, że osoby nieużywające alkoholu w problemowy sposób, nawet nie będą brały pod uwagę takiej możliwości, by wykonywać swoją pracę pod jego wpływem. Nawet jeśli możliwość wychwycenia bycia pod wpływem jest znikoma. Dla osoby nadużywającej to małe prawdopodobieństwo wykrycia będzie czynnikiem przekonywującym, by czasem uprzyjemnić sobie nudny dzień w pracy wypiciem alkoholu. Coś co we wcześniejszym okresie w ogóle nie weszło by w grę. Natomiast uzależnieni mogą z tej sytuacji skrzętnie korzystać, pozostając więc stale pod wpływem alkoholu i w stanie większego bądź mniejszego upojenia. Może to skutkować spadkiem efektywności w pracy czy zapominaniem różnego typu ustaleń czy zadań do wykonania.

„Znowu ma do mnie pretensje. Czepia się, że za często piję. No bez przesady. Nie piję jakichś dużych ilości. Wywiązuję się z różnych zadań przecież. Różne rzeczy nie są związane tylko z piciem. Czasem po prostu nie mam na nie czasu. Ok, dawno nigdzie nie byliśmy, ale wszystko jest pozamykane, a też nie mam ochoty stale siedzieć i patrzeć sobie głęboko w oczy…”

Nie jest niczym zaskakującym, że nieproblemowi użytkownicy alkoholu nie doświadczają pretensji ze strony bliskich o to, że wypili alkohol. Zarówno nadużywający, jak i uzależnieni słuchają takich zastrzeżeń. Dla osoby nadużywającej mogą one być czynnikiem skłaniającym do zastanowienia się nad tym, co robią i może wprowadzenia zmiany. Uzależniony natomiast będzie brnąć w myśleniu, że to czepianie się, nieuzasadnione zastrzeżenia, a istniejące obostrzenia będą dodatkowym usprawiedliwieniem do niemożności spędzania czasu razem w inny sposób. Wszystko w służbie mechanizmów uzależnienia. A przecież można iść na spacer, grać w gry planszowe, bawić się w kalambury, itp. Tyle że uzależnieni tracą w związku z postępującym nałogiem swoje zainteresowania i zatracają umiejętność uzyskiwania przyjemności w inny sposób niż poprzez picie. Konflikty z bliskimi mogą prowadzić do rozpadów związków czy utraty kontaktu z bliskimi.

Te wymienione sytuacje i wiele, wiele innych w ogóle nie pojawia się w życiu i umyśle osób niemających problemu z używaniem alkoholu. Osoby nadużywające sięgają po alkohol, często bywa, że nawet w znaczących ilościach. Doświadczają z tego tytułu konkretnych problemów zdrowotnych, zawodowych czy osobistych. Czasem są to również problemy prawne. Niejednokrotnie osoby, które są zatrzymywane przez policję jako kierowcy będący pod wpływem to osoby co najmniej nadużywające alkoholu. Natomiast zasadniczym objawem uzależnienia jest utrata kontroli. To ona powoduje, że dana osoba pije więcej niż sobie (czy innym) zadeklarowała, zaniedbuje obowiązki, ma przymus dalszego picia, zmianom ulega jej tolerancja na substancję, traci inne zainteresowania czy po prostu używa środka psychoaktywnego pomimo pojawiających się strat. Często coraz bardziej dotkliwych. Sposób funkcjonowania i myślenia osoby uzależnionej jest coraz bardziej podporządkowany zdobywaniu substancji, byciu pod jej wpływem i leczeniu konsekwencji jej użycia. Zwykle dopiero mocne konsekwencje potrafią dać jej do zrozumienia, że sytuacja jest poważna i wymaga istotnej zmiany.

To co będzie dla danej osoby wystarczająco mocną konsekwencją, jest sprawą indywidualną. Dla jednego będzie to utrata pracy, dla innego rodziny, a inni tracą praktycznie wszystko. W przypadku osób nadużywających decyzja o zmianie może przyjść wcześniej i w mniej drastycznych sytuacjach ze względu na większe utrzymanie zdolności do krytycznego myślenia, postrzegania siebie i swojej sytuacji życiowej.

Magdalena Pachciarek – psycholog, specjalistka psychoterapii uzależnień, w trakcje szkolenia psychoterapeutycznego w Instytucje Analizy Grupowej „Rasztów”. Zawodowo związana z ośrodkiem stacjonarnym NZOZ „Cisowa” w Czarnym Lesie pod Grodziskiem Mazowieckim. Pracowała także w poradni, gdzie prowadziła m.in. grupę zapobiegania nawrotom.

Skomentuj

Skip to content